Anna Sierant - Prawo Zeusa: jedna zasada, która tłumaczy niemal całą „Odyseję”. Na czym polega?
00:00
04:58
W trakcie seansu „Odysei” zwróciłaś uwagę, że bohaterowie bardzo często mówią o prawie Zeusa? Można by powiedzieć, że cała „Odyseja” to opowieść o tym, kto szanuje prawo tego największego z bogów, a kto nie. Czy istniało naprawdę, czy jest wytworem wyobraźni Homera? I na czym właściwie polegało?
Tak, historycy zgodnie twierdzą, że prawo Zeusa naprawdę obowiązywało w starożytnej Grecji. Nie było jednak spisanym wykazem obowiązków, a nakazem religijnym, moralnym, społecznym.
Prawo Zeusa to bowiem święte prawo gościnności (ksenii, gr. ξενία). Jego strażnikiem był Zeus Ksenios – to dokładnie ten sam Zeus, którego znamy ze szkoły, jako największego z greckich bogów. Po prostu nadawano mu różne przydomki, w tym właśnie Xenios. Motyw gościnności, do której człowiek jest zobowiązany wobec innych, pojawia się zarówno w „Odysei” Homera, jak i w filmie Christophera Nolana.
W starożytnej Grecji wierzono, że każdy obcy może znajdować się pod opieką Zeusa, dlatego gospodarz ma wobec niego obowiązki. Powinien najpierw przyjąć go pod swój dach, zapewnić coś do jedzenia i picia, a dopiero potem zapytać, kim jest i skąd przebywa. Co więcej, gościom wręczano też podarunki na pożegnanie.
Prawo Zeusa dotyczyło też samych gości, którzy zobowiązani byli szanować dom gospodarza, nie nadużywać gościnności i nie dopuszczać się kradzieży i przemocy.
(Fot. Universal Studios)
Czy jednym z objawów złamania prawa Zeusa był fortel z koniem trojańskim, zastosowany przez Greków (Achajów), by w końcu pokonać Trojan? To zależy od punktu widzenia. U Homera wydarzenie to jest opisane bardziej jak udany podstęp wojenny, a nie naruszenia zasad gościnności. Starożytny twórca rozdzielał relację gość-gospodarz, którą regulowała ksenia od działań wojennych.
W „Odysei” Nolana z kolei można mówić o reinterpretacji mitu. Odyseusz złamał prawo Zeusa, ponieważ wykorzystał zaufanie jako broń. Trojanie przyjęli znak pokoju, a w jego wnętrzu czekali mający ich zaatakować wrogowie. W tej interpretacji nie chodzi więc o techniczne znaczenie ksenii znane z Homera, lecz o szerszą zasadę zaufania między ludźmi i cywilizacjami.
Dlatego filmowy Odyseusz przeżywa z tego powodu większe rozterki, to jedna z głównych przyczyn jego rozdarcia. Można powiedzieć, że przeżywa coś w rodzaju moralnego rachunku sumienia: zaczyna rozumieć, że jego genialny podstęp wygrał wojnę, ale jednocześnie nauczył świat, iż opłaca się wykorzystywać cudze zaufanie.
Nolan w pewien sposób rozszerzył więc pojęcie „prawa Zeusa”, nadał mu bardziej uniwersalny charakter, który nie był związany wyłącznie z dosłownym goszczeniem innej osoby w swoim domu. Zabieg ten jest komentowany przez klasycystów. Część z nich zwraca uwagę właśnie na to, że fortel z koniem trojańskim nie był złamaniem ksenii, ale legalnym (i podstępnym) działaniem wojennym.
(Fot. Universal Studios)
Gdzie jeszcze pojawiają się odniesienia do tej starożytnej zasady w filmie Nolana? Pozostałe przypadki są już bardziej dosłowne, odwołują się do prawa Zeusa bezpośrednio. Tym, który zdecydowanie je złamał, był Polifem. Odrzucił prawo bogów, a przybyszów nie gości, a zabija. Zarówno u Homera, jak i u Nolana symbolizuje całkowite odrzucenie zasad cywilizacji.
O tym, że zasada ksenii powinna działać w obie strony, świadczy zachowanie zalotników Penelopy. Tak naprawdę przez lata pasożytują w domu Odyseusza i bohaterki granej przez Anne Hathaway właśnie. Przede wszystkim próbują przejąć władzę, ale ich niegodziwe postępowanie objawia się również w mniejszych, codziennych zachowaniach, jak podjadanie zapasów. To, co się potem z nimi dzieje (bez spoilerów dla tych, którzy nie czytali/nie oglądali) stanowi swego rodzaju wyrównanie rachunków, akt zemsty, ale i karę za pogwałcenie prawa Zeusa.
Zupełnie inaczej zachowali się Feakowie. Wzorowo spełniali zalecenia ksenii, przyjmując nieznajomego, goszcząc go, a potem pomagając wrócić do domu.
Na koniec warto dodać, że cała wojna trojańska wybuchła właśnie dlatego, że wcześniej złamano ksenię. Parys był gościem Menelaosa w Sparcie, a mimo to uprowadził Helenę. To klasyczny przykład pogwałcenia prawa Zeusa. Grecy wyruszają więc na wojnę jako ci, którzy – z ich perspektywy – odpowiadają na wcześniejsze naruszenie świętego porządku.