Akceptacja codzienności

akceptacja_codziennosci
123rf.com

Wielu z nas czuje, że życie to zbyt wiele – bo zbyt jesteśmy zajęci, za bardzo przytłoczeni i zmęczeni. Wydaje nam się, że takie pojęcia jak łatwość, komfort, bezpieczeństwo nie należą naszego świata. Jak to zmienić?
Najczęściej czujemy się, że jesteśmy jakby na łasce wielu czynników zewnętrznych. Nie ma tak, że życie spokojnie płynie a my działamy niemal bez wysiłku. Budzik dzwoni o 6.30, dzieci nie chcą iść do szkoły, mąż na coś narzeka, a kot zwymiotował na dywan. Kiedy już jesteś w samochodzie, włączasz radio a z niego sączą się katastroficzne wiadomości oraz informacje o ekonomicznym kryzysie. W pracy tuż po włączeniu komputera dowiadujesz się, że czeka na ciebie 68 e-maili i na większość musisz odpowiedzieć przed południem. A to dopiero wtorek. Jak nadążyć za szalonym tempem świata i nie czuć się sfrustrowanym? Jak mieć wystarczająco dużo czasu, żeby cieszyć się życiem? Amerykański coach Mike Butrand uważa, że trzeba wyjść z syndromu ofiary własnego mózgu. Ktoś taki, jak ofiara ofiara własnego mózgu żyje na smyczy głosu, który mówi mu, że życie w ogóle jest niesprawiedliwe. I to usprawiedliwia ofiarę – może ona sobie już być sfrustrowana, niecierpliwa, zła. Ofiara może sobie uważać, że wszystkiemu winne są okoliczności. No bo, gdyby dzieci z radością chodziły do szkoły a mąż uśmiechnięty po świecie, no i kot nie wymiotowałby na dywan, życie wyglądałoby zupełnie inaczej, prawda? Wtedy dopiero ofiara mogłaby być szczęśliwa. Mózg ofiary mówi jej, że skoro życie jest tak ciężkie, nie można być dobrym, współczującym i dojrzałym. Raczej złym i przytłoczonym.

Co byłoby, gdyby można było żyć bez tego głosu z mózgu, który kontroluje twoje zachowanie? Czy można odpowiadać na życie w sposób, który sprawi, że poczujesz się dumna i szczęśliwa? Większość z nas jest ofiarami mózgu, ponieważ nie akceptuje tego, o co w życiu chodzi. Uważamy, że życie jest niesprawiedliwe i że powinno być inaczej. Jesteśmy uwięzieni w jakiejś idyllicznej wersji życia, jak z bajki „i żyli długo i szczęśliwie”. Jeśli ona się nie ziszcza, to, co jest, jest złe. Tymczasem sekret szczęśliwego życia polega na tym, żeby akceptować życie takie, jakie jest. I dopiero z tego miejsca je zmienić. Nie jest to takie proste, bo do tego potrzebna jest zmiana przekonań. Jednak można nauczyć się żyć z głębokim i trwałym poczuciem bezpieczeństwa. Można nauczyć się, że bez względu na to, jak świat wpływa na ciebie, możesz wybrać, jak chcesz na niego odpowiedzieć.

Wyobraź sobie, że możliwe jest znalezienie sposobu na to,by być spokojną przez większość czasu. Sekret akceptacji życia polega na umiejętności życia chwilą. Oraz na tym, żeby pogodzić się z tym, że życie jest substancją czynną i płynną. Kiedy już to zrobisz, przestaniesz z życiem walczysz, tylko łagodnie się mu poddasz. Będąc ofiarą mózgu, twoje podejście do życia jest bierne – ty tylko walczysz z okolicznościami, nie jesteś autorem swojego życia. Nie określasz jego sensu, a tylko ty możesz to zrobić. Masz swojemu życiu postawić warunki a innym ludziom dać wolność. Rodzina rano narzeka a kot wymiotuje? Mają przecież do tego prawo. Ty masz wziąć odpowiedzialność za swoje myśli, uczucia i słowa. Możesz wziąć odpowiedzialność za swoje reakcje. W swoim sposobie reagowania jesteś wolna. Możesz być osobą, którą pragniesz być. W każdej chwili możesz wprowadzić do swojego życia zmianę na lepsze. Określ siebie i sama zdefiniuj swój świat, a pozostaniesz spokojna w środku burzy, będziesz mieć jasną perspektywę i otwarte serce. Przestaniesz być ofiarą mózgu oraz życia.