„Bardzo chciałabym chodzić w szpilkach, ale czułabym się jak przebrana…” Odpowiada Katarzyna Miller

"Szpilki są tylko przykrywką. Kobieta boi się być zauważona, boi się zwrócić na siebie uwagę, boi się sytuacji, w której ktoś ją dostrzeże." (fot. iStock)

Trochę żartem, trochę serio – zacznij sobie podwyższać obcasy i zobacz, jak wyglądają twoje nogi. Szpilki są sexy, ale potrafią wwiercać się w mózg.

  • Nie mówisz nic o wygodzie, a to również powinno wziąć się pod uwagę. Sprawdź, na jakich obcasach czujesz się wygodnie i czy w ogóle potrafisz w nich chodzić.
  • Nóżki kobiece także w baletkach mogą wyglądać pięknie.
  • Co z tym byciem wyzywającą? Chcesz być seksowna, by na twój widok jakiś mężczyzna oszalał?
  • Niewątpliwie chcesz się podobać, ale może własnie takiego podobania/pożądania się boisz?
  • Ważne jest, abyś dotarła do tego, jakie są przyczyny, czy wychowywałaś się w domu pruderyjnym, gdzie wszystko co powabne, co kobiece i seksowne zyskiwało miano „dziwki”.
  • Na pewno nie chcesz być dziwką.
  • Być może byłaś molestowana jako dziecko i boisz się, że twój seksowny wygląd sprowadzi na ciebie napaść seksualną, której nie będziesz chciała.
  • Może twoja mama nie cieszyła się z bycia kobietą i nie pokazała ci takiego wzoru.
  • Rozejrzyj się za wzorami. Fajna ciocia, przyjaciółka, poszukaj kobiet cudownych również z innych powodów, nie tylko dlatego, że noszą szpilki. Znajdź kobiety, które ci się podobają i powiedz sobie szczerze, co ci w nich imponuje.
  • Szpilki i noszenie ich oznacza, że cieszysz się ze swojego kobiecego ciała i kobiecości.
  • Kupowanie szpilek możesz potraktować jako terapię dla siebie.
  • Powoli będziesz się uczyć chodzić w nich…
  • Pamiętaj, że kobiety w szpilkach się nie spieszą.
  • Zacznij celebrować luksus!

Katarzyna Miller: Muszę się zwierzyć, że moje superwystrzałowe fioletowe szpilki stoją na komodzie. Nigdy w życiu ich nie założyłam, ale nie dlatego, że boję się być wyzywająca. Są po prostu strasznie niewygodne! Lubię je mieć, na komodzie wyglądają idealnie.

Myślę, że pani narzuciła sobie dosyć pracochłonne zajęcie polegające na tym – bardzo czegoś chcę, a jednocześnie sobie tego nie dam. Myślę, że fajną i ciekawą rozmową byłaby konfrontacja tych dwóch części. Czasem prowadzę terapię w taki sposób. Przesadzanie się z jednego krzesła na drugie i rozmowa ze sobą o tych dwóch skrajnie różnych rzeczach. Można się tym bawić, a można potraktować to bardzo poważnie. Jedna strona to w naszym przypadku osoba, która chce założyć szpilki, a druga ta, która nie chce. Rozmawiają np. o tym: „Kto cię przestraszył”, „No mamusia”.

Trzeba zauważyć, że nie szpilki odgrywają tu najważniejszą rolę. One są tylko przykrywką. Kobieta boi się być zauważona, boi się zwrócić na siebie uwagę, boi się sytuacji, w której ktoś ją dostrzeże. Dziewczyny mają kłopoty z pozwoleniem sobie na bycie wyraźną, oryginalną, wyrafinowaną, seksowną. Są to szalenie interesujące rzeczy, jeśli spojrzy się na nie z tej przyjemnej strony. Jeśli popatrzymy z pruderyjnego punktu widzenia, jak robią niektóre plotkary siedzące w oknach, takie kobiety mogą doprowadzać inne do szału.

Szpilki są wykończeniem wielu pięknych kreacji, sylwetka wygląda w nich dużo lepiej, ale dziewczyna w szpilkach jest bezradna. Nie ucieknie w sytuacji zagrożenia, chyba że zdejmie but i strzeli nim prosto w oko. Wtedy też szpila może się przydać. Najlepiej, żeby pani z przykładu zrobiła sobie taki dwugłos. Co jej się bardziej opłaca. Kupić te szpilki, narazić się być może na jakieś komentarze, uszczypliwości ciotki i zwrócenie uwagi czy zostać w trampkach albo baletkach i nigdy nie próbować. Próbować warto! Zawsze. Można zacząć od klasycznych szpilek do bardzo klasycznego stroju, nie wyglądać wcale wyzywająco tylko oswoić tę kwestię.

Suzan Giżyńska: Nasuwa mi się tutaj egocentryzm naszej bohaterki. Kobieta myśli, że założy buty na obcasie i świat się zatrzyma. Wszyscy będą patrzeć tylko na nią, bo dokonała w sobie jakiejś zmiany.

Katarzyna: Może być tak, że nikt nie zauważy tej zmiany. Ewentualnie przyjaciółki powiedzą: „O Jezu, założyłaś szpilki” i to wtedy będzie bardzo duży odzew ze strony rzeczywistości.

Suzan: Druga sprawa, która mi się nasuwa to takie wrogie podejście wobec siebie. Pani myśli nawykowo, nastawia się od razu negatywnie, że ludzie uznają ją za lafiryndę. Nie przewiduje, że ktoś może stwierdzić: „O, jakie ładne buty, jak zgrabnie w nich wygląda”.

Katarzyna: To bardzo stereotypowe podejście.

Suzan: Przecież do wyglądu lafiryndy nie wystarczą szpilki! Można je założyć do miniówki, a można do ołówkowej spódnicy, do jeansów, do garnituru. Można założyć bluzkę z ogromnym dekoltem i nałożyć tonę tapety, a można też narzucić sweter z golfem.

Katarzyna: Ciekawe, ile kobiet by powiedziało: szpilki to ja?