1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Styl Życia
  4. >
  5. Ajurweda – poznaj swoją naturę

Ajurweda – poznaj swoją naturę

Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Karolina i Maciej Szaciłło, korzystając z mądrości najstarszej znanej ludzkości medycyny – ajurwedy, odbyli najdłuższą podróż, którą każdy z nas pokonuje w swoim życiu: z głowy do serca. Serdecznie zapraszamy na spotkanie z autorami książki, które odbędzie się 24 października (we wtorek), o godzinie 18:00 w Restauracji Wegemama przy ul. Marszałkowskiej 28 w Warszawie.

Jedzenie, które leczy to nie tylko książka, w której znajdują się przepisy na proste i smaczne posiłki sprzyjające zdrowiu, lecz podpowiedź jak odnaleźć swoją drogę do zdrowia i radości życia. Karolina i Maciej Szaciłło, korzystając z mądrości najstarszej znanej ludzkości medycyny – ajurwedy, odbyli najdłuższą podróż, którą każdy z nas pokonuje w swoim życiu: z głowy do serca.  W książce Jedzenie, które leczy podzielili się efektami z tej podróży.

Nasze odżywianie ma wpływ na nasze samopoczucie, zarówno fizyczne, jak i psychiczne. Nie ma diety idealnej, każdy z nas jest inny i ma inne zapotrzebowanie. Różnimy się nie tylko widocznymi elementami takimi jak wzrost, waga, płeć czy kolor skóry. Mamy m.in. inne trawienie, różne zapotrzebowanie energetyczne. Książka Jedzenie, które leczy pomoże dostosować odpowiednią dietę do naszych potrzeb.

Karolina i Maciej Szaciłło zabierają nas w podróż po tajnikach ajurwedy – najstarszej znanej medycyny. Poszukują równowagi między elementami, z której zbudowany jest świat. Zdaniem ajurwedy to właśnie woda, ogień, powietrze i przestrzeń tworzą całość, z jakiej zbudowane są wszystkie organizmy, a także każdy nawet najmniejszy fragment otaczającej nas rzeczywistości. Jedzenie, które leczy to książka poświęcona kuchni zgodnej z zasadami tej najstarszej gałęzi medycyny naturalnej.

Ajurweda, nauka o zdrowiu, podkreśla, że podstawowym warunkiem zdrowia jest… równowaga. Jak jednak powrócić do równowagi, gdy żyjemy w tak bardzo odbiegającym od harmonii środowisku? Codziennie jesteśmy zalewani milionami informacji, dźwięków, obrazów. Stresujemy się, ciągle gdzieś biegniemy. Ajurweda daje nam bardzo konkretne, dopasowane do naszych indywidualnych potrzeb wskazówki. Szczególnie precyzyjnie wypowiada się na temat diety. Porady dotyczące odżywiania nie ograniczają się tylko do opisu poszczególnych grup produktów, które powinniśmy spożywać. W menu „sattvicznym” - dostarczającym nam największej ilości energii, liczy się również odpowiednio dobrany smak, a nawet czas i wielkości spożywanych posiłków oraz ich konsystencja. Świeże owoce, warzywa i ziarna zaliczają się do najbardziej zalecanych przez ajurwedę produktów, które kierują się naturą termiczną, konsystencją i smakiem. Sześć podstawowych smaków równoważy się za pomocą przypraw. Takich jak imbir, który rozgrzewa i nazywany jest uniwersalnym lekiem czy pieprz, który osusza i wspomaga trawienie. Podstawową zasadą tej najstarszej nauki o zdrowiu jest zapobiegać a nie leczyć.

 Fragment książki:

Czym jednak jest owa enigmatyczna i ostatnio nadużywana „świadomość”? Co oznacza „bycie świadomym”? Świadomość to nic innego jak umiejętność zaglądania w pierwszej kolejności do środka. Obserwowania siebie. Brania odpowiedzialności za swoje ciało i emocje. Dopiero później konfrontowania tego, co odnalezione w środku, z tym, co dzieje się na zewnątrz. Również z tym, co dosłownie „zapisane” na zewnątrz. Z całą olbrzymią wiedzą, jaką daje nam zarówno medycyna wschodu, jak i współczesna dietetyka. Poznawania swoich mocnych i słabych stron. Przyglądania się im, a następnie akceptowania ich. Świadomość można rozpatrywać w kilku aspektach. Jest ona związana z często wypieraną i pomijaną sferą emocjonalną. Jest również świadomość swojego ciała. Umiejętność szybkiego rozpoznawania sygnałów, które nam wysyła. Niebagatelizowania ich. Kierowania się nimi. Wiedza między innymi na temat tego, jakie smaki dominują w danym momencie w mojej diecie. Ustalenie, czy mam skłonność do wychładzania się, a może jest mi cały czas ciepło? Czy zasypiam bez problemu, a może cierpię na bezsenność? Wszystkie te informacje, sygnały i preferencje dostarczają nam olbrzymiej bazy tak często niewykorzystanych danych. Są najważniejszym kierunkowskazem w wyborze optymalnej diety. Słowem, poszerzają naszą świadomość. Jak mówi ajurweda, stanowią podstawę do określenia tzw. konstytucji, czyli prakriti. Co być może ważniejsze, dostarczają nam też informacji, które pomagają ustalić nasze tzw. vikriti.

Karolina i Maciej Szaciłło są ekspertami od zdrowego żywienia oraz ekologicznego typu życia. Wspólnie prowadzą kursy, szkolenia i warsztaty zdrowego gotowania oraz zajęcia związane z medytacją i ćwiczeniami oddechowymi. Maciej od lat gotuje dla widzów w znanych i lubianych programach telewizyjnych. Napisali (razem lub z innymi autorami) kilka poradników dietetycznych koncentrujących się na zdrowym, oczyszczającym organizm jedzeniu. W minionym roku w Wydawnictwie Zwierciadło ukazały się ich inne książki, w tym: Para w kuchni, Jem (to co ) kocham i chudę, Detoksy dla zdrowia i urody i druga część bestsellera Jedz i pracuj nad własnym zdrowiem.

Jedzenie, które leczy

Książka dostępna na stronie https://zwierciadlo.pl/sklep/

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Kuchnia

Korzenna chai latte – przyjemność dla podniebienia, pożytek dla mózgu

Korzenna chai latte (Fot. Oliver Barth/ Wydawnictwo Zwierciadło)
Korzenna chai latte (Fot. Oliver Barth/ Wydawnictwo Zwierciadło)
Po co komu kawa, jeśli można wypić pyszną, korzenną i lekko pikantną latte, która pobudzi nie tylko kubki smakowe, lecz także umysł? Jeśli masz ochotę na coś łagodniejszego, możesz zmniejszyć ilość czarnego pieprzu i imbiru, ale ich korzystny wpływ na smak (oraz na trawienie) jest niezaprzeczalny, więc może warto spróbować?

Przepis pochodzi z książki „Smart Plants. Jak wykorzystać naturalne nootropiki, by usprawnić myślenie, koncentrację i pamięć.”, Julie Mooris

Mózg to niezwykle złożony organ. Podstawowa wiedza na temat jego funkcji i procesów oraz związków chemicznych, które je wspomagają, może okazać się bardzo przydatna w podjęciu kolejnych kroków na drodze do optymalizacji myślenia i odczuwania. Właśnie tym zagadnieniom poświęcona jest książka.

Znajdziesz w niej 65 przepisów opartych na produktach pochodzenia roślinnego, oraz praktyczne informacje na temat biologii mózgu i jego funkcji (bez obaw, to nie są żadne zawiłe treści!), a także metody, które mogą skutecznie poprawić jego pracę i wydajność. Lektura tej książki daje narzędzia umożliwiające identyfikację własnych potrzeb, co w dalszym etapie pozwoli Ci zmodyfikować dietę w taki sposób, by jak najskuteczniej wspierała twój umysł.

Składniki na 2 szklanki/2 porcje:

  • 2 szklanki niesłodzonego mleka migdałowego
  • 2 daktyle medjool, bez pestek
  • 2 łyżeczki soplówki jeżowatej w proszku (do kupienia w sklepach ze zdrową żywnością)
  • niepełna 1/4 łyżeczki cytryńca chińskiego w proszku
  • 1/2 łyżeczki cynamonu, mielonego
  • 1/2 łyżeczki imbiru, mielonego
  • 1/8 łyżeczki kardamonu, mielonego
  • 1/4 łyżeczki czarnego pieprzu, drobno mielonego
  • stewia w płynie, do smaku (opcjonalnie)

Umieść wszystkie składniki oprócz stewii w blenderze i utrzyj na gładko. Przelej płyn do rondla i postaw go na małym ogniu. Podgrzewaj, aż zacznie lekko wrzeć. Zamieszaj przed wypiciem i racz się natychmiast. Dosłodź stewią tylko jeśli to konieczne.

Więcej smacznych i zdrowych roślinnych przepisów znajdziesz w książce: „Smart Plants. Jak wykorzystać naturalne nootropiki, by usprawnić myślenie, koncentrację i pamięć” Julie Morris.

  1. Kuchnia

Wege dania z różnych stron świata

Polenta z kaszy krakowskiej z glazurowanymi młodymi marchewkami (fot. Karolina i Maciej Szaciłło)
Polenta z kaszy krakowskiej z glazurowanymi młodymi marchewkami (fot. Karolina i Maciej Szaciłło)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Kuchnia to miejsce, w którym możesz rozwinąć skrzydła. Odblokować kreatywność. Nieważne, czy gotujesz dla siebie, czy dla całej rodziny. Zachęcamy więc do eksperymentów – szczególnie w weekendy – do kierowania się intuicją, zamiast ścisłego trzymania się przepisów. Nasze wskazówki i przepisy potraktuj jak kompas, który pomoże ci nakreślić własną, kulinarną mapę… - piszą Karolina i Maciej Szaciłło w książce „Jedz i pracuj”.

Kuchnia to miejsce, w którym możesz rozwinąć skrzydła. Odblokować kreatywność. Nieważne, czy gotujesz dla siebie, czy dla całej rodziny. Zachęcamy więc do eksperymentów – szczególnie w weekendy – do kierowania się intuicją, zamiast ścisłego trzymania się przepisów. Nasze wskazówki i przepisy potraktuj jak kompas, który pomoże ci nakreślić własną, kulinarną mapę… - piszą Karolina i Maciej Szaciłło w książce „Jedz i pracuj”.

Polenta z kaszy krakowskiej z glazurowanymi młodymi marchewkami

Maciek: „kaszka w kostki krajana” to przepis ze starej książki kulinarnej („Doskonała kuchnia” autorstwa m. Marciszewskiej), który posłużył jako inspiracja do tego dania. „Kaszkę krajaną” przyrumieniłem na oliwie tak jak robią to włosi. Młodą marchewkę, niczym rodowity francuz, glazurowałem na patelni. Do tego puree z soczewicy lub bobu i nasze włosko-francuskie weekendowe fusion gotowe.

Uwaga: kaszka krakowska świetnie sprawdzi się jako baza do różnego rodzaju kotlecików. Jeśli część twojej rodziny lub zaproszonych na sobotni obiad gości je mięso, możesz dodać do tego przepisu pieczony drób.

Polenta z kaszy krakowskiej

  • 1/2 szklanki gryczanej kaszy krakowskiej
  • 1 szklanka wody
  • 1/4 szklanki sosu sojowego (bez glutaminianu sodu; jeśli masz nadciśnienie stosuj tamari, który ma obniżoną zawartość soli)
  • 1 łyżeczka pieprzu ziołowego
  • 1 drobno poszatkowany pęczek koperku
Glazurowane, młode marchewki       
  • 1 pęczek młodych marchewek
  • 2 łyżki wybranej substancji słodzącej (melasy, syropu lub słodu)
  • 1/2 łyżeczki tymianku
  • 1/4 łyżeczki świeżo mielonego pieprzu
  • sok z 1/2 pomarańczy
  • 2 liście laurowe
  • 30 g masła lub 2 łyżki oliwy
  • nierafinowana sól do smaku
Do podania:
  • kiełki rzodkiewki
  • rukola lub listki młodej botwinki (mangold)
Przygotowujemy polentę: kaszę krakowską zagotowujemy z wodą, zmniejszamy ogień do minimum i gotujemy pod pokrywką ok.15–20 minut, aż się rozklei, a wszystkie ziarenka będą miękkie. Pod koniec dodajemy resztę składników polenty. Polentę przekładamy do posmarowanego olejem, prostokątnego, płaskiego naczynia. Masę wyrównujemy i zostawiamy do ostygnięcia. Zimną polentę wyjmujemy z formy, kroimy na plastry o grubości ok. 1-1,5 cm. Smażymy na oliwie z obu stron. Polenta powinna być miękka w środku i chrupiąca na zewnątrz. Polentę podajemy z glazurowanymi, młodymi marchewkami i purée z zielonej soczewicy lub bobu (przepis poniżej).

Przygotowujemy glazurowane marchewki: wszystkie składniki przekładamy na patelnię. Przykrywamy pokrywką i dusimy na małym ogniu, aż marchewki będą miękkie, a sos się lekko skarmelizuje. Jeśli sos za bardzo zgęstnieje i będzie mógł się przypalić, dolewamy trochę wody. Marchewki powinny bez problemu dać się przekroić nożem, ale trzeba uważać, aby ich nie przegotować.

Purée z zielonej soczewicy

  • 1/2 szklanki namoczonej na noc zielonej soczewicy
  • 2 liście laurowe
  • 1/2 łyżeczki tymianku
  • 1 łyżeczka majeranku
  • sos sojowy (bez glutaminianu sodu) do smaku
  • świeżo mielony pieprz do smaku
  • 1 łyżka masła (opcjonalnie)
Odsączamy soczewicę i przepłukujemy świeżą wodą. Zalewamy ją taką ilością wody, aby ziarenka były lekko przykryte. Dodajemy liście laurowe, majeranek i tymianek. Doprowadzamy do wrzenia. Zmniejszamy gaz do minimum. Przykrywamy pokrywką i gotujemy, aż soczewica będzie miękka. Dodajemy pozostałe składniki i miksujemy ręcznym blenderem na jednolite purée.

Purée z bobu

  • 250 g ugotowanego i obranego bobu
  • 2–3 łyżki oliwy
  • 2–3 łyżki przegotowanej wody
  • sok z cytryny do smaku
  • ok. 1/3 łyżeczki nierafinowanej soli
  • świeżo mielony pieprz do smaku
  • garstka poszatkowanych listków mięty (opcjonalnie)
Wszystkie składniki miksujemy ręcznym blenderem na jednolite purée.

Francuska sałatka z zielonej soczewicy

Fot. Karolina i Maciej Szaciłło Fot. Karolina i Maciej Szaciłło

Maciek: pozornie ta sałatka jest bardzo prosta, ale... Zawsze jest jakieś „ale”. Sztuką jest tak ugotować soczewicę, aby była miękka, ale ziarenka pozostały w całości. Francuzi używają do przygotowania tej sałatki specjalnego rodzaju soczewicy (tzw. Dupuy), która gotuje się szybciej i zachowuje swój kształt. Zieloną soczewicę można również zastąpić czarną, zwaną belugą. Jest dostępna w sklepach ze zdrową żywnością, nie trzeba jej namaczać i ma wspaniały, lekko orzechowy smak.

Składniki:

  • 1 szklanka zielonej soczewicy namoczonej na noc
  • 2 liście laurowe
  • 1 łyżeczka nierafinowanej soli
  • 100 g fety lub miękkiego koziego sera pokrojonego w kostkę (opcjonalnie)
  • 50 g poszatkowanych orzechów włoskich
  • poszatkowany pęczek natki pietruszki
  • duża garść poszatkowanych listków mięty
  • 1 i 1/2 marchewki pokrojonej w plasterki
  • 2 dojrzałe pomidory pokrojone w kostkę
Sos winegret:
  • 3 łyżki octu balsamicznego
  • 2 łyżeczki musztardy, np. sarepskiej
  • 1/3 szklanki oliwy
  • do podania: orkiszowy chlebek lub pełnoziarnista bagietka
Namoczoną soczewicę odsączamy i przepłukujemy na sitku. Przesypujemy do garnka i wlewamy taką ilość wody, aby ziarenka były lekko przykryte. Dodajemy liście laurowe i sól. Gotujemy pod przykryciem na małym ogniu, aż soczewica będzie miękka, ale ziarenka nie będą się jeszcze rozpadać. Jeśli wody będzie zbyt mało, dolewamy trochę wrzątku. W tym czasie przygotowujemy sos: ocet balsamiczny mieszamy z musztardą. Kiedy się połączą, wlewamy cienkim strumieniem oliwę, cały czas mieszając do momentu, kiedy utworzy się jednolita emulsja. Ugotowaną soczewicę przesypujemy do miski. Czekamy, aż delikatnie przestygnie. Dodajemy resztę składników i sos. Sałatkę można zjeść samą (jest bardzo sycąca) lub z pełnoziarnistym pieczywem.

Greckie kofty z marchewki z cytrynowym ryżem i sałatką

Fot. Karolina i Maciej Szaciłło Fot. Karolina i Maciej Szaciłło

Niedawno widzieliśmy odcinek programu kulinarnego z Yotamem Ottolenghi (autorem kultowych: „Jerozolimy” i „Obfitości") poświęconego greckim wyspom. Kucharz dociera do korzeni. Gotuje z pasterzami i rybakami. Poznaje od podstaw tamtejszą kuchnię i jej składniki. Później na ich bazie przyrządza własną wersję wyspiarskich dań. Jego motto: „polewaj, wyciskaj, zgniataj’ dotyczące 3 składników (oliwy, cytryny, czosnku) - idealnie pasuje do filozofii tej kuchni. Kochamy tak gotować - czerpać z tradycji, tworząc nowe przepisy. Efektem naszej greckiej inspiracji są marchewkowe kofty z cytrynowym ryżem i prostą sałatką z oregano.

Chcąc zminimalizować czas przygotowania, masę na kofty można przygotować dzień wcześniej.

Kofty:

  • 2 łyżki oliwy
  • 200 g marchewki startej na tarce o grubych oczkach
  • 2 liście laurowe
  • 130 g rozkruszonej fety lub rozkruszonego naturalnego tofu
  • 1/2 szklanki czarnych oliwek
  • 1/2 poszatkowanego pęczka koperku
  • poszatkowana garść listków mięty
  • 1 łyżka oregano
  • 1/2 łyżeczki nierafinowanej soli
  • poszatkowany ząbek czosnku lub 1/3 łyżeczki asafetydy
  • świeżo mielony pieprz do smaku
  • 1 i 1/2 łyżki skrobi kukurydzianej lub mąki ziemniaczanej
Marchewkę i liście laurowe dusimy na oliwie ok. 5-7 min. Mieszamy marchewkę z resztą składników. Masę dzielimy na kulki wielkości małej śliwki. Każdą kulkę spłaszczamy tak, żeby powstały małe placuszki. Wkładamy je na noc do lodówki (chyba, że wszystko przygotowujemy tego samego dnia)

Cytrynowy ryż z groszkiem:

  • 1 łyżka oliwy
  • 150 g krótkoziarnistego ryżu (może być jaśminowy)
  • 1/2 łyżeczki nierafinowanej soli
  • 1/2 szklanki zielonego groszku
  • 1/2 łyżeczki skórki otartej z cytryny
  • 2 łyżki świeżo wyciśniętego soku z cytryny
Sałatka:
  • ogórek pokrojony w kostkę
  • pomidor pokrojony w kostkę
  • 1/3 szklanki czarnych oliwek
  • 1/3 łyżeczki oregano
  • 1/2 poszatkowanego pęczka koperku
  • 2 łyżki oliwy
  • sok z cytryny do smaku
Przygotowujemy cytrynowy ryż: na łyżce oliwy prażymy ryż przez 3–4 minuty, aż część ziarenek będzie lekko brązowa. Cały czas mieszamy i uważamy, aby go nie spalić. Dodajemy plus minus dwukrotną ilość wody w stosunku do objętości ryżu (ok. 300 ml). Dodajemy sól, doprowadzamy do wrzenia. Gaz zmniejszamy do minimum i gotujemy pod przykryciem ok. 10 minut. Dodajemy, nie mieszając, groszek i gotujemy, aż ryż i groszek będą miękkie – ok. 5 do 10 minut. Nie mieszamy ryżu w czasie gotowania. (Przed podaniem dodajemy sok i skórkę z cytryny.) Potem z obu stron smażymy na oliwie kofty. Następnie przygotowujemy sałatkę: wszystkie składniki mieszamy.

Przepisy pochodzą z książki Karoliny i Macieja Szaciłło „Jedz i pracuj nad własnym zdrowiem”.

  1. Kuchnia

Pomysły na wegetariański obiad

Fot. materiał partnera
Fot. materiał partnera
Zobacz galerię 5 Zdjęć
Dieta wegetariańska to odkrywanie: smaków, zapachów, nowych połączeń. Warto wprowadzić do swojego tygodniowego menu potrawy oparte na roślinach nawet wtedy, gdy nie zamierzamy całkowicie rezygnować z mięsa. Proste przepisy i kilka trików pomoże też początkującym wegetarianom rozpocząć podróż po zupełnie nowej, nieznanej kuchni. Chociaż zastąpienie mięsa produktami roślinnymi może wydawać się trudne, tak naprawdę wystarczy odrobina kreatywności i garść pachnących przypraw, aby stworzyć niebanalne, pełne składników odżywczych dania wegetariańskie. Dowiedz się, jak zrobić dania inspirowane kuchnią francuską, włoską, indyjską i polską.

Chcesz przejść na dietę wegetariańską? Poznaj triki i zasady, które ci to ułatwią

Ratatouille – wegetariańskie leczo lub zapiekanka warzywna prosto z Nicei

Rozpływające się w ustach tak, że podczas jedzenia potrafi przywołać wspomnienie lata lub dzieciństwa, o czym mogli przekonać się bohaterowie jednej z kultowych już animacji dla dzieci. Ta wegetariańska potrawa rodem z Nicei przekona do dań jarskich niejednego wielbiciela tradycyjnych, mięsnych obiadów. Łączy w sobie kremowość i łagodność pieczonych bakłażanów i cukinii, intensywny słodko-kwaśny smak pomidorów i aromatyczne papryki.

Potrzebne składniki:

Przyprawy:

  • 2-3 ząbki czosnku;
  • oliwa z oliwek;
  • tymianek (świeży lub suszony);
  • bazylia (świeża lub suszona);
  • posiekana natka pietruszki;
  • sól;
  • pieprz

Dodatki i sposób podania:

Można ją podać na sposób rustykalny w formie duszonej potrawki lub przygotować jako zapiekankę. Jako dodatek sprawdzi się grzanka z bagietki skropionej oliwą lub paluch z ciasta francuskiego. Można go przygotować samodzielnie, wycinając z ciasta paski grubości około 3 cm i piekąc przez ok. 7 minut w piekarniku nagrzanym do 180°C.

Dania podobne do ratatouille znane są w całym rejonie Morza Śródziemnomorskiego w różnych wariantach. Zapiekankę można wzbogacić o dodatek ziemniaków lub sera feta, zamienić tymianek na oregano, podawać jako wegetariański gulasz lub dodatek np. do makaronu czy ryby (pomysł dla wegetarian dopuszczających jedzenie ich mięsa).

Sposób przygotowania:

Bakłażana kroimy w kostkę, przekładamy na sito i mieszamy z solą. Następnie powinien on odpoczywać około pół godziny, aby puścił sok i pozbył się goryczki. Na rozgrzanej oliwie z oliwek podsmażamy mieszankę węgierską Hortex oraz pokrojoną w dużą kostkę paprykę. Dodajemy bakłażana i kolejną porcję oliwy (około 2 łyżek, warzywa mają się w niej dusić, aby powstały sos był kremowy i aksamitny). Całość przekładamy do większego garnka i przyprawiamy: przeciśniętym przez praskę czosnkiem, ziołami, solą i pieprzem do smaku. W tym momencie możemy dodać jeszcze porcję przecieru pomidorowego. Ratatouille dusimy jeszcze przez około 10 minut, aby wszystkie smaki połączyły się oraz utworzyły aromatyczny, gęsty sos warzywny.

Azjatycki makaron stir-fry z warzywami

Stir-fry, czyli dosłownie mieszaj i smaż, to technika wykorzystywana podczas przygotowywania tradycyjnych dań kuchni azjatyckiej, m.in.: koreańskiej, chińskiej, japońskiej. Aby wykonać ją zgodnie ze sztuką, najlepiej użyć woka, w którym temperatura rozkłada się nieco inaczej, niż na klasycznej patelni. Nie oznacza to jednak, że przyrządzenie wegetariańskiego makaronu z warzywami będzie niemożliwe, kiedy go nie wykorzystamy. Należy jedynie pamiętać o dobrym rozgrzaniu tłuszczu, a następnie wymieszaniu składników z marynatą.

Potrzebne składniki:

  • 1 opakowanie mieszanki chińskiej Hortex;
  • 200 g makaronu ryżowego lub soba;
  • opcjonalnie: 1-2 jajka;
  • 150 g tofu
  • olej roślinny do smażenia.

Przyprawy:

  • siekany szczypiorek cebulki dymki;
  • olej sezamowy;
  • 5 łyżek sosu ostrygowego;
  • 1 łyżeczka miodu lub cukru trzcinowego;
  • jasny sos sojowy;
  • imbir;
  • kmin;
  • mielona kolendra;
  • pieprz

Dodatki i sposób podania:

Danie można podawać z dowolnym rodzajem makaronu azjatyckiego. Ryżowy lub sobę można zastąpić np. tym przeznaczonym do ramenu. Jeśli nie możemy go dostać w sklepie, odpowiedni będzie makaron pszenny w postaci nitek średniej grubości. Danie warto posypać nie tylko szczypiorkiem, ale też sezamem oraz orzechami ziemnymi lub nerkowca podprażonymi na suchej, rozgrzanej patelni. Dzięki temu prostemu zabiegowi ich smak nie zginie pod wielością intensywnych przypraw. Nadadzą również przyjemnej chrupkości.

Dla przełamania smaku i nadania daniu innego charakteru można skropić je sokiem z cytryny lub limonki i zamiast dymką, posypać posiekaną świeżą kolendrą. Do takiej wersji pasuje też dodatek trawy cytrynowej.

Sposób przygotowania:

Składniki wymienione przy przyprawach mieszamy, tworząc marynatę. Możemy w niej umieścić pokrojone w średniej wielkości kawałki tofu, aby nabrało intensywnego smaku. Najlepiej umieścić je w mieszance na minimum pół godziny. Warzywa podsmażamy na rozgrzanym oleju roślinnym do miękkości. Makaron przygotowujemy zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Dodajemy go na patelnię lub woka, kiedy warzywa będą miały odpowiednią teksturę. Całość zalewamy marynatą, mieszamy z tofu. Kiedy makaron z warzywami lekko się podsmaży, przesuwamy go lekko na bok, wbijamy roztrzepane jajko i smażymy do momentu ścięcia się białka i żółtka. Całość mieszamy. Na koniec posypujemy wybranymi dodatkami.

Gołąbki wege

Klasyczne danie w oryginalnym wydaniu roślinnym. Pełne składników odżywczych, sycące i niebanalne w smaku. W zależności od doboru kasz i ziaren można z niego tworzyć różne wariacje, urozmaicone jeszcze trzema rodzajami sosów.

Potrzebne składniki:

  • 1 opakowanie włoszczyzna paski Hortex;
  • 1 główka kapusty;
  • mieszanka wybranych kasz, np. jaglana, bulgur, gryczana, perłowa lub 1 opakowanie kaszy na patelnię bulgur z cieciorką Hortex;
  • 1 szklanka ugotowanej soczewicy (czerwonej lub zielonej);
  • 1 cebula;
  • 1 l bulionu warzywnego;
  • 250 g pieczarek;
  • olej roślinny do smażenia.

Przyprawy:

  • kurkuma;
  • czerwona papryka;
  • zioła prowansalskie;
  • pieprz;
  • sól;

Dodatki i sposób podania:

Gołąbki można podać w sosie pomidorowym, który przygotujemy z przecieru, podsmażonej cebuli, czosnku i wybranych ziół. Można również wykorzystać świeże pomidory, jeśli są dojrzałe. Należy jednak pamiętać, aby usunąć z nich gniazda nasienne. Do sosu warto dodać odrobinę cukru i pieprzu, które doskonale zrównoważą kwaśny smak.

Innym wariantem tego dania jest podanie go z sosem grzybowym. Świeże lub mrożone grzyby należy dusić z dodatkiem posiekanej cebuli i śmietany 18%. Wystarczy odrobina pieprzu soli i tymianku, aby sos stał się aromatyczny. Grzyby można też zastąpić sporą ilością koperku, przyrządzając klasyczny biały sos ziołowy.

Sposób przygotowania:

Na początku warto zająć się główką kapusty: należy wyciąć z niej głąb, a pozostałą część gotować ok. 10 minut w dużym garnku. Kiedy nieco przestygnie, można obrać ją z liści, w które zawijać będziemy farsz. Przygotowujemy go z uduszonych na patelni warzyw, podsmażonych pieczarek i cebuli oraz mieszanki kasz. Całość doprawiamy do smaku i zawijamy w liście kapusty. Gotowe gołąbki układamy w garnku i zalewamy bulionem. Powinny gotować się jeszcze około pół godziny. Dodając odpowiednie składniki, można w tym czasie przygotować sos pomidorowy, grzybowy lub koperkowy.

Wegetariański gulasz z dyni

Rozgrzewający i aromatyczny gulasz, który rozpływa się w ustach. Jest nieco słodki, lekko kwaśny i wykończony pełnym różnorodnych smaków sosem. Można go jeść solo lub z dodatkiem zalecanych w odżywianiu kasz, pieczywa lub soczewicy.

Potrzebne składniki:

  • 1 opakowanie dyni w kostce Hortex;
  • 1 cebula;
  • 2 marchewki;
  • 2 średnie bataty
  • 1 puszka ciecierzycy;
  • 150 ml przecieru pomidorowego;
  • olej roślinny do smażenia;
  • opcjonalnie: 100 ml mleka kokosowego lub pasty sezamowej tahini.

Przyprawy:

  • pęczek natki pietruszki;
  • czerwona papryka;
  • wędzona papryka;
  • 1 łyżeczka miodu;
  • cynamon;
  • curry;
  • kurkuma;
  • sól;
  • pieprz

Dodatki i sposób podania:

Gulasz można podawać z różnego rodzaju kaszami lub soczewicą. Będzie także dobrze smakował podany w towarzystwie chrupiącej grzanki lub kromki razowego chleba na miodzie. Można go posypać prażonym sezamem lub orzechami.

Sposób przygotowania:

Świeże warzywa kroimy w kostkę i gotujemy razem z dynią do miękkości. Nie używamy zbyt dużo wody, aby gulasz nie był rzadki. Cebulę podsmażamy na rozgrzanym oleju i dodajemy do garnka. Kiedy warzywa są już miękkie, dolewamy przecier pomidorowy. Można dodać mleko kokosowe lub pastę sezamową. Całość doprawiamy do smaku i podajemy z wybranym dodatkiem.

Wege lazania

Specjał znany z kuchni włoskiej, który zaskakuje odkrywaniem kolejnych kolorowych warstw. Pięknie wygląda na talerzu i smakuje jak ucieleśnienie kulinarnej przyjemności. Wegetariański comfort food w pełnej krasie.

Potrzebne składniki:

  • 1 opakowanie szpinaku w liściach Hortex;
  • 1 szklanka ugotowanej soczewicy czerwonej;
  • 1 cebula;
  • 1 długa łodyga selera naciowego;
  • 1 czerwona cebula;
  • 2-3 ząbki czosnku;
  • 150 ml przecieru pomidorowego;
  • 300 ml mleka;
  • 2 łyżki masła;
  • 1 łyżka mąki pszennej;
  • makaron do lazanii (ok. 8-10 płatów);
  • tarty parmezan;
  • opcjonalnie: 100 ml śmietany 18%.

Przyprawy:

  • gałka muszkatołowa;
  • oregano;
  • bazylia;
  • sól;
  • pieprz

Dodatki i sposób podania:

Zapiekanka tego typu dobrze smakuje bez żadnych dodatków. Ewentualnie można ją podać na sosie pomidorowym przygotowanym z passaty, podsmażonej cebuli, czosnku, oliwy z oliwek i oregano.

Sposób przygotowania:

Szpinak gotujemy do miękkości i doprawiamy śmietaną, czosnkiem, solą i pieprzem. Ugotowaną soczewicę dusimy z dodatkiem posiekanej cebuli i selera oraz pokrojonej w drobną kostkę papryki. Masło rozpuszczamy w rondelku, mąkę mieszamy z mlekiem i dodajemy do garnuszka. Całość mieszamy do uzyskania gęstego sosu beszamelowego. Doprawiamy go gałką muszkatołową.

Na dno prostokątnego naczynia żaroodpornego wylewamy kilka łyżek przecieru pomidorowego, układamy na nim płaty makaronu, a następnie szpinak, znów makaron i farsz z soczewicy. Warstwy układamy do momentu wykończenia składników. Na końcu całość zalewamy przecierem, a następnie beszamelem. Posypujemy startym serem. Pieczemy ok. 30-40 minut w temperaturze 180°C.

  1. Zdrowie

Szafran – szlachetna przyprawa i najlepszy afrodyzjak

Szafran był jedną z najbardziej cenionych przypraw w dawnej kuchni polskiej. Do tej pory zachowało się wiele staropolskich przepisów, w których występuje. Szafran dodaje się m.in. do drożdżowych bab wielkanocnych (fot. iStock)
Szafran był jedną z najbardziej cenionych przypraw w dawnej kuchni polskiej. Do tej pory zachowało się wiele staropolskich przepisów, w których występuje. Szafran dodaje się m.in. do drożdżowych bab wielkanocnych (fot. iStock)
Badania z ostatnich lat udowodniły, że szafran, obok żeń-szenia koreańskiego, to najsilniej działający naturalny afrodyzjak. Nie są to oczywiście jedyne właściwości najdroższej przyprawy świata. Co warto wiedzieć na temat szafranu? – podpowiada Karolina Szaciłło, współautorka książki „Przyprawy, które leczą”.

Kiedy zamykam oczy wciąż widzę jej twarz skąpaną w promieniach słońca. Schyla głowę i pomarszczonymi rękami podaje mi małe zawiniątko. Bruzdy na jej twardych dłoniach wyżłobiła praca. Gdy na nią patrzę, jestem pewna, że nie potrafi przeczytać napisów na skrawku gazety, w który zapakowała intensywnie pomarańczowy, drogocenny szafran. „How much?” („Za ile?) – pytam i jednocześnie otwieram portfel. „20 rupees” – odpowiada swoim indyjsko-angielskim „esperanto”. „20?! Maybe 200?!” („20?! Może 200?!) – upewniam się zdziwiona wyjątkowo niską ceną. „20!” – odpowiada stanowczo. Wyraźnie daje mi znać, że nie przyjmie ani jednej dodatkowej rupi. W  jej spojrzeniu kryje się duma, miłość i stanowczość. Kupuję kilka zawiniątek i podekscytowana biegnę do Maćka… Tę historię z Russel Market w Bangalore zapamiętałam najlepiej. Ta twarz, obok setek innych twarzy, zapisała się na stałe w mojej pamięci…

„Crocus sativus” to łacińska nazwa kwiatu (krokusa), z którego powstaje szafran. Potrzeba od 80 do 100 tysięcy kwiatów, aby uzyskać… 1 kilogram szafranu. Już sam proces jego powstawania i nazwa mówią niesamowicie dużo o tej niezwykłej przyprawie. Ajurwedyjscy mędrcy podkreślają, że ma cechy sattviczne (łacińskie „sativus”). Podnosi zatem poziom naszej energii, rozjaśnia umysł i wprowadza spokój. Olbrzymia ilość kwiatów (a konkretnie znamion słupków) z których powstaje świadczy również o jego niebywałym potencjale energetycznym. I choć przyznam szczerze, nigdy nie przepadałam za jego delikatnie „metalicznym”, intensywnym i nieporównywalnym do żadnej innej przyprawy na naszej planecie smakiem, moje wielokrotne pobyty w  Indiach sprawiły, że szafran uwiódł mnie. Krok po kroku oczarował. Ujawnił swoje zupełnie nowe, dotąd skrywane oblicze…

Bardzo spodobało mi się to, co na temat szafranu pisze Paul Pitchford. Podkreśla on, że obok m.in. serdecznika (zioło), szafran jest jedną z najlepszych przypraw łagodzących objawy menopauzy  – szczególnie uczucie rozdrażnienia. Jednak, aby zachować jego lecznicze właściwości nie należy szafranu gotować z potrawami czy wodami ziołowymi, lecz dodać odrobinę pod koniec, gdy są jeszcze gorące. Starożytni alchemicy wierzyli, że szafran jest przyprawą, którą opiekuje się słońce.

Szafran używany był w starożytności przez Sumerów i Greków. Na zdj. Crocus dativus, z którego pozyskuje się szafran (fot. iStock) Szafran używany był w starożytności przez Sumerów i Greków. Na zdj. Crocus dativus, z którego pozyskuje się szafran (fot. iStock)

Co na temat szafranu mówi ajurweda?

Drogocenny szafran jest przyprawą niezwykle cenioną w  ajurwedzie. Ma ostry, gorzki i słodki smak oraz działanie delikatnie rozgrzewające. Mówi się, że działa na wszystkie tkanki ciała, ale przede wszystkim na krew. Szafran jest zalecany przy histerii, depresji, bólach i  zaburzeniach menstruacyjnych, menopauzie, impotencji i bezpłodności. (…) Szafran jest niezwykle skutecznym, ale bardzo drogim środkiem odżywiającym krew oraz pobudzającym krążenie i żeński układ rozrodczy, jak również ogólnie metabolizm. (…) Uznawany jest za najlepszy środek pobudzający i afrodyzjak, zwłaszcza u  kobiet (…)  – czytamy w „Jodze ziół” autorstwa Davida Frawley’a i Vasanta Lad’a. Jako jedna z niewielu przypraw działa kojąco na wszystkie trzy dosza, wobec tego jest stosowany przez ajurwedę przy wielu problemach zdrowotnych. Szafran działa także antyseptycznie i goi rany, zatrzymuje czkawkę, wymioty, podaje się go przy obecności pasożytów, przy zatruciach. Od wieków szafran był używany nie tylko do pobudzania libido wewnętrznie, ale także jego spożywanie z mlekiem lub miodem poprawiało gładkość cery, i uwaga: redukował nadmiar piegów! Stąd tak często był stosowany przez kobiety od Egiptu, po Keralę. W dzisiejszej dobie, aby zastąpić chemiczne kremy na twarz, mieszkanki Indii stosują olej na bazie szafranu tzw. „kumkumadi”.

Przeciwskazaniem do używania szafranu jest ciąża. Okazuje się, że jego zbyt duża ilość może doprowadzić do poronienia!

Jak wyjaśnia dr Henryk Różański, fitoterapeuta: szafran działa uspokajająco, ale specyficznie. Znosi nerwice wegetatywne, obniża napięcie mięśni szkieletowych i gładkich, uspokaja drżenie i niekontrolowane nadmierne pobudzenie ruchowe. Nie upośledza przy tym procesów psychicznych i koncentracji, wręcz przeciwnie, na wiele osób działa psychostymulująco, poprawia proces zapamiętywania i odtwarzania informacji. Pomaga w koncentracji psychicznej i ruchowej. Znosi objawy depresji i stresu. Pobudza płciowo, dlatego uważany jest za afrodyzjak. Pobudza miesiączkowanie i erekcję, ułatwia i wzmaga skoncentrowanie się na akcie płciowym i fantazjach seksualnych. Wzmaga ukrwienie narządów płciowych. Działa żółciopędnie, antyseptycznie i pobudza czynności przewodu pokarmowego. Obniża poziom cholesterolu we krwi, hamuje rozwój miażdżycy. Nasila skurcze macicy, dlatego nie należy podawać szafranu kobietom ciężarnym. In vitro wykazuje wpływ przeciwnowotworowy.

Co ciekawe, substancje czynne zwarte w znamionach słupka krokusa odpowiadają za jego działanie przeciwdepresyjne!

Jak stosować szafran?

Maciek dodaje szafran m.in. do złotego mleka ajurwedyjskiego, do szafranowych, hiszpańskich sosów mojo, do ryżu, ale przede wszystkim do słodkiego khiru – deseru z rozgotowanego ryżu i szafranu. Szafran gości na stałe w naszej kuchni. Kupując go, zwracamy jednak szczególną uwagę, aby był autentyczny (wówczas jest dość drogi), a nie, jak pisze dr Henryk Różański, mieszany z krokoszem, wiórkami kurkumy, pręcikami lub fragmentami innych kwiatów.

Doskwierają ci przykre objawy menopauzy (szczególnie rozdrażnienia)? Kierując się radami Paula Pitchforda, przyjmuj codziennie od 1/3 do 1/10 łyżeczki szafranu. Zalej wrzątkiem lub ciepłym mlekiem. Odstaw na 20 minut. Przecedź i wypij. Jeśli cierpisz na kaszel lub jesteś osłabiony grypą w ten sposób przyrządzone mleko szfranowe możesz osłodzić miodem (gdy przestygnie).

Chcesz wzmocnić pamięć? 1–5 kosmyków szafranu zmieszaj z łyżeczką dobrej jakości masła klarowanego (innymi słowy ghee). Taką miksturę możesz przyjmować codziennie.

  1. Styl Życia

Ajurweda po europejsku - jak wprowadzić do codzienności elementy hinduskiej wiedzy o życiu?

Naszą współpracę z ajurwedą zacznijmy od lepszego poznania samego siebie, zgodnie ze wskazówkami starohinduskiej wiedzy. A potem wybierzmy z niej to, co okaże się łatwo dostępne. (Fot. iStock)
Naszą współpracę z ajurwedą zacznijmy od lepszego poznania samego siebie, zgodnie ze wskazówkami starohinduskiej wiedzy. A potem wybierzmy z niej to, co okaże się łatwo dostępne. (Fot. iStock)
Hinduska wiedza o życiu, zdrowiu i pięknie ma już ponad 5 tysięcy lat. Odnajdziemy w niej receptury, jak osiągnąć harmonię – trzeba je tylko dostosować do naszych realiów.

Do Europy ajurweda zawitała zaledwie pół wieku temu, dzięki m.in. Beatlesom i ich fascynacji jogą i Indiami, a także ich przywódcy duchowemu – Maharishiemu Maheshowi Yogi. Później została spopularyzowana przez poradniki o życiu i zdrowiu Deepaka Chopry i innych mniej znanych guru przybyłych z Indii. Czy jednak to wystarczyło, by wielowiekowa tradycja przyjęła się w Europie? Czy raczej nie potrafimy stosować się dosłownie do zasad ajurwedy, do zalecanych przez nią diet czy rytuałów – bo nie żyjemy w Indiach?

Wielu Europejczyków czy Amerykanów, traktujących ajurwedę poważnie, a nie jak modny nurt, przeprowadza się do Indii albo stara się „przetłumaczyć” i dostosować pewne jej elementy do realiów zachodniej cywilizacji. I takie podejście ma szansę się sprawdzić. – Nie da się w Europie, w tym w Polsce, żyć ściśle według zasad ajurwedy. Trzeba by kompleksowo zmienić tryb życia, najlepiej przestać pracować na etacie, zrezygnować z połowy obowiązków, a to przecież jest niemożliwe – mówi Jakub Zemła, bioenergoterapeuta.

Bo wbrew potocznej opinii ajurweda to coś więcej niż tylko masaże i kosmetyki. To także praca z oddechem, mantry, joga, zioła, dieta, śpiewy, medytacja. I kiedy znaleźć na to czas?

– Żeby zrozumieć ajurwedę, trzeba zacząć od zmiany sposobu postrzegania życia. Ajurweda zakłada, że oprócz ciała fizycznego, mamy ciało duchowe, energetyczne. Aby zachować na długo zdrowie, aby osiągnąć szczęście, musimy dbać o obie te sfery w równym stopniu. To system holistyczny – dodaje Jakub Zemła.

Naszą współpracę z ajurwedą zacznijmy od lepszego poznania samego siebie, zgodnie ze wskazówkami starohinduskiej wiedzy. A potem wybierzmy z niej to, co okaże się łatwo dostępne.

Na początku jest prana

Pierwszy krok to poznanie swojej „pierwotnej natury”, czyli prakriti. – Jest unikalną mieszanką cech, która sprawia, że od momentu poczęcia jesteśmy całkowicie niepowtarzalni. Stanowimy indywidualnie ukształtowaną, a jednocześnie integralną część wszechświata. Gdy poznamy swoje prakriti, zaczniemy pojmować, jakie cechy składają się na naszą wyjątkowość. Znajomość tych cech daje nam wiedzę, jak w najlepszy sposób dbać o siebie i jak wydobyć z ukrycia swoje unikalne, naturalne piękno – pisze w książce „Ajurweda a uroda. Jak być pięknym” Melanie Sachs, znana działaczka na rzecz zdrowia i urody, dyplomowany doradca do spraw ajurwedy i konsultantka w międzynarodowych organizacjach.

Trzy żywioły

We wszystkim, co istnieje na świecie, przejawia się energia życiowa, zwana w sanskrycie prana. Występuje w postaci pięciu żywiołów: przestrzeni, wiatru, ognia, wody i ziemi. W człowieku te żywioły istnieją jako uzupełniające się trzy siły energetyczne zwane doszami: wata, pitta i kapha.

Pierwsza łączy w sobie żywioły przestrzeni i wiatru oraz odpowiada za wszelkie ruchy w naszym ciele. Pitta to ogień i ziemia – odpowiada za metabolizm, a decydująca o budowie naszego ciała kapha skupia w sobie energie ziemi i wody. To właśnie dosze kierują zarówno funkcjami biologicznymi, jak i psychicznymi.

Każdy ma niepowtarzalną kombinację tych trzech sił, uznawanych za wrodzoną inteligencję ciała. To one mają wpływ na upodobania do tych czy innych smaków, gusty, skłonności do pewnych zachowań, usposobienie, nawet to, w jakim klimacie czujemy się lepiej. Od nich też zależy wygląd zewnętrzny. Każda z dosz posiada określone cechy – np. charakterystyczną dla waty jest suchość, pitty – ciepło, a kaphy – ciężar. Kiedy więc w ciele przeważa element suchy, objawiający się w suchych włosach, suchej skórze czy pękających ustach, to oznacza, że siła wata jest dominująca. Gdy skóra łatwo ulega poparzeniom słonecznym, jest ciepła w dotyku – wtedy silna jest energia pitta. Natomiast gdy mamy skłonność do nadwagi, cellulitu, zatrzymywania wody w organizmie – przeważa kapha. Bardzo rzadko zdarza się, by wszystkie trzy dosze pozostawały w równych proporcjach, tak jak rzadko prakriti wyznacza tylko jedna dosza. Zazwyczaj jedna lub dwie dominują. Każde zaburzenie prakriti wywołuje dolegliwości, a celem ajurwedy jest przywrócenie odpowiednich proporcji pomiędzy doszami.

 
Żeby poznać swoje prakriti, trzeba dokonać samoanalizy swojego życia, upodobań, zwyczajów, diety, budowy ciała i temperamentu. Warto zrobić sobie test, który ułatwi rozpoznanie dominujących w tobie doszy (patrz ramka z podstawowymi cechami charakterystycznymi dla poszczególnych doszy). Może w tym pomóc osoba zajmująca się ajurwedą zawodowo albo – specjalistyczne książki. Jednak ani rozwiązanie testu, ani lektura poradników nie wystarczą, by określić swoje prakriti. Trzeba przede wszystkim uważnie siebie obserwować w różnych momentach życia, porach roku i na bieżąco wyciągać wnioski.

Dobre dla każdego

Pomimo zindywidualizowanych zaleceń, zgodnych z prakriti konkretnej osoby, są też uniwersalne elementy ajurwedy, do których stosować mogą się wszyscy.

Po pierwsze, oddech. – Ma potężną moc, z której nie zdajemy sobie sprawy. Jest pulsem przepływu energii życiowej – prany. Może pobudzić lepiej niż kawa, uspokoić i wyciszyć skuteczniej niż leki nasenne, rozgrzać lub ochłodzić – mówi Jakub Zemła.

Zazwyczaj nie zastanawiamy się nad tym, jak oddychamy, robimy to zbyt płytko i mechanicznie. W ajurwedzie świadome oddychanie nazywa się pranajamą. Najprostsze ćwiczenie, które każdy może samodzielnie przeprowadzić, to oddychać raz jedną, raz drugą dziurką od nosa: wdech jedną, zatrzymanie, wydech drugą, następnie wdech drugą, zatrzymanie, wydech pierwszą itd. Można również ćwiczyć szybkie zmiany w oddychaniu przez jedną, potem drugą dziurkę od nosa. Wystarczy dziesięć takich oddechów. W miarę powtarzania ćwiczenia, nabiera się nawyku pełniejszego i świadomego oddychania.

Bardziej zaawansowanych technik pranajamy należy uczyć się pod kontrolą nauczyciela, by nie doprowadzić się do hiperwentylacji czy nerwicy oddechowej.

Masaże i oczyszczanie

Warto również skorzystać z cyklu masaży ajurwedyjskich dobranych do indywidualnych potrzeb i typu doszy. Należy do nich masaż całego ciała, zwany Abhyanga – przywraca równowagę na poziomie fizycznym, psychicznym i duchowym. Zwykle łączy się go z Shirodharą – masażem olejowym na „trzecie oko”, który przynosi wiele dobroczynnych efektów: poprawia krążenie krwi w mózgu, wzmacnia pamięć i koncentrację, relaksuje, redukuje negatywne emocje, poprawia kondycję skóry głowy i włosów. Pozytywne rezultaty masaży ajurwedyjskich odczuwa się podobno przez wiele miesięcy!

Dla uelastycznienia mięśni i zrelaksowania całego ciała można zapisać się również na jogę i uczęszczać na zajęcia co najmniej dwa razy w tygodniu. To doskonała okazja, żeby ćwiczyć techniki oddechowe, ale także poprzez asany relaksować i energetyzować zarówno ciało, jak i duszę.

Kolejnym krokiem może być terapia Pańća karma, czyli kompleksowe oczyszczanie i rewitalizacja organizmu. Trwa około dwóch tygodni i wymaga wyłączenia się z codziennych obowiązków. Najlepiej więc zafundować sobie urlop z ajurwedą.

Trzy dosze

Najważniejsze cechy (za Melanie Sachs) i wskazówki postępowania

Wata

  •  szczupła budowa ciała o cienkich kościach,
  •  suche włosy, skóra i paznokcie,
  •  myśli, mówi i porusza się szybko,
  •  entuzjastyczny, o żywej wyobraźni, wrażliwy, niezbyt praktyczny,
  •  szybko pojmuje, łatwo zapomina,
  •  skłonny do zmartwień i wahań nastroju,
  •  nie znosi zimna, kocha słońce,
  •  szybko się męczy,
  •  zawsze głodny,
  •  nic w jego życiu nie jest rutyną, kocha podróże i zmiany,
  •  uwielbia chrupiące, słone przekąski,
  • łatwo wydaje pieniądze.
 
 
Pitta
  •  średniej budowy ciała, atletyczny – włosy blond, rude lub przedwcześnie siwe; jasna lub piegowata cera,
  •  przeszywający wzrok, bezpośredniość w mowie,
  •  pewny siebie, odważny, agresywny,
  •  inteligentny, wnikliwy, ambitny,
  •  lider, organizator, idealista,
  •  doskonale planuje, potrafi narzucać sobie dyscyplinę,
  •  ma tendencję do wpadania w gniew i nadmiernego krytycyzmu,
  •  męczy się w silnym upale,
  •  lubi wyzwania fizyczne i umysłowe,
  •  nie lubi opuszczać posiłków, zwłaszcza obiadu; je bardzo dużo,
  •  uwielbia ostre, tłuste potrawy oraz lody,
  •  wydaje pieniądze na luksusowe rzeczy.
Kapha
  •  budowa ciała silna, kanciasta,
  •  egzotyczne, wyraźne rysy, błyszczące włosy,
  •  porusza się z gracją, zrelaksowany,
  •  tolerancyjny, współczujący, lojalny, spokojny,
  •  doskonała pamięć,
  •  może być ociężały, nudny, chciwy i zaborczy,
  •  lubi dużo spać,
  •  nie znosi niewygody,
  •  w pracy solidny,
  •  smakosz,
  •  lubi swoje własne gniazdko,
  •  uwielbia słodkie, lepkie, kremowe smakołyki,
  •  z łatwością zarabia i wydaje pieniądze.
Niezależnie od tego, jaka dosza (lub jakie dosze) dominuje w tobie, wszystkie mają wady i zalety. Ważne, żeby dążyć do zadbania o swoje indywidualne prakriti, bo to właściwa droga do zdrowia, piękna i szczęścia.

Gdy już odkryjesz swoje prakriti, zacznij małymi, ale konsekwentnymi krokami, wprowadzać nowe elementy w życie: zmiany w diecie, zabiegi pielęgnacyjne, sposoby odpoczynku czy relaksu. Ale w taki sposób, który wpisze się w twój styl życia, stopniowo i płynnie a nie poprzez rewolucję.

Kosmetyki ajurwedyjskie

Przywracają skórze równowagę. Tradycyjnie składają się z ziół, kwiatów, naturalnych esencji, olejów i minerałów. Nie zawierają substancji chemicznych, olejów mineralnych, składników produkowanych z benzyny, syntetycznych substancji zapachowych czy składników pochodzenia zwierzęcego, pozyskiwanych przez zabijanie (wykorzystuje się m.in. mleko, śmietankę). Nie są też testowane na zwierzętach. Dopasowuje się je do dominującej doszy, a także aktualnych problemów skóry. Oto podstawowe zasady:

Gdy dominuje dosza wata– wskazane są substancje i preparaty dostosowane do skóry suchej – rozgrzewające, odżywcze i tonizujące.

Gdy dominuje dosza pitta– wybierz substancje i preparaty najlepsze dla skóry tłustej i trądzikowej – ochładzające, oczyszczające i łagodzące.

Gdy dominuje dosza kapha– pomogą substancje i preparaty do skóry normalnej i mieszanej – rozgrzewające, oczyszczające i pobudzające.

Warto przeczytać Melanie Sachs, „Ajurweda a uroda, jak być pięknym”, a-ajurweda.pl, Kraków 2010.