1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Kultura
  4. >
  5. Fotografowała, wierząc, że zmienia świat

Fotografowała, wierząc, że zmienia świat

Reportażowe zdjęcie dla magazynu „Life” (1956) autorstwa Bourke-White. (Fot. Images by Margaret Bourke-White. 1956 The Picture Collection Inc.)
To z pozoru niewinne zdjęcie rodziny przy stole zrobiła, kiedy jej kariera dobiegała końca. Na przedwczes­ną emeryturę Margaret Bourke-White przechodziła jako żywa legenda, fotografka, która wiele rzeczy zrobiła po raz pierwszy w historii.

Przyszła na świat w 1904 roku na Bronksie, w rodzinie różniącej się znacznie od większości familii z Greenville. Jej ojciec był Żydem o polskich korzeniach, matka irlandzką katoliczką, ale oboje byli zgodni w swoich świeckich, liberalnych poglądach, entuzjazmie dla postępu społecznego i nowoczesnej techniki, a także w wierze w samodoskonalenie i dążenie do perfekcji.

Margaret zrealizowała tę filozofię na gruncie fotografii, którą pasjonowała się już jako nastolatka. W latach 30. została pierwszą kobietą, którą przyjęto do elitarnego zespołu fotoreporterów magazynu „Life”. Była także pierwszą fotografką, której zdjęcie trafiło na okładkę tego wpływowego pisma. Jako pierwsza amerykańska dziennikarka robiła zdjęcia w Związku Radzieckim – sportretowała wówczas czołowych notabli reżimu, włącznie z samym Stalinem. Pasjonowała się fotografowaniem wielkiego przemysłu i architektury. Na czarno-białym zdjęciu z 1934 roku widzimy ją pracującą na gargulcu zdobiącym 61. kondygnację ikonicznego nowojorskiego drapacza chmur Chrysler Building.

Fotografka w czasie pracy na szczycie Chrysler Building (1934) w obiektywie Oscara Graubnera. (Fot. Oscar Graubner Courtesy Estate of Margaret Bourke-White)

I wreszcie, kiedy wybuchła wojna, została pierwszą reporterką akredytowaną przy armii amerykańskiej. Przez kilka lat wędrowała między frontami globalnego konfliktu. Była w Moskwie, kiedy na przełomie 1941 i 1942 roku do miasta zbliżały się oddziały Wehrmachtu. Fotografowała walki w Afryce Północnej i we Włoszech, latała samolotami prowadzącymi dywanowe bombardowania niemieckich miast, dokumentowała wyzwalanie obozu koncentracyjnego w Buchenwaldzie. Koniec drugiej wojny światowej nie oznaczał dla niej kresu pracy reporterki frontowej: była w Pakistanie, kiedy dokonywała się krwawa secesja tego kraju od Indii, i w Korei podczas konfliktu domowego, który przerodził się w starcie między USA a komunistycznymi Chinami.

Fotografia przedstawiającą rodzinę miłośników arbuzów w Greenville w Karolinie Południowej powstała w połowie lat 50. Robi niewinne, a nawet zabawne wrażenie, ale temat, którego dotyka, jest poważny – wizerunek białej, wzorcowej familii pochodzi z reportażu o segregacji rasowej, który Margaret zrobiła na amerykańskim Południu. Miała wtedy 52 lata. To czas, kiedy zdiagnozowano u niej chorobę Parkinsona, która wkrótce miała uniemożliwić jej pracę.

Należała do grona tych wybitnych autorów zdjęć, którzy wierzą, że obraz utrwalony przez osobę naciskającą migawkę we właściwym momencie może się przyczynić do zmiany świata na lepsze. I sama zmieniała go swoją obecnością w miejscach i sytuacjach, które wcześniej uważano za zarezerwowane wyłącznie dla mężczyzn. Jako pierwsza kobieta fotografująca „męskie” tematy, na czele z wojną, przecierała szlaki, po których jej następczyniom było już łatwiej kroczyć dalej. 

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze