fbpx

Gdy były partner uprzykrza ci życie

Gdy były partner uprzykrza ci życie
123rf.com

Dostawałam przerobione kadry z filmów pornograficznych. Do sylwetki doklejona była moja twarz. Pojawiały się jednoznaczne propozycje, bo podobno jestem „łatwa i chętna”. A dalej było już tylko gorzej. Dostawałam przekopiowane rozmowy prowadzone z mojego konta na Facebooku. Wypisywałam w nich nachalne prośby o seks do znajomych facetów, wyzywałam swoje przyjaciółki.
Decyzja o zakończeniu związku jest zwykle jednostronna. Kobieta lub mężczyzna uznaje, że nie warto dłużej tego ciągnąć i oznajmia to partnerowi. W takiej sytuacji najczęściej pojawia się płacz, prośby, obietnice rewolucyjnych zmian lub wręcz przeciwnie – agresja, wyzwiska i całkowite zerwanie kontaktu z kimś, kogo się wcześniej kochało. Niekiedy była para uznaje też, że chociaż miłość się skończyła, to lubią się na tyle, by pozostać przyjaciółmi. Jest jednak jeszcze inna możliwość – porzucony partner nie przyjmuje do wiadomości, że już po wszystkim. Wtedy zaczynają się problemy.

Wróć, a koszmar się skończy

Kamila spotykała się z Damianem od pierwszej klasy liceum. To była taka prawdziwa pierwsza miłość. Razem przeżyli swój pierwszy pocałunek i pierwszy raz. Wspólnie zdali maturę, wyjechali na studia do innego miasta, obronili prace licencjackie. Po siedmiu latach związku byli już jak stare dobre małżeństwo. Wszyscy stawiali ich sobie za wzór. Kiedy rozpoczęli studia magisterskie, Kamila poczuła, że nadszedł czas na jakiś krok naprzód. Zaczęła mówić o zaręczynach, małżeństwie, dziecku. Tymczasem Damian ciągle wyszukiwał nowe powody, dla których to jeszcze nie jest dobry moment. W ich związku zaczęło się psuć, przestali się dogadywać. W Kamili coś pękło i doszła do wniosku, że dłużej nie może tak żyć. Spokojnie powiedziała Damianowi, że muszą się rozstać.

– Zaczął strasznie płakać. Po prostu wyć i obijać się o ściany – wspomina. – Pękało mi serce, kiedy na niego patrzyłam. Był mi kiedyś taki bliski, ale wiedziałam, że to jedyna dobra decyzja. Powiedziałam mu, że nadejdzie dzień, kiedy mi za to podziękuje, bo ułoży sobie życie z kimś, z kim będzie chciał zostać na zawsze. I że to nie jestem ja, skoro nie chce zostać moim mężem.

Był zraniony, ale spakował swoje rzeczy i wyszedł. Kamila była pewna, że jakoś to przeboleją, że po prostu potrzebny jest czas. I że może kiedyś będą w stanie spotykać się ze sobą jako przyjaciele – znali się przecież jak łyse konie.

Po kilku dniach Damian przyszedł pod drzwi mieszkania i siłą próbował ją przytulić. Twierdził, że ona na pewno go kocha i jeśli go obejmie, poczuje, że robi błąd. Dziewczyna siłą mu się wyrwała i zamknęła drzwi. Później w skrzynce na listy znalazła długi na dziesięć stron list zawierający wspomnienia, które miały w niej obudzić czułą stronę. Kamila doceniała wysiłki byłego partnera, ale nie potrafiła znaleźć w sobie uczuć koniecznych do tego, by do niego wrócić. Nie czuła już nic.

ZAMÓW

E-WYDANIE

Przez następne dwa tygodnie panował spokój. Kamila próbowała nauczyć się żyć sama, Damian milczał. I nagle zaczęły się obraźliwe SMS-y z obcych numerów, maile od „tajemniczych wielbicieli”, głuche telefony w środku nocy.

– Dostawałam na przykład przerobione kadry z filmów pornograficznych. Do sylwetki doklejona była moja twarz. Pojawiały się jednoznaczne propozycje, bo podobno jestem „łatwa i chętna”. A dalej było już tylko gorzej. Dostawałam przekopiowane rozmowy, prowadzone z mojego konta na Facebooku. Wypisywałam w nich nachalne prośby o seks do znajomych facetów, wyzywałam swoje przyjaciółki. Osoby, którym nie byłam w stanie wytłumaczyć, co się dzieje, odwróciły się ode mnie, miały mnie za chorą psychicznie.

Ktoś regularnie korzystał z jej Facebooka, skrzynki mailowej i Skype’a. Nie pomagało zmienianie haseł, skanowanie dysku w poszukiwaniu programu śledzącego też nie przyniosło żadnego rezultatu. Kamila stała się kłębkiem nerwów. Czuła się osaczona, poniżona i po prostu się bała. Zdecydowała się usunąć swoje konta z sieci, zmieniła numer telefonu i podała go tylko osobom, którym ufała. I wtedy odezwał się Damian. Do tej pory nie wie, skąd miał numer.

– Napisał miłego SMS-a o tym, że zaczął biegać, chodzi na siłownię, ma mnóstwo planów na życie. Pytał, jak sobie radzę, czy czegoś nie potrzebuję, bo on chętnie mi pomoże. Wydaje mi się, że liczył na to, że nie powiążę całego tego cyberstalkingu z jego osobą i zobaczę w nim wybawiciela, który wyciągnie mnie z kłopotów.

Jeśli Damian tak właśnie myślał, to się przeliczył. Kamila bez trudu powiązała go ze wszystkimi nieprzyjemnymi atakami. Postanowiła być silna i je przeczekać. Zaczęła chodzić na psychoterapię, by wzmocnić się psychicznie i nauczyć się radzenia sobie ze stalkingiem. Nie odpisała Damianowi, tylko ponownie zmieniła numer telefonu. Tym razem grupa osób, które go dostały była jeszcze bardziej okrojona. Skończyły się SMS-y, nie było już możliwości przeprowadzania ataków na Facebooku czy wysyłania obraźliwych maili. Czasem tylko znajdowała jakiś anonim w skrzynce na listy, ale siła rażenia Damiana słabła. Niedługo później znalazł sobie nową dziewczynę i wszystko ustało.

– Nikomu nie życzę tego, przez co przeszłam po rozstaniu z Damianem – mówi Kamila. – Czułam się całkowicie bezbronna, nikomu nie ufałam i wszędzie widziałam wrogów, szpiegów… Nie potrafię powiedzieć, skąd wzięłam w sobie siłę, żeby się nie ugiąć i nie wrócić do Damiana. To wydawało się najprostszym rozwiązaniem. Cała sytuacja trwała prawie pół roku! Dziś jestem z siebie niesamowicie dumna, że mi się udało. Mam nowego partnera i planujemy ślub. Z Damianem nie utrzymuję kontaktu, ale wiem, że też z kimś jest.

Podczas terapii Kamila dowiedziała się, że Damian stosował wobec niej przemoc psychiczną oraz wykorzystywał techniki manipulacyjne, by nakłonić ją do powrotu. W podobnych sytuacjach kobiety często poddają się naciskom i wracają do byłego partnera.

Nikomu cię nie oddam

Nie tylko mężczyźni mają problem z pogodzeniem się z decyzją o rozstaniu. Znacznie częściej obsesyjne działania stosują kobiety. W ich przypadku zwykle chodzi o tęskne SMS-y, rozpaczliwe telefony pod wpływem alkoholu, groźby, że popełnią samobójstwo. Często zdarza się też, że porzucona kobieta próbuje skutecznie uniemożliwić byłemu partnerowi ułożenie sobie życia. Tak było w przypadku Pawła.

– Po tym, jak zostawiłem Karolinę, długo nie mogłem związać się z nikim na stałe – mówi. – Za każdym razem, gdy w moim życiu pojawiała się nowa kobieta, Karolina w jakiś sposób się o niej dowiadywała, zdobywała jej numer telefonu lub znajdowała ją na Facebooku i wypisywała o mnie niestworzone historie. Za jej sprawą zostawiły mnie cztery dziewczyny! Miały mnie za faceta niewiernego, pełnego wad, a nawet… uzależnionego od narkotyków i hazardu.

Kiedy po kolejnym ataku Karoliny nowa dziewczyna Pawła stwierdziła tylko, że ma większe zaufanie do ukochanego mężczyzny niż do jego byłej, Paweł wiedział już, że to ta jedyna. Są ze sobą od dwóch lat.

– Na początku zdarzało się, że przesyłała mi nieprzyjemne wiadomości – wspomina Joasia. – Zdarzały się też zdjęcia, które zrobili sobie z Pawłem w trakcie ich związku. Wszystko po to, by tylko mnie zranić. Na szczęście konsekwentne ignorowanie zaczepek przyniosło odpowiedni skutek i od dłuższego czasu mamy spokój.

Jeśli twój były partner skutecznie uprzykrza ci życie, przede wszystkim spróbuj przeczekać ataki. Gdy sytuacja zaczyna cię psychicznie przerastać, skorzystaj z pomocy terapeuty. W przypadku stalkingu i cyberstalkingu sprawę możesz zgłosić na policję. Nieprzyjemne zachowania zwykle ustają po kilku miesiącach.

Autor: Agnieszka Mazur-Puchała

ZAMÓW

E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
?>