Dzień bez kawy? Dla wielu z nas to scenariusz trudniejszy do wyobrażenia niż najbardziej zaskakujący filmowy plot twist. Kawa jest nieodłącznym elementem poranka, towarzyszy inspirującym rozmowom i chwilom relaksu. Naturalnie pojawia się także w kinematografii – na kadrach z klimatycznych kawiarni, podczas rozmów filmowych bohaterów przy kuchennych stołach, w papierowych kubkach trzymanych w dłoniach postaci, które właśnie podejmują najważniejsze decyzje w swoim życiu. Razem z marką Nivona, partnerem oscarowej nocy „Zwierciadła”, wybraliśmy 5 kultowych scen z filmów z kawą tle.
Nie sposób policzyć wszystkie sceny, w których na ekranie pojawia się kawa. Filmowa historia kofeiny jest bowiem niemal tak długa i bogata jak sama historia kina. Z okazji oscarowej nocy „Zwierciadła”, którą 15 marca będziemy relacjonować z redakcją z Pałacu Fanshawów – warszawskiej siedziby marki Dr Irena Eris – wybraliśmy pięć scen z filmów, w których kawa stała się cichym bohaterem kadru. Zainspirował nas do tego partner wydarzenia – producent ekspresów do kawy Nivona, dzięki którym zapach świeżo mielonej kawy będzie jednym z naszych ulubionych elementów wieczoru, dodających energii do filmowych rozmów.
„Śniadanie u Tiffany’ego”
Nie mogliśmy zacząć naszego zestawienia od innego tytułu i sceny, która jest niezaprzeczalnie jedną z najbardziej ikonicznych w historii kina. Bo na myśl o tym filmie, ten kadr pojawia się momentalnie przed oczami. Audrey Hepburn jako Holly Golightly w czarnej sukience i perłach stoi o świcie przed witryną Tiffany & Co z kubkiem kawy i croissantem w dłoni. Owa scena otwierająca „Śniadanie u Tiffany'ego” stała się na lata symbolem nowojorskiego marzenia o elegancji i wolności. Kawa na wynos kontrastuje z luksusem witryny dokładnie tak, jak życie głównej bohaterki, która balansuje między marzeniem a rzeczywistością.
„Pulp Fiction”
Quentin Tarantino jak nikt inny potrafi na z pozoru banalnym dialogu oprzeć scenę kultową. A doskonałym tego przykładem jest właśnie scena z „Pulp fiction”, rozgrywająca się w domu Jimmiego (granego przez samego Quentina), gdy tuż po makabrycznych wydarzeniach Jules Winnfield i Vincent Vega (grani przez Samuela L. Jacksona i Johna Travoltę) popijają z gospodarzem kawę. „Goddamn, Jimmy, this is some serious gourmet coffee” – mówi Samuel L. Jackson. A po nim powtarzają kolejne pokolenia kinomaniaków...
„Trzy kolory: Niebieski”
Paryska kawiarnia. Julie, grana przez Juliette Binoche, tuż po tym, jak mężczyzna wyznał jej miłość obserwuje, jak kostka cukru powoli nasiąka kawą. To kultowa scena z filmu Krzysztofa Kieślowskiego. Kawa i kostka cukru są tutaj metaforą emocjonalnego odcięcia od świata i próbą skupienia się na czymś drobnym, by zagłuszyć ból po stracie.
„Chłopcy z ferajny”
„Chłopcy z ferajny” Martina Scorsese to brutalny portret życia mafii, ale pośród przemocy i intryg, pojawia się tam też kilka scen, które koncentrują się wokół kawy (jakże to włoskie!). Szczególnie zapadają w pamięć dwie: pierwsza w więzieniu, gdzie gangsterzy, odsiadując wyrok, celebrują gotowanie makaronu, krojenie czosnku i picie espresso niczym w najlepszej włoskiej restauracji. Druga – znacznie bardziej brutalna – rozgrywająca się, gdy Stacks Edwards, grany przez Samuela L. Jacksona, zamiast pozbyć się ciężarówki po napadzie, beztrosko przesiaduje w mieszkaniu swojej dziewczyny. Nad ranem odwiedzają go wysłani przez gang ludzie, wchodząc do mieszkania ze słowami: „zrób kawę na wynos”. Chwilę później pada strzał.
„Diabeł ubiera się u Prady”
Gdy Andrea Sachs (Anne Hathaway) rozpoczyna pracę jako asystentka w prestiżowym magazynie mody „Runway”, nawet najprostsze czynności stają się testem umiejętności i odporności. Słynna scena otwierająca film doskonale to pokazuje: Miranda Priestly (Meryl Streep), nieprzejednana i wymagająca redaktor naczelna, domaga się swojej filiżanki kawy. Kiedy napój nie pojawia się od razu, wybucha kultowym pytaniem: „Is there any reason my coffee isn’t here? Are you dead or something similar?” – i cóż, doskonale pokazuje to, jak wielką rolę może odgrywać kawa w świecie mody i branży kreatywnej.
Kawa w kinie bywa zatem tłem dla wielkich historii – dokładnie tak, jak podczas naszej oscarowej nocy. Gdy w Dolby Theatre w Los Angeles będą rozdawane statuetki, my w Warszawie będziemy oglądać galę, komentować kreacje z czerwonego dywanu i pisać o filmach do późnej nocy. A skoro kino i kawa od lat tworzą idealny duet, trudno wyobrazić sobie lepsze towarzystwo niż aromat tej przygotowanej dzięki marce Nivona. Bo filmowe emocje, podobnie jak dobra kawa, najlepiej rozbudzają po północy.