1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Kultura

„Carmen” powraca na deski Teatru Wielkiego Opery Narodowej

(Fot. materiały prasowe)
Na życzenie publiczności spektakl „Carmen” Bizeta w reżyserii Andrzeja Chyr wraca na deski Teatru Wielkiego Opery Narodowej.

Starsi widzowie Teatru Wielkiego Opery Narodowej z pewnością pamiętają wspaniałe, klasyczne wystawienie najsłynniejszej opery Georges’a Bizeta w reżyserii Lecha Majewskiego w monumentalnej scenografii Janusza Kapusty z kostiumami zaprojektowanymi przez Hannę Bakułę. Dwadzieścia trzy lata po jej premierze realizacji „Carmen” na tej samej scenie podjął się popularny aktor i reżyser – Andrzej Chyra. Tym razem jednak widzowie warszawskiej sceny operowej mieli okazję zobaczyć arcydzieło światowej literatury muzycznej w zupełnie nowej odsłonie – dalekiej od klasycznego ujęcia.

Do współpracy przy tym wyzwaniu Chyra zaprosił dramaturżkę Małgorzatę Sikorską Miszczuk, w duecie z którą pracował nad wybitną operą polską XXI wieku – „Czarodziejska góra” według Thomasa Manna z muzyką Pawła Mykietyna. Spektakl zaprezentowany podczas Malta Festival Poznań okazał się dużym sukcesem.

By rzucić na doskonale znany publiczności spektakl nowe światło, tandem Chyra-Miszczuk wprowadza do opery enigmatyczną postać chłopca oraz Diabła, który wraz z upływem kolejnych aktów coraz mniej przeraża małego bohatera. Symbolizuje on prawdopodobnie fatum, wobec którego bohaterowie dramatu wydają się być bezsilni. W opozycji do demona-byka atrybutem tytułowej bohaterki są wyrastające z barków skrzydła.

(Fot. materiały prasowe)

Georges Bizet napisał „Carmen” na zlecenie dyrektora paryskiej Opéra-Comique Camille’a du Locle’a. Partytura powstała na przełomie1874 i 1875 roku. Libretto na podstawie noweli Prospera Mérimée stworzyli Henri Meilhac i Ludovic Halévy. Od tamtej pory „Carmen” fascynuje twórców: dramaturgów, pisarzy, filmowców. Stanowi niepodważalną ikonę kobiecości. To postać zmysłowa, uwodzicielska, namiętna i tajemnicza, a jednocześnie odważna, nieprzewidywalna, temperamentna, nieokiełznana i dumna. Ponad wszystko jednak tragiczna. Jej imię funkcjonuje w powszechnej świadomości, kojarząc się nieodzownie z czymś, wobec czego nie można przejść obojętnym. Istnieje w nomenklaturze niemalże każdej branży – czy to artystycznej, turystycznej, rozrywkowej, biznesowej, a nawet informatycznej.

W jej postać od dekad wcielają się znakomite artystki. Partie Carmen śpiewały na scenach operowych m.in. Angela Gheorghiu, Elina Garanča, Anna Caterina Antonacci, Małgorzata Walewska, a nawet Maria Callas, która w latach 60. podejmowała się partii mezzosopranowych. Również przemysł filmowy nie potrafił oprzeć się tej postaci. Ponad sto lat temu, w 1918 roku, odbyła się huczna premiera „Carmen” z Polą Negri w roli tytułowej w reżyserii Ernsta Lubitcha. Na srebrnym ekranie w urzekający symbol seksu wcieliła się również Maruschka Detmers w kultowym filmie Jean-Luca Godarda „Imię: Carmen” z 1983 roku z muzyką Beethovena oraz Rita Hayworth w „Miłości Carmen” Charlesa Vidora.

Któż by pomyślał po premierowym wystawieniu tej opery w 1875 roku, że stanie się ona operowym „hitem”? Zważywszy na to, że choć pierwsze dwa akty bardzo spodobały się publiczności, to wraz z kolejnymi entuzjazm na widowni wyraźnie spadał. A po IV akcie wiało z niej lodowatym chłodem, Wprawiło to kompozytora w stan ogromnej goryczy, gdyż włożył w to dzieło więcej serca i zaangażowania niż w jakiekolwiek wcześniejsze. Otóż był ktoś taki, kto przewidział nadchodzący sukces opery uznanej za skandaliczną i obrazoburczą – Czajkowski. W liście do Nadieżdy von Meck z lipca 1880 roku rosyjski kompozytor napisał: „Jestem pewien, że w przeciągu dziesięcioleci od dnia dzisiejszego, »Carmen« stanie się jedną z najpopularniejszych oper świata”. Nie pomylił się.

(Fot. materiały prasowe)

Fatum, wobec którego bohaterowie dramatu wydają się bezsilni, przeciwstawia się tytułowa bohaterka. Tragiczna postać Carmen jest symbolem wybijającej się na wolność kobiecości, odważnej i dumnej, od zawsze fascynującej pisarzy, filmowców i dramaturgów. To wcielenie zmysłowości i tajemnicy, a jednocześnie nieprzewidywalności i temperamentu. W tej partii (mezzosopran) usłyszymy dwie wyjątkowe solistki: Monikę Ledzion-Porczyńską oraz Goshę Kowalinską. Dziś barwna i pełna temperamentu „Carmen” porywa słuchaczy hiszpańskim kolorytem, a kultowe uwertura i „Habanera” przeszły do kanonu najczęściej wykonywanych utworów operowych na świecie.

Duet Andrzej Chyra (reżyser) i Małgorzata Sikorska-Miszczuk (dramaturżka) wydobył z treści opery opowieść o zderzeniu dwóch sprzecznych systemach wartości – absolutnego wojskowego porządku z niemożliwą wręcz do zrealizowania wolnością. Spektakl miał premierę na scenie TW-ON 7 czerwca 2018 roku.

„»Carmen« w reżyserii Chyry to odejście od tradycyjnej interpretacji opartej na analizie ludzkiego pożądania i skomplikowanych damsko-męskich relacjach. Realizatorzy wznieśli spektakl poziom wyżej, wyławiając z libretta historie ludzi, którzy przepełnieni wyobrażeniami idealnego życia, na różnych płaszczyznach zderzają się z rzeczywistością” – pisze Agnieszka Supińska z portalu e-teatr.pl.

Dodatkowe spektakle „Carmen” odbędą się w dniach: 9, 10 i 12 kwietnia.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze