fbpx

Slow sex: pochwała powolnego seksu

slow sex
123rf.com

Założyciel ruchu slow life’owego poczuł imperatyw kategoryczny, gdy 1986 roku, u stóp Schodów Hiszpańskich w Rzymie otwarto punkt wydawania wiórów i papy z martwych zwierząt, zwany McDonald’sem.
Czara goryczy przelała się w duszy wrażliwego na cud jedzenia Włocha o nazwisku Carlo Petrini, który postanowił zrobić coś z narastającym tempem życia i żywienia. I stworzył Slow Food.

Slow Sex

Teraz Slow Food doczekał się kreatywnych rozwinięć, a Slow Movement to ogólnoświatowy ruch kontestatorów galopu i zadyszki, w ramach którego wciąż powstają nowe inicjatywy. Od slow foodu, przez slow learning, slow design, cały slow robi karierę, jako reakcja na obłędne tempo wchłaniania, panujące w nowoczesnych społeczeństwach konsumpcyjnych. To niezgoda na masową bylejakość, na świat, w którym zamiast jedzenia mamy kiepskie odżywianie, zamiast pracy wyścig szczurów, a zamiast życia pojedyncze chwile wydzierane rzeczywistości. Ruch slow life’owy pięknie sprzęga się z proekologicznymi postawami, walczącymi o jakość jedzenia, odwrót od masowej jego produkcji, dodając swoje postulaty, czyli kultywowanie lokalnych tradycji kulinarnych, pragnienie powrotu do natury – zarówno przy okazji jedzenia, odpoczynku, jak i po prostu harmonijnego i spokojnego życia. Życia, które będzie poszukiwaniem jakości i napawaniem się nią, radością z różnorodności i spokojem.

Smakowanie życia

Skoro „slow” połączył się nawet z designem czy z podróżami, nie można dziwić, że poszukiwania jakościowego, spokojnego życia dotknęły też kwestii seksu. Krajan twórcy slow foodu, Alberto Vitale, też poczuł zew mocy i w 2002 roku powołał do życia slow sex. Slow sex to pragnienie zatrzymania się, żeby nacieszyć zmysły przyjemnościami. I tak, jak w slow foodzie szukaliśmy czasu, żeby spokojnie, dobrze jeść, czerpiąc z tego rozkosz, tak w seksie zamieniamy jedzenie na zbliżenie. Slow life’owcy szukają równowagi między pracą a życiem osobistym, pragną odpoczynku (najlepiej w bliskim kontakcie z naturą), cieszą się jedzeniem, winem i byciem z ludźmi. Nic dziwnego, że życie intymne też chcą mieć organizowane zasadą przyjemności i jakości.

Jak zwolnienie pomaga na seks? Przede wszystkim trzeba powiedzieć, że szybkość to wróg dobrego seksu. Prędziutko zamienia się w ogłuszającą rutynę, z której ucieczka jest trudna, jak ucieczka z łagru. Nie ma czasu na celebrowanie chwili, nie ma czasu na detale, długotrwałe pieszczony, nasycanie zmysłów i nieśpieszne smakowanie aktu. Ani miejsca na intymność, bliskość. A bez nich wykonujemy zwyczajnie ruchy niegodne filozofów. Kopulujemy, nie kochamy się. Bez rytuałów, bez celebracji, zapięci na wykonaniu zadania i szybkim osiągnięciu orgazmu.

Tantra ponad wszystko

Remedium? Z radością napiszę … a nie mówiłam! W książce „Pochwała powolności. Jak zwolnić tempo i cieszyć się życiem” Carle Honore pisze o Tantrze, jako najlepszej drodze na zwolnienie i odnalezienie jakości w seksie. Osobną sprawą jest to, jak relacjonuje swoje poszukiwania i wrażenia związane z Tantrą. Widać nie mają tam tak dobrych nauczycieli, jak w Polsce, bo okazjonalnie poziom obciachu jest rzeczywiście wysoki. Wnioski autora są dość oczywiste – niezależnie, czy wierzycie w te wszystkie energie, czakry i duchową seksualność, Tantra ma do zaoferowania tyle wiedzy i pożytecznych wskazówek dotyczących waszej seksualności, że grzechem by było nie spróbować.

Dlatego, jeżeli kiedykolwiek wpadliście na pomysł, żeby zwolnić w seksie i cieszyć się nim, tak jak już umiecie cieszyć się jedzeniem, wpadajcie na czerwcowy Festiwal Tantry i Seksualności do Nowego Kawkowa. Nauczyciele ze świata i z Polski pokażą Wam, co to jest dobra, powolna miłość, która nasyca zmysły. Doświadczycie Tantry w wielu odsłonach – na warsztatach, seminariach, według wszystkich zasad slow life. I z dużą dawką rozkoszy. A jedzenie na miejscu jest takie, że nawet Petrini byłby zadowolony.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
?>