Zabieg Access Bars: pokonaj opór przed przyjęciem obfitości

fot.123rf

Pytania są ważne. Wprowadzają twórczy ferment. Pomagają zakwestionować to, co jest, żeby zobaczyć, czy można inaczej. Nawet kiedy wszystko idzie świetnie… Dobrze jest wtedy zapytać: „Co jeszcze jest możliwe?”.

– Lubię zadawać to pytanie i zostawiać je, żeby wszechświat mógł się wykazać – mówi Katarzyna Namysł. – Kiedy planuję nowe przedsięwzięcie czy choćby podróż, nie muszę się martwić, jakie to coś będzie, dbać o szczegóły. Wszystko samo „zaskakuje”, uruchamia się pewien rodzaj synchroniczności. Pamiętam, jak na warsztatach Access Bars słuchałam historii o kobiecie, która po znalezieniu 10 centów zadała pytanie „Co jeszcze jest możliwe?”, a potem znalazła dolara, znów zadała to samo pytanie i zanim doszła do domu była bogatsza o 15 czy 20 dolarów. Uznałam, że to niemożliwe – dopóki mnie samej nie przydarzyła się podobna historia. Zaczęło się od 10 groszy, skończyło na 20 złotych. Jednego dnia.

Albo takie pytanie: „Jaką energią, przestrzenią i świadomością mogę się stać, aby pieniądze przypływały do mnie z lekkością i łatwością w nieograniczonych ilościach?”. Jak widać, nie pytasz, jak mam to zrobić, przyciągnąć, tylko kim mam się stać, żeby coś pojawiło się w naturalny sposób. – Kiedyś pracowałam z pytaniem „Kim jestem?”, które wypisałam na półce, nad łóżkiem. Po tym, jak poznałam Access Bars, zamieniłam je na „Kim mogę dzisiaj być?”. Widziałam ten napis po przebudzeniu, wchodziłam w to pytanie – wspomina Katarzyna Namysł. – To otwiera nowe perspektywy, bo przecież co 10 sekund mogę się stać kimś innym. Zmieniać, kreować coś nowego. Otworzyć się i pójść za tym, co jeszcze jest możliwe.

Chętnie mówi klientom o tych pytaniach – o ile nawiązuje się rozmowa. Uważa, że nie sztuką jest zadać pytanie, na które może paść odpowiedź „tak” lub „nie” (te zaczynające się od „Czy…”).

– Tam, gdzie zadajemy sobie otwarte pytania, rośniemy. Poszerzamy naszą świadomość i przestrzeń do działania – zapewnia Katarzyna Namysł. Oczywiście, natrafiamy też na przeszkody, czyli nasze przekonania. Pojawia się szansa, by je zweryfikować, rozmontować. – Obraz się wyostrza, przychodzi lekkość, wolność, jakby coś odkleiło się od głowy. Ja w takich sytuacjach czuję napływ świeżego powietrza, jakbym stała na szczycie góry.

Poza zabiegiem, polegającym na dotykaniu 32 punktów, i pytaniami, częścią metody jest też stwierdzenie: „interesujący punkt widzenia”. Warto powtarzać je jak najczęściej – to pomoże ci przestać oceniać. Zrozumieć, że nie ma prawd ostatecznych… Wszędzie tam, gdzie myślisz, że masz rację, możesz to zakwestionować! Bo to tylko punkt widzenia i do tej samej sytuacji można zastosować wiele innych punktów widzenia, perspektyw. A wszystkie mogą być interesujące…

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »