fbpx

Małe jest piękne

fotochannels.com

Kiedy pomyślimy: BMW, przychodzi nam do głowy ogromna limuzyna. Volvo to symbol rodzinnego podróżowania autem w wersji kombi. Czasy się jednak zmieniają, a samochody zgodnie z nowymi trendami maleją do rozmiarów adekwatnych do dzisiejszych korków i wciąż drożejącego paliwa.

„JEDYNKA” DLA WYMAGAJĄCYCH

Niezwykłe, jak ulegamy skojarzeniom, którymi atakują nas specjaliści od kreowania wizerunku marki. Beemki zaszufladkowaliśmy jako wielkie auta dla biznesmena. Solidne, funkcjonalne. W historii BMW pojawiła się jednak także maleńka Isetta, która w latach 50. zrobiła furorę nie tylko wyglądem, lecz także koncepcją wsiadania przez… otwieraną maskę!

Najmniejsze dziecko BMW XXI w. nie jest tak rewolucyjne jak Isetta. Nawiązuje do tradycji i konsekwentnie uzupełnia gamę samochodów tej marki. Mój pierwszy kontakt z „jedynką” kilka lat temu był naznaczony dużym dystansem. Czy to dobra koncepcja skurczyć wielkie auto? I po co komu dziś małe BMW? Dylematy kobiety, która kocha tradycyjne podejście do motoryzacji. Tymczasem BMW 1 nie rozczarowuje. W wersji SMALL zachowuje swój charakter, klimat, potęgę, która drzemie nie w gabarytach, ale w detalach: linia maski, pięknie wykończone wnętrze, rewelacyjne zawieszenie i oczywiście napęd na tylną oś! Uff, odetchnęłam wtedy z ulgą i do dziś przyglądam się, jak to auto się zmienia. Najpiękniej mu w wersji coupé i cabrio – nabiera smukłości i wdzięku, choć pozostaje w nim moc, za którą kocha się BMW. W tym przypadku konserwatywne podejście do wyszczuplania samochodu zdało egzamin.

C-30, CZYLI GLOBALNE ZMNIEJSZANIE

Volvo stanowi odrębny rozdział w mojej motoryzacyjnej edukacji. W naszej rodzinie było kilka aut tej marki – zawsze w wersji kombi. Do nieśmiertelnego modelu 240 wsiadaliśmy wszyscy, dopakowując bagaże na miesiąc wakacji i wielkiego psa bernardyna. Jedno z takich aut służyło mi do nauki jazdy. Wielka maska z przodu i magicznie pakowny tył to znaki rozpoznawcze, dzięki którym Volvo zyskało opinię auta rodzinnego.

Aż któregoś dnia pojawił się malec z tym samym logo na masce, w kształcie jednak tak odmiennym, że fani marki na chwilę wstrzymali oddech. Miejskie Volvo stworzono głównie z myślą o kobietach. Maksymalnie nowoczesne, odcinające się od tradycji. Bez udawania, bez kompromisów, odważnie. Celem było stworzenie samochodu niebanalnego i designerskiego, który będzie nie tylko solidny i praktyczny, ale też okaże się gadżetem umilającym życie. Rewolucyjnie zmniejszone Volvo C-30 jest niewątpliwie sukcesem, choć radykalne odejście od koncepcji rodzinnego auta było z pewnością dużym ryzykiem. Dobrze, że czasem koncerny samochodowe stać na takie eksperymenty. Dzięki nim motoryzacja nie traci na kolorycie!

JOANNA ZIENTARSKA pochodzi z rodziny pasjonatów motoryzacji i poza tym, że kocha samochody, ciekawie o nich mówi (np. na antenie Antyradia czy w TVP2) i pisze. Organizuje także imprezy łączące wystawy aut z pokazami mody: Auto Arystokracja (samochody luksusowe) i Auto Kreacja (samochody kobiece).