fbpx

Sponsoring a niedojrzałość

sponsoring
123rf.com

Biała suknia, welon albo diadem, długi tren, to marzenie wielu młodych dziewczyn, które przeczytały Królewną Śnieżkę czy Śpiącą Królewnę. Prosta konstrukcja obu historii pozwala łatwo odróżnić dobro od zła i przewiedzieć losy głównych bohaterek. Niestety książki mają to do siebie, że się kończą, a młode dziewczyny zostają zdane na łaskę i niełaskę bezwzględnego świata, w którym romantyzm sprzedawany jest na sztuki w księgarniach a to, co liczy się najbardziej, to powodzenie na portalach internetowych i wygoda życia nawet za cenę godności.

Aneta Bartnicka-Michalska, fot.SWPS

Sponsorowane dziewczyny najczęściej przyjeżdżają z małych miejscowości. Nagle znajdują się w dużym, wymagającym pieniędzy, a do tego dającym poczucie anonimowości mieście. Sponsorów jest masa, a dziewczyny błyskawicznie potrafią wybrać kilku”. Wypowiedź Małgorzaty Szumowskiej, reżyserki filmu „Sponsoring” była głośna prawie rok temu, gdy temat sprzedawania usług seksualnych był głośno omawiany, przynajmniej wśród polskiej publiczności. Od tego czasu wiele napisano i powiedziano na temat niemoralnych studentów i studentek. A efekty? Trudno powiedzieć, kontynuacji badań dotyczących skali zjawiska jeszcze nie ma. Skoro jednak już tak wiele wiadomo o kosztach tych psychicznych, ale i fizycznych życia ze sponsoringu to wydawać by się mogło, że wszystko idzie ku lepszemu. Oczywiście tylko wtedy, gdy młodzi ludzie poruszeni informacjami prasowymi zaprzestaną lub nie rozpoczną handlowania swoim ciałem. Pytanie, dlaczego mieli by to zrobić?

Dla niektórych liczy się tylko „dziś”, bo dziś jest im fajnie. Moralizowanie na nic się nie zda, gdyż często one same doświadczyły w najbliższym otoczeniu demoralizacji. Zdrady, rozwody, to chleb powszedni młodych ludzi XXI wielu. Po co się angażować, skoro i tak większość związków nie przetrwa. Przecież wielu mężczyzn i wiele kobiet korzystających z usług pięknych, kształcących się osób, to ludzie mający rodziny. Może więc lepiej być po tej stronie, która zdradza a nie po tej, która jest zdradzana? Potrzeba miłości, także tej fizycznej i szacunku, a także złączenia własnej tożsamości z tożsamością drugiej osoby w intymnym związku, to przejaw dojrzałości. Tej dojrzałości, która – zdaniem Erika Eriksona zajmującego się rozwojem człowieka – umożliwia dwojgu ludziom wzajemne dostosowywanie się do siebie mimo różnic w poczuciu intymności i wzajemnego szacunku. Wszystko po to, by dobrze się czuć ze sobą nie tylko „dziś” ale też „jutro”? Prawda, że to naiwne…

Jeśli tak, to owa naiwność jest – według amerykańskiego psychoanalityka – prawdziwym skarbem. Nie dość, że sprzyja realizowaniu celów zgodnych z wyznawanymi wartościami – mimo nacisków otoczenia i niesprzyjających okoliczności – to jeszcze ułatwia nadawanie sensu swojemu życiu. A przecież posiadanie sensu własnego życia, to prosta droga do opisanej przez Arystotelesa eudajmonii – czasem nazywanej szczęściem.

źródło: strefapsyche.swps.pl

ZAMÓW

E-WYDANIE

ZAMÓW

E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
?>