Roman Opałka nie żyje

W sobotę, 6 sierpnia we włoskim szpitalu zmarł Roman Opałka, jeden z najbardziej znanych i cenionych w świecie polskich malarzy. Od 1977 r. mieszkał we Francji, od kilkunastu lat często odwiedzał rodzinny kraj. Artysta trafił do szpitala podczas wakacji spędzanych we Włoszech.

Jaki był Roman Opałka? Zawsze ubrany na biało, w białym kapeluszu, szczupły, siwy. Artysta należący do nurtu konceptualizmu zaczynał od malowania martwych natur, pejzaży i portretów, abstrakcji. Projektował plakaty i pocztówki, próbował także swoich sił w rzeźbie. Później jednak czas ten bardzo niechętnie wspominał. Swoją sztukę traktował jako całość, jedno niekończące się dzieło w procesie. Na płótnach zapisywał kolejne liczby. Malował je białą farbą na czarnym tle, ze stopniowo coraz większym dodatkiem bieli. Obrazy te nazywał  „detalami”. Całość zatytułował „Opałka 1965/ od 1 do nieskończoności”. Detale miały jeden stały wymiar: 195/ 135 cm. W lutym 2010 r. nieznany nabywca kupił na aukcji w Sotheby’s w Londynie trzy z nich, płacąc aż 713 250 funtów, czyli prawie 3,3 mln zł. To najwyższa cena zapłacona za pracę żyjącego polskiego artysty.

Obrazy mistrza spotykały się ze skrajnie różnym przyjęciem, od zachwytu po negację i agresję. Podczas jednej z wystaw w Budapeszcie ktoś nawet napluł na jego płótno. Wielokrotnie wspominał, że przez długi czas nikt nie rozumiał jego sztuki.  – Nawet żona uważała, że zwariowałem –  mawiał.

– W kontekście mojego programu śmierć nie jest złą wiadomością: za jej sprawą obraz będzie skończony w sposób jak nigdy doskonały – te słowa Romana Opałki nie są już prognozą. Artysta zmarł trzy tygodnie przed 80. urodzinami, które miał fetować w Wenecji 27 sierpnia i na które już rozesłano zaproszenia.