1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Zdrowie
  4. >
  5. Rozgrzej mnie. O uzdrawiającej mocy ciepła

Rozgrzej mnie. O uzdrawiającej mocy ciepła

Wysoka temperatura potrafi przynieść ogromną ulgę. Intensywnie wnikające w głąb tkanek ciepło przyjemnie rozluźnia skurczone mięśnie, a ból znacznie maleje. (Fot. iStock)
Wszystko, co złe, opuści nas z siódmymi potami – twierdzą Finowie, którzy wierzą w uzdrawiającą moc gorąca. Istnieje prosty sposób na sprawdzenie, jak dużą ulgę potrafi przynieść wysoka temperatura. Wystarczy włączyć suszarkę do włosów i nakierować nawiew gorącego powietrza na obolałe barki, napięte mięśnie pleców czy miejsce, w którym dokucza nam kręgosłup. Intensywnie wnikające w głąb tkanek ciepło przyjemnie rozluźni skurczone mięśnie, a ból znacznie zmaleje lub nawet zniknie.

25 tysięcy czujników na ciepło

Gdy owiewa nas upalne powietrze lub zanurzamy się w gorącej kąpieli, w organizmie dosłownie w ciągu paru sekund zachodzi wiele korzystnych dla zdrowia procesów. Nasze ciało wyposażone w 25 tysięcy mikroskopijnej wielkości czujników rejestruje każde podwyższenie temperatury otoczenia już o 0,004 stopnia C na sekundę. Receptory te znajdują się na głębokości pół milimetra pod skórą (najwięcej mamy ich na twarzy i tułowiu, dwa razy mniej na nogach i rękach). Ciepło, na które reagują, i jego bardziej ekstremalne formy – od gorąca do ukropu – to różne wielkości energii termicznej. Energia powstaje na skutek drga  i chaotycznego ruchu cząsteczek wywołanych podgrzaniem wody lub powietrza (czy innego medium). Gdy dociera do naszego ciała, informacja o tym zostaje szybko przekazana przez receptory do ośrodka termoregulacji w mózgu. Ten zaś odgórnie nakazuje rozszerzyć się naczyniom krwionośnym skóry i mięśni, zwiększyć dostawę tlenu i substancji odżywczych do komórek oraz wyrzucić z nich toksyny i dwutlenek węgla. Im silniejszy jest bodziec cieplny, tym intensywniejsze są ozdrowieńcze procesy zachodzące w organizmie, wreszcie, gdy skóra nagrzeje się do 37 stopni, pojawia się pot. Wraz z nim oczyszczanie ciała ze zbędnych i szkodliwych produktów przemiany materii wybitnie wzrasta. Człowiek nieprzyzwyczajony do gorąca traci „tylko” 1,5 litra potu na godzinę. Natomiast u osób regularnie korzystających np. z sauny wytrenowany system termoregulacji reaguje w trybie ekspresowym – w ciągu godziny z ciała znikają aż 4 litry potu.

Wysoka temperatura działa nie tylko na ciało. Pod jej wpływem mózg zaczyna wydzielać neuroprzekaźniki – endorfiny. W zależności od dawki ciepła, jaką sobie zafundujemy, pojawia się odczucie odprężenia i senność lub energia i ogólne pobudzenie organizmu.

A ja gorę

Wrażenia związane z gorącem zależą od jego przekaźnika. Woda transportuje ciepło 250 razy szybciej niż powietrze, co oznacza, że tyle razy szybciej oddaje tę energię ciału. Różnica między gęstością powietrza i wody sprawia, że nawet jeśli mają tę samą temperaturę, wywołują w nas zupełnie inne odczucia. Na przykład przebywanie w pomieszczeniu o temperaturze 30 stopni C powoduje wrażenie upału. Gdy jednak wejdziemy do wanny z wodą o takiej temperaturze – zmarzniemy! Dlatego decydując się na wszelkiego rodzaju lecznicze zabiegi cieplne, trzeba zwracać uwagę, czy są one „suche”, czy „wilgotne”, radzi w „Księdze przyrodolecznictwa” prof. Gerard Straburzyński specjalizujący się w fizjoterapii i medycynie uzdrowiskowej. Ciepło wilgotne, np. mokre okłady, kąpiele czy natryski, nie może przekroczyć temperatury 44 stopni C, bo powyżej tej granicy parzy. Zaś ciepło suche, np. poduszka elektryczna czy woreczek z rozgrzanym piaskiem, może mieć nieco wyższą temperaturę – do 46 stopni. W powietrzu pozbawionym pary wodnej możemy wytrzymać przez kilka minut nawet w 100 stopniach C!

Warto wiedzieć, że suche zabiegi nagrzewają tylko tkanki leżące powierzchownie pod skórą. Wilgotnym towarzyszy lepsze przewodzenie energii, dzięki czemu dociera ona bardziej w głąb ciała. I jedne, i drugie przynoszą ulgę przy zwyrodnieniu stawów, przewlekłym zapaleniu tkanki okołostawowej czy chorobie zwyrodnieniowej kręgosłupa.

 

W upalnej kabinie

Jednym z cenionych sposobów leczenia gorącem jest pobyt w saunie. Intensywne pocenie się prowadzi do gruntownego oczyszczenia skóry i ciała z toksyn. Wzmacniają się również nasze siły obronne i uodporniamy się na infekcje. Poza tym pod-czas 10 minut spędzonych w upalnej kabinie spalamy aż 300 kilokalorii.

„Z sauny może korzystać każdy, kto potrafi do niej dojść”, mawiają Finowie. Znana na całym świecie sauna fińska to po prostu bardzo gorąca kąpiel w powietrzu, którego temperatura dochodzi do 85–100 stopni C, a wilgotność jest niewielka. Sercem sauny są kamienie rozgrzewane do kilkuset stopni. Zbierają one w swoim wnętrzu ciepło, które potem oddają powietrzu. Kabina sauny wyłożona jest surowym drewnem i wyposażona w trzy rzędy ławek, z których każda znajduje się na innej wysokości. Ponieważ im wyżej, tym cieplej, trzeba dać czas organizmowi na przyzwyczajenie się do wysokiej temperatury. Dlatego oso-ba korzystająca z sauny kilka pierwszych chwil spędza na dolnej ławie (gdzie panuje temperatura około  40 stopni C). Dopiero potem przenosi się na środkowy poziom (60 stopni C), a na końcu na górną ławę  (70 stopni C). Co pewien czas na rozgrzane kamienie wylewa się szklankę wody, by zgodnie z fińskim wierzeniem sauna poprzez potężne uderzenie gorącej pary ukazała swoją duszę. W tak ekstremalnych warunkach nie da się długo wytrzymać. Jednorazowy pobyt powinien trwać w zależności od samopoczucia od  8 do 12 minut (za górną granicę uważa się 15 minut). Potem należy schłodzić się pod prysznicem lub w basenie i ponownie powędrować do kabiny. Lekarze zalecają trzykrotny cykl przegrzewania i oziębiania ciała. Z pozytywnego działania sauny należy korzystać z umiarem: wystarczy bywać w niej raz na siedem dni.

Jednak nie jest to terapia dla każdego. Nie jest wskazana dla kobiet w ciąży, osób z miażdżycą, chorobami serca, wrzodami żołądka lub dwunastnicy oraz w ostrych stanach reumatycznych.

W ruskich parach

Przebywanie w mlecznej mgle, czyli parze wodnej o wysokiej temperaturze, ma zbawienny wpływ przede wszystkim na układ nerwowy, psychikę, a także zdrowie i młodość skóry. Kłęby pary ogrzane do 40–50 stopni C to charakterystyczna atmosfera łaźni rzymskiej, tureckiej czy ruskiej bani. Wilgotne powietrze i dwa razy mniejsza temperatura niż w saunie fińskiej są o wiele łatwiejsze do wytrzymania dla początkujących. Gdy wchodzimy do sauny, jest w niej po prostu ciepło. W tradycyjnej ruskiej bani znajduje się piec podgrzewający kamienie i naczynie z wodą. Parę wodną wytwarza się przez wrzucenie rozgrzanych kamieni do wody lub polewanie ich wodą. Temperatura zaczyna rosnąć dopiero po kilku minutach, gdy para wypełni pomieszczenie. Przebywając w ruskiej bani, zwiększa się działanie pary lekkim smaganiem ciała brzozowymi witkami. Jednorazowy pobyt w tego typu saunie może być nieco dłuższy – od 10 do 20 minut, potem należy się schłodzić pod prysznicem lub w basenie i powtórzyć zabieg jeszcze dwukrotnie.

Choć sauna parowa jest łagodniejsza dla organizmu, stanowi dobry trening dla układu krążenia i płuc. Zwiększeniu efektów jej działania sprzyja unoszący się zapach olejków eterycznych. Wnikająca wraz z oddechem do krwi gorąca wilgoć pobudza ponadto przysadkę mózgową zarządzającą wszystkimi gruczołami dokrewnymi ciała, więc reguluje poziom wydzielanych przez nie hormonów. W saunie mijają dolegliwości powstałe na tle nerwowym, takie jak bóle żołądka, bezsenność czy gwałtowne bicie serca. Gorąca mgła działa na całe ciało podobnie jak parówki na cerę. Dzięki lepszemu ukrwieniu i usunięciu toksyn skóra staje się bardziej elastyczna, gładka i zaróżowiona. Ta cieplna terapia jest najskuteczniejsza przy różnego rodzaju bólach: migrenach, kolkach, gośćcu, nerwobólach i mięśniobólach.

Spanie czy działanie?

W zależności od dawki ciepła, jaką sobie zafundujemy, może nas ono zregenerować po trudnym dniu i dodać nam sił, odprężyć zmęczony umysł albo wręcz uśpić. Na przykład  ciepła kąpiel o temperaturze do 37,5 stopnia C wycisza, uspokaja i dlatego jest dobra przed snem. Gdy jednak wejdziemy do wody o temperaturze wyższej niż 38 stopni C, minie znużenie, zmęczenie i poczujemy siłę do działania.

Małe kąpiele

Zanurzanie dłoni i stóp w ciepłej czy gorącej wodzie to proste sposoby sanatoryjne, które przynoszą ulgę w różnych dolegliwościach.
  • Kąpiel stóp. Pomaga zasnąć, uspokaja, łagodzi bóle skurczowe brzucha. Wlej do wanny lub do wysokiej miednicy tyle gorącej (ale nie parzącej) wody, by sięgała do połowy łydek. Włóż nogi na 15 minut (dbaj, by woda nie ostygła). Po zabiegu polej stopy lub kolana chłodną wodą i wytrzyj do sucha.
  • Kąpiel rąk. Leczy kaszel, pomaga na wiecznie zimne dłonie i łagodzi dolegliwości reumatyczne. Wlej gorącą (ale nie parzącą) wodę do dużej miednicy i ustaw ją na niskim stole. Włóż do miednicy ręce, tak by woda sięgała do połowy ramion. Po 15 minutach wytrzyj ręce do sucha i zrób kilka energicznych ruchów.

Z czerwonego słońca

Lecznicze ciepło pochodzi także z promieniowania czerwonego i podczerwonego, których naturalnym źródłem jest słońce. W zimie tego terapeutycznego światła mogą dostarczyć nam specjalnie lampy do nagrzewania, np. Sollux, Philips czy Infra. Wnika ono w ciało na głębokość prawie 7 cm. Leczy stany zapalne, likwiduje obrzęki, łagodzi zaburzenia hormonalne a także wzmaga ochotę na seks.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze