fbpx

Freediving – podwodna joga

freediving
Aleksandra_Sulkiewicz_fot.Rafal_Meszka

Bierzesz jeden wdech i… pokonujesz długość basenu albo nawet kilku.
I dochodzisz do wniosku, że wszystko jest możliwe. Wystarczy tylko odpuścić kontrolę i płynąć. Tego uczy freediving

Gdy w dzieciństwie obejrzałam „Wielki Błękit”, byłam przekonana, że to science fiction – opowiada Aleksandra Sulkiewicz, wielokrotna rekordzistka Polski w nurkowaniu na zatrzymanym oddechu na basenie. – Nie wyobrażałam sobie, że ludzie mogą schodzić na tak duże głębokości. Mistyczne wydawały mi się również przygotowania do tego – joga, ćwiczenia oddechowe, relaksacja. Teraz, gdy uprawiam freediving od prawie czterech lat, umiem wchodzić w siebie, w swój oddech i ciało. Wiem też, że najcięższa praca to wyciszenie umysłu.

Nauka oddychania

Freediving to nurkowanie na zatrzymanym oddechu. Nazwa angielska w dosłownym tłumaczeniu oznacza: „swobodne nurkowanie”. Od klasycznego nurkowania różni się tym, że pod wodę schodzi się bez akwalungu, polegając tylko na pojemności płuc i wydolności organizmu. Wyróżnia się dwie zasadnicze odmiany freedivingu – głębinowy, uprawiany na wodach otwartych, i basenowy. Ten ostatni polega na tym, żeby jak najdalej popłynąć na jednym wdechu.

– Gdy zaczynałam uprawiać freediving, bałam się skoczyć do basenu obciążona ołowiem, z płetwami długości ponad 80 centymetrów – wspomina Aleksandra. – Na początku niewiele miało to wspólnego z „free” – ktoś mnie w coś opakował, obciążył i kazał się relaksować. Ale upłynęło trochę czasu i poczułam się swobodnie. Teraz czuję się nieswojo, gdy pływam na powierzchni wody. Pod powierzchnią jest zdecydowanie lepiej. 100 metrów pod wodą Aleksandra przepłynęła po trzech miesiącach ćwiczeń. Może dlatego, że nikt jej nie powiedział, że to jest trudne. Trzeba pozbyć się schematów i skoncentrować na „tu i teraz”, wsłuchać w swoje ciało. A ono mówi: „jeszcze wytrzymasz” albo: „lepiej już się wynurz”.

– Po zejściu pod wodę przychodzi skurcz przepony, ucisk w brzuchu lub w klatce piersiowej – opisuje Aleksandra. – To pierwsza faza, gdy ciało daje jakiś sygnał. Większość osób kończy wtedy nurkowanie. A to jest znak, że organizm chce się pozbyć dwutlenku węgla, czyli zrobić wydech. Na tym etapie tlenu w organizmie nadal jest mnóstwo. Ja pierwsze skurcze przepony w pływaniu swobodnym (bez monopłetwy) odczuwam po odległości 25 metrów, a mój życiowy rekord to 125 metrów. Skurcze na początku są delikatne, po kolejnych metrach nasilają się. Wtedy dobrze jest pogadać ze sobą: „Czy naprawdę chcę się wynurzyć? Czy dobrze się czuję i wolę płynąć dalej?”. Jak się je przetrzyma, można płynąć bardzo długo. Ja mam zasadę – nie kończę na ścianie basenu, bo po nawrocie otwiera się nowa przestrzeń. Mówię wtedy sobie: „No to jeszcze troszeczkę spróbuję”. I zwykle dopływam do kolejnej ściany. Często organizm sam podejmuje decyzję o wynurzeniu. Albo wysyła inne sygnały: mocne mrowienie w palcach, gdy krew z tlenem zaczyna być odciągana z kończyn po to, by zgromadzić się w klatce piersiowej i zapewnić większy dopływ tlenu do serca i mózgu, albo widzenie tunelowe (pole widzenia się zawęża, zaciemnia się obraz po bokach), które ostrzega przed utratą przytomności. Należy pamiętać, że freediving to sport ekstremalny i nie uprawia się go samotnie. Na basen chodzi się przynajmniej dwójkami i informuje o treningu ratownika.

Kontakt z ciałem we freedivingu

– Na początku freediving traktowałam czysto sportowo – wspomina Aleksandra – i byłam zaskoczona, jak bardzo przy tym muszę pracować nad kontaktem ze sobą. Dlatego w dniu, w którym chodziłam na basen, starałam się zawsze wyspać, zjeść odpowiednio wcześniej, wyciszyć się i pooddychać. Do tej pory nie byłam przyzwyczajona do wsłuchiwania się w swoje ciało, ale kontakt z wodą podczas treningów spowodował, że pojawił się we mnie spokój. Bo z każdym przepłyniętym metrem pod wodą dowiadujesz się o sobie więcej. Nagle przychodzi też moment, w którym rozumiesz, że w tym sporcie, ale i pewnie w życiu, nie chodzi o to, by się siłować i kontrolować, tylko zrelaksować i obserwować.

ZAMÓW

E-WYDANIE

– Można przymrużyć oczy i wprowadzić się w stan podobny do wybudzania się rano – radzi Aleksandra. – Dobrze jest sobie zaplanować, o czym przyjemnym będziesz myśleć podczas pływania, ale nie trzymać się sztywno planu, tylko pozwolić myślom błądzić. Długo nie rozumiałam, jak mam to zrobić – jestem w środowisku innym niż na co dzień, mam nie oddychać i nie kontrolować się… Teraz umiem już płynąć z kontrolą i bez. I wiem, że bez kontroli jest o niebo przyjemniej.

Freediving uczy tego, że możesz więcej, niż myślisz – najpierw przepływasz pod wodą cały basen, a potem osiągasz kolejne małe cele. Okazuje się, że możesz zrobić wszystko, tylko powoli, małymi kroczkami. – Pod wodą musisz sobie różne rzeczy przetłumaczyć i wypracować – instruuje Aleksandra. – Niektóre osoby przekraczają samych siebie i szybko osiągają kolejne cele, inne potrzebują na to więcej czasu. Aleksandra brała udział w kursie instruktorskim u Umberto Pelizzariego, ikony freedivingu. Najważniejsze były tam nie zajęcia z techniki, ale z relaksacji. – Kładliśmy się na karimatach i skupialiśmy się na tym, co do nas docierało – na słowach, melodii, dźwiękach – wspomina. – Przechodziliśmy relaksację kolorami, hipnozę, programowanie się pozytywnymi obrazami. Uczyliśmy się też odpowiednio oddychać. Gdy oddychamy krótko i płytko, przyspiesza to akcję serca i zaczynamy się denerwować. I odwrotnie – gdy oddychamy powoli i głęboko, wprowadzamy się w stan relaksacji.

Freediving głębinowy

Freediving głębinowy wymaga większej relaksacji niż basenowy. Jest to konieczne do tego, żeby wyeliminować napięcia w całym ciele – zwłaszcza w klatce piersiowej, krtani, żuchwie – inaczej nie jesteś w stanie wyrównać ciśnienia na głębokości większej niż 30 metrów. Największego wysiłku wymaga wynurzenie. Ciśnienie wody na dole jest większe, więc musisz się napracować, żeby wrócić na powierzchnię. Dlatego w deklarowanej głębokości nurkowania trzeba uwzględnić, ile czasu i wysiłku będzie wymagała droga w obie strony. W nurkowaniu basenowym przełom następuje, gdy kolejne wyniki (odległości przepłynięte na jednym wdechu) przestają łatwo przychodzić.

– Wiele osób rzuca wtedy ten sport, ale to znaczy, że nie byli nastawieni na pracę nad sobą – tłumaczy Aleksandra. – Gdy przychodził kryzys, rozmawiałam ze sobą: „Myślałaś wcześniej, że przepłyniesz basen? Nie. A czy nadal ci się fajnie pływa? Tak”. Więc pracowałam dalej. To uczy pokory. Trzeba przeżyć kilka porażek, żeby wiedzieć, że raz się nie uda, a potem już tak. Zacząć zadawać sobie (i tylko sobie) pytania: „Dlaczego nie wyszło? Co muszę zrobić? Nad czym popracować?”. Czasami po prostu jesteś w stanie zejść tylko na 10 metrów. I to też trzeba przyjąć, powiedzieć sobie: „Na dzisiaj koniec, mój organizm nie chce”. To z kolei uczy szacunku do swojego ciała i świadomości swoich ograniczeń. – Lepiej jednak nie zakładać minimum treningowego – radzi Aleksandra – tylko pomyśleć: „Popłynę dziś tyle, ile będę mogła”. Albo zamiast: „dziś minimum 30 metrów”, powtarzać sobie: „Dziś przekroczę 30 metrów”. Nie należy, oczywiście, przesadzać. Raczej myśleć: „Dasz radę, tylko bądź ostrożna. A jeśli nie masz sił, nic nie szkodzi. Na wszystko przyjdzie czas”.

Freediving dla każdego

Ten sport uprawia się z wielu powodów – dla wyczynów sportowych, przyjemności relaksacji czy podziwiania podwodnego świata. Każdy może tu znaleźć coś dla siebie. Nie ma żadnych ograniczeń, także wiekowych. Rekordzistka świata w tym roku skończy 51 lat. Aleksandra Sulkiewicz ostrzega jednak, że przekraczanie własnych granic może uzależnić. To doświadczenie, które na zawsze pozostaje w głowie i w ciele, i które pomaga lepiej się ze sobą komunikować i rozwijać. – Tak naprawdę chodzi tu o pokonywanie swoich słabości i ograniczeń. To fajniejsze i ważniejsze niż pokonywanie innych – deklaruje. Obecnie nasza bohaterka wraz z resztą reprezentacji Polski we freedivingu przygotowuje się do startu w basenowych Mistrzostwach Świata, które odbędą się w Belgradzie pod koniec czerwca. Do walki o medale stanie aż 13 freediverów.

ZAMÓW

E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
?>