Anarchistyczny kabaret: Amanda Palmer- „Theatre Is Evil”

Amanda Palmer, Theatre is Evil
fot. materiały prasowe
Amanda Palmer, Theatre is Evil
fot. materiały prasowe

Amanda Palmer to wyjątkowo silna gwiazdorska osobowość. Dopóki nie dane Wam zobaczyć jej na żywo, słuchajcie jej z płyt!
Był chłodny marcowy wieczór 2010 roku. Dopiero co wystąpiła na 31. Przeglądzie Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu. Do Warszawy przyjechała śladami męża, pisarza Neila Gaimana, który miał spotkać się z czytelnikami. Niespodziewanie dla samej siebie znalazła się jednak na scenie kameralnego klubu z ukulele w ręku. Nie planowała tego koncertu, po prostu uznała, że zamiast zbijać bąki, rozerwie się trochę, przy okazji dostarczając trochę frajdy warszawiakom. Zapowiedziała go kilka godzin wcześniej przez internet, transmitowany za pomocą internetowej kamerki w świat. To był niezwykły występ. Właściwie nie muzyczny, w dużej mierze raczej kabaretowy. Amanda Palmer przez ponad dwie godziny wykonała wówczas raptem osiem utworów, wszystkie akustycznie, z towarzyszeniem jedynie owego małego instrumentu rodem z Hawajów. Śpiewała Radiohead, The Cure, Lady Gagę, równocześnie czarując publiczność niczym niewinny podlotek.

W 2013 roku znów miała przyjechać do Polski i jestem przekonany, że niemal wszyscy, którzy tego dnia byli w klubie Powiększenie, wybraliby się zobaczyć ją i tym razem. Tak się jednak na razie nie stanie, koncert został – ze względów osobistych – przełożony na późniejszy, nieznany jeszcze termin. Musimy więc uzbroić się w cierpliwość i na razie cieszyć się „Theatre Is Evil” w wykonaniu koncertowym. Bo właśnie ten album, wydany własnym sumptem, dzięki pieniądzom zebranym w 2012 roku przez internet (1,2 mln dol.!), miał być powodem wizyty nad Wisłą.

Płyta powstała przy współudziale The Grand Theft Orchestra. Ansambl ów nie jest jednak orkiestrą, a najzwyklejszym w świecie rockowym składem z gitarą, basem i perkusją, przy czym muzycy często wymieniają się instrumentami. 15 piosenek, 71 minut muzyki, dużo, bardzo dużo, jak na dzisiejsze realia. Jeden z recenzentów skomentował, że to ścieżka dźwiękowa do jakiegoś obłędnego, anarchistycznego musicalu. To wyjątkowo trafne spostrzeżenie, pod warunkiem, że słuchając całości uważnie wypatrywać będziemy momentu, w którym artystka puszcza nam oko. Bo melodyjne, gitarowe melodie to jedno, w przypadku Palmer najbardziej wartościowe zawsze były inteligentne teksty. Warto się w nie wsłuchać.

Amanda Palmer and The Grand Theft Orchestra, „Theatre Is Evil”, 8 Ft. Records

ZAMÓW

E-WYDANIE

ZAMÓW

E-WYDANIE
?>