Cisza i światło – klimatyczne wnętrze na warszawskiej Ochocie

Lampa Flos i plakat z wystawy Sophie Calle (Fot. Jakub Pajewski)
Lampa Flos i plakat z wystawy Sophie Calle (Fot. Jakub Pajewski)

Mieszkam tu od 20 lat. Kiedyś wpatrywałam się w te ogromne okna z daleka, z mojego poprzedniego mieszkania, o tam, za tymi wielkimi drzewami – mówi Anna Laskowska i dodaje: – Potem udało mi się to mieszkanie kupić. A dziś jest jednym z moich miejsc na ziemi.

Najpierw trzeba wejść w bramę od ulicy – głośnej, ruchliwej, w centrum miasta. Drzwi zamykają się cicho i powoli z pewnym spokojem skutecznego magnetycznego zamka. I to jest znaczące. Od progu jesteśmy w innym świecie, na zielonym podwórzu odciętym od hałasu granicą wysokich kamienic. Potem jest tylko lepiej. A więc boczna klatka: w niej stara terakota, intensywnie błękitne lamperie i drzwi do mieszkań. Na półpiętrach gigantyczne okna i krzesełka dla strudzonego wędrowca. Mogą się przydać, trzeba przecież wejść na czwarte, bez windy. A tam otwierają się drzwi do azylu.

Intensywny błękit lamperii i drzwi wejściowych nadaje klatce nowoczesną elegancję; Owoce, kwiaty, plamy koloru: martwa natura na białej ścianie. I obraz Sabiny Twardowskiej. (Fot. Jakub Pajewski)
Intensywny błękit lamperii i drzwi wejściowych nadaje klatce nowoczesną elegancję; Owoce, kwiaty, plamy koloru: martwa natura na białej ścianie. I obraz Sabiny Twardowskiej. (Fot. Jakub Pajewski)

Mieszkanie Anny Laskowskiej jest nim w każdym sensie. Zawieszone wysoko nad miastem, pełne światła, ciche i spokojne. Jest niczym przeszklony mostek kapitański, przestrzeń innej jakości nad morzem bylejakości.

Włoscy projektanci rządzą: kanapa Living Divani, lampa Foscarini, stolik-puf B&B Italia. Tylko obraz Tomasza Malinowskiego "tutejszy". (Fot. Jakub Pajewski)
Włoscy projektanci rządzą: kanapa Living Divani, lampa Foscarini, stolik-puf B&B Italia. Tylko obraz Tomasza Malinowskiego „tutejszy”. (Fot. Jakub Pajewski)

Po pierwsze i najważniejsze: okna. One nadają wyjątkowość miejscu. Ogromne, jakby na całą ścianę, we wszystkich trzech pokojach i kuchni. Podzielone licznymi szprosami, wpuszczają niczym nieograniczone światło, filtrowane tylko przez biały woal, otwierają widok na morze okolicznej zieleni, w oddali kamienice i jeszcze dalej wieżowce z innego świata. Żeby było jeszcze jaśniej, do okien dołączają wielkie przeszklone drzwi oddzielające pracownię od salonu.

Pracownię łączą z salonem przeszklone drzwi. Współczesna wersja starego żyrandola buduje pomost między nowoczesnymi półkami a starym stołem i klepkami. Czarno-biała fotografia Pawła Żaka; Ikona designu:słynna lampa Ingo Maurer, w tle akwarela Marcina Dutki (Fot. Jakub Pajewski)
Pracownię łączą z salonem przeszklone drzwi. Współczesna wersja starego żyrandola buduje pomost między nowoczesnymi półkami a starym stołem i klepkami. Czarno-biała fotografia Pawła Żaka; Ikona designu: słynna lampa Ingo Maurer, w tle akwarela Marcina Dutki (Fot. Jakub Pajewski)

Więc okna to po pierwsze, a po drugie, spokój. Zbudowany z ciszy i harmonii. Sprzętów jest niewiele. Wszystkie meble nieprzypadkowe, włoskie projekty, kanapa i fotel Living Divani, żyrandole Maurer i Moooi, stary stół. Stonowane wnętrze budują kolory: przygaszone błękity, zielenie, róże, beże. Kontrastują ze starą, pociemniałą klepką, szaro-niebieskim łupkiem na podłodze w kuchni i dwiema silniejszymi plamami koloru – granatową ścianą w łazience i brązową w kuchni. – Kiedyś było tu więcej rzeczy, nowoczesnej sztuki, obrazów, fotografii, ale dziś potrzebuję spokoju, mniej przedmiotów i bodźców – mówi właścicielka. Ta zasada rządzi w większości miejsc bliskich codzienności Anny Laskowskiej. W mieszkaniach, tym warszawskim i madryckim oraz w starym młynie na Mazowszu.

Anna Laskowska, wielbicielka sztuki i fotografii, do życia potrzebuje spokojnej przestrzeni; Sypialnia w zgaszonych kolorach. Portret Sandro autorstwa Macieja Kempińskiego (Fot. Jakub Pajewski)
Anna Laskowska, wielbicielka sztuki i fotografii, do życia potrzebuje spokojnej przestrzeni; Sypialnia w zgaszonych kolorach. Portret Sandro autorstwa Macieja Kempińskiego (Fot. Jakub Pajewski)

Oprócz światła i spokoju w życiu Anny Laskowskiej ważne są sztuka, pasja i świat. – Przez lata pracowałam w reklamie, zajmowałam się tworzeniem sesji, współpracą z fotografami. A potem postanowiłam zmienić życie, przestać produkować sesje, ale dalej zajmować się fotografią – mówi Anna. Najpierw śladem dziewczęcych marzeń ruszyła do Argentyny, potem do Madrytu. Tam poznała swojego partnera Sandra Ruscia, kompozytora z Włoch. Wszędzie prowadziła ją pasja do fotografii, chęć pracy z twórcami i budowania kolekcji. – To pasja jest najważniejsza, pozwala poznawać ludzi, budować nowe relacje w nowych miejscach – przyznaje. I choć, jak mówi, „ciężko dziś wrócić gdzieś na stałe”, to zawsze wracała do Warszawy. I właśnie w mieszkaniu na Ochocie czeka na nowe życie. To miejsce daje jej poczucie bezpieczeństwa.

Anna Laskowska ciągle uwielbia sztukę, nowoczesne malarstwo i fotografię, ale do mieszkania szuka teraz zdjęcia spokojnego morza. Bo, jak mówi, uporządkowana, spokojna przestrzeń, mało przedmiotów to też porządek i spokój w głowie. W jej mieszkaniu i w jej życiu ta zasada się sprawdza.