1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Styl Życia
  4. >
  5. Afrodyzjaki według ajurwerdy

Afrodyzjaki według ajurwerdy

Z punktu widzenia ajurwedy do afrodyzjaków zalicza się między innymi miód. (Fot. iStock)
Z punktu widzenia ajurwedy do afrodyzjaków zalicza się między innymi miód. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 2 Zdjęć
Z punktu widzenia ajurwedy do afrodyzjaków zaliczają się te same składniki, które w naturalny sposób przedłużają życie i odmładzają. Dostarczają one tzw. ojas – esencji życiowej (w medycynie chińskiej jing).Z punktu widzenia ajurwedy do afrodyzjaków zaliczają się te same składniki, które w naturalny sposób przedłużają życie i odmładzają. Dostarczają one tzw. ojas – esencji życiowej (w medycynie chińskiej jing).Z punktu widzenia ajurwedy do afrodyzjaków zaliczają się te same składniki, które w naturalny sposób przedłużają życie i odmładzają. Dostarczają one tzw. ojas – esencji życiowej (w medycynie chińskiej jing).

Z punktu widzenia ajurwedy do afrodyzjaków zaliczają się te same składniki, które w naturalny sposób przedłużają życie i odmładzają. Dostarczają one tzw. ojas – esencji życiowej (w medycynie chińskiej jing).

Ojas potrzebne jest do wzrostu, rozwoju i budowy odporności. Od owej esencji również właściwe funkcjonowanie mózgu. Dla jej tworzenia najważniejszy jest słodki smak. Miód – jeden z takich afrodyzjaków – powstaje z pyłku, który jest niczym innym, jak „nasieniem roślin”. W sanskrycie miód określany jest nawet jako „madhu” – „ideał słodyczy”. Drugim ważnym słodkim wymienianym przez ajurwedę pokarmem jest żółtozłote ghee – masło sklarowane. Z dodatków zaleca się kardamon, nazywany nawet „romantyczną przyprawą”. Kardamonowego oleju używa się do leczenia impotencji i obniżonego libido.

Co niszczy „ojas”?

Szkodliwa dieta (w tym odmawianie sobie jedzenia), niewłaściwy styl życia (przepracowanie, mało snu czy zbyt duża ilość seksu) i niektóre emocje – złość, stres czy żal.

Przepis na afrodyzjak - pudding ryżowy

Składniki:
  • 1/2 szklanki ryżu arborio (lub innego krótkoziarnistego ryżu),
  • szklanka wody,
  • 3 zielone strączki kardamonu (delikatnie zmiażdżone nożem – dla wydobycia aromatu),
  • szczypta soli kamiennej lub morskiej 2 łyżeczki skrobi kukurydzianej,
  • 3 szklanki mleka sojowego (można też użyć inne mleko roślinne lub mleko krowie),
  • łyżka masła sklarowanego (opcjonalnie),
  • łyżeczka wody różanej (opcjonalnie),
  • miód do smaku,
  • 2 łyżki wiórków kokosowych,
  • 2 łyżki rodzynek (najlepiej niesiarkowanych),
  • 2 łyżki obranych pistacji.
Przygotowanie
  1. Ryż gotuj z wodą, kardamonem i solą na małym gazie i pod pokrywką. (Po około 15 min) zdejmij pokrywkę.
  2. Wymieszaj skrobię i mleko sojowe. Całość wlej do ryżu. Zagotuj, zmniejsz gaz i gotuj kolejne 15 min.
  3. Pod koniec dodaj masło sklarowane i wodę różaną.
  4. Przełóż do salaterek.
  5. Po schłodzeniu polej miodem i posyp bakaliami.
UWAGA: Pod koniec gotowania do puddingu można dodać pokrojonego w plasterki banana.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Zdrowie

Asafetyda – rozgrzewająca przyprawa, która zastąpi czosnek i cebulę

Asafetyda dostępna jest w sklepach ze zdrową żywnością, żywnością orientalną i online. Trzeba uważnie czytać skład, ponieważ może zawierać gluten! (fot. iStock)
Asafetyda dostępna jest w sklepach ze zdrową żywnością, żywnością orientalną i online. Trzeba uważnie czytać skład, ponieważ może zawierać gluten! (fot. iStock)
Zobacz galerię 2 Zdjęć
Asafetyda, czyli „czarcie łajno” lub „smrodzieniec” – polskie nazwy tej przyprawy brzmią wyjątkowo „melodyjnie”. Jednak ta żywica, pozyskiwana z orientalnego drzewa, idealnie podkręca smak nie tylko dań kuchni indyjskiej – przekonuje Maciej Szaciłło, współautor książki „Przyprawy, które leczą”.

Układy pokarmowe wielu osób „nie rezonują” dobrze z czosnkiem. Asafetyda z powodzeniem może zastąpić czosnek, szczególnie gdy mamy problem z jego trawieniem. W przypadku asafetydy należy jednak pamiętać, że jest to również bardzo rozgrzewająca przyprawa (w nadmiarze może prowadzić do nadkwasoty). Jedną z jej zalet jest fakt, że ciało po jej zastosowaniu nie wydziela przykrego zapachu (jak w przypadku czosnku).

Asafetyda jest żółta, sproszkowana i ma bardzo intensywny aromat. Stosuje się ją zamiennie lub w celu uzupełnienia smaku czosnku i cebuli. Jak się okazuje, asafetyda równie dobrze sprawdza się jako dodatek do naszej, swojskiej kuchni. Niewielką ilość tej przyprawy możecie dodać np. do fasolki po bretońsku. Asafetyda wzbogaci jej bukiet smakowy. Doda charakterystycznej siarkowej ostrości. Przede wszystkim jednak ułatwi trawienie, a co za tym idzie, przyswojenie składników odżywczych zawartych w tym daniu.

Asafetyda – właściwości zdrowotne

  • Stanowi doskonałe lekarstwo na niestrawność.
  • Działa rozgrzewająco.
  • Asafetyda niszczy też pasożyty – zwłaszcza glisty i owsiki.
Jak piszą Vasant Lad i David Frawley w Jodze ziół: „Asafetyda to silny środek pobudzający trawienie, który usuwa pozostałości przemiany materii blokujące układ pokarmowy (…) Oczyszcza florę jelitową i wzmacnia agni (czyli ogień trawienny wg. ajurwedy). Asafetyda ma właściwości podobne do czosnku, lecz jest silniejsza i ma bardziej nieprzyjemny zapach. Jako środek wspomagający trawienie jest stosowana z takimi przyprawami jak imbir, kardamon i sól kamienna”.

Asafetyda – jak ją stosować?

Silnie pobudzającą asafetydę możesz stosować (w ilości maksymalnie 1 /4 łyżeczki) w tych wszystkich przepisach, gdzie występuje czosnek i cebula. Można nią zastąpić wspomniany czosnek i cebulę lub stosować dodatkowo. Podsmażamy ją bardzo krótko z resztą przypraw i uważamy, aby jej nie przypalić.

- Używam jej bardzo często do dań z większymi strączkami (jak fasola czy ciecierzyca), ale również do części dań kuchni indyjskiej – wymienia Maciej Szaciłło. Doskonałym sposobem na wzmocnienie poprawienie strawności roślin strączkowych jest właśnie… asafetyda.

Przeciwwskazaniem do używania asafetydy są: wysoka gorączka, nadkwasota, wysypka, pokrzywka i ciąża.

Szczypta (asafetydy nie można stosować w dużych ilościach) dodana do potrawy pozwoli zredukować gazy, wzdęcia i poprawi krążenie.

Asafetyda na kolki (według ajurwedy): zmieszaj 2 g asafetydy z 5 g adżwanu (indyjski kminek; dostępny w sklepach z żywnością orientalną lub online), podpraż na sucho (bez oleju) i zmiel z moździerzu. Zmieszaj z 2,5 g czarnej lub różowej soli himalajskiej i wypij z ciepłą wodą. Dzieci powinny stosować połowę dawki.

  1. Kuchnia

Ciepłe napoje, które poprawiają nastrój – 3 przepisy

</a> Fot. Karolina i Maciej Szaciłło
Fot. Karolina i Maciej Szaciłło
Zobacz galerię 2 Zdjęć
Czy można poczuć się lepiej nie wypijając gorącej czekolady? – A jednak! Karolina i Maciej Szaciłło, autorzy książki „Depresja. Jedzenie, które leczy” podają ajurwedyjskie przepisy na ziołowe i owocowe napary, które korzystnie wpływają na nasze zdrowie i samopoczucie.

Herbatka z gotu kolą, melisą i płatkami róży

Proponowana herbatka pomaga uspokoić rozszalały umysł i sprowadzić go do chwili obecnej. Możesz ją popijać przez cały rok.

Pochodząca z Azji gotu kola (znana również pod nazwą brahmi) jest jednym z najważniejszych ajurwedyjskich ziół. Działa praktycznie na wszystkie tkanki naszego ciała. Odmładza, podnosi poziom energii, poprawia funkcjonowanie mózgu. Pozytywnie działa na układ trawienny, nerwowy i krążenia. W medycynie ajurwedyjskiej jest podstawowym lekiem wzmacniającym komórki nerwowe i komórki mózgu.

Składniki:

  • 400 ml wody
  • 1 łyżka gotu koli (dostępna w sklepach ze zdrową żywnością)
  • 1 łyżka suszonych płatków róży (dostępne w sklepach ze zdrową żywnością i zielarskich)
  • 1 łyżeczka nasion kopru włoskiego
  • 1 łyżeczka suszonej melisy
  • naturalny miód do smaku (do przestudzonej herbatki)
Fot. Karolina i Maciej Szaciłło Fot. Karolina i Maciej Szaciłło

Wodę doprowadzamy do wrzenia. Zdejmujemy z ognia i wsypujemy wszystkie składniki (za wyjątkiem miodu). Przykrywamy i zostawiamy do zaparzenia przez 10 minut. Przestudzoną herbatkę podajemy z naturalnym miodem.

Rozgrzewająca woda ziołowa

- Takimi wodami raczył nas kucharz w ośrodku ajurwedyjskim w Kerali. Oboje się w nich zakochaliśmy. Nasza woda ziołowa ma na celu przede wszystkim rozgrzanie i poprawienie trawienia – podkreślają autorzy.

Składniki:

  • ½ laski cynamonu cejlońskiego
  • 6 ziarenek zielonego kardamonu
  • 3 goździki
  • 3 plasterki imbiru
  • ¼ łyżeczki kminu rzymskiego
  • ½ l wody
  • ciepła woda do podania (opcjonalnie)
Fot. iStock Fot. iStock

Wodę z przyprawami gotujemy około 15 minut na małym ogniu. Podajemy w takiej formie lub rozcieńczone ciepłą wodą.

Ajurwedyjskie kardake

Kwiaty hibiskusa, choć oczyszczają krew i serce, mają działanie ochładzające – można je jednak wyrównać dodając miód, imbir, czy cynamon.

Składniki:

  • 3 łyżki suszonego hibiskusa
  • ½ laski cynamonu cejlońskiego
  • 4 plasterki imbiru
  • 500 ml wody
  • sok z 1 pomarańczy
  • 1 łyżka naturalnego miodu
Fot. Karolina i Maciej Szaciłło Fot. Karolina i Maciej Szaciłło

Hibiskus, cynamon, imbir i wodę doprowadzamy do wrzenia. Zdejmujemy z gazu. Napar odstawiamy pod przykryciem na około 10 minut. Dodajemy sok z pomarańczy. Przelewamy do szklanek i słodzimy miodem, kiedy przestygnie.

  1. Styl Życia

Ajurweda na chłody

W zależności od szkoły masaż Abhyanga może wyglądać różnie, ale jedna zasada pozostaje niezmienna: całe ciało musi być porządnie wymasowane olejem sezamowym. (Fot. iStock)
W zależności od szkoły masaż Abhyanga może wyglądać różnie, ale jedna zasada pozostaje niezmienna: całe ciało musi być porządnie wymasowane olejem sezamowym. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 2 Zdjęć
Chcesz rozgrzać ciało, a jednocześnie się zrelaksować? Uwolnić od bólu i poczuć przypływ sił witalnych? Wyciszyć umysł i emocje? Wszystko to oferują zabiegi wywodzące się z ajurwedy.

Pewnie słyszałaś o trzech doszach – energiach kształtujących nasze ciała, rozróżnianych przez ajurwedę. W wielu książkach czy na stronach internetowych znajdziesz test, który pomoże ci ustalić, która z nich dominuje w twoim organizmie.  Ale niezależnie od tego, czy twoją konstytucją jest vata, pitta czy kapha, polub olej! Dlaczego? Chociażby dlatego, że równoważy doszę vata, bardzo chwiejną niemal u wszystkich. Negatywnie wpływają na nią takie czynniki, jak stres, pośpiech, nadmierny wysiłek, niedosypianie, chłód, zimne posiłki, używki, nieregularny tryb życia...

– Vata uchodzi za królową dosz. Jeśli jest w równowadze, również pozostałe uzyskują stabilny poziom – tłumaczy Elżbieta Żuk-Widmańska, nauczycielka ajurwedy. – Do tego odpowiada za starzenie się i degenerację organizmu. A krótki masaż głowy, przy użyciu minimalnych ilości oleju, działa odmładzająco.

I właśnie od takiego masażu głowy terapeutka zaczyna zwykle sesję.

Precz z amą!

– Ludzie przychodzą do mnie najczęściej zmęczeni, zestresowani, więc najpierw ułatwiam im się wyciszyć, zostawić za sobą problemy, zabieganie właśnie poprzez masaż. Pomaga też przy bezsenności, depresji, pobudzeniu nerwowym – mówi Żuk-Widmańska.

Taka „przygrywka” odbywa się na siedząco. Ruchy są energiczne, obejmują też barki. Uwaga przenosi się do ciała i można przystąpić do bardziej zaawansowanych działań, do prawdziwego rozgrzania. Choćby do sztandarowego zabiegu ajurwedyjskiego, czyli Abhyangi. Tutaj także główną rolę odgrywa olej sezamowy. I używa się go naprawdę dużo – zwłaszcza dla osób z dominującą vatą.

Ruchy terapeutki są zdecydowane, posuwiste. Do tego dochodzi rytmiczne oklepywanie ciała. W ten sposób porusza się zastałą energię i uwalnia swobodny przepływ prany. – Ten masaż nie może być delikatny, w przeciwnym razie nie spełniłby swojej funkcji – tłumaczy Żuk-Widmańska. Chodzi o oczyszczanie. – Pokarm, który trafia do naszego żołądka, zostaje w procesie trawienia przetworzony na substancje odżywcze oraz odpady. Ale według ajurwedy jest jeszcze trzecia substancja, toksyczna – ama. Podczas gdy na naturalne odpady mamy kanały wydalnicze, lepka, kleista ama odkłada się w tkankach. Dostaje się do krwi, zaczyna podróżować po ciele, gromadzi się w najbardziej osłabionych miejscach. Wywołuje nadciśnienie, bóle stawów, głowy... Żeby pozbyć się amy, trzeba ją niejako zebrać z człowieka i wtłoczyć do układu wydalniczego. Ciepły olej sezamowy, wcierany w ciało, przenika przez wszystkie siedem tkanek, rozpuszcza ją i odrywa. Oczyszczony organizm odżywa – twierdzi terapeutka.

W zależności od szkoły Abhyanga może wyglądać różnie, ale jedna zasada pozostaje niezmienna: całe ciało musi być porządnie wymasowane olejem sezamowym. – Przyjmuje się, że przez 35 minut nie powinno się go zmywać, żeby dotarł w głąb każdej tkanki – mówi Elżbieta Żuk-Widmańska. – Poza rozpuszczeniem toksyn ten masaż daje też rozluźnienie, ulgę przy różnych dolegliwościach bólowych i problemach układu nerwowego. Nawilża całe ciało, zostawia je z uczuciem przyjemnego ciepła. Jedyne przeciwwskazania to rany, nadciśnienie i ciąża.

Fosa i stemple

Rozgrzanie wcale nie musi się kończyć na Abhyandze. Chcesz pójść krok dalej? Pozwolić, by uzdrawiające ciepło popłynęło wzdłuż kręgosłupa? Oto Kati Vasti (kati – kręgosłup, vasti – fosa). Leżysz na brzuchu, już rozgrzana, a terapeuta przykleja ci na plecach wałek z ciasta orkiszowego w kształcie kółka. Do powstałej w ten sposób „miseczki” wlewa ciepły olej sezamowy, czasem z dodatkiem kamforowego.

Ten zabieg ma już inny charakter, jest z kolei bardzo statyczny. Ruch jest wręcz niewskazany – każda zmiana pozycji może zniweczyć misterną konstrukcję. Nieporuszona, kontemplujesz więc ciepło. Na początku temperatura jest wysoka – najlepiej taka na granicy wytrzymałości. Błyskawicznie jednak obniża się, więc terapeuta wybiera łyżką olej i ponownie napełnia „fosę”. – Wraz z wylewanym olejem usuwany jest nadmiar vaty – tłumaczy Elżbieta Żuk-Widmańska. – To skuteczny sposób, żeby się go pozbyć.

Zabieg ten jest świetny na bóle kręgosłupa, dyskopatię, rwę kulszową – zapewnia terapeutka. Leżysz tak 15–20 minut. Albo i 30. W zależności od tego, czego potrzebujesz i ile wytrzymasz w bezruchu. Niewykluczone, że zaśniesz. Potem masz utrzymać ciepło.  Zatem zrezygnuj z ambitnych planów – co najwyżej przygotuj sobie mleko z kurkumą albo wodę z cytryną. I idź do łóżka.

Jeszcze inne możliwości daje masaż sakiewkami (inaczej stemplami), Podi Kizhi (podi – proszek, kizhi – sakiewka). Podstawa to wspomniane (lniane) sakiewki, wypełnione ziołami plus olej sezamowy, choć w niektórych wypadkach stosuje się bardziej skomplikowany wywar, na bazie mleka. Najpierw kładziesz się na brzuch, terapeuta zaczyna masaż od nóg. Nawilża kolejne części ciała, po czym sięga po aromatyczne, ociekające olejem, ciepłe woreczki. Zaczyna stawiać nimi na skórze „stemple”. Rytmicznie, jeden przy drugim. Potem wykonuje nimi koliste ruchy, uciskając. Masaż przynosi ulgę przy bólach mięśni, sztywności stawów czy chronicznych bólach reumatycznych. Usuwa skutki stresu i napięcia. Poprawia krążenie, wspomaga przewodnictwo nerwowe.

Nie tylko ciało

Elżbieta Żuk-Widmańska podkreśla, że każdy zabieg dotyka wszystkich aspektów człowieka: – Piękno zabiegów ajurwedyjskich polega na tym, że wychodzą daleko poza działanie fizyczne.

Jak możesz sama wpłynąć na umysł, stosując zasady ajurwedy? Najprostsza rada dla wszystkich: smaruj się codziennie olejem sezamowym. – Codzienna auto-Abhyanga zapewnia zdrowie i długowieczność. Dobrze pamiętać, że stawy masuje się okrężnymi ruchami, a kości podłużnymi. Że ciało to również stopy, dłonie, twarz, uszy, szyja – wylicza Elżbieta Żuk-Widmańska. – Najlepiej rozpocząć od głowy, tam się wszystko zaczyna.

Elżbieta Żuk-Widmańska terapeutka ajurwedy. Wiedzę i umiejętności zdobywała w Instytucie Jiba Ayurveda w Indiach.

  1. Zdrowie

Ajurweda i zmysł smaku - jak poszczególne smaki wpływają na nasze zdrowie i emocje?

</a> Według ajurwedy w procesie leczenia ważne jest wyostrzenie smaku. (fot. iStock)
Według ajurwedy w procesie leczenia ważne jest wyostrzenie smaku. (fot. iStock)
Zobacz galerię 2 Zdjęć
Czy zaobserwowałeś, że w trakcie choroby tracisz apetyt i najczęściej zmysł smaku? To dlatego, że zarówno smak, jak i apetyt oraz tzw. siła trawienia (innymi słowy ogień trawienny zwany „agni”) są ze sobą ściśle powiązane. Zdaniem ajurwedy każda choroba (czyli nierównowaga w organizmie) bierze się właśnie ze złego trawienia – czytamy w książce „Przyprawy, które leczą” Karoliny i Macieja Szaciłło.

Smaki i emocje

„W ajurwedzie zioła są postrzegane przez pryzmat energetyki. Właściwości ziół są klasyfikowane ze względu na ich smak, powiązanie z żywiołami, właściwości rozgrzewające lub chłodzące, wpływ na trawienie oraz inne potencjalne właściwości. Ten prosty system energetyki jasno przedstawia podstawowe cechy ziół i różni się od złożonej analizy chemicznej, która sprawia, że często gubimy się w gąszczu szczegółów. System ten oferuje strukturę, w której zioła daje się łatwo zidentyfikować i zrozumieć. Dzięki temu można je dobierać stosownie do indywidualnej konstytucji i choroby.” – podkreślają dr Vasant Lad i David Frawley w książce „Joga ziół”. Sposób w jaki my, ludzie Zachodu, postrzegamy smak, bardzo odbiega od tego, jak patrzono na niego w starożytności. Jak piszą dwaj lekarze ajurwedyjscy, pionierzy tego systemu w Stanach Zjednoczonych, w sanskrycie słowo „rasa” wykracza poza „smak”. „Rasa” to również esencja danej rośliny. To ona świadczy o jej właściwościach zdrowotnych. O tym, jak wpływa na nasze ciało, na nasze emocje. Co ciekawe, słowo „rasa” to również „krążenie, poczucie ożywienia i taniec”. Zdaniem ajurwedy smak wpływa więc na nasz układ nerwowy, ożywia umysł i zmysły. Sprawia, że chce nam się żyć. Dobry smak jest również warunkiem naszego prawidłowego trawienia. Kiedy coś nam smakuje, automatycznie wzrasta nasz tzw. ogień trawienny. Ten ostatni wpływa bezpośrednio na wchłanianie, na florę jelitową. A co za tym idzie również na przyswajanie składników odżywczych…

Skupmy się teraz na sześciu podstawowych smakach i na tym, jak wpływają one na całą wielopoziomową strukturę, którą jesteśmy. Słodki, kwaśny, słony, ostry, gorzki i cierpki – to sześć podstawowych smaków, które wyróżnia się w ajurwedzie. Co ciekawe, idealna równowaga między nimi prowadzi do powstania tak popularnego dziś słonego, „rosołowego”, wręcz „mięsnego” smaku… umami. I choć między wymienioną „apetyczną szóstką” powinna panować harmonia, najbardziej wyczuwalnym smakiem opisanej wcześniej kuchni sattwicznej (podnoszącej nasz poziom energii) powinna być… słodycz! Już w tym momencie warto podkreślić, że rzadko się zdarza, aby zioło miało tylko jeden smak. Jeden jest jednak najczęściej dominujący. Maciek, odkąd „rozsmakował się” w ajurwedzie, gotuje w oparciu właśnie o smaki. Nie zastanawia się więc już do czego pasuje kurkuma czy kardamon. Wie natomiast, że słodkawy rosół potrzebuje gorzkiej kozieradki, a kwaśny sos pomidorowy dobrze będzie się komponował z ostrością chili i kremowym, słodkim mlekiem kokosowym. Kiedy wchodzi do kuchni, przyświeca mu jeden cel – równowaga smaków.

Według ajurwedy w procesie leczenia ważne jest wyostrzenie smaku. (fot. iStock) Według ajurwedy w procesie leczenia ważne jest wyostrzenie smaku. (fot. iStock)

Słodki

To prawda, że słodki smak pada najczęstszą ofiarą wszystkich osób chcących zrzucić nadmiar kilogramów. Zwyczajnie eliminują go z diety. Jednak zdaniem ajurwedy słodycz jest najbardziej sattvicznym (w od powiednich ilościach i przy dobrym trawieniu dającym jasność umysłu i lekkość) ze smaków. Warunkuje ona przyjemność i poczucie bezpieczeństwa. Jest to pewnie związane z tym, że mleko matki jest właśnie słodkie. Sprzyja też długowieczności i dodaje energii. Słodki wychładza i odżywia wszystkie komórki w naszym ciele. Jego nadmiar prowadzi jednak do otyłości, cukrzycy, odkładania się wody, zmęczenia i ospałości. W tym momencie warto dodać, że najlepszym sposobem na dostarczenie sobie słodyczy nie jest biały rafinowany cukier. Zdecydowanie lepiej sprawdzi się ta płynąca z całości pokarmowych, czyli pokarmów, które oprócz słodkiego smaku mają inne cenne wartości. W przypadku depresji genialną substancją słodzącą (która nie powinna być poddawana obróbce termicznej powyżej 40°C) jest naturalny miód, który nie tylko rozgrzewa, ale również osusza. Ajurweda gloryfikuje też wszystkie słodkie warzywa, takie jak dynia czy słodkie ziemniaki oraz posiadające słodki smak przyprawy (jak np. cynamon) czy ghee, masło sklarowane. Jakie przyprawy są słodkie? Cynamon, kardamon, koper włoski czy lukrecja.

Kwaśny

Oglądaliście kiedyś programy kulinarne Jamiego Oliviera? Ja przed laty pasjami. Zawsze z mieszaniną zadziwienia i fascynacji patrzyłam na ilość oliwy, chili oraz… soku z cytryny, który dodawał do praktycznie wszystkich swoich potraw I choć Jamie nie miał ugruntowanej wiedzy na temat ajurwedy, kierował się intuicją. Na jakimś poziomie czuł, że kwaśny poprawia smak potraw. Mało tego, rozgrzewa, a co za tym idzie podsyca ogień trawienny (ułatwia więc trawienie pokarmu). Wzmacnia nasze ciało oraz ożywia i rozbudza umysł. Nawilża. Pobudza wydzielanie śliny i ułatwia przełykanie. Dodaje nam również sił. Punkt widzenia współczesnej fitoterapii jest podobny. Podkreśla, że kwaśny pobudza, sprzyja trawieniu, zwiększa apetyt i jest wiatropędny. Jednak ajurweda podkreśla, że w nadmiarze osłabia nasze zęby (zbyt duża ilość soku z cytryny lub octu niszczy przecież szkliwo), potęguje pragnienie i uwaga: powoduje gromadzenie się toksyn we krwi. Co ciekawe, u osób osłabionych może również prowadzić do obrzęków. Emocjonalnie, kwaśny (pozytywny aspekt) zwiększa naszą umiejętność oceniania. Ocena (nie osąd) jest przecież istotnym aspektem naszego życia. Jednak nadmierne ocenianie (a tym samym zbyt duża ilość kwaśnego) może prowadzić do zazdrości, a nawet zawiści.

Jakie przyprawy są kwaśne? Tamarynda i sumak.

Słony

Na wstępie zaznaczę, że słony występuje rzadko w świecie przypraw i ziół. Jest raczej smakiem minerałów, a nie roślin. I  choć nasza współczesna dietetyka nie przepada za słonym smakiem, ajurweda ma do niego dużo bardziej ambiwalentne podejście. Z jednej strony zauważa, że słony rozgrzewa i sprzyja trawieniu. Uspokaja, a jeśli jest takie wskazanie, również przeczyszcza (w dużych ilościach ma nawet działanie wymiotne). Doskonale uziemia. Łagodzi więc nadmiar żywiołu powietrza i przestrzeni (wata). Oczyszcza również naczynia krwionośne i nadaje smak pożywieniu (dzieci najczęściej ubóstwiają wszystko co słone). Jakie są konsekwencje nadmiernych ilości słonego? Wywołuje pragnienie i osłabia (również męskość). Nasila infekcyjne choroby skóry i nadkwasotę. Może wywoływać krwotoki oraz m.in. dnę moczanową. Emocjonalnie, w odpowiednich ilościach słony wywołuje radość życia. W namiarze zwiększa jednak nasze pragnienia i może prowadzić do hedonizmu.

Ostry

Nietrudno się domyślić, że ostry smak rozgrzewa, ale również wysusza. Pobudza, zwiększa apetyt oraz ma działanie napotne i wykrztuśne. „Działa oczyszczająco na jamę ustną, pobudza ogień trawienny, oczyszcza pożywienie, pobudza wydzielanie substancji w jamie nosowej, powoduje łzawienie oczu oraz oczyszcza zmysły. Pomaga w leczeniu chorób związanych z powolną pracą jelit, otyłością, opuchlizną w podbrzuszu oraz nadmiarem płynów w ciele. Nadaje smak pożywieniu, łagodzi swędzenie (…) zabija robaki i zarazki (…) udrażnia naczynia krwionośne” – piszą dr Frawley i Lad (cytując fragment Czaraka Samhita, jednego z najbardziej znanych traktatów poświęconych ajurwedzie). Później dodają, że ostry stosowany w nadmiarze osłabia męskość, wywołuje ospałość i wyczerpanie. Jego dominującymi żywiołami są ogień i powietrze. Sprawia to, że ostry odpowiada za pieczenie, „wysuszenie” organizmu, podrażnienia, stany zapalne i  przeszywające bóle w ciele. Emocjonalnie, ostry pobudza nas do działania. Kieruje naszą uwagę od środka na zewnątrz. Jednak w nadmiarze prowadzi do gniewu i rozdrażnienia. Jakie przyprawy są ostre? Lista jest dość długa, a na niej m.in. asafetyda, czarny pieprz, kardamon, cynamon, goździki, kolendra, imbir, chrzan, oregano czy cebula.

Uwaga: ostry smak jest najczęściej efektem występowania w roślinach olejków eterycznych.

Gorzki

Choć sam w sobie nie jest przyjemny, spełnia niezwykle ważną funkcję. Jaką? Odrobina gorzkości równoważy wszystkie pozostałe smaki. Uwypukla słodycz. Maciek zawsze powtarza, że słodkie dania (jak np. pierogi ruskie) potrzebują gorzkiego (w tym przypadku reprezentowanego przez mocno przypieczoną cebulkę). Podobnie w naszym życiu. Niewielka ilość bólu, pomaga nam docenić szczęście… Zastanówmy się teraz, jaką funkcję pełnią wszystkie gorzkie zioła? Oczyszczającą i ściągającą. Podobnie działa gorzki smak. Obniża gorączkę, wychładza, działa przeciwzapalnie i antybakteryjnie. Jak podkreślają wielokrotnie już cytowani autorzy Jogi ziół gorzki (…) „oczyszcza krew i wszystkie tkanki oraz powoduje zmniejszanie się guzów. Na ciało oddziałuje w sposób redukujący, wyniszczający oraz uspokajający, choć w niewielkich ilościach działa pobudzająco, zwłaszcza na trawienie”. Podobnie jak ostrość, gorzkość jest częstym smakiem wśród roślin. Gorzki, jak już wspomniałam, pomaga docenić to, co piękne w naszym życiu. Jako smak wychładzający kieruje naszą uwagę od zewnątrz do środka. Pomaga nam skonfrontować się z rzeczywistością. Jednak w nadmiarze wywołuje żal, gorycz i frustrację! Jakie rośliny mają smak gorzki? Na przykład aloes.

Cierpki

Podobnie jak gorzki (i słodki) wychładza. Kieruje więc naszą energię do środka. (…) „smak cierpki ma działanie uspokajające, powstrzymuje biegunkę, działa leczniczo na stawy (ale nie na osteoporozę), sprzyja zabliźnianiu się oraz leczeniu ran i skaleczeń, działa wysuszająco, ujędrniająco i ściągająco. Łagodzi kapha i pitta, hamuje krwawienie oraz sprzyja wchłanianiu płynów” (…) – czytamy w Czaraka Samhita. Okazuje się, że cierpki ma działanie przeciwzapalne. Jednak w nadmiarze prowadzi do zaparć, bólu serca, osłabienia i przedwczesnego starzenia. Z natury jest suchy, nieprzyjemny i oczyszczający. Emocjonalnie, cierpki sprawia, że stajemy się bardziej świadomi siebie (tego co w środku). Jednak w nadmiarze zwiększa lęki, prowadzi do introwertyzmu i braku poczucia bezpieczeństwa. Jaki jest przykład cierpkiej przyprawy? Sumak, ale również kurkuma.

Wspomniany kwaśny, słony i ostry kierują naszą uwagę ze środka na zewnątrz. Z kolei smaki wychładzające (słodki, gorzki i cierpki) sprawiają, że energia skierowana jest do wewnątrz. Gdy zjemy coś intensywnie rozgrzewającego, krew dopływa do skóry, która automatycznie staje się rumiana. Z kolei, gdy jest nam zimno, gdy jesteśmy wycofani, krew odpływa od powierzchni skóry. Stajemy się bladzi. Wyglądamy trochę jakby „kropelka po kropelce”, „oddech po oddechu” uchodziło z nas życie. Dlatego osoby pogrążone w depresji mają najczęściej słabe krążenie, zimne nogi, ręce i blady, prawie biały odcień skóry.

Zastanówmy się teraz, kiedy możliwe jest osiągnięcie prawdziwego szczęścia (i zdrowia)? Jeśli w naszym życiu panuje równowaga między tym co w środku, a tym co na zewnątrz. Jeśli mamy za co żyć, spełniamy się zawodowo, ale również od czasu do czasu przyglądamy się naszym emocjom. Jesteśmy ich świadomi. Nie wypieramy ich. Potrafimy nimi zarządzać. Bardzo pomocne w osiągnięciu owej harmonii są właśnie smaki.

Jak tłumaczy Robert Swoboda w Prakriti. Odkryj swoją pierwotną naturę „Twoja osobowość zawsze stara się zapewnić sobie jak największy komfort. Dąży do zaspokojenia, które daje słodki smak. Aby to uzyskać, wykorzystuje także inne, niezbędne smaki – rozgrzewające lub wychładzające, w zależności od potrzeby. Smaki kwaśny, słony i ostry są rozgrzewające. Natomiast słodki, gorzki i cierpki – wychładzające. Każda z odpowiadających im emocji jest odpowiednio gorąca lub zimna. Gorąco powoduje rozszerzanie się, a zimno kurczenie się. Ze zdrowiem jest tak samo jak z zasadami fizyki. Chłód zwęża kanały fizyczne i mentalne, a ciepło je rozszerza”.

Fragment z książki „Przyprawy, które leczą” Karoliny i Macieja Szaciłło.

  1. Kuchnia

Harmonia i dobry sen – ajurwedyjskie przepisy na ciepłe śniadania

</a> Fot. Karolina i Maciej Szaciłło
Fot. Karolina i Maciej Szaciłło
Zobacz galerię 2 Zdjęć
– Płatki owsiane są cudownym sposobem na rozpoczęcie dnia. Owies dostarcza nam m.in. błonnika, stymuluje układ trawienny, a zdaniem ajurwedy jest zbożem rozgrzewającym i nawilżającym, więc wspaniale wpisuje się w energetykę zimy – podkreśla Karolina Szaciłło, współautorka książki „DobraNoc”.

Owsianka z dynią

Fot. Karolina i Maciej Szaciłło Fot. Karolina i Maciej Szaciłło
  • 50 g płatków owsianych
  • 100 g dyni hokkaido startej na tarce o grubych oczkach (jeśli dynia jest mała, to nie trzeba jej obierać)
  • 500 ml wody
  • 1/2 laski cynamonu cejlońskiego
  • 4 ziarenka kardamonu
  • 1 łyżeczka czarnego sezamu
  • szczypta świeżo startej gałki muszkatołowej
  • 250 ml napoju owsianego
  • 1 łyżeczka dobrej jakości masła sklarowanego (najlepiej domowej roboty; na porcję)
  • naturalny miód do podania
Wszystkie składniki (bez napoju owsianego, masła i miodu) gotujemy, aż płatki będą miękkie, a całość się zagęści. Wlewamy napój owsiany i gotujemy jeszcze przez około 5–10 minut, tak aby całość się trochę zagęściła. Podajemy z masłem sklarowanym. Gdy owsianka przestygnie, dodajemy miód do smaku.

Pudding ryżowy z pieczonym jabłkiem

Fot. Karolina i Maciej Szaciłło Fot. Karolina i Maciej Szaciłło
  • 50 g płatków z brązowego ryżu
  • 150 ml wody
  • 3 rozgniecione ziarenka kardamonu
  • 150 ml napoju owsianego
  • melasa buraczana do smaku
pieczone jabłka:
  • 1 jabłko przekrojone na pół i pozbawione gniazda nasiennego
  • 1 łyżeczka masła sklarowanego
  • 2 szczypty mielonego cynamonu cejlońskiego
Płatki z wodą i kardamonem doprowadzamy do wrzenia. Zmniejszamy ogień do minimum i gotujemy na małym ogniu, aż się rozkleją. Dodajemy napój owsiany. Gotujemy jeszcze przez kilka minut, aż całość zgęstnieje. W międzyczasie pieczemy jabłka: układamy je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Do wgłębienia po gnieździe nasiennym wkładamy masło i posypujemy szczyptą cynamonu. Wkładamy do piekarnika rozgrzanego do 200°C z termoobiegiem i pieczemy, aż będą miękkie i delikatnie przypieczone. Pudding podajemy z pieczonymi jabłkami.

Orkiszowe chapati z tahini i miodem

Fot. Karolina i Maciej Szaciłło Fot. Karolina i Maciej Szaciłło
  • 300 g pełnoziarnistej mąki orkiszowej (typ 2000)
  • 1/2 łyżeczki soli himalajskiej
  • około 200 ml wody
  • masło sklarowane dobrej jakości (najlepiej domowej roboty)
do podania:
  • pasta tahini
  • naturalny miód
Mąkę mieszamy z solą. Cały czas mieszając, wlewamy taką ilość wody, aby uzyskać gęste i plastyczne ciasto w konsystencji przypominające ciasto na pierogi. Ciasto wyrabiamy przez 2–3 minuty, a następnie formujemy z niego wałek. Kroimy go na kawałki wielkości śliwki. Z każdego kawałka formujemy kulkę. Podsypując mąką, spłaszczamy ją. Następnie wałkujemy na placek o grubości około 1–2 mm. Każdy placek opiekamy z dwóch stron na mocno rozgrzanej suchej patelni, aż pojawią pęcherzyki i czarne plamki. Placki nim wystygną, smarujemy z jednej strony masłem sklarowanym i układamy jeden na drugim. Najlepiej smakują na ciepło. Podajemy z tahini i miodem.

Uwaga: Aby odświeżyć placki, możesz je zawinąć w mokry papier do pieczenia i włożyć do piekarnika rozgrzanego do 200 °C na około 10 minut.