1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Kultura
  4. >
  5. „Po pierwsze: człowiek” – tajniki pracy psycholog policyjnej

„Po pierwsze: człowiek” – tajniki pracy psycholog policyjnej

Mariola Wołoszyn, CBS Reality (Fot. materiały prasowe)
Mariola Wołoszyn to psycholog policyjna, profilerka i wykładowczyni akademicka, która opowiada nam o początkach profilowania i pracy psychologów w polskiej policji. Ruszył drugi sezon serii „Kryminalne akta inspektor Biskupskiej” na CBS Reality, w którym nasza rozmówczyni analizuje motywy przestępców i rzuca światło na psychologiczne aspekty pracy w służbie mundurowej. Każdy z pięciu odcinków serii poświęcony jest innej sprawie kryminalnej i przygląda się zabójstwom, do których doszło na terenie Warszawy lub w jej okolicach w ciągu ostatnich 20 lat. 

Premiera drugiego sezonu serii „Kryminalne akta inspektor Biskupskiej” odbyła się 1 listopada o 22:00 na CBS Reality. Kolejne odcinki w poniedziałki o 22:00, do 29 listopada. Jeśli przegapiliście premierowy odcinek, zostanie wyemitowany ponownie 8 listopada o 22:00.

Rozmawia: Martyna Harland

Skąd pomysł na to, żeby zostać psycholog policyjną? Droga do policji pani koleżanki z programu „Kryminalne akta inspektor Biskupskiej” była nietypowa: ukończyła bibliotekoznawstwo, pracowała jako nauczycielka, a dopiero później rozpoczęła służbę. Jak było u pani?
MARIOLA WOŁOSZYN: Do policji wstąpiłam dwa lata po studiach psychologicznych w 1990 roku. Pełniłam służbę w prewencji, później utworzono sekcję zajmującą się przestępczością nieletnich.
W tamtym czasie nie wiedziałam nawet, że na świecie bardzo intensywnie rozwija się psychologia śledcza i kryminalna. Miałam wiedzę z zakresu psychologii sądowej, ale to zdecydowanie za mało, aby wspomagać czynności policyjne, opracowywać profile nieznanych sprawców, taktykę przesłuchania świadków i podejrzanych. Typowej pracy policyjnej uczyłam się od swoich kolegów z wydziału kryminalnego, dochodzeniówki i prewencji. Okazało się, że psychologia ma duże zastosowanie w policji. Tyle że w tamtych czasach, po 1989 roku, postrzegano psychologów jako osoby od wsparcia.

A czym dokładnie zajmuje się psycholog policyjna?
W Polsce, w 2005 roku, udało się stworzyć odrębną specjalizację – psychologia policyjna stosowana. Psycholog policyjny nie zna się przecież na wszystkim, podobnie jak lekarz. Kiedy powstawały pierwsze zespoły psychologów, każdy z nas służył już wcześniej w policji. Psycholodzy, którzy tworzyli tę specjalizację, musieli to doświadczenie posiadać. Było to spójne z myśleniem agentów FBI. Uważam, że psycholog policyjny, szczególnie ten, który merytorycznie wspomaga funkcjonariuszy w ich czynnościach, powinien mieć wiedzę i doświadczenie policyjne. Oczywiście także odpowiednie cechy osobowości i charakteru, jak umiejętność radzenia sobie w trudnych sytuacjach – którą nabywa się poprzez trening w służbie – cierpliwość, umiejętność odraczania, wnikliwość, dokładność, otwartość. To wszystko jest ważne w tej pracy.

Najpierw powstał nurt pomocy psychologicznej – dla policjantów i ich rodzin. Po to, żeby zająć się trudnymi sytuacjami, które spotykają ich w pracy: traumatyczne doświadczenia na służbie, śmierć partnera czy jego poważne zranienie. Ale też konflikty rodzinne, zdrady żon czy mężów. Psycholog policyjny prowadził rodzaj poradnictwa psychologicznego, co okazało się niezwykle wartościowe. Przeszłam już na emeryturę, ale za moich czasów policjanci bardzo chętnie przychodzili na takie konsultacje. Mogli to robić bezpłatnie, w godzinach służby. W spokoju porozmawiać i poukładać sobie różne rzeczy w głowie, tak żeby znaleźć rozwiązanie swoich problemów. Kompetencje psychologów policyjnych zaczęto wykorzystywać jako istotny element pomocy udzielanej ofiarom katastrof – drogowych, budowlanych i naturalnych. Pamiętamy zawalenie hali wystawienniczej w Chorzowie, wypadek drogowy autokaru z turystami we Francji, katastrofę drogową pod Nowym Miastem nad Pilicą, serię ataków terrorystycznych na pociągi w Madrycie, katastrofę rządowego samolotu w Smoleńsku i wiele innych tragicznych zdarzeń. Wszędzie tam byli.

Psycholodzy policyjni zajmowali się, i nadal zajmują, badaniami psychologicznymi kandydatów do służby oraz diagnozowaniem policjantów do pełnienia służby w komórkach wymagających szczególnych kompetencji (np. praca pod przykryciem, prowadzenie negocjacji policyjnych, wykonywanie analiz kryminalnych).

I ten najbliższy mi obszar działań psychologów w policji – merytoryczna pomoc w realizowanych przez nich czynnościach: dochodzenia, śledztwa, operacje i akcje policyjne, uwalnianie osób uprowadzonych dla okupu, typowanie sprawców przestępstw.

Co z profilowaniem kryminalnym? Czy jako psycholog policyjna tworzyła pani portrety sprawców?
Tak, wszystko zaczęło się po 1998 roku, gdy do Polski przyjechali agenci z FBI. Wtedy pojawiły się szkolenia z profilowania kryminalnego nieznanych sprawców. Powstał też nurt negocjacji policyjnych w oparciu o amerykańską szkołę. Psycholog policyjny był „konsultantem negocjatorów”. Pojawił się nowy obszar tej pracy, czyli wspomaganie policjantów w budowaniu strategii przesłuchania podejrzanego; zaczęły powstawać pierwsze profile sprawców przestępstw. Policjanci i psychologowie coraz częściej pracowali razem przy poważnej, trudnej sprawie – zabójstwa, operacje policyjne, działania prewencyjne (np. taktyka działania podczas zabezpieczania imprez masowych).

Mariola Wołoszyn i Grażyna Biskupska, kadr z serialu „Kryminalne akta inspektor Biskupskiej”, CBS Reality (Fot. materiały prasowe)

Profilowanie kryminalne nadal uznawane jest bardziej za sztukę niż naukę? Wspominają o tym autorzy książki „Profilowanie” – Hicks i Sales.
To moim zdaniem mit. W momencie, gdy profilowanie kryminalne powstało na początku lat 70., było nieco intuicyjnym, niestrukturalizowanym procesem. Bardzo pracowano na tym, by spełniało naukowe rygory. Dzisiaj to już są: metodologia, określone etapy profilowania oraz to, że każdy portret musi spełniać odpowiednie warunki zbierania danych i konkretnego wnioskowania użytecznego dla prowadzących działania wykrywacze. Oczywiście nadal istnieje tak zwany „model nienaukowy”, do którego zalicza się m.in. profilowanie reprezentowane przez agentów FBI, ale nawet on posiada swoje mapy działania, narzędzia, konkretną podstawę merytoryczną oraz metodykę pracy.
Jeżeli ktoś chciałby zostać profilerem to np., według zasad FBI, musiałby być nie tylko psychologiem, lecz także agentem. W Europie już takich wymagań nie ma. W Polsce nigdy nie było nawet odrębnego stanowiska w policji dla profilera kryminalnego – tym zajmowała się nasza komórka „policyjnej psychologii stosowanej”. Byliśmy szkoleni nie tylko przez FBI, ale też Instytut Ekspertyz Sądowych. Zatem jeśli coś nam się tylko wydaje albo mamy pewne podejrzenia na temat sprawcy, to nie jest praca profilera, tylko są to luźne dywagacje w stylu Freuda. Profiler musi mieć wszechstronną wiedzę nie tylko z psychologii, ale też kryminologii, kryminalistyki, medycyny sądowej, socjologii, demografii, seksuologii, nierzadko też inżynierii, kulturoznawstwa, religioznawstwa i literatury.

Kino dodatkowo pogłębia te stereotypy. Mówię teraz o „Milczeniu owiec” Jonathana Demme, filmie „Psychopata” Jona Amiela czy „Sherlocku Holmesie”, którego reżyserem jest Guy Ritchie. Czy jest jakiś film lub serial, które wiernie obrazują pracę psychologa policyjnego?
Nie obejrzałam jeszcze takiego obrazu. Chociaż bardzo lubię amerykański serial „Hunters”, bo dobrze pokazuje proces docierania do stworzenia merytorycznego, naukowego warsztatu badania sprawców wielokrotnych zabójstw oraz sporządzania ich profilu. Od braku pomysłu do tego, jak to zbadać, który kwestionariusz wywiadu zastosować, aż do nadania sprawie pewnej struktury. W modelu FBI najpierw portretowano wszystkich seryjnych sprawców, opisywano m.in. ich cechy osobowości, biografię, sposób życia, przekonania, potrzeby, nawyki, modus operandi. Dla mnie to jest praca od końca… I chociaż to nie jest najgorszy model wyjściowy do budowy koncepcji profilowania, to jednak można w nim popełnić wiele błędów. Dzisiaj się od niego odchodzi. Myślę, że serial dobrze pokazuje też, jak ważna jest praca zespołowa. A i tak nie jest łatwo – trzeba umieć czytać ślady, analizować zachowanie sprawców, wiedzieć, dlaczego coś znajduje się na miejscu zdarzenia, a dlaczego tego nie ma; znać się na różnych koncepcjach kryminologicznych, na wiktymologii, psychologii klinicznej i społecznej…

Grażyna Biskupska, kadr z serialu „Kryminalne akta inspektor Biskupskiej”, CBS Reality (Fot. materiały prasowe)

Andrzej Kawczyński i Grażyna Biskupska, kadr z serialu „Kryminalne akta inspektor Biskupskiej”, CBS Reality (Fot. materiały prasowe)

Poda pani jakiś przykład?
Załóżmy, że szukamy śladów przestępstwa i dostrzegamy to, że sprawca przyszedł na miejsce zdarzenia z dużą liczbą narzędzi. Dzięki temu można wnioskować, że musiał mieć ze sobą dużą, ciężką, ważącą co najmniej 30 kilogramów, torbę. Policjanci założyli, że poruszał się samochodem. To usprawniało jego działanie – w zasadzie nie musiał jej dźwigać, nie rzucał się oczy. Mimo że na miejscu zdarzenia i w jego otoczeniu nie znaleziono śladów opon samochodu czy motocykla, policjanci zaczynają dalsze, długotrwałe poszukiwania, przeglądają filmy monitoringowe z różnych dróg i autostrad, bo przecież sprawca musiał to wszystko jakoś przewozić. A na końcu okazuje się, że ten człowiek jeździł nocnym autobusem i podmiejską kolejką. Dlatego trzeba czerpać z różnych źródeł wiedzy przy ustalaniu modus operandi sprawcy; widzieć wszystko świeżym okiem, stale weryfikować śledcze hipotezy

Podobno do profilowania kryminalnego najlepiej nadają się zabójstwa oraz przestępstwa napaści seksualnych. Tak twierdzili Holmes i Holmes, którzy stworzyli jeden z głównych modeli profilowania. Z kolei pani, w jednym z odcinków programu „Kryminalne akta inspektor Biskupskiej” CBS Reality, wspomina o tym, że profilerzy kryminalni uważają, że nie da się wytypować zabójcy na podstawie bazy cech ofiary, jeśli jest ona prostytutką. To zawód tak wysokiego ryzyka, że ofiar jest zbyt wiele. A przecież nie można sprowadzić kobiety do tego, że jest prostytutką – trzeba zajrzeć głębiej.
Wielu seryjnych zabójców w Stanach Zjednoczonych atakowało właśnie prostytutki. Na świecie i w Polsce początkowo uważano, że to ofiara wysokiego ryzyka, dlatego profilowanie sprawcy będzie nie tylko mało możliwe, ale też portret sprawcy będzie go mało identyfikował. To był moim zdaniem błąd, bo każda śmierć wymaga szczegółowego zbadania, w tym wykorzystania psychofizycznego portretu sprawcy. Oczywiście istnieje katalog spraw, których nie powinno się profilować, bo danych jest za mało, np. miejsce zdarzenia, które zostało doszczętnie zniszczone, spalone, przez co biegły lub profiler mają trudność w odnalezieniu jakichkolwiek śladów behawioralnych działania sprawcy. Ale nawet w takich sprawach należy sporządzić ocenę wiktymologiczną ofiary, a następnie zbudować hipotezy dotyczące przebiegu zdarzenia, motywacji i cech ewentualnego sprawcy. Pamiętajmy też, że ogólny portret psychologiczny, wiktymologiczny prostytutki np. w Stanach Zjednoczonych będzie inny niż kobiet, które pracują w seks biznesie w Polsce. Przy tym należy uwzględnić, że wiele z nich to ofiary handlu ludźmi, ekonomicznego niewolnictwa oraz psychomanipulacji. A ofiarą niskiego ryzyka z perspektywy sprawcy może być też pracownik kantoru wymiany walut. W serialu nie tylko zamordowana kobieta przy trasie 631 była ofiarą niskiego ryzyka, ale też pani Olga, mieszkanka jednego z bielańskich osiedli (sprawa opowiedziana w odcinku 3. serii „Kryminalne akta inspektor Biskupskiej”).

Pierwszy raport z profilowania spoza świata literatury powstał w 1888 roku, gdy Thomas Bond opisał sprawę Kuby Rozpruwacza, który podcinał gardła prostytutkom, a później zostawiał ich okaleczone ciała na widoku. Jednak sprawy nie rozwiązano do tej pory…
Wtedy pojawiły się pierwsze hipotezy, że sprawcą może być osoba, która została źle potraktowana przez jakąś kobietę. Najbardziej wartościowe w tym profilu było to, że pierwszy raz powiedziano: „Sprawca to może być ktoś, kto doznał strasznej traumy w dzieciństwie. A to może wiązać się z przejawami brutalności w dorosłym życiu”. Po raz pierwszy zwrócono uwagę na to, że nie można źle traktować dzieci. Tym bardziej że mówimy o czasach, gdy w Londynie w sierocińcach przebywało mnóstwo porzuconych dzieci, a liczba dzieciobójstw rosła i było ogromna.

W drugim sezonie programu przyglądacie się między innymi specyfice zabójstw przy drodze, gdy ofiarami są prostytutki. A może raczej powiedzielibyśmy dzisiaj – pracownice seksualne. To, jak jest traktowana w odbiorze społecznym ofiara, ma znaczenie dla sprawcy?
Dla sprawcy tak, ale jeśli ktoś zajmuje się profilowaniem kryminalnym, pierwsze co musi zrobić, to porzucić jakiekolwiek stereotypy i uprzedzenia. Najważniejsze dla mnie, jako psycholog policyjnej, było to, co wyniosłam od negocjatorów policyjnych, którzy w klapie munduru nosili znaczek z napisem: „Po pierwsze: człowiek!”. Nieważne, czym zajmuje się konkretna osoba, co mówi, w jaki sposób żyje, jakie ma przekonania, czy kogoś napadła, wzięła zakładników w banku, jakie środki odurzające stosuje. Ja mam w niej widzieć człowieka. Zawsze.

Mariola Wołoszyn jest jedną z ekspertek w 2. sezonie serii true crime „Kryminalne akta inspektor Biskupskiej”, którą oglądać można na kanale CBS Reality w listopadowe poniedziałki o 22:00. Powtórka 1. odcinka odbędzie się o 21:00 w poniedziałek, 8 listopada, a o 22:00 zostanie wyemitowany odcinek 2.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze