fbpx

Ałbena Grabowska: „Stulecie” ma niesamowite szczęście do świetnych aktorów

Ałbena Grabowska: „Stulecie” ma niesamowite szczęście do świetnych aktorów
Ałbena Grabowska (Fot. Materiały prasowe Wydawnictwa Zwierciadło)

Miłośnicy serialu „Stulecie Winnych” doczekali się na kontynuację losów swoich ulubionych bohaterów. Rozmawiamy z Ałbeną Grabowską, autorką bestsellerowej sagi. 

Właśnie ruszył trzeci sezon serialu na podstawie twojego „Stulecia Winnych”. Czy jakiś aktor lub aktorka wyjątkowo ujęli cię w nim interpretacją którejś postaci?
Muszę zacząć od tego, że „Stulecie” ma niesamowite szczęście do świetnych aktorów. Kingi Preis, Janka Wieczorkowskiego, Kasi Kwiatkowskiej, Arkadiusza Janiczka czy Adama Ferencego już nawet nie wspominam, bo to, że stworzą cudowne kreacje, było dla mnie pewne. Największe wrażenie zrobili jednak na mnie młodzi aktorzy. Przede wszystkim wszyscy przeczytali książkę, choć nie było takiego obowiązku i nikt takiego warunku nie stawiał. Jednak oni uważali, że w pełni zrozumieją swoją postać dopiero kiedy poznają pierwowzór literacki, co było dla mnie ogromnie wzruszające. Kiedy byłam na planie, bo pełniłam tam między innymi rolę konsultantki medycznej, miałam okazję większość z nich poznać i często byłam pytana: „Czy dobrze to zrozumiałem? Czy dobrze to oddałam?”. Mówię tu zwłaszcza o Lidce Sadowej, która grała Annę Iwaszkiewicz i o Ani Grycewicz, która grała Ewę Wierusz-Kowalską – trudną, złożoną postać, nie tyle negatywną, co tragiczną.

Muszę też przyznać, że absolutnie się zakochałam, jeśli chodzi o pierwszy sezon, w Kubie Zającu, który zagrał Floriana Winnego. I w drugim Jakubie – Jakubie Sasaku, który zagrał Damiana – też bardzo dramatyczną rolę. Jego akurat nie poznałam na planie, ale zawsze proszę, by go serdecznie pozdrowić, bo jestem pod ogromnym wrażeniem jego dojrzałej, wyważonej, niehisterycznej interpretacji tej roli.

Pewnym fenomenem okazały się dziewczynki, czyli grające Manię i Anię – Karolina Bacia i Weronika Humaj. Pięknie poprowadziły swoje postaci, pokazały bliskość siostrzaną, a jednocześnie konflikt, rozdracie, ale też osamotnienie czy sieroctwo – w bardzo szlachetny i pełen tęsknoty sposób. Obie mi się bardzo podobały.

W nowym sezonie pojawiają się też nowi aktorzy…
Tak, bo dojrzewa nowe pokolenie Winnych. Kamila Bujalska gra Basię, Sonia Mietelica – Ewę, no i niespodzianka: pojawia się Weronika Humaj w roli Kasi. W tym sezonie też zakochałam się w kilku chłopcach – Filipie Gurłaczu w roli męża Basi i Marcinie Francu –wspaniałym musicalowym aktorze, jednym z najlepszych głosów młodego pokolenia, który zagra muzyka Michała juniora skrzypka. Przepiękna, duża rola.

Za fantastyczny uważam pomysł producentów, żeby Weronika, która grała młodą Anię Winną, zagrała teraz jej siostrzenicę, czyli Kasię. To zupełnie inna osobowość i inna ścieżka życiowa. Ciekawa jestem ogromnie, jak widzowie to przyjmą. Moim zdaniem to był strzał w dziesiątkę. Weronika sobie wspaniale poradziła z tą rolą, a nie jest to tuzinkowa postać – aktorka, alkoholiczka, samotna matka, borykająca się z wieloma demonami. Myślę, że sama Weronika też jest zadowolona z tego, jak tę kolejną skomplikowaną rolę udało jej się zagrać.

Ałbena Grabowska: „Stulecie” ma niesamowite szczęście do świetnych aktorów
(Fot. materiały prasowe)

No i niczym w kolejnym sezonie „The Crown” mamy też zamianę aktorek grających główne postaci, czyli Anię i Manię…
…co wzbudziło bardzo zażartą dyskusję wśród fanów sagi. Ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu. Na szczęście podobno tylko ja się przejęłam tymi wszystkimi inwektywami, które padały pod adresem twórców serialu, że jak tak można, że to profanacja… Nikt z obsady nie wziął sobie tego specjalnie do serca, natomiast ja poczułam się wywołana do tablicy i sprowokowana do obrony aktorek, które przecież dopiero teraz możemy ocenić na ekranie.

Miałam okazję poznać Urszulę Grabowską, kiedy byłam na planie, tym razem z moim synkiem, który grał jej ulubionego ucznia, Piwońskiego – to w ogóle osobny temat mój Franek i ja oraz nasze epizody w serialu – widziałam, jak ona interpretuje rolę Ani i byłam zachwycona. Na bazie tego, co pokazała Weronika Humaj, Urszula pociągnęła tę postać w kierunku dojrzałości, nowych doświadczeń i emocji, jakie pojawiły się w jej życiu. Strasznie jestem ciekawa, jak drugą siostrę, Manię zagra inna cudowna aktorka – Magdalena Walach. Muszę też zdradzić coś, czego jej nie mówiłam, a mam nadzieję, że będę miała okazję  – kiedy pisałam „Stulecie”, to nie wyobrażałam sobie wszystkich postaci jako konkretnych osób czy aktorów, natomiast było kilka osób, które sobie umiejscowiłam w głowie i jedną z nich była właśnie pani Magdalena, którą widziałam w osobie Michelle. Miałam ją przed oczami, kiedy pisałam tę postać. Na ramówce poznałam Marysię Pawłowską, która zagrała w serialu Michelle, no i też zrobiła to koncertowo.

Już w pierwszym odcinku nowej serii widzowie przeżyli wielkie emocje. Pamiętam, jakie reakcje wzbudzał pierwszy sezon, zwłaszcza scena, w której nie wiemy, co dzieje się z dzieckiem jednej z bohaterek, Władzi Winnej.
A ja pamiętam te oskarżycielskie pytania następnego dnia w sklepie spożywczym: „Co pani zrobiła z tym dzieckiem?”. „Proszę spokojnie oglądać dalej” – prosiłam. Ale to dobrze, że tak się dzieje, że ludzie tak reagują. Uważam, że nie powinno się uładzać i romantyzować pewnych dramatów, bo potem będziemy mieć do czynienia z czymś miałkim, powierzchownym. Wojna w serialu była pokazana w bardzo dramatyczny sposób i czasy PRL-u też zostały odarte z nostalgii, którą czasami zdarza nam się odczuwać wobec tamtego okresu. Bywa, że słyszę: „No i co? Źle wtedy było?”. No źle.

Dokładnie rok temu na łamach „Sensu” powiedziałaś, że horoskop na 2020 rok wieszczy, że to będzie dla ciebie bardzo twórczy okres. Był?
I to jak! Napisałam podczas niego trzy książki. A oprócz tego scenariusz do filmu fabularnego i libretto do musicalu. Z tego musicalu jestem chyba najbardziej dumna. Daniel Wyszogrodzki napisał teksty piosenek, muzykę – Tomek Szymuś, a choreografię opracowała Iwona Pavlović. Całość jest oparta na dwóch największych legendach Warmii i Mazur: o królu Sielaw i rodzinie Warmii i Mazura oraz ich córkach: Łynie i Kiesnie, czyli tamtejszych rzekach. Premiera realizacyjna miała miejsce w grudniu w Filharmonii Olsztyńskiej. To niezwykłe przedsięwzięcia, bardzo lokalne. Bardzo bym chciała, by widzowie mogli je wreszcie zobaczyć, jak tylko sytuacja epidemiologiczna na to pozwoli.

A sprawdzałaś, jaki masz horoskop na ten rok?
Jeszcze nie, ale mam nadzieję, że będzie to dla mnie rok odpoczynku i zbierania owoców wytężonej pracy minionego roku. No i że będzie sprzyjał mi też osobiście.

Stulecie Winnych. Ci, którzy wierzyli. Tom 3
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze