1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Kultura
  4. >
  5. Powstanie prequel „Gry o tron”

Powstanie prequel „Gry o tron”

materiały prasowe
materiały prasowe
Richard Pleper, szef HBO potwierdził oficjalnie, że 8. sezon serialu nie będzie ostatecznym pożegnaniem z bohaterami kultowej produkcji. Informacja padła podczas konferencji prasowej w Madrycie inaugurującej działalność spółki na terenie Hiszpanii.

Mimo że kilka miesięcy temu przedstawiciele stacji ogłosili, że emisja serialu zakończy się w 2018, fani „Gry o tron” mieli nadzieję na ciąg dalszy. I faktycznie okazało się, że sezon ósmy nie będzie ostatnią okazją do śledzenia historii królestwa Westeros, ale powstanie nie ciąg dalszy, lecz prequel.  W tej chwili trwają zdjęcia do sezonu siódmego, który trafi na ekrany w połowie 2017.  Scenariusz trzymany jest w największej tajemnicy, czasami pojawiają się jedynie ściśle kontrolowane przecieki na temat losów pojedynczych postaci.

George R.R. Martin, autor sagi „Pieśń lodu i ognia”, na podstawie której powstaje serial, już wiosną br. udzielił w wywiadu, w którym przywołał serię opowiadań pt. „My Dunk & Egg stories” także toczących się na kontynencie Westeros, ale kilkadziesiąt lat wcześniej niż akcja „Gry o tron”. Jego zdaniem każde opowiadanie starczyłoby na dwugodzinny odcinek. Nie wiadomo, czy faktycznie HBO skorzysta z tej inspiracji - Richard Pleper nie zdradził żadnych informacji ani na temat formatu, ani bohaterów. Podobno prace nad nowym projektem są w dopiero w „stadium embrionalnym”.

źródło: Le Figaro, EW

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Kultura

Geniusz, szachy i nałóg. "Gambit królowej" - serialowy hit Netflixa

Anya Taylor-Joy w serialu
Anya Taylor-Joy w serialu "Gambit królowej". (Fot. materiały prasowe Netflix)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
"Gambit królowej" został okrzyknięty jedną z najlepszych produkcji Netflixa ostatnich lat. Od tygodni nie schodzi z czołówki najchętniej oglądanych produkcji na platformie. I słusznie, bo to serial, który niesie za sobą szereg rewelacyjnych odkryć. I nie chodzi tu tylko o grającą w nim główną rolę Anyę Taylor-Joy.

W moim domu szachy gościły niemal od zawsze. Od wczesnego dzieciństwa grywał w nie bowiem mój starszy brat. Podstaw nauczył go tata, całą resztę wyniósł z książek. Najczęściej rozgrywki toczył na środku dywanu, sam ze sobą, bo nikt z jego kolegów nie interesował się tym, jakże nudnym dla dorastających chłopców, sportem. Ja z kolei opanowałam tylko kilka podstawowych zasad, więc najczęściej pokonywał mnie już w pierwszych ruchach. Jeden raz pojechałam z nim na szachowy turniej, byłam wtedy pewnie kilkuletnią dziewczynką. Jedyne co stamtąd zapamiętałam, to przenikliwą ciszę i skupienie, które było niemal czuć w powietrzu. Dokładnie takie samo skupienie, które widnieje na twarzy Beth Harmon, głównej bohaterki serialu "Gambit królowej", od jej pierwszego spojrzenia na czarno-białą szachownicę. Skupienie, od którego nie sposób oderwać wzrok.

"Gambit królowej" powstał na podstawie książki Waltera Tevisa o tym samym tytule. Na kanwie jego powieści powstały dotąd aż trzy, cenione filmy: "Bilardzista", "Człowiek, który spadł na ziemię" i "Kolor pieniędzy". I tutaj następuje pierwsze odkrycie, ponieważ do ekranizacji "Gambitu królowej" zabierano się już na początku lat 90., wtedy właśnie twórca serialu, Allan Scott, nabył prawa do powieści i napisał scenariusz filmu. Wyreżyserować go chcieli Michael Apted i Bernardo Bertolucci, a do głównej roli rozważana była Molly Ringwald. W 2008 roku Heath Ledger, który był entuzjastą szachów, został zakontraktowany do nakręcenia filmu z Ellen Page w roli Beth Harmon. Miał to być jego reżyserski debiut, jednak w tym samym roku Ledger zmarł z powodu przedawkowania leków. Projekt więc utknął w martwym punkcie, by powstać na nowo po latach i stać się jedną z najlepszych i najchętniej oglądanych pozycji serialowych Netflixa.

(Fot. materiały prasowe Netflix) (Fot. materiały prasowe Netflix)

Zdecydowanie największym atutem serialu jest fabuła - niezbyt zawiła, lekko przewidywalna, a jednocześnie nieprawdopodobnie wciągająca. Prym grają w niej szachy i być może w tym właśnie tkwi sekret tak dobrego odbioru serialu, bowiem nie jest to temat znany z jakiejkolwiek innej produkcji platform streamingowych. Szachy to sport elitarny, nieco zapomniany, z wąską grupą zawodowców oraz fascynatów - i to jest kolejne odkrycie serialu, czyli fakt, że historia o tak niszowym sporcie porwała miliony odbiorców na całym świecie.

"Gambit królowej" pokazuje szachy z perspektywy Ameryki lat 60., oczami Beth Harmon, której genialny umysł wiele namieszał w poukładanym świecie szachistów. Historia zaczyna się w momencie, gdy młodziutka Harmon pod koniec lat 50. ubiegłego wieku trafia do prowadzonego w stanie Kentucky sierocińca. Nie zaznała tam ciepła i miłości, raczej musztrę, wpajanie katolickich wartości i... uzależnienie. Dziewczynki musiały tam codziennie zażywać dwie tabletki - witaminy i zieloną pastylkę na uspokojenie. Co ciekawe, choć niemal cała historia serialu jest fikcją, wątek zielonej tabletki ma swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości. W Stanach Zjednoczonych istniały bowiem sierocińce zarządzane przez siostry zakonne, w których dzieciom podawano środki na uspokojenie, a zielona tabletka znana była pod nazwą Librium. Niespełna 10-letnia Beth Harmon szybko się od nich uzależnia, a w parze z nałogiem idzie odkrycie w sobie niezwykłego talentu do szachów. Dziewczyna, dręczona przez własne demony i napędzana wybuchowym koktajlem ze środków odurzających podkręconym jej własnymi obsesjami, zmienia się w wyjątkowo uzdolnioną i czarującą outsiderkę, która postanawia szturmem podbić konserwatywne i zdominowane przez mężczyzn środowisko zawodowych szachów. Za cel stawia sobie niedościgniony dotąd świat rosyjskich szachistów z Vasilym Borgovem na czele, którego notabene świetnie zagrał Marcin Dorociński.

(Fot. materiały prasowe Netflix) (Fot. materiały prasowe Netflix)

Anya Taylor-Joy, wcielająca się w rolę Beth Harmon, to jednak niekwestionowanie największe odkrycie "Gambitu królowej". Absolutnie hipnotyzująca, tajemnicza, subtelnie uwodzicielska, a jednocześnie pewna siebie. Jest jakby perfekcyjnie dopasowana do świata zamkniętego w 64. czarno-białych kwadratach. To dla niej ogląda się ten serial.

"Gambit królowej" to też genialna muzyka, wspaniały montaż, piękne kostiumy i zdjęcia. Reżyserem serialu i autorem jego scenariusza jest dwukrotnie nominowany do Oscara Scott Frank. Za produkcję wykonawczą odpowiadają Scott Frank, William Horberg i Allan Scott, który jest również współtwórcą serialu. Oprócz Taylor-Joy i Dorocińskiego, w serialu zobaczymy Marielle Heller, Thomasa Brodie-Sangstera, Moses Ingram, Harry'ego Mellinga i Billa Campa. Wszystko razem tworzy serial, który absolutnie trzeba zobaczyć.

  1. Kultura

"Opowieść podręcznej" - świat z najgorszego koszmaru kobiet

Kadr z serialu
Kadr z serialu "Opowieść podręcznej". (Fot. materiały prasowe)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
"Opowieść podręcznej" stała się na całym świecie symbolem walki o prawa kobiet. Historia, która szokuje, przeraża, wzbudza niepokój, czasem wręcz obrzydza, a jednocześnie nie pozwala oderwać wzroku, dała przyczynek do wielu ważnych dyskusji. Dyskusji o świecie z najgorszego koszmaru, gdzie reżim i ortodoksja są jedynym prawem. Czy ten fikcyjny świat mógłby istnieć naprawdę? 

"Opowieść podręcznej" to wydana w 1985 roku bestsellerowa powieść kanadyjskiej pisarki Margaret Atwood. To wstrząsająca historia o przyszłości kobiet w świecie, w którym ich jedyną słuszną rolą jest rodzenie dzieci. Główną bohaterką jest Freda, Podręczna w Republice Gilead. Może opuszczać dom swojego Komendanta i jego Żony tylko raz dziennie, aby pójść na targ, gdzie wszystkie napisy zostały zastąpione przez obrazki, bo Podręcznym już nie wolno czytać. Co miesiąc musi pokornie leżeć i modlić się, aby jej zarządca ją zapłodnił, bo w czasach malejącego przyrostu naturalnego tylko ciężarne Podręczne mają jakąś wartość.

Po ponad 30 latach Atwood zdecydowała się napisać drugą część "Opowieści podręcznej". "Testamenty" w Polsce ukazały się w 2019 roku, a kanadyjska pisarka zdobyła za nie Nagrodę Bookera. Zawsze mówiłam „nie”, gdy proszono mnie o napisanie drugiej części. Ale jako że zaczęliśmy zbliżać się do Gileadu, zamiast się od niego oddalać, ponownie to przemyślałam – powiedziała autorka w dniu premiery książki. W "Testamentach" od wydarzeń przedstawionych w „Opowieści Podręcznej” minęło piętnaście lat. Sytuacja Republiki jest dramatyczna. Brakuje jedzenia, na świat przychodzą zdeformowane, słabe dzieci, umierają też Podręczne. W tym kraju przemocy żyją obok siebie Ciotka Lidia, surowa i okrutna funkcjonariuszka Gileadu oraz młodziutka Agnes, przygotowywana do roli Podręcznej. Ich losy obserwuje z bezpiecznego dystansu Daisy, nastolatka mieszkająca w Kanadzie.

Serialowa adaptacja "Opowieści podręcznej"

Na podstawie "Opowieści podręcznej" Atwood, ponad 30 lat po jej wydaniu, powstał amerykański serial, którego producentem jest Bruce Miller. Już od emisji pierwszego odcinka serial stał się fenomenem i jedną z najgłośniejszych produkcji ostatnich lat. Zdobył aż 56 nagród filmowych (w tym dwa Złote Globy, osiem statuetek Emmy w najważniejszych kategoriach i nagrodę BAFTA) oraz 117 nominacji. W główną rolę Podręcznej wciela się w nim Elisabeth Moss, a obok niej w obsadzie występują: Yvonne Strahovski i Joseph Fiennes, jako komandor i jego żona, Ann Dowd jako despotyczna Ciotka Lydia, a także Alexis Bledel, Madeline Brewer, Amanda Brugel, O-T Fagbenle, Max Minghella, Samira Wiley i Bradley Whitford. Producentami wykonawczymi serialu są Bruce Miller, Warren Littlefield, Elisabeth Moss, Daniel Wilson, Fran Sears, Eric Tuchman oraz Mike Barker. Natomiast międzynarodowym dystrybutorem serialu jest spółka MGM.

Elisabeth Moss jako Freda w serialu 'Opowieść podręcznej'. (Fot. materiały prasowe) Elisabeth Moss jako Freda w serialu "Opowieść podręcznej". (Fot. materiały prasowe)

Serial składa się z trzech sezonów. Pierwszy z nich przedstawia wydarzenia znane z książki Margaret Atwood. Dalsze sezony są efektem pracy scenarzystów we współpracy z kanadyjską autorką.

"Opowieść podręcznej" - gdzie obejrzeć?

W Polsce "Opowieść podręcznej" online można obejrzeć na platformie HBO GO. Fabuła pierwszego sezonu serialu to historia znana z książki Margaret Atwood. Sercem wydarzeń jest teokratyczna Republika Gilead, która boryka się z problemem dzietności. Płodna Offred jest podręczną, która mieszka u wysokiej rangi komandora i jego żony. Kobieta raz w miesiącu musi oddać swe ciało panu domu z nadzieją, że uda jej się zajść w ciążę. Offred musi być posłuszna i postępować zgodnie z obowiązującymi surowymi zasadami. Jeśli zacznie buntować się przeciwko swemu losowi, zostanie wysłana do kolonii karnej, gdzie czekać ją może tylko śmierć. Kobiecie ciężko jest pogodzić się ze swoim losem. Marzy o powrocie do starego życia, gdzie miała męża, córkę i prawo decydowania o własnym losie.

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

Kolejne sezony koncentrują się na tytułowej podręcznej June i jej buncie przeciwko Republice Gileadu, do którego kobieta trafia ponownie po tym, jak zrezygnowała z możliwości ucieczki ze swoim dzieckiem do Kanady. June stawia czoła reżimowi i wielu przytłaczającym ją przeciwnościom losu. Zaskakujące spotkania, zdrady i podróż do przerażającego serca Gileadu zmuszają wszystkich bohaterów do działania. Na ustach mają oni tylko jedną prowokacyjną modlitwę: „Błogosławiona walka” .

"Opowieść podręcznej" - 4 sezon

Twórcy serialowej adaptacji "Opowieści podręcznej" zapowiadają, że serial będzie liczył aż pięć sezonów. Tymczasem w sieci pojawił się zwiastun kolejnego, czwartego sezonu "Opowieści podręcznej", który składa się zarówno z archiwalnych materiałów, jak i zupełnie nowych scen. Można przypuszczać, że serial zmierza w kierunku wyczekiwanej rewolucji przeciwko Gileadowi

https://youtu.be/1WLqBUi4r6o

Początkowo czwarty sezon serialu miał mieć premierę w 2020 roku. Jednak przez utrudnienia związane z pandemią koronawirusa, twórcom nie udało się ukończyć wszystkich prac na czas. Premiera odbędzie się więc w 2021 r., a dokładna data nie jest jeszcze znana.

  1. Kultura

Serial "Cień i kość" powróci z drugim sezonem

Archie Renaux jako Malyen Oretsev i Jessie Mei Li jako Alina Starkov w serialu
Archie Renaux jako Malyen Oretsev i Jessie Mei Li jako Alina Starkov w serialu "Cień i kość". (Fot. materiały prasowe Netflix)
Gratka dla miłośników fantasy, których tej wiosny zachwycił nowy serial Netflixa "Cień i kość". Produkcja, oparta na bestsellerowych powieściach Leigh Bardugo o uniwersum Griszów, doczeka się drugiego sezonu.

Pierwsza część opowieści o uniwersum Griszów w ciągu 28 dni od premiery została obejrzana w ponad 55 milionach gospodarstw domowych. Serial znalazł się w zestawieniu TOP 10 w 93 krajach na całym świecie i zajął pierwsze miejsce w 79 krajach, w tym w Australii, Brazylii, Niemczech, Rosji, Hiszpanii, RPA i USA. Po jego premierze trylogia "Cień i kość" oraz składająca się z dwóch części powieść "Szóstka wron" powróciły na listy bestsellerów na całym świecie i przez ponad miesiąc utrzymywały się na pierwszym miejscu listy bestsellerów "New York Timesa". Niewątpliwy sukces wróżył kontynuację serialu - teraz jest to już oficjalne. „Cień i kość” doczeka się drugiego sezonu, a poinformowali o tym członkowie jego obsady.

- Piszę o uniwersum Griszów już od prawie dziesięciu lat, więc jestem zachwycona, że będziemy mogli kontynuować tę przygodę. Jest tak wiele miejsc, które ledwo zdążyliśmy odwiedzić i nie mogę się doczekać, aby przedstawić widzom więcej świętych, żołnierzy, bandytów, złodziei, książąt i szeregowców, którzy sprawiają, że ten świat jest tak zabawny do odkrywania. To będzie prawdziwa magia widzieć, jak nasza genialna, utalentowana obsada się powiększa - mówi autorka książek i producentka wykonawcza serialu Leigh Bardugo.

Drugi sezon serialu „Cień i kość” ma składać się z ośmiu godzinnych odcinków. Jessie Mei Li (Alina Starkov), Archie Renaux (Malyen Oretsev), Freddy Carter (Kaz Brekker), Amita Suman (Inej), Kit Young (Jesper Fahey), Ben Barnes (Generał Kirigan), Danielle Galligan (Nina Zenik) i Calahan Skogman (Matthias Helvar) ponownie wcielą się w swoje role. Dodatkowe szczegóły dotyczące castingu zostaną podane w późniejszym terminie.

"Cień i kość" miał swoją premierę na platformie Netflix w kwietniu tego roku. Serial jest osadzony w rozdartym wojną świecie, a jego główną bohaterką jest osierocona w dzieciństwie Alina Starkov, szeregowa żołnierka, która odkrywa w sobie nadzwyczajną moc mogącą być kluczem do wyzwolenia jej kraju. Ogromne zagrożenie ze strony Fałdy Cienia wisi nad krajem, a Alina zostaje odcięta od wszystkiego, co znała do tej pory, aby odbyć szkolenie wojskowe jako żołnierka elitarnej armii władających magią Griszów. Opanowanie nowych zdolności przychodzi jej z trudem i stopniowo zdaje sobie sprawę, że sojusznicy i wrogowie są dwiema stronami tej samej monety i nic nie jest tym, na co wygląda w tym niezwykłym świecie. Toczy się konflikt między niebezpiecznymi przeciwnikami, wśród których znajduje się także szajka charyzmatycznych przestępców. Przetrwanie będzie wymagało czegoś więcej niż tylko magii.

  1. Kultura

Festiwal Młodzi i Film – przegląd filmów, które warto zobaczyć

Kadr z filmu
Kadr z filmu "Pollywood". (Fot. materiały prasowe)
Młodzi i Film to najstarszy w Polsce festiwal, podczas którego można zobaczyć tylko debiuty. Debiutowali na nim m.in. Krzysztof Zanussi, Agnieszka Holland, Xawery Żuławski, Łukasz Palkowski, Katarzyna Rosłaniec, Maria Sadowska, czy Jan P. Matuszyński.

Koszaliński Festiwal Debiutów Filmowych Młodzi i Film na stałe wpisał się już na mapę filmowych festiwali Polski, i jako jedyny w takim zakresie skupia się na najnowszych dokonaniach debiutujących reżyserów. Impreza obejmuje dwa konkursy: Pełnometrażowych i Krótkometrażowych Debiutów Filmowych, a także pokazy pozakonkursowe w sekcjach: Debiut zagraniczny, Na dłuższą metę (Debiut dokumentalny), Retrospektywy, czy pokazy filmów jurorów oraz pokazy specjalne, ale też spotkania Szczerość za szczerość z ekipami filmów konkursowych, spotkania branżowe dla uczestników festiwalu, czy klub festiwalowy, w którym odbywają się koncerty oraz autorskie spotkania Macieja Buchwalda pod hasłem "Zawód: aktor”. Wstęp na wszystkie wydarzenia otwarte festiwalu jest bezpłatny.

Plakat 40. edycji Koszalińskiego Festiwalu Debiutów Filmowych Młodzi i Film. Jego twórcą jest Wilhelm Sasnal.Plakat 40. edycji Koszalińskiego Festiwalu Debiutów Filmowych Młodzi i Film. Jego twórcą jest Wilhelm Sasnal.

Każdego roku liczba zgłoszonych filmów do dwóch konkursów wzrasta - w tym to około 200 tytułów. Festiwal stał się też miejscem spotkań młodych twórców filmowych oraz aktorów. Gośćmi w ostatnich latach byli m.in.: Agata Buzek, Sylwia Chutnik, Jacek Borcuch, Zofia Wichłacz, Karolina Czarnecka, Bartosz Gelner, Marcin Kowalczyk, Bartosz Bielenia, Eliza Rycembel, Dorota Masłowska, Agnieszka Grochowska, Ewa Kasprzyk, Andrzej Grabowski, Katarzyna Herman, ale też Wojciech Pszoniak, Jerzy Bończak i Anna Dymna.

W tym roku szczególnej uwadze polecamy sekcję Na dłuższą metę. Debiuty dokumentalne, która powraca po rocznej przerwie. W jej ramach zobaczymy aż siedem pełnometrażowych filmów dokumentalnych:

„Furia”, reż. Krzysztof Kasior

Ola ma 25 lat, pracuje w call center w małym miasteczku. Nie dogaduje się z rodzicami, a w pobliżu nie ma nikogo naprawdę bliskiego. Kiedy problemy przybierają na sile, dostaje skierowanie na terapię. Jednak zamiast na kozetkę, zaczyna chodzić na treningi MMA, brutalne walki w klatce... Dokumentalna opowieść o Aleksandrze Roli, wyjątkowej i bezkompromisowej zawodniczce MMA, która ku zdumieniu całego środowiska, w ciągu roku pokonała wszystkie przeciwniczki w Polsce, mimo że trenować zaczęła niewiele wcześniej. Opowieść o marzeniach i spełnianiu wyznaczonych celów oraz cenie, jaką za to płacimy.

Kadr z filmu 'Furia'. (Fot. materiały prasowe)Kadr z filmu "Furia". (Fot. materiały prasowe)

„Krafftówna w krainie czarów”, reż. Maciej Kowalewski, Piotr Konstantinow

Po seansie spotkanie z twórcami i Barbarą Krafftówną

„W tej chwili nie wiem kim jestem. Wiedziałam kim byłam rano” – to zdanie zostaje w sercu na zawsze. Jak i spojrzenie, łagodnych zielonych oczu Barbary Krafftówny. Niech was to nie zmyli – w zaskakującym portrecie bohaterka bez wieku opowiada o sobie i świecie wyobraźni, który był dla niej ratunkiem (w trudnych chwilach) i inspiracją (na scenie). Jej świadectwo wzrusza: mądrej, czułej, na wskroś nowoczesnej i bystrej obserwatorki. Ale też osoby samotnej, która w zmieniającej się rzeczywistości co chwilę musiała definiować własną niezależność, aktorstwo, kobiecość. Krafftówna opowiadając o sobie przekracza granice realizmu, jest najmłodsza z nas wszystkich.

Kadr z filmu 'Krafftówna w krainie czarów'. (Fot. materiały prasowe)Kadr z filmu "Krafftówna w krainie czarów". (Fot. materiały prasowe)

„Między nami”, reż. Dorota Proba

Program Pierwszy Dokument

Intymny portret trzech związków. Trzy bardzo różne pary decydują się podjąć szczerą rozmowę, zainicjowaną zestawem pozornie prostych pytań. Powoli tworzy się przestrzeń dla wymiany skrywanych emocji i wyznań, nieoczywistych pragnień. Nie ma przepisu na udany związek, podobnie jest z filmem – coś co mogłoby wypaść jak zestaw truizmów, tutaj staje się prostolinijnym, dowcipnym, ale nade wszystko zaskakującym zapisem kilku wariantów tej samej historii o miłości. Cóż z tego, że opowiadamy cały czas to samo, pytanie jak to robimy. W życiu podobnie jak w kinie – warto się zaskakiwać.

Kadr z filmu 'Między nami'. (Fot. materiały prasowe)Kadr z filmu "Między nami". (Fot. materiały prasowe)

„Pollywood”, reż. Paweł Ferdek

Podróż do źródeł kina. Czym jest film? Skąd się wzięło to marzenie, by snuć opowieść na ekranie, by mamić innych swoimi wizjami? Czy kino to iluzja, czy prawda? Co nam daje, a co rekompensuje samym twórcom? I co tak naprawdę oznacza w tym środowisku sukces, jak go osiągnąć, a jednocześnie pozostać wiernym sobie? Autotematyczny film drogi, podczas której reżyser z Polski stara się odpowiedzieć na te najważniejsze z punktu widzenia filmowca pytania. Bo niezależnie od tego skąd pochodzisz, jeśli czujesz magię kina, to stajesz się częścią pewnej społeczności – ludzi światłoczułych.

Kadr z filmu 'Pollywood'. (Fot. materiały prasowe)Kadr z filmu "Pollywood". (Fot. materiały prasowe)

„Po złoto. Historia Władysława Kozakiewicza”, reż. Ksawery Szczepaniak

Po seansie spotkanie z twórcami i Władysławem Kozakiewiczem

Władysław Kozakiewicz podczas Igrzysk Olimpijskich w Moskwie w 1980 roku nie dość że zdobył złoto i pobił rekord świata, to jeszcze, pod wpływem emocji i presji, wyprowadzony z równowagi przez sowiecką publiczność, pokazał jej tzw. wała. Niesportowy gest miał swoje symboliczne i polityczne znaczenie. Film w dynamiczny i dowcipny sposób opowiada o drodze jaką przebył słynny tyczkarz, stawia pytania o kryzys formy „Kozaka”, o emigrację, ale też o istotę sportu. Narratorem jest sam Władysław Kozakiewicz, a twórcom udało się wzbogacić jego wypowiedzi o unikatowe materiały archiwalne. Świetny montaż to kolejny atut tej produkcji.

Kadr z filmu 'Po Złoto. Historia Władysława Kozakiewicza'. (Fot. materiały prasowe)Kadr z filmu "Po Złoto. Historia Władysława Kozakiewicza". (Fot. materiały prasowe)

„Toomanykicks”, reż. Dawid Wawrzyszyn

Pierwszy polski dokument o kolekcjonerach butów sportowych. Wnikliwa analiza pasji jedenastu bohaterów oraz przemian kulturowo-społeczno-gospodarczych, jakie zaszły w Polsce od 1989 roku. Pytanie o to, ile par to już za dużo, w świecie prawdziwych sneakerheadów nie istnieje. Dzięki nim poznajemy historię rozkwitu polskiego designu w ostatnich trzech dekadach wolności, ale dowiadujemy się też wiele o znaczeniu sportu i muzyki w ich życiu. Wielu bohaterów filmu osiągnęło sukces nie tylko w Polsce, ale także na arenie międzynarodowej.

Kadr z filmu 'Toomanykicks'. (Fot. materiały prasowe)Kadr z filmu "Toomanykicks". (Fot. materiały prasowe)

„Xabo, Ksiądz Boniecki”, reż. Aleksandra Potoczek

To nie jest hołd, pomnik, laurka na cześć. To intymny dziennik, który wyraża naszą wspólną, wielką tęsknotę – za pięknym i mądrym przewodnikiem, za doradcą, za człowiekiem, który wie więcej i zachowuje spokój mimo wszystko. Ksiądz Boniecki, który jest solą w oku instytucji kościoła i ma zakaz publicznych wypowiedzi do prasy – poza „Tygodnikiem Powszechnym” – cały czas jeździ na spotkania, rozmawia, pyta, słucha, daje odczyty, przynosi nadzieję. Podczas trzyletniej wędrówki wraz z księdzem Bonieckim ekipa przemierzyła 50 tys. kilometrów.

Kadr z filmu 'Xabo. Ksiądz Boniecki'. (Fot. materiały prasowe)Kadr z filmu "Xabo. Ksiądz Boniecki". (Fot. materiały prasowe)

Blok Na dłuższą metę. Debiuty dokumentalne będzie miał osobne otwarcie: w poniedziałek 14.06 o godzinie 16.30 tuż przed galowym otwarciem całego festiwalu. Sekcję dokumentalną zainauguruje w tym roku film „Krafftówna w krainie czarów” – piękny, kreacyjny filmowy portret dokumentalny w reżyserii Macieja Kowalewskiego i Piotra Konstantinowa. Barbara Krafftówna będzie Gościem honorowym wieczoru i wraz z twórcami po seansie spotka się z publicznością. Po rozmowie autorzy i Bohaterka filmu będą obecni na Gali otwarcia Koszalińskiego Festiwalu Debiutów Filmowych Młodzi i Film 2021.

  1. Kultura

Niewidzialna rzeźba włoskiego artysty została sprzedana za 15 tys. euro

Salvatore Garau. (Fot. Instagram @salvatore_garau)
Salvatore Garau. (Fot. Instagram @salvatore_garau)
Dzieło sztuki, które istnieje tylko w wyobraźni włoskiego artysty. Niematerialna i niewidzialna rzeźba stworzona przez Salvatore Garau została sprzedana na aukcji za 15 tys. euro.

"Io sono" (po włosku „Jestem”) – tak Salvatore Garau nazwał swoje wyjątkowe dzieło. Wyjątkowe, bo... niewidzialne. Rzeźba to tak naprawdę próżnia, która według włoskiego artysty jest „niczym innym jak przestrzenią pełną energii”. „Nawet jeśli ją opróżnimy i nic nie zostanie, to zgodnie z zasadą nieoznaczoności Heisenberga, nic nie ma wagi. Dlatego ma energię, która jest skondensowana i przekształcona w cząsteczki, czyli w nas" – tłumaczył Garau hiszpańskiemu serwisowi informacyjnemu Diario AS.

(Screen: art-rite.it)(Screen: art-rite.it)

Rzeźba została wystawiona na sprzedaż w maju we włoskim domu aukcyjnym Art-Rite. Szacowano, że osiągnie cenę pomiędzy 6-9 tys. euro. Ostatecznie rzeźba „Io sono” została sprzedana za 15 tys. euro, a szczęśliwy nabywca jako fizyczny dowód otrzymał jedynie certyfikat autentyczności, podpisany przez samego Garau, oraz wytyczne, według których dzieło musi zostać wystawione w prywatnym domu, na wolnej przestrzeni o wymiarach około pięć na pięć stóp (1,5 x 1,5 metra).

Nie jest to pierwsze tego typu dzieło w dorobku Garau. W lutym tego roku na Piazza Della Scala w Mediolanie artysta wystawił „Budda im contemplation”, podobnie niewidoczną rzeźbę, której granice wyznaczał kwadrat taśmy na brukowanym chodniku. Z kolei przed nowojorską giełdą zainstalował „Afrodite cries”, o którym świadczył pusty biały okrąg - projekt wsparł Włoski Instytut Kultury.