fbpx

Zakochanie – i co dalej?

Zakochanie - i co dalej?
123rf.com

Zakochanie mija i rozbijamy się o mur rozczarowania i bólu, wchodząc w okres starć. Każdy związek przeżywa kryzysy, przechodząc je z takim samym natężeniem jak stan zakochania. Wówczas zaczynamy dopominać się spełnienia naszych pragnień i zadośćuczynienia nieutulonych żali.
Martin Rogers, terapeuta małżeński i rodzinny, autor książki „Uzdrowić miłość” w przekonujący sposób wyjaśnia, dlaczego zakochani mówią do siebie „dziecinko”. Otóż zakochujemy się zwykle między 15 a 45 rokiem życia. To czas, kiedy jesteśmy już emocjonalnie oddzieleni od rodziców, odseparowani od nich, usamodzielniamy się. Wówczas też przeżywamy pewien rodzaj samotności, tęsknimy za tym, by znowu być z kimś kochanym. Na tym etapie życia nasze ego jest najbardziej wrażliwe. Nasze nieukojone zranienia, nasze niespełnione pragnienia są wtedy na powierzchni. Jesteśmy bezbronni. Zakochanie jest regresją do czasu dzieciństwa. Bariery ego opadają i cała naszą osobowość możemy złączyć z osobowością partnera. Chcemy poczuć się bezpiecznie w ramionach ukochanej osoby. Wtapiamy się w siebie. Wówczas, tak naprawdę, często przyciągamy przeciwieństwa, które mają nas uzupełnić, chociaż bardziej zauważamy podobieństwa. Samotność znika – przynajmniej na jakiś czas.

Przyszłość związku zależy od stopnia dojrzałości partnerów. Niedojrzałość i idąca za tym nadmierna emocjonalność łączy się z większymi trudnościami w relacjach. Ludzie wówczas w
atmosferze napięcia emocjonalnego odruchowo reagują w następujące sposoby: naśladowanie innych, by zyskać akceptację, zrywanie więzi, a także wybieranie partnerów o bardzo podobnych zranieniach lub krańcowo różnych. Zakochanie się kończy i zaczynają się konflikty, w wyniku których albo dochodzi do rozstania, albo wzajemnego uwikłania się, kiedy nasz partner jest odzwierciedleniem naszych zranień.

Zwykle wkraczamy w związek z określonymi oczekiwaniami. Najczęściej brzmią one: zawsze będziemy razem, zawsze będziemy wszystko sobie mówić, będziemy kochać się bezwarunkowo, nasza miłość będzie trwała wiecznie. Mija czas i okazuje się, że partner ma kilka wspaniałych cech i jedno lub dwa zranienia. Ponieważ cechy partnera są zwykle komplementarne albo przeciwstawne, zranienia bliskich osób zderzają się, wzajemne roszczenia rosną i zaczynamy wirować w tańcu dawnych zranień. W tańcu chodzi o te same cechy nawet gdy znajdują się na przeciwległym biegunie. Zarzuty zaczynają się powtarzać. Para dopracowuje tego, co stanowi o istocie ich związku. Najczęstsze konflikty rozgrywają się wokół: zarobków i wydatków, czasu spędzanego razem i oddalenia, odpowiedzialności lub jej braku, bliskości i ucieczki. Te sprawy zmuszają partnerów do przyjrzenia się sobie nawzajem, do szukania zmian. Mają szansę zrewidować swoje oczekiwania, nazwać swoje zranienia, niezaspokojone pragnienia. Konflikt jest ratunkiem dla partnerów o komplementarnych zranieniach.

Miłość i ból są w stanie wzbudzić w nas moc do dokonania zmian. Z takim źródłem motywacji wkraczamy na drogę prawdziwego budowania małżeństwa i rozpoczynamy taniec odnowy naszej relacji. Przyczyny, dla których się w kimś zakochujemy, nie są tymi samymi dla których trwamy później w miłości. Sztuki kochania uczymy się tak jak każdej innej sztuki – przez zrozumienie teorii i odkrywanie praktyki.

CZYTAJ TEŻ – pierwszą część artykułu – Zakochanie – czym jest i po co się nam przydarza?

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze