Skórzane kurtki, szybkie samochody i szybkie pieniądze. W „Młodych wilkach” rozsądek przegrywa z apetytem na więcej. Film Jarosława Żamojdy ma wszystkie grzechy polskiego kina lat 90. i tyle uroku, że wybacza mu się je bez wahania.
W Szczecinie Cichy (Jarosław Jakimowicz), Biedrona (Paweł Deląg) i ich koledzy zarabiają na przemycie. Pracują dla Czarnego, szefa miejscowego gangu. Mają po dziewiętnaście lat i apetyt na wszystko, co można kupić. Legalna praca i cierpliwe dorabianie się fortuny zdecydowanie nie mieszczą się w ich planach.
Ich interesy opierają się jednak na układach, o których nie oni decydują. Gdy bogaty i wpływowy Chmielewski (Jan Nowicki) wycofuje się z nielegalnej działalności, kończy się także ochrona, którą zapewniały kontakty z celnikami. Przewożenie towaru przez granicę staje się znacznie trudniejsze.
Chłopcy zamierzają kontynuować przemyt. Potrzebują tylko kogoś, kto nie wzbudzi podejrzeń. Wybierają Roberta (Piotr Szwedes), świeżo upieczonego maturzystę i klasowego prymusa. Jego czysty paszport okazuje się dla nich cenniejszy niż szkolne osiągnięcia.
Robert stoi u progu dorosłości, a nowi znajomi pokazują mu drogę, na której nie trzeba latami czekać na pieniądze i niezależność. Przy nich jego dotychczasowe życie wydaje się mało ekscytujące. Przyjęcie propozycji oznacza więc coś więcej niż zarobek – daje możliwość wejścia do grupy, która ma to, czego on dopiero pragnie.
Robert widzi efekty przestępczego procederu, zanim poznaje jego cenę. W świecie jego nowych kolegów o bezpieczeństwie można tylko pomarzyć, a dobre układy mogą stać się złe z dnia na dzień.
Film Jarosława Żamojdy z 1995 roku łączy sensacyjną fabułę z opowieścią o młodych ludziach zachłyśniętych możliwością szybkiego zarobku.
„Młode wilki” można obejrzeć bezpłatnie w TVP VOD.