1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Styl Życia
  4. >
  5. Po co ludziom joga?

Po co ludziom joga?

Zaletą jogi jest to, że wpływa nie tylko na naszą kondycję fizyczną, ale harmonizuje wszystkie sfery życia. (fot. iStock)
Zaletą jogi jest to, że wpływa nie tylko na naszą kondycję fizyczną, ale harmonizuje wszystkie sfery życia. (fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęć
No właśnie - po co? Jeszcze nie tak dawno nikt nie ćwiczył i jakoś się żyło. No tak, ale czasy się zmieniły, zmieniają się stale i to w dość szybkim tempie. Ale skoro tak trudno ze wszystkim zdążyć i coraz więcej mamy zajęć, to jaki sens tracić jeszcze półtorej godziny z życia na te dziwne pozycje. Jednak, z drugiej strony, tyle ludzi z tego korzysta. Coraz więcej. To pewnie kwestia mody. A może nie tylko? Przyjrzyjmy się - po co im to? Oto spojrzenie subiektywne.

Joga dla zdrowia i lepszego samopoczucia

Kiedy ludzie rozpoczynają ćwiczyć jogę, zwykle powody są podobne - dla poprawy kondycji i dla zdrowia. I to działa:
  • joga odblokowuje stawy,
  • uwalnia dolną część pleców od bólu,
  • wyrównuje gospodarkę hormonalną,
  • rozluźnia i wzmacnia mięśnie.
Dzięki praktyce możemy cieszyć się elastyczniejszym i silniejszym ciałem. Mijają migreny, poprawia się odporność, waga się normuje. Nic dziwnego, zgodnie z hinduską mitologią, jogę stworzył bóg słońca Sziwa dla swojej małżonki, Parwati. Dzięki niej miała ona zachować wieczną młodość, piękne ciało oraz doskonałe samopoczucie.

Właśnie - samopoczucie... Po jakimś czasie ćwiczenia jogi okazuje się, że zaczynamy czuć się lepiej nie tylko fizycznie lecz psychicznie. Joga to także dobrodziejstwo dla umysłu. Dzięki prawidłowo wykonywanym asanom, czyli pozycjom, i synchronizacji ruchu z oddechem w naturalny sposób wchodzimy w stan medytacji. Naszym udziałem staje się wreszcie tak upragniony spokój i zdrowy dystans do spraw tego świata (tych samych, które przedtem spędzały nam sen z powiek). Wolni od stresu oddychamy głębiej i spokojniej. Przejaśnia nam się w środku, przycicha natrętny monolog myśli i pojawia się zrozumienie:

  • dlaczego robię to, co robię,
  • dlaczego się boję,
  • skąd we mnie tyle gniewu bądź smutku,
  • po co mi te różne rzeczy, których tak bardzo chcę.
Poznajemy siebie. Otrzymujemy odpowiedzi na ważne pytania. Wychodzimy z sesji pełni energii, odprężeni i pogodni.

Joga dla serca

To oczywiście nie koniec, bo kiedy praktykujemy dalej, zauważamy, że joga otwiera serce - uwalnia z blokad nasze centrum emocjonalne i pozwala nam kochać i odczuwać radość. To prawdziwy cud. Czy uwierzylibyście, gdyby ktoś wam powiedział, że znów będziecie czuć zachwyt nad życiem, jak wtedy, kiedy byliśmy dziećmi? A jednak. Mamy też wreszcie odwagę kochać siebie - tę jedyną istotę, którą tak naprawdę mamy na tym świecie - siebie. I śmiało przytulić się do serca. Na tym etapie praktyki adept jogi zauważył już też na pewno, jak bardzo się zmienił, odkąd pierwszy raz stanął na macie - wypiękniał. Tak, wypiękniał, bo czym jest piękno? - to przecież harmonia proporcji, energii i cech - mówiąc w skrócie. A joga prowadzi nas właśnie ku harmonii i symetrii.

Joga dla ducha

Ciało i umysł odzyskują właściwe proporcje, stabilizuje się emocjonalność, ruchy nabywają gracji i stabilności. Aż wreszcie coraz jaśniej zaczyna przeświecać przez nas to, co najpiękniejsze - duch. Ponieważ joga, co tu dużo mówić, jest dla ducha. I wreszcie idąc dalej, bo ta droga nie ma końca, dotrzemy do połączenia z tym, co boskie. Głęboko wierzę, że ludziom potrzeba wiary w coś, co ich przekracza, ale nie tylko wiary, lecz także doświadczenia kontaktu z tą siłą i oddania się jej. Ćwicząc dalej w ogniu praktyki, powoli spalają się nasze przekonania i wyobrażenia na temat nas samych, świata, innych, urazy, niezadowolenie i zaczynamy widzieć rzeczywistość taką, jaka ona jest. Pojawia się zaufanie do świata i do większej siły stwórczej, która za tym wszystkim stoi. Człowiek staje się niewinny i szczęśliwy. Wolny od wyobrażeń i przekonań, których nabywał przez ostatnie kilkadziesiąt lat, a może i nawet o wiele wiele dłużej... Joga jest po to, aby zwrócić nam niewinność i wolność. Czego można więcej chcieć?

Ale to są tylko słowa. A joga żyje wtedy, kiedy jest praktykowana. Doświadczanie jej wymyka się słowom i przekracza je. Poza tym odradzam wierzyć komukolwiek na słowo, bo jedynie własne doświadczenie przyniesie odpowiedź, jak w istocie jest. Dlatego, aby poczuć i zrozumieć, po co nam joga, trzeba po prostu stanąć na macie. I stawać z tym pytaniem każdego dnia.

Brahma, stwórca świata według mitologii indyjskiej, dał ludziom jogę, aby zrozumieli, kim naprawdę są. I po to jest joga. Ale nie wierzcie mi. Sprawdźcie to sami.

Katarzyna Chustecka – nauczycielka jogi, praktykuje jogę wg metody BKS Iyengara od 1999 roku. W 2011 roku założyła ośrodek jogi Equanimus na warszawskim Wilanowie. Przez wiele lat organizowała wyprawy z jogą do Indii oraz na Bali. W 2019 roku postanowiła zamieszkać tam na stałe.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Styl Życia

Joga – co nam daje samodzielna praktyka?

Praktykowanie jogi w pojedynkę, we własnym tempie, pozwala na zbudowanie głębokiej i harmonijnej relacji ze sobą, ze swoim Wyższym Ja (fot. iStock)
Praktykowanie jogi w pojedynkę, we własnym tempie, pozwala na zbudowanie głębokiej i harmonijnej relacji ze sobą, ze swoim Wyższym Ja (fot. iStock)
Zobacz galerię 2 Zdjęć
Ćwiczysz jogę już od jakiegoś czasu. Robisz postępy, znasz nazwy pozycji, rozwijasz się... I wtedy przychodzi czas, aby rozpocząć kolejny etap doświadczeń na ścieżce jogi - praktykę własną.

Praktyka własna jest to po prostu ćwiczenie jogi samemu według sekwencji dobranych samodzielnie lub z pomocą nauczyciela. Jest to bardzo ważny element praktyki, który prowadzi nas do sedna tego, czym jest joga. Dlaczego?

Otóż istotą jogi jest poznanie samego siebie i przekroczenie wszystkich warstw, od najgrubszych do najbardziej subtelnych, które oddzielają nas od naszego duchowego centrum głęboko wewnątrz. Ćwicząc w grupie, pod kierunkiem nauczyciela, wykonujesz asany ułożone przez niego, a czas trwania w pozycjach również, podyktowane są przez niego lub nią. Musisz się dostosować. To jest oczywiste. Natomiast ćwiczenie samemu otwiera zupełnie nową przestrzeń - przestrzeń do podążania za sobą w jodze. Więc kiedy już zdobędziesz podstawowe narzędzia (ugruntujesz się w grupowej praktyce i poznasz zasady układania sekwencji, czyli z grubsza, jak pozycje powinny następować po sobie) możesz, tak wyposażona, powoli wyruszać na szlak sama.

Relacja z Wewnętrznym Nauczycielem

Znajdź godzinę, 45 minut, najlepiej rano i stań na macie, połóż się, zrób to, na co masz ochotę. Zacznij od ulubionej pozycji. Pozwól, żeby ciało się rozluźniło, otworzyło na to, co będzie się działo, na praktykę. Dalej masz dwa wyjścia: albo ćwiczysz pewną ustaloną sekwencję i wówczas decydujesz tylko, ile czasu pozostajesz w pozycjach, albo totalnie podążasz za sobą: za sygnałami, które płyną z ciała. Im częściej będziesz ćwiczyła sama, tym lepiej będziesz wyczuwać, czego chce twoje ciało, które części chcą być dotknięte, obudzone, gdzie potrzebujesz więcej siły, gdzie elastyczności, a gdzie rozluźnienia. Nad którymi pozycjami potrzebujesz dłużej popracować, a z którymi poeksperymentować. Wnikniesz głębiej, popracujesz wreszcie nad asymetrią, dobierając czas trwania w asanie na prawą i lewą stronę. Jest to wspaniała przygoda spotkania z samą sobą, której nie zastąpi żaden inny rodzaj praktyki: ani codzienne zajęcia grupowe, ani warsztaty najznamienitszych nauczycieli. Praktyka własna to crème de la cème jogi, tej wspaniałej ścieżki rozwoju. To jest święta przestrzeń, w której obcujesz ze sobą, z tą częścią siebie, która wie na twój temat wszystko - zna odpowiedzi na najtrudniejsze i najgłębsze pytania. To jest Twój Wewnętrzny Nauczyciel, twój Wewnętrzny Guru. Nikt nigdy nie poprowadzi cię tak jak On (lub Ona), z taką miłością i mądrością. Nikt nie będzie mógł cię tym obdarować, jeśli nie będziesz umiała sama sobie tego dać. Nie znajdziesz tego na zewnątrz, lecz właśnie w sobie.

Nie korzystałaś z Niego do tej pory, więc nie dziw się, jeśli będziecie potrzebowali trochę czasu, aby się poznać. Początkowo twój Wewnętrzny Nauczyciel może do złudzenia przypominać osoby, które były dotychczas twoimi przewodnikami. Ale tylko początkowo, bo im częściej będziesz ćwiczyć sama, tym relacja piękniej się rozwinie, a ty będziesz potrafiła wyczuwać wskazówki swojego Wewnętrznego Nauczyciela, aby za nimi podążać. Ćwicząc w ten sposób zmieniasz się, cichnie codzienny umysł, rozwija się duch. Otwierasz się na wyższą część ciebie – to właśnie jest słynne Wyższe Ja. Ten kontakt, ta relacja, jest jednym z celów twojej praktyki. Jest to droga do wolności, żaden zewnętrzny autorytet ci jej nie da. Może pokazać ci kierunek, ale drogę do siebie, będziesz musiała przejść sama, wreszcie zaufać sobie i odkryć swoją indywidualność. Piękne. Odwagi!

Życie w zgodzie ze sobą

I to się zaraz przekłada także na życie. Nikt nie powie ci, jak masz ćwiczyć. Może ci jedynie proponować, ale decyzję podejmujesz ty, ponieważ tylko ty wiesz, co czujesz. Podobnie, nikt nie powie ci, jak masz żyć, bo nie wie, co czujesz. To jest twoja decyzja. Dzięki praktyce własnej rozwiniesz w sobie zaufanie do siebie, które da ci pewność i poczucie głębokiej zgody ze sobą. To właśnie jest słynna, obiecana przez jogę harmonia, która teraz stanie się twoim doświadczeniem. Jeśli raz tego doświadczysz, już nigdy nie ulegniesz nieprawdzie ani złudnym kompromisom. Rozwiniesz się jak piękny kwiat, którego nektar odżywi całą twoją istotę. Będziesz u Źródła.

Połącz dłonie na mostku, z wydechem pochyl głowę i pokłoń się przed swoim Wewnętrznym Nauczycielem, dziękując za praktykę. A ja dziękuję za to, że pozwolił mi to napisać.

Namaste

PS. Kilka uwaga na koniec:

1. Najlepiej ćwiczyć rano, przed śniadaniem, po porannej toalecie. Zawsze w tym samym miejscu i o tej samej porze, bo wtedy ciało i umysł łatwiej przyjmują praktykę. Jeśli nie jest to możliwe, wystarczy na początek choćby raz tygodniowo, byle regularnie.

2. Jeśli dokuczają ci jakieś dolegliwości, w czasie praktyki zawsze miej je na uwadze, dostosowując odpowiednio asany, dobierając ich warianty. Jeśli nie wiesz jak, koniecznie skonsultuj się ze swoim nauczycielem (zewnętrznym :)

3. Praktyka własna jest uzupełnieniem dotychczasowego rozkładu - grupowe zajęcia i warsztaty (jeśli to możliwe) jak najbardziej zostają.

  1. Styl Życia

Praktyka jogi uczy odpuszczania

W jodze trzeba odpuścić, by czerpać radość z praktyki. Poprzez regularne ćwiczenie jogi łatwiej zasady te wprowadzić do własnego życia. (Fot. iStock)
W jodze trzeba odpuścić, by czerpać radość z praktyki. Poprzez regularne ćwiczenie jogi łatwiej zasady te wprowadzić do własnego życia. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęć
Świat przyśpiesza na naszych oczach. Szybsze środki transportu, szybsze komputery, szybszy obieg informacji sprawiają, że żyjemy w nieustającym pędzie. Boimy się zwolnić, co gorsze – często nie wiemy jak. A chcemy żyć lepiej – w zgodzie ze sobą, z zachowaniem naszej własnej równowagi.

Już wieki temu jogini zastanawiali się nad tymi kwestiami. Przemyślenia joginów spisane zostały w dziele „Yoga Sutry”. Mimo, że nasze światy są zupełnie różne, pewne prawdy zostały niezmienne...

Ciągłe poczucie ogromu niezałatwionych spraw, przepracowanie, świadomość upływającego czasu, gdy jedna praca goni drugą, a zaległości rosną na naszych plecach niczym garb - mamy wrażenie, że wpadliśmy w pętlę bez wyjścia. Nowe technologie mają na celu nam pomóc, jeszcze lepiej zorganizować czas, jeszcze bardziej przyśpieszyć i zrobić jeszcze więcej.

Co robić, by zrzucić ten ciężar z swojej głowy?

W „Yoga Sutrach” zostało napisane: „abhyasa vairagyabham tannirodhah” - praktyka i wyrzeczenie są środkiem do wyciszenia poruszeń świadomości. Abhyasa czyli praca i vairaghyabham czyli odpuszczenie dają spokój i radość z życia. Zatem już ponad 2000 lat temu ludzie zauważyli, że osiągnięcie spełnienia nie może opierać się tylko na samej pracy. Potrzebne jest umiejętne wyważenie działania i powstrzymywania się od niego.

Abhyasa, czyli praca, jest fundamentem, dzięki któremu rozwijamy się i korzystamy z życia. Pełnię wolności daje zespolenie jej z Vairaghą czyli odpuszczeniem.

Czy rzeczywiście potrzebujemy, aż tak wiele? Czy możemy z listy rzeczy, które byśmy chcieli coś wykreślić? Co jest najistotniejsze, a co mniej ważne? Czy coś może wydarzyć się w naszym życiu później?

Warto przeanalizować listę swoich zaległości i zacząć odpuszczać. Doba nadal będzie trwała 24 godziny. Wydziel z niej czas na dom, pracę, rodzinę i dla siebie. Zaplanowane sprawy rozkładaj na większą przestrzeń czasową.

Dzięki odpuszczaniu zacznij żyć powoli. Doświadczaj życia i smakuj każdą chwilę. Wtedy pojawi się większa ochota do życia, satysfakcja z wykonywanej pracy i prostych codziennych czynności.

Nie jest to łatwe. Jogini stworzyli cały system pracy nad sobą. Jednak praktyka jogi uczy odpuszczania. Asany wykonuje się we własnym zakresie, bowiem wkładając zbyt duży wysiłek i napięcie w daną pozycję nie wykonasz jej dobrze, będziesz niezadowolony z efektu i z siebie. W jodze trzeba odpuścić, by czerpać radość z praktyki. Poprzez regularne ćwiczenie jogi łatwiej zasady te wprowadzić do własnego życia.

Hamuj i ciesz się z życia. Zapomnij o ocenianiu. Hamuj i ciesz się z życia.

Marek Bednarski: dyplomowany nauczyciel jogi metodą B.K.S. Iyengara stopnia Intermediate Junior I. Praktykę jogi rozpoczął w roku 1992 r., od 2005 r. jest nauczycielem. Od 2008 r. specjalizuje się w terapii jogą, w szczególności jogą kręgosłupa oraz jogą hormonalną. Jest współwłaścicielem Fabryki Energii - Centrum Jogi Wrocław.

  1. Styl Życia

Wiosenna praktyka jogi

Wiosna to czas, kiedy budzi się w nas energia kreatywności i płodności. Pozwólmy jej płynąć, bawmy się ruchem i jogą. (Fot. iStock)
Wiosna to czas, kiedy budzi się w nas energia kreatywności i płodności. Pozwólmy jej płynąć, bawmy się ruchem i jogą. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 1 Zdjęć
Wiosna to idealny czas na rozpoczęcie lub wznowienie praktyki jogi, a także wszelkiej aktywności fizycznej. Po zimie ciało jest spragnione ruchu. Zarówno tego, który je uelastyczni, jak i tego, który je wzmocni oraz rozgrzeje.

Najcenniejszy oczywiście jest ruch na powietrzu. W tradycji jogi mówimy o „pranie”, czyli energii życiowej, którą możemy pobierać z różnych źródeł. Jest ona dostępna w dużych ilościach właśnie na otwartej przestrzeni. Każda chwila na świeżym powietrzu dobrze nam zrobi – nawet jeśli jest jeszcze chłodno lub deszczowo! – można oddychać głęboko, do brzucha, spacerować uważnie i z przyjemnością. To też joga!

Nie zamykajmy się w salach do jogi lub na macie do jogi. Wiosna to czas, kiedy budzi się w nas energia kreatywności i płodności. Pozwólmy jej płynąć, bawmy się ruchem i jogą. Jedną z moich ulubionych praktyk jest „sahaja” joga w łóżku z rana, czyli celebrowanie poranka i przeciąganie się. To swobodny, naturalny ruch ciała. Może nie jest to joga klasyczna, ale we Flow Jodze, której uczę, jest przestrzeń na taką właśnie kreatywną ekspresję w ruchu, a także na przypominanie sobie, jak to jest być w zgodzie z naturą. Swoją i z przyrodą.

Współcześnie żyjemy w ciągłym pośpiechu, większość czasu spędzamy w zamkniętych pomieszczeniach przy sztucznym świetle, narażeni na działanie wszechobecnej elektroniki. Nawet jedzenie straciło sezonowy charakter, bo w sklepach owoce dostępne są cały rok. Zatem, aby wejść w kontakt ze swoim rytmem, trzeba świadomego wysiłku, uważności i odrobiny dyscypliny. Warto. Wtedy ożywa nasz naturalny instynkt i we wszystkich sferach życia funkcjonujemy optymalnie. Połączeni ze sobą, mamy doświadczalną świadomość połączenia z naturą i innymi ludźmi w sferze umysłu i na poziomie serca. Wtedy właściwa dla nas joga sama się przed nami odkrywa w odpowiednim czasie. Może okazać się, że mam ochotę właśnie na generalnie wskazane w okresie wiosenny, rozgrzewające, pobudzające i energetyzujące praktyki. Ale nie musi tak być, bo każdy potrzebuje czegoś nieco innego. Znakiem, że dobrze wybierasz praktykę –  czymkolwiek dla ciebie jest w danym dniu praktyka jogi –  jest to, że czujesz się potem jak budząca się do życia wiosenna natura.

Spróbuj flow jogi

Flow joga nie jest niczym nowym, choć mówi się, że to nowy gatunek jogi. W Polsce rzeczywiście mało kto o niej słyszał. Ten rodzaj jogi to powrót do naturalności, do tego, za czym tęsknimy, nie tylko w jodze, także w życiu. Powrót do stanu jedności ciała, duszy i umysłu.

Nie można nauczyć się flow jogi, ale można sobie przypomnieć, że „już nią jesteśmy”, można przypomnieć sobie, jak wielka przyjemność płynie z bycia w swoim ciele, w stanie flow. Wtedy tracimy poczucie czasu, jesteśmy totalnie zaabsorbowani wykonywaną czynnością. Płynąc na fali, mamy poczucie bycia w kontakcie ze swoją prawdą, ze swoją naturą, a jednocześnie czujemy się częścią pulsującego życiem świata, częścią wspólnoty ludzkości.

Flow to naturalny stan umysłu. Pojawia się on wtedy, gdy wykonujemy jakąś czynność dla samej przyjemności wykonywania jej. Dysponujemy wówczas wysokim poziomem energii, otwieramy się na swobodny przepływ kreatywności i radości z życia. Każdy kiedyś tego doświadczył, jednak osoby, które na co dzień, w życiu prywatnym i w pracy są w stanie przepływu, należą do rzadkości.

Flow joga stwarza idealne warunki sprzyjające pojawieniu się stanu przepływu podczas zajęć, a tym samym potencjalnej transformacji i wewnętrznej integracji. Im częściej doświadczamy flow na zajęciach jogi, tym większe prawdopodobieństwo, że flow spontanicznie zacznie pojawiać się w codziennym życiu. Wykorzystujemy do tego celu rytm, muzykę, naturalny oddech, ruch oraz uważność.

Czym flow joga różni się od innych stylów jogi?

Joga często bywa prowadzona mechanicznie. Na polecenie: z wdechem unieś ręce do góry, większość uczestników zajęć równocześnie unosi ręce do góry, próbując dopasować oddech do wykonywanego ruchu. We flow jodze jest odwrotnie, ruch jest inicjowany przez oddech. Dzięki temu jesteśmy w kontakcie ze sobą i czujemy się bardziej zintegrowani. We flow jodze bardzo ważne są także płynne przejścia pomiędzy pozycjami oraz uszanowanie każdej fazy cyklu ruchu: wstępu, szczytowego momentu oraz zakończenia. Taki rodzaj pracy pomaga nam być w lepszym kontakcie z ciałem oraz naturą, ponieważ wszystko, co istnieje w świecie, podlega prawom natury i ma cykliczny charakter.

Dla flow jogi charakterystyczny jest także zmysłowy, pełen gracji, spontaniczny ruch, który przypomina taniec. Ciało nie porusza się jak maszyna, ale raczej jak ciało dzikiego zwierzęcia. To szczególnie cenny element praktyki, który pozwala odblokować zastałą energię, pobudza kreatywność, ekspresję oraz pozwala nam doświadczyć wolności i przyjemności bycia w ciele.

Dla kogo nadaje się flow joga? Flow Joga jest stylem jogi dostępnym i przyjaznym większości osób. Zajęcia ogólnodostępne mogą być nieodpowiednie dla ludzi z poważniejszymi problemami zdrowotnymi lub urazami. Dla nich najlepszym wyjściem może okazać się podejście indywidualne. W przypadku wątpliwości najlepiej skonsultować się z lekarzem prowadzącym oraz nauczycielem jogi.

  1. Styl Życia

Medytacja wyciszająca - oczyść swój umysł

Jogini oczyszczają manomayę, czyli umysł, poprzez głęboką medytację oraz śpiewanie mantr. (Fot. iStock)
Jogini oczyszczają manomayę, czyli umysł, poprzez głęboką medytację oraz śpiewanie mantr. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 1 Zdjęć
Manomaya, czyli umysł, odpowiada za nasze myśli i doznania. Spokojny tworzy myśli wzniosłe, wzburzony – pełne lęku i złości. Jogini oczyszczają umysł poprzez głęboką medytację i śpiewanie mantr – mówi Iwona Kozak, nauczycielka jogi kundalini i terapeutka reiki. 

Manomaya, czyli umysł, odpowiada za nasze myśli i doznania. Spokojny tworzy myśli wzniosłe, wzburzony – pełne lęku i złości. Jogini oczyszczają umysł poprzez głęboką medytację i śpiewanie mantr – mówi Iwona Kozak, nauczycielka jogi kundalini i terapeutka reiki. Manomaya kośa to trzecia warstwa – po ciele fizycznym i pranicznym (energii życia) – okrywająca naszą duszę. Manomaya to nasz umysł, a dokładnie „ciało zbudowane z myśli”. Umysł generuje je bowiem cały czas. Myśli są energią – wciąż się zmieniają i potrafią przemieszczać w czasie i przestrzeni. Dlatego w kośa manomaya mieści się także pamięć i sny. W tej warstwie rodzi się też nasze ego, poczucie odrębności i opinie.

Natura umysłu jest zmienna. Nieustannie przetwarza on nowe informacje i bodźce oraz w każdej sekundzie tworzy odmienne percepcje rzeczywistości. Tak więc manomaya, zbudowana z myśli przechodzących jedna w drugą, jest złudzeniem – czymś, co przemija, i nie stanowi obiektywnej prawdy.

Zakłócona, niespokojna manomaya będzie tworzyła myśli pełne złości, nienawiści, nieposkromionej żądzy. Spokojna – myśli wzniosłe, które będą regenerować tę kośę, dzięki czemu umysł wypełni świeża energia twórcza, chęć wyrażania siebie oraz chęć pomocy innym.

Jogini oczyszczają manomayę poprzez głęboką medytację oraz śpiewanie mantr. Podczas medytacji odkrywamy, że nie jesteśmy tożsami z umysłem, że stanowi on tylko część naszej istoty. Zaczynamy dostrzegać, że jest w nas coś trwałego i nieporuszonego, co istnieje niezależnie od nieustannego toku myśli. Umiejętność odseparowania się od własnego umysłu może przynieść wielką ulgę w codziennym życiu – wystarczy przypomnieć sobie sytuacje, gdy nie mogliśmy przestać o czymś myśleć, choć wywoływało to emocjonalny ból. Pierwszą praktyczną korzyścią medytacji jest zrozumienie, że myśli mogą nas podnosić na duchu lub przynosić cierpienie, a my mamy na to wpływ.

Drugą metodą oczyszczania manomaya kośa jest śpiewanie mantr, które może zmienić myśli negatywne i wywołujące cierpienie w pozytywne i wzniosłe. Skuteczność mantr zależy od emocjonalnego zaangażowania. Jeśli wkładamy w to serce i głębokie pragnienie zmiany, podniosą nas na duchu i wyciszą umysł. Będzie nam łatwiej świadomie doświadczyć następnej warstwy – vijnanamaya kośa, czyli intelektu, dzięki któremu możemy rozróżniać prawdę od iluzji.

Wyciszająca medytacja

Siedzimy z wyprostowanym kręgosłupem. Oczy są zamknięte, skupione na punkcie między brwiami. Prawe ramię zginamy w łokciu, dłoń unosimy jakby w geście przysięgi. Lewa dłoń rozluźniona leży przed nami. Oba barki są zrelaksowane. Oddychamy przez nos spokojnie i głęboko, obserwując każdy wdech i wydech. Po kilku minutach pozwalamy, aby oddech stał się spokojny, niekontrolowany i cichy. Medytacja trwa od 5 do 11 minut. Po zakończeniu opuszczamy prawe ramię i rozluźniamy je. Pozostajemy przez minutę lub dwie w tej pozycji, absorbując wytworzoną podczas medytacji energię.

Ćwiczenia za zgodą ©The Teachings of Yogi Bhajan. Kundalini Research Institute.

  1. Seks

Asany na lepszy seks - ćwiczenia dla ciebie i dla dwojga

</a> Ilustracja: Ada Kujawa
Ilustracja: Ada Kujawa
Zobacz galerię 5 Zdjęć
Joga oswaja z ciałem i emocjami, uczy oddychania i empatii. To sprawia, że seks po jodze może być bardziej intensywny i świadomy. A orgazmy silniejsze i dłuższe. Oto kilka prostych ćwiczeń.

Ćwiczenia dla ciebie

Zadbają o twój układ hormonalny, miednicę i organy wewnętrzne. Otworzą serce.

1. Sthita Padam Bhujangasana. Stań prosto. Stopy złączone albo na szerokość bioder – tak, żebyś czuła się stabilnie. Połącz dłonie, spleć wszystkie palce poza wskazującymi, które przyklej do siebie. Wyciągnij ręce do góry, wyprostuj łokcie i powoli zacznij się odchylać. Biodra delikatnie do przodu, mostek do nieba, wzrok w górę, a nawet za siebie. Nie bój się. Stój mocno na nogach. Oddychaj. Zwróć uwagę na swoje serce, posłuchaj, jak bije. Po kilku oddechach wyprostuj się, opuść ręce, możesz też chwilę odpocząć w skłonie z lekko ugiętymi kolanami.

2. Urdhva Mukha Virasana. Usiądź na piętach, tak by duże palce u stóp się dotykały. Rozsuń kolana i zacznij pochylać się do przodu, wędrując dłońmi po macie/dywanie/podłodze. Kolana powinny być na tyle szeroko, by zmieścił się między nimi tułów i byś poczuła łagodne rozciąganie bioder. Wysuwając ręce do przodu, otwieraj klatkę piersiową, byś i tu poczuła łagodne rozciąganie. Głowę możesz położyć na czole albo na brodzie. Wyprostuj łokcie. Oddychaj.

3. Setu bandhasana. Połóż się na plecach. Rozstaw stopy na szerokość bioder, przysuń pięty do pośladków. Ręce wzdłuż tułowia. Z wdechem, krąg po kręgu podnoś kręgosłup do góry – zaczynając od kości ogonowej. Z wydechem, krąg po kręgu, jakbyś kładła sznur pereł, opuszczaj kręgosłup w dół. Powtórz kilka razy. Możesz też na kilka oddechów zostać z biodrami w górze.

Ilustracja: Ada Kujawa Ilustracja: Ada Kujawa

Ćwiczenia dla pary

Pomogą wam złapać lepszy kontakt ze sobą, uwrażliwić na swoje ciało, kochać się mocniej.

1. Harmonizowanie oddechu. Usiądźcie tyłem do siebie – ze skrzyżowanymi nogami. Na poduszkach lub bezpośrednio na podłodze. Oprzyjcie się o siebie plecami, ale niezbyt mocno, tak żeby poczuć partnera. Zamknijcie oczy. Najpierw tylko doświadczajcie swojej obecności. Potem spróbujcie zgrać swoje oddechy, tak by były tej samej długości – w tym samym czasie róbcie wdech i wydech. Potem partner robi wdech w tym samym czasie, gdy ty robisz wydech, i na odwrót.

2. Wspólna medytacja. Partner niech usiądzie na podłodze lub poduszce. Stopy razem, kolana szeroko. Ty usiądź między jego udami w podobnej pozycji. Plecy oprzyj o jego klatkę piersiową. Mężczyzna niech obejmie cię i prawą dłonią sięgnie po twoją lewą kostkę, a lewą po prawą. Ty połóż swoją prawą dłoń na jego lewej stopie, a lewą dłoń na prawej stopie. Zamknijcie oczy. Zostańcie tak na kilka oddechów. Wyobraźcie sobie energię płynącą w czakrze podstawy, sakralnej i serca.

3. Otwieranie serca. Poproś partnera, by usiadł i wyprostował przed sobą złączone nogi (nie muszą być wyprostowane do końca). Ty usiądź za jego plecami i oprzyj plecy o jego plecy. Teraz on zaczyna się pochylać (sięgając dłońmi w stronę swoich stóp), a ty odchylać, przenosząc ręce nad głową i splatając kciuki. Po kilku oddechach zmiana – ty się pochylasz, partner się odchyla.

Ilustracja: Ada Kujawa Ilustracja: Ada Kujawa

W czasie ćwiczeń: Bądźcie uważni. Słuchajcie swojego ciała i siebie nawzajem. Pytajcie się często, czy oboje czujecie się komfortowo w czasie ćwiczeń. Jeśli nie – przerwijcie praktykę albo dostosujcie do swoich potrzeb. I nie przejmujcie się, jeśli coś się nie uda za pierwszym, drugim ani nawet za dziesiątym razem. Robicie coś razem, dla siebie i to jest najważniejsze. Nie przywiązujcie się do efektu.

Czakry – wirujący seks

Według filozofii Wschodu (nie tylko jogi) czakry to wirujące centra energetyczne w naszym ciele, które biegną wzdłuż kręgosłupa – od kości ogonowej po czubek głowy. Łatwo je zwizualizować, przypominając sobie wnętrze pralki w trakcie pracy. Albo kolorowy, odpustowy wiatraczek.

Zależnie od szkoły jest siedem lub osiem czakr. Jeżeli są zbyt aktywne lub – przeciwnie – uśpione, w naszym życiu brakuje harmonii.

Jeśli chodzi o seks – kluczowe są trzy czakry. Czakra podstawy (u podstawy kręgosłupa) odpowiedzialna jest między innymi za nasz instynkt przetrwania i poczucie bezpieczeństwa. I męski seks. Czakra sakralna to z kolei świątynia kobiecej seksualności. Odpowiedzialna jest też za naszą energię twórczą. Czakra serca – na środku klatki piersiowej – pomaga nam kochać i czuć empatię.

Są takie pozycje jogi (asany), które stabilizują energię tych czakr. W praktyce oznacza to pobudzanie energii czakry, która trochę się rozleniwiła i wyciszanie tej, która jest nadaktywna.

Korzystałam między innymi z książek „Sexy Yoga. 40 Poses for Mind-blowing Sex & Great Intimacy”, Ellen Barrett oraz „Partner Yoga. Making Contact for Physical, Emotional, and Spiritual Growth” Cain Carroll, Lori Kimata.