1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Styl Życia
  4. >
  5. Mariaż mody i sportu - RISK made in Warsaw we współpracy ze Złymi Dziewczynami

Mariaż mody i sportu - RISK made in Warsaw we współpracy ze Złymi Dziewczynami

RISK made in Warsaw we współpracy ze Złymi Dziewczynami (fot. Helena Bromboszcz/materiały prasowe RISK made in Warsaw)
RISK made in Warsaw we współpracy ze Złymi Dziewczynami (fot. Helena Bromboszcz/materiały prasowe RISK made in Warsaw)
Zobacz galerię 7 Zdjęć
Marka odzieżowa RISK made in Warsaw i Alternatywny Klub Sportowy ZŁY z warszawskich Szmulek połączyły swoje siły. Co powstało z tej współpracy? Zobaczcie sami! 

RISK made in Warsaw założyły w 2011 roku dwie przyjaciółki - Antonina Samecka i Klara Kowtun. Marka jest odzwierciedleniem ich gustów, przekonań i podejścia do życia. Wszystkiego, co jest dla nich ważne - od kultury, świetnego designu, przez przyjemność użytkowania go, po wspieranie lokalnego rzemiosła i szacunku dla planety. Ze sportem łączy je więcej niż myślicie. Antonina była kiedyś wielką fanką futbolu, a Klara mieszka z dziennikarzem sportowym, który zaraził ją miłością do AKS ZŁY. Do szykownych płaszczy lubią nosić drużynowe szaliki i kibicują nie tylko na trybunach.

Do udziału w swojej najnowszej sesji zdjęciowej marka zaprosiła Złe Dziewczyny - zawodniczki Alternatywnego Klubu Sportowego ZŁY. Oba projekty są „made in Warsaw”, dlatego nie było wyjścia - po prostu musieli "zagrać" razem.

AKS ZŁY to pierwszy w Polsce i (według UEFA) najlepszy amatorski klub sportowy w Europie. Nazwa klubu jest odniesieniem do powojennej powieści Leopolda Tyrmanda o samotnej walce tajemniczego „Złego” z warszawską chuliganerią. Klub powstał ze złości na zasady rządzące współczesnym futbolem. Złym nie rządzą pieniądze, ani prezes ze sponsorem. Źli rządzą się sami, a kierują nimi zasady równości i demokracji. Na Szmulkach mówią o Złych "Chuligani Miłości". Klub od początku prowadzi dwie drużyny futbolowe - kobiecą i męską, a od niedawna w klubie trenują też koszykarki.

Złe Dziewczyny zmiksowały nową kolekcję RISK made in Warsaw ze swoimi strojami treningowymi. Może nie da się w nich trenować, ale na pewno da się kibicować. Sesja zdjęciowa powstała w efekcie współpracy obu projektów to kwintesencja kobiecości - na zdjęciach widzimy delikatność i zmysłowość, ale też energię i siłę.

fot. Helena Bromboszcz/materiały prasowe RISK made in Warsaw fot. Helena Bromboszcz/materiały prasowe RISK made in Warsaw

fot. Helena Bromboszcz/materiały prasowe RISK made in Warsaw fot. Helena Bromboszcz/materiały prasowe RISK made in Warsaw

Sesja zdjęciowa towarzyszy trzeciej edycji kampanii #ChodźcieNaZłego, która zadedykowana jest kobietom i ma na celu feminizację trybun piłkarskich. W trakcie sesji Złe piłkarki i koszykarki spróbowały najdzikszych stadionowych stylizacji. O efektach współpracy przeczytacie poniżej.

Kim są Złe Dziewczyny?

Karolina Cymer jest żołnierzem. Służy w batalionie dowodzenia. Nie lubi, kiedy używa się formy „żołnierka”, bo jak mówi "wojsko nie zna płci". Karolina do Złego trafiła przypadkiem. Klub był po prostu blisko domu. Jest środkowym pomocnikiem. W piłkę nożną gra od piątej klasy podstawówki. Była zawodniczką w drużynach w Kaliszu i Stargardzie Szczecińskim, ale dopiero w Złym poczuła, że piłka nożna kobiet może być tak samo doceniana jak męski futbol. W trakcie sesji zdjęciowej dla RISK pozowała w ortalionowej bluzie, bo nie przepada za spódnicami i sukienkami.
"Kobiecość to nie noszenie sukienki czy dużego dekoltu, tylko emocjonalność, ciepło i opiekuńczość"
fot. Helena Bromboszcz/materiały prasowe RISK made in Warsaw fot. Helena Bromboszcz/materiały prasowe RISK made in Warsaw

Mariola Kornacka jest bramkarką. A w życiu pozasportowym - urzędniczką. W Złym trenuje od początku istnienia klubu. W piłkę nożną gra już 15 lat, przedtem trenowała taekwondo i grała w tenisa stołowego. W sesji dla RISK połączyła wyjściową sukienkę ze sportowymi ubraniami.

Patrycja Wróbel, jak na koszykarkę jest niewysoka. Ma tylko 169 cm wzrostu. Gra na pozycji „niski skrzydłowy” i „rzucający obrońca”. Koszykówka to jej największa pasja i największy nałóg. Nie wyobraża sobie bez tego życia. W Złym gra od września.  "Pozowałam w różowej sukience, którą sama wybrałam. Pasuje do mojej karnacji i włosów. Zwiewna sukienka w panterkę na wieszaku wydawała mi się nie dla mnie, ale gdy ją przymierzyłam, zakochałam się".

fot. Helena Bromboszcz/materiały prasowe RISK made in Warsaw fot. Helena Bromboszcz/materiały prasowe RISK made in Warsaw

Paulina Janczura jest skrzydłową i rozgrywającą. W kosza gra od czwartej klasy szkoły podstawowej, a w Złym od początku września. "Wybrałam długą sukienkę w kolorze malinowo-koralowym i szałową panterkę. Na co dzień nie noszę takich wzorów, ale sukienką RISK zachwyciłam się. Wystarczyło ją przymierzyć. Świetne jest to, że ubrania Riska nadają się na wyjścia casualowe i odświętne” – mówi Paulina.

Karolina Górska-Tran gra w nogę od podstawówki. Wtedy chciała być Ronaldinhem. Miała tyle siły przebicia, że nikt nie odważył się jej powiedzieć, że piłka nożna jest dla chłopców. Grała z chłopakami na szkolnym boisku, a potem w sportowych klubach. Marzyła, by zostać zawodową piłkarką w Barcelonie. Teraz gra w Złym na prawej obronie. Trenuje dwa, trzy razy w tygodniu. Studiuje na Uniwersytecie Warszawskim, pracuje jako baristka i rysuje grafiki na longboardy. W Złym trenuje też żona Karoliny, Eliza. Poznały się grając w nogę w klubie uniwersyteckim. Do Złego zapisały się już razem. Na sesji Karolina założyła do swojej koszulki meczowej plisowaną spódnicę, a potem krótką spódniczkę i kurtkę do getrów i korków. W ubraniach RISK przekonuje ją "wygoda i to, że marka stara się mieć jak najmniej negatywny wpływ na środowisko".

„Fajnie było poeksperymentować, pobawić się konwencją, otworzyć na strój, którego nigdy wcześniej się nie nosiło"
Anna Przeździecka ma prawie 190 cm wzrostu. Pracuje w domu maklerskim, jest też sędziną koszykówki. Trenuje koszykówkę od szkoły podstawowej. „Mimo mojego wzrostu wszystkie sukienki i spódnice RISK były na mnie dobre. Na sesji wybrałam panterkową sukienkę z wiązaniami i drugą - obcisłą, koralową. Miałam też beżowy oversizowy płaszcz. Miał luźny fason, dobrą długość, duże kieszenie - po prostu ideał".

fot. Helena Bromboszcz/materiały prasowe RISK made in Warsaw fot. Helena Bromboszcz/materiały prasowe RISK made in Warsaw

Wiosenną kolekcję RISK made in Warsaw można kupić on-line i stacjonarnie (ul. Szpitalna 6A). W butiku RISK dostępne są również czarno-białe szaliki AKS ZŁY w stylu retro.

 

 

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Materiał partnera

Peace, love and Crocs

Klasyczny but, kolorowy print i spersonalizowane przypinki Jibbitz - taki zestaw to oryginalny produkt, który zapewnia niepowtarzalność. (Fot. materiały prasowe)
Klasyczny but, kolorowy print i spersonalizowane przypinki Jibbitz - taki zestaw to oryginalny produkt, który zapewnia niepowtarzalność. (Fot. materiały prasowe)
Zobacz galerię 6 Zdjęć
Wyobraź sobie świat, w którym ceni się wolność, indywidualność, szerzy pokój i miłość. Brzmi doskonale? 

Działania marki Crocs od dawna skupiają się wokół szerzenia idei równości w każdej dziedzinie życia. Promuje ludzi z każdego zakątka świata bez względu na ich dokonania. Najnowsza kolekcja Tie Dye jest tego odzwierciedleniem. Baw się kolorami, wyraź siebie, pokaż swój sposób patrzenia na otaczający świat.

Technika Tie Dye

Tie Dye czyli dosłownie zawiąż-pofarbuj to technika nieregularnego barwienia, która charakteryzuje się użyciem nasyconych kolorów. Jest modnym trendem z lat 70-tych. Wielu artystów uważa, że jest to rodzaj sztuki, która pozwala wyrazić siebie poprzez zastosowanie abstrakcji. Szybko zagościła w świecie mody, zwłaszcza wśród marek streetwearowych. Tie-dye, czyli nierównomierne farbowanie ubrań, swoje korzenie ma w najciekawszej modowo dekadzie XX wieku, czyli na przełomie lat 60. i 70. Barwny wzór idealnie wpasował się w psychodeliczną estetykę hippie, a poza tym był to świetny sposób do wykorzystania starych ubrań i odkrycia ich na nowo. Czyli dokładnie tak jak jest to modne teraz. My jednak Tie-dye najbardziej kojarzymy z latami 90. Wtedy t-shirty i bluzy farbowane za pomocą tej techniki były na topie. Często trendy z wybiegu nie trafiają na ulice, jednak trendsetterki od razu pokochały ubrania Tie-dye. W sezonie wiosna/lato 2021 marka Crocs przedstawia swój klasyczny produkt w wielobarwnej odsłonie zgodnie z gorącym trendem sezonu.

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

Spersonalizowany Crocs

Klasyczny but, kolorowy print i spersonalizowane przypinki Jibbitz - taki zestaw to oryginalny produkt, który zapewnia niepowtarzalność. Dzięki łatwości zakładania i zdejmowania zapewnisz swoim butom unikatowy wygląd każdego dnia.

(Fot. iStock) (Fot. iStock)

Crocs to obuwie dające komfort noszenia i wyrażania siebie. Baw się modą niezależnie od panujących trendów czy nowości na światowych wybiegach. Do takich butów idealnie pasują skarpetki w podobny wzór, albo gładkie, spokojne stylizacje z prostymi ubraniami. Jest to idealny wzór na wiosenno-letni sezon.

  1. Styl Życia

Inès de la Fressange: "Nie jestem buntowniczką, jestem Francuzką"

Inès de la Fressange (Fot.Getty Images)
Inès de la Fressange (Fot.Getty Images)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Znaki rozpoznawcze? Połączenie luzu i elegancji, szeroki uśmiech, własna opinia. Nie chowa urazy i nigdy się nie poddaje. Modelka i projektantka Inès de la Fressange to ucieleśnienie paryskiego stylu i hartu ducha.

Zaczęła pani karierę modelki w wieku 17 lat, zaraz po maturze. Traktowała to pani jak przygodę czy zawód?
Na pewno nie jak misję, jaką jest choćby zawód lekarza. Nigdy nie planowałam, że będę modelką, po prostu mi to zaproponowano. Nie spodziewałam się też, że będę nią tak długo. Modeling pozwolił mi ostatecznie stać się tym, kim jestem dzisiaj – stylistką i projektantką.

Bliscy nie byli przeciwni pani karierze? Pani rodzina wywodzi się z bardzo starej arystokracji. Takie rody często cechują sztywne kody zachowań.
Moja rodzina zawsze wyłamywała się ze stereotypu sztywnych arystokratów! Wszyscy moi bliscy byli pełni fantazji, nietuzinkowi i kreatywni, całym sercem oddani kulturze i sztuce. Nie mieli żadnych uprzedzeń w stosunku do innych i zawsze dawali mi odczuć, że ufają moim wyborom. Jestem im za to bardzo wdzięczna, bo często obserwuję, jak z lęku o przyszłość swoich dzieci rodzice wprowadzają pełen nakazów i zakazów rygor, co nigdy daje dobrych rezultatów.

W latach 90. była pani najbardziej znaną francuską modelką na świecie, muzą głównego projektanta Chanel – Karla Lagerfelda. Kontrakt na wyłączność (pierwszy taki w historii) skończył się jednak w chwili, gdy zgodziła się pani pozować do nowego popiersia Marianny, symbolu francuskiej Republiki.
Praca dla Chanel była dla mnie wielkim szczęściem i radością, ale kiedy merowie całej Francji wybrali mnie jako tę, która ma odzwierciedlać współczesną wizję Marianny, symbolu wszystkich francuskich wartości, nie mogłam i nie chciałam odmówić. Bardzo zdziwiło mnie, że ten pomysł spotkał się z tak zdecydowaną dezaprobatą Karla, ale ponieważ nasze stosunki były od jakiegoś czasu napięte, wybrałam wolność. W końcu hasło „Wolność, równość, braterstwo” nadal jest dewizą naszego kraju.

Inès de la Fressange jako panna młoda z Karlem Lagerfeldem na pokazie Chanel na sezon jesień/zima w 1988 roku. (Fot. Getty Images) Inès de la Fressange jako panna młoda z Karlem Lagerfeldem na pokazie Chanel na sezon jesień/zima w 1988 roku. (Fot. Getty Images)

Nie opuściła pani jednak świata mody – obecnie znów stoi pani na czele własnej marki – Inès de la Fressange Paris. Jej butik przez wiele lat znajdował się na Avenue Montaigne, najelegantszej ulicy w Paryżu. Dokładnie tam, gdzie mieszkał pani dziadek.
Mój butik mieści się obecnie w Dzielnicy Łacińskiej. I ogromną przyjemność sprawia mi, kiedy widzę w nim babcię w towarzystwie wnuczki, wspólnie robiące zakupy. Stawiam raczej na sportowy szyk. Jestem przeciwna przeładowanym szafom, pełnym różnych ubrań, wzorów i dodatków. Lepiej posiadać ich niewiele, ale za to takich, które można ze sobą łączyć i zestawiać w wielu wariantach. Przesadny konsumpcjonizm nie jest dzisiaj na czasie, podobnie jak ostentacyjna elegancja. Staram się projektować ubrania, których zawsze sama poszukiwałam w sklepach i które mogłabym codziennie nosić.

Świat biznesu nie okazał się dla pani zbyt łaskawy: w wyniku konfliktu ze współudziałowcami została pani zwolniona i dopiero po 14 latach procesów odzyskała prawo do własnej marki. W tym czasie była pani dyrektorką artystyczną marki Roger Vivier, projektowała, pisała książki. Nie poddała się pani. Dzisiaj nazywa się to rezyliencją...
Ludzie biznesu potrafią być pełni agresji, nieżyczliwi i pozbawieni zdrowego rozsądku, ale uważam, że istnieje coś w rodzaju sprawiedliwości, która sprawia, że zostają za to ostatecznie ukarani. Od kilku lat pracuję z Diegiem Della Valle z Roger Vivier. To ktoś wyjątkowy – bardzo dba o swoich pracowników, nie traci kontaktu z rzeczywistością i rozumie, że najważniejszy jest dobry produkt. Dzięki temu moja marka rozwija się wręcz wspaniale. Wracając do moich dawnych problemów – już o nich nie myślę. Nie chcę żyć z urazą ani życzyć komuś źle. To klucz do szczęścia!

W życiu prywatnym też przeżyła pani trudne chwile, mam na myśli nagłą śmierć pani męża, włoskiego historyka sztuki Luigiego d’Urso, ojca pani córek Nine i Violette. Jak po tym wszystkim udało się pani odnaleźć radość życia?
Każdy z nas miewa w życiu problemy, a czasami nawet dramaty i tragedie. Moje córki i ja musiałyśmy znaleźć w sobie wiele odwagi, aby zmierzyć się ze stratą Luigiego, ale sądzę, że ostatecznie to doświadczenie wykształciło w nich wielkie pokłady współczucia i wielkoduszności. Myślę, że należy trzymać się listy tego, co w naszym życiu pozytywne, zamiast w kółko odtwarzać sobie w głowie, co się nie udało, albo bać się tego, co nastąpi.

Inès z Karlem Lagerfeldem oraz córkami Nine i Violette podczas Paris Fashion Week – Haute Couture jesień/zima 2014–2015. (Fot. Getty Images) Inès z Karlem Lagerfeldem oraz córkami Nine i Violette podczas Paris Fashion Week – Haute Couture jesień/zima 2014–2015. (Fot. Getty Images)

Jakie wartości stara się pani przekazać córkom?
To moje córki przekazują mi swoje wartości! Ich pokolenie jest zdumiewające – bardzo feministyczne, otwarte na świat, zainteresowane ekologią, wielkoduszne i życzliwe w stosunku do starszych. Kiedy dziewczynki były małe, często powtarzałam im, żeby nie czyniły drugim tego, czego same nie chciałyby doświadczyć. Mówiłam, że większość ludzi na Ziemi nie żyje w takim komforcie jak one i że nie pomoże bycie piękną i elegancką, jeśli nie posiada się szerokiego uśmiechu. Myślę, że doskonale to zrozumiały.

Pani wielkoduszność przejawia się na przykład w tym, że działa pani w wielu stowarzyszeniach...
Bardzo bliskie są mi problemy dotykające dzieci – czy to we Francji, czy w Afryce. Staram się też wspierać walkę z rakiem, chorobą Alzheimera i pomagać stowarzyszeniom stojącym na straży praw człowieka, jak Amnesty International. Nie wolno być obojętnym na świat.

Ma pani w sobie chyba coś z kameleona – szybko odnajduje się w nowych sytuacjach i dziedzinach.
Kameleon zmienia kolor w zależności od miejsca i sytuacji, w jakiej się znajduje, ja wolę zachować określone poglądy. Ale to prawda, lubię interesować się różnymi dziedzinami i pracować z nowymi ludźmi. Myślę, że zdolność adaptacji nie wyklucza tego, że pozostaje się sobą.

W jednym z wywiadów powiedziała pani, że najlepszym sposobem, żeby osiągnąć sukces, jest „nie bać się nie podobać innym”. Miała pani na myśli siebie samą? Był czas, kiedy określano panią słowami „modelka, która mówi”. Czuje się pani buntowniczką?
Nie, absolutnie nie jestem buntowniczką, jestem po prostu Francuzką! Zawsze robię, co mogę i jak mogę. Jako modelka chodziłam zygzakiem, szeroko się uśmiechałam i zawsze mówiłam to, co myślę. Nie świadczyło to o mojej rewolucyjności, ale dzięki temu wydawałam się bardziej autentyczna i szczera. Udało mi się, ale wszystko równie dobrze mogło się skończyć katastrofą!

Ale się nie skończyło! W wieku 63 lat jest pani kobietą biznesu i ikoną mody. Jaką radę dałaby pani dojrzałym kobietom?
Nie poddawajcie się nostalgii, nie myślcie, że przedtem było lepiej, interesujcie się młodymi ludźmi i nowymi rzeczami. Oddajcie połowę swojej garderoby, wyrzućcie stare dokumenty i gazety, wysprzątajcie dom i patrząc na wasze aktualne zdjęcia, pomyślcie, że za dziesięć lat wydacie się sobie na nich po prostu fantastyczne! Oczywiście, nie jest przyjemnością kontemplować swoje zmarszczki czy siwe włosy, ale na szczęście mam moje dwie absolutnie cudowne córki, przy których bardzo często się uśmiecham. Moje zmarszczki wtedy trochę znikają...

Za granicą, a także w kraju jest pani ambasadorką paryskiej elegancji, napisała pani bestsellerowy poradnik „Paryski szyk”. Skąd u pani ta pasja do Paryża i paryżanek?
Książka była rzeczywiście wielkim sukcesem, również w Polsce. Wciąż otrzymuję znad Wisły lajki na Instagramie, to bardzo miłe. A Paryż? Cóż, to bardzo zróżnicowane miasto, każda dzielnica żyje swoim własnym życiem. Mieszkali tu chociażby Francis Scott Fitzgerald, Maria Curie czy Ernest Hemingway, wszyscy oni wzbogacili to miasto, czyniąc je jeszcze bogatszym i ciekawszym. Jako dziecko mieszkałam na wsi i zawsze, kiedy przyjeżdżałam do Paryża, moją wielką radością była podróż metrem. A zresztą, kto nie lubi Paryża?

Latami paryski szyk był kwintesencją najlepszego stylu. Pojawiają się głosy, że to już minęło, a serce mody bije dziś raczej w Nowym Jorku, Londynie czy Mediolanie.
Jeśli zapytam panią, jakie są najsłynniejsze marki mody na świecie, myślę, że nasuną się pani na myśl firmy francuskie... Paryski styl od zawsze wzbudza zachwyt, podobnie jak paryska kreatywność. Sztuka i moda mają jednak kosmopolityczny charakter – wielu stylistów we Francji jest obcokrajowcami. Podobnie elegancja istnieje wszędzie – najpiękniejsze kobiety, ubrane w sari, widziałam w indyjskim Radżastanie. Muszę też przyznać, że bardzo lubię pewną japońską markę...

Prawdziwa paryżanka pochodzi z prowincji – to też pani słowa…
To często prawda, ale bycie paryżanką to tak naprawdę kwestia mentalności i estetycznych wyborów – prawdziwe paryżanki mogą mieszkać równie dobrze w Krakowie!

Z jednej strony żyje pani w paryskim szalonym tempie, z drugiej kocha południe Europy i dolce far niente. Czy to nie paradoks?
Moje tempo nie jest wcale szalone, powiedzmy raczej, że dużo pracuję. Z wiekiem nauczyłam się już nie stresować. Aby móc efektywnie działać, należy stworzyć sobie niszę spokoju. Ja sama od czasu do czasu potrzebuję się rozluźnić i poleniuchować bez poczucia winy – to zapewne pozostałość dzieciństwa spędzonego poza miastem. Ale można też żyć w Paryżu czy innym wielkim mieście i nie miotać się bez przerwy. Trzeba tylko określić swoje priorytety, nauczyć się mówić „nie” i czasami po prostu zostać w domu.

Paryskie życie jest często krytykowane za snobizm, sztuczność, hipokryzję i obojętność. Pani sama jest krańcowo inna – spontaniczna i żywiołowa. Paryż pani nie zmienił?
Głupcy, imbecyle, okrutnicy i ludzie nieżyczliwi istnieją na całym świecie, we wszystkich środowiskach zawodowych. Często mówię sobie, że muszą być naprawdę nieszczęśliwi, żeby przejawiać tyle agresji i małostkowości. Mnie zdrowe podejście do życia zaszczepiła niania, która była dla mnie jak druga matka. Była Polką i nazywała się Wiktoria Hacieja, ja mówiłam na nią Toja, inni – Wisia. Pochodziła z bardzo biednej rodziny, w dzieciństwie musiała chodzić boso do szkoły i często nie miała prawie nic do jedzenia. Powtarzała mi, że wiele ludzi ma dużo mniej szczęścia od nas, że należy im pomagać oraz cieszyć się z małych rzeczy. Piekłyśmy więc ziemniaki w ognisku, robiłyśmy girlandy z papieru albo laleczki z płatków maków i masowo produkowałyśmy strucle. Zawsze przy tym dużo się śmiałyśmy. Wiktoria nauczyła mnie kochać kwiaty i naturę. Mimo że przeczytała w życiu niewiele książek, wiedziała o nim więcej niż większość ludzi, których znam. Przez całe moje dzieciństwo opowiadała mi o swojej siostrzenicy, która została w Polsce i którą w końcu poznałam, kiedy miałam 20 lat. Część mojego serca jest polska – być może to właśnie pomaga mi cieszyć się każdym dniem.

Rozmawiamy w czasie pandemii koronawirusa. Jak znaleźć w tej sytuacji przestrzeń na szczęście?
Rzeczywiście, nie jest to proste – i nie myślę jedynie o chorych. Wielu ludzi znajduje się czy za chwilę znajdzie w ciężkiej sytuacji ekonomicznej, inni czują się samotni, odizolowani od innych i pełni obaw o przyszłość. Dlatego tym bardziej nie należy sobie zatruwać życia niepotrzebnymi kłótniami, egoizmem czy rasistowskimi postawami. Życie jest zbyt krótkie, żeby je marnować na głupoty! 

Inès de la Fressange urodziła się w 1957 roku w Gassin jako córka Andrégo de Seignard, markiza de La Fressange, maklera giełdowego, oraz Cecilii Sánchez Cirez, argentyńskiej modelki. Razem z dwójką braci wychowywała się w XVIII-wiecznym młynie pod Paryżem. Obecnie mieszka w Paryżu z drugim mężem Denisem Oliviennesem. Ma na swoim koncie kilka poradników stylu. Najnowszy to – napisany wspólnie z Sophie Gachet – „Paryski szyk jeszcze raz. Podręcznik stylu”, Dom Wydawniczy Rebis.

  1. Styl Życia

Sewing Together – projekt, który wspiera kobiety w Kenii

Maja Kotala z jedną ze swoich studentek z Sewing Together (Fot. archiwum prywatne)
Maja Kotala z jedną ze swoich studentek z Sewing Together (Fot. archiwum prywatne)
Dla kenijskich dziewcząt dzień zaczyna się zwykle od prac domowych i rodzinnych obowiązków. Jednak coraz więcej z nich docenia możliwość nauki. Każda nowa umiejętność, jak szycie czy projektowanie ubrań, może dać im szansę na zarobienie własnych pieniędzy i większą niezależność. – Cały kurs jest za darmo. W tej chwili uczę 5 dziewczyn. Szyjemy letnią kolekcję. Za 3 tygodnie robię zmianę i zaczynam naukę z nowymi osobami – mówi Maja Kotala, pomysłodawczyni programu Sewing Together.

Większość uczennic w szkole jest między 19 a 25 rokiem życia. Chociaż pochodzą z różnych plemion (Luhia, Masajowie) dobrze się dogadują i są dla siebie nawzajem wsparciem. – Mam 15 lat doświadczenia w branży modowej i chciałam się z tym doświadczeniem podzielić z innymi. – podkreśla Maja Kotala – Pierwszy projekt edukacyjny uruchomiłam za swoje oszczędności oraz pieniądze zebrane od rodziny i przyjaciół. Wyjechałam do Ugandy, żeby przetestować program Sewing Together i dołączyłam wówczas do marki Kimuli Fashionability. Zajmowałam się produkcją płaszczy przeciwdeszczowych, szytych z worków po cukrze. Wyszkoliłam wtedy pierwsze 4 studentki, które bazując na moich metodach, wyszkoliły kolejne 5 osób.

Projekt Sewing Together powstał w 2018 roku. Jego idea polega m.in. na tym, że wyedukowane kobiety szkolą kolejne. Maja jednak nie tylko uczy szycia. – Uczę je jak tworzyć kolekcje. Uczę podstaw biznesu, marketingu, sprzedaży, umiejętności targowania się i tego jak zachować się wobec klienta. Zapraszam też ich rodziców, żeby mogli zobaczyć prace swoich córek.

Maja Kotala ze światem mody zetknęła się w wieku 18 lat. Przez 5 lat mieszkała w Sydney, gdzie ukończyła studia projektowania mody. Kolejne 6 lat spędziła w Paryżu, pracując dla branży modowej (reprezentowała marki modowe na rynku światowym).

Dlaczego Afryka? – Kontynent afrykański od zawsze był w moim sercu. Od dziecka byłam podróżnikiem. Cztery lata temu zaczęłam szukać swojego miejsca w życiu. Zrozumiałam jakie życie przyniosło mi szczęście i postanowiłam dzielić się tym, co otrzymałam. Po Australii i Paryżu odnalazłam swoje miejsce w Afryce. Afryka jest pełna piękna, kolorowa, otwarta. Nigdy nie spotkałam się z tak dobrym nastawieniem. Tu poczułam się naprawdę wolna – mówi Maja – Pomimo ogromnej biedy i problemów nie widać tego na twarzach ludzi, zawsze pogodnych i uśmiechniętych. Ci ludzie są pełni radości i determinacji. Nabrałam więc siły, żeby walczyć o te utalentowane dziewczyny.

Dzień Kobiet (Fot. archiwum prywatne)Dzień Kobiet (Fot. archiwum prywatne)

Swoją przygodę z Afryką i z działalnością na rzecz innych ludzi Maja zaczynała od Ugandy i Nairobi. W 2019 r. w Nairobi przyłączyła się do Armii Zbawienia, która miała pod opieką dziewczęta z Girls Training Center (szkoła dla młodych kobiet, które ze względów ekonomicznych nie dokończyły edukacji). Jak wspomina: - Podczas tego wyjazdu wyszkoliłam 20 kobiet, dając im umiejętność projektowania, szycia, umiejętności prowadzenia biznesu i coś, czego nie uczą w żadnych szkołach - „women empowerment”. Każdego dnia inspirowałam je do walki o siebie, wiary w swoje siły, pokazywałam jak pielęgnować kobiecość, czego zwieńczeniem był zorganizowany wspólnie pokaz mody. Dziewczyny prezentowały stworzoną wspólnie kolekcję, a same wcieliły się w role modelek. Skupiłam się bardziej na tym, żeby je zmotywować do działania. Dzięki temu one nabrały chęci do nauki, za co były bardzo wdzięczne. Nie inspiruje się tutaj kobiet do tego, żeby się uczyły. Nie budują one wiary w siebie. Mężczyźni zwykle podchodzą do nich „z góry”, jak do niższych rangą.

Kolekcja spodni uszytych z kikoy, jednego z ostatnich materiałów, który jest ręcznie tkany w Kenii (Fot. archiwum prywatne)Kolekcja spodni uszytych z kikoy, jednego z ostatnich materiałów, który jest ręcznie tkany w Kenii (Fot. archiwum prywatne)

Dla większości dziewczyn w Kenii (ale też w innych afrykańskich państwach) poranek zaczyna się od prac związanych z domem (gotowanie, sprzątanie). Starsi z rodzeństwa odpowiedzialni są za młodszych, więc tutaj też trzeba wywiązać się z przydzielonych obowiązków. Pozycja kobiet w Kenii jest wciąż dosyć trudna. Pomocne jest jednak to, że niemal wszystkie młode kobiety mówią po angielsku, który jest podstawowym językiem w szkole (dzieci uczą się w języku angielskim już od szkoły podstawowej). Znają też suahili oraz swoje języki plemienne.

Dziewczynom w szkole Sewing Together ta nauka daje możliwość odcięcia się od silnego stereotypu, według którego kobieta ma przede wszystkim siedzieć w domu i zajmować się z dziećmi. – Jedna z moich uczennic pochodzi z rodziny muzułmańskiej i nie wolno jej iść na studia. W szkole radzi sobie najlepiej. Jest bardzo zdolna. Inna z kolei jest młodą matką, która walczy o swoją niezależność. Mam też uczennicę, która z przymusu studiuje coś w rodzaju hotelarstwa, ale jej pasją jest moda – wymienia Maja.

Sewing Together, wraz z marką Nago, angażuje się w walkę z ubóstwem menstruacyjnym (Fot. archiwum prywatne)Sewing Together, wraz z marką Nago, angażuje się w walkę z ubóstwem menstruacyjnym (Fot. archiwum prywatne)

Program Sewing Together współdziała z lokalnymi organizacjami, które również niosą pomoc (m.in. z polską Fundacją Mogę Się Uczyć, także działającą na miejscu). Dziewczyny, które zaczynają naukę szyją torebki i podpaski wielorazowego użytku. Razem z Fundacją wspomagają akcję związaną z ubóstwem menstruacyjnym. – Miałam możliwość podróżować po Kenii, więc tutaj problem ubóstwa menstruacyjnego jest bardzo widoczny. Niektóre dziewczynki, nie mając żadnych środków na czas menstruacji, ze wstydu nie przychodzą do szkoły. W niektórych odległych wioskach dzieciom brakuje ubrań. Brakuje więc materiałów, które można by użyć jako popaski – podkreśla Maja Kotala. – Uszyłyśmy właśnie 100 podpasek wielorazowego użytku, które zostaną za chwilę dostarczone do wioski Masajów. U Masajów nie mówi się o takich rzeczach jak menstruacja czy seksualność. Nawet bieliznę suszy się pod innymi ubraniami. Uszyłyśmy więc dodatkowo woreczki, w których dziewczęta będą mogły suszyć swoje podpaski.

Oprócz charytatywnie działającej szkoły, założeniem programu Sewing Together jest też ekologiczne i zrównoważone podejście do mody. Większość kolekcji bazuje na upcyklingu. Ubrania szyte są najczęściej z bawełnianych prześcieradeł i pościeli. Szkoła zakupiła też dobrej jakości żagle od miejscowych żeglarzy, z których dziewczyny uszyły kurtki.

– Mam takie podejście, że nie chcę prosić o pieniądze. Wolę, żeby ktoś coś kupił i w ten właśnie sposób wsparł nasz projekt. Dlatego też założyłam internetowy Charity Shop z naszymi produktami (T-shirtami, biżuterią), wszystko po to, aby utrzymać szkołę i móc szkolić kolejne osoby. Coraz szerzej współpracujemy też z polskimi markami, które dedykują nam swoje produkty (Moja Butelka, Feba, Many Mornings), a część dochodu ze sprzedaży wspiera działania Sewing Together – podkreśla założycielka. – Moim celem jest, żeby ten projekt coraz bardziej się rozwijał. Zależy mi, żeby niebawem stworzyć dla tych uczennic miejsca pracy…

www.mkotala.com

  1. Moda i uroda

Wiosenne nowości modowe, które nas zachwyciły

 W nowej kolekcji Pinko znajdziecie przewiewne maxi sukienki i spódnice idealne na letnie dni. (Fot. Federico De Angelis)
W nowej kolekcji Pinko znajdziecie przewiewne maxi sukienki i spódnice idealne na letnie dni. (Fot. Federico De Angelis)
Zobacz galerię 5 Zdjęć
Idzie wiosna! Pora zatem na sezonową zmianę zawartości garderoby. Potrzeba łączenia trendów i funkcjonalności jest dziś silniejsza niż kiedykolwiek wcześniej, dlatego szukamy projektów wygodnych i praktycznych, ale też stylowych i estetycznie wykonanych. Oto wiosenne nowości modowe, które szczególnie nas zachwyciły. 

Solar

Wiosenna linia Solar Weekend powstała z myślą o odpoczynku, zwolnieniu tempa, odprężeniu i wygodzie. Zaprojektowane w duchu less is more modele są nie tylko wygodne, ale też łączą w sobie prostotę, jakość i nowoczesność. Dzianinowe komplety, miękkie bluzy i dopasowane joggersy z kantem idealnie sprawdzą się również na home office. Wszystkie modele zostały uszyte w Polsce z otulającej ciało certyfikowanej bawełny organicznej.

Wiosenna linia Solar Weekend powstała z myślą o odpoczynku, zwolnieniu tempa, odprężeniu i wygodzie. (Fot. materiały prasowe Solar) Wiosenna linia Solar Weekend powstała z myślą o odpoczynku, zwolnieniu tempa, odprężeniu i wygodzie. (Fot. materiały prasowe Solar)

Gino Rossi

Nowa kolekcja Gino Rossi Simple Chic to czysta elegancja i szyk. Składa się się z dwóch modeli – klasycznych czółenek z noskiem w szpic na niższym i na wyższym obcasie oraz wygodnej, praktycznej torebki z bocznym uchwytem. Wszystkie projekty wykonane są ze skóry naturalnej z połyskiem i dostępne są w różnych odcieniach. Kolekcja, choć czerpie z wybiegowych trendów, jest niezwykle ponadczasowa. Z pewnością spodoba się fankom minimalizmu i paryskiego stylu.

Nowa kolekcja Gino Rossi Simple Chic to czysta elegancja i szyk. (Fot. Magda Wunsche & Aga Samsel) Nowa kolekcja Gino Rossi Simple Chic to czysta elegancja i szyk. (Fot. Magda Wunsche & Aga Samsel)

Lilou

Kolczyki Cocktail powstały z myślą o celebracji radosnych chwil, takich jak chociażby spotkanie z najbliższymi. Projekt składa się z czterech złączonych kul i tworzą spektakularny efekt. Występują w trzech wersjach: stal szlachetna pozłacana 18 karatowym zlotem, srebro 925 oraz z perłami. Idealnie sprawdzą się jako oryginalny akcent zarówno do casualowej, jak i wieczorowej stylizacji.

Kolczyki Cocktail powstały z myślą o celebracji radosnych chwil, takich jak chociażby spotkanie z najbliższymi. (Fot. materiały prasowe Lilou) Kolczyki Cocktail powstały z myślą o celebracji radosnych chwil, takich jak chociażby spotkanie z najbliższymi. (Fot. materiały prasowe Lilou)

Pinko

Po roku wypełnionym wirtualnymi spotkaniami w ulubionym dresie najwyższy czas na zmianę. W nowej kolekcji Pinko znajdziecie przewiewne maxi sukienki i spódnice idealne na letnie dni. Frędzle i naturalna paleta kolorów z połączeniu z morskimi odcieniami tworzą energetyczną harmonię. Na uwagę zasługują też torebki - kultowa Love Bag z papużkami tworzącymi przepiękną klamrę oraz Big Puff i Top Handle udekorowane wstawkami z rafii, haftami i ćwiekami.

W nowej kolekcji Pinko znajdziecie przewiewne maxi sukienki i spódnice idealne na letnie dni. (Fot. Federico De Angelis) W nowej kolekcji Pinko znajdziecie przewiewne maxi sukienki i spódnice idealne na letnie dni. (Fot. Federico De Angelis)

Certina

Wodoszczelność, niezwykle wytrzymała konstrukcja i jednokierunkowo obrotowy pierścień lunety sprawiają, że zegarek DS Action Lady ma wiele zastosowań - idealnie sprawdzi się zarówno w biznesowym wydaniu, jak i podczas podwodnych wypraw. Nowe wersje zegarka, opatrzonego certyfikatem chronometru, łączy fascynacja podwodnym światem, a ich tarcze ozdobione zostały mieniącymi się, ozdobnymi falami.

Zegarek DS Action Lady sprawdzi się zarówno w biznesowym wydaniu, jak i podczas podwodnych wypraw. (Fot. materiały prasowe Certina) Zegarek DS Action Lady sprawdzi się zarówno w biznesowym wydaniu, jak i podczas podwodnych wypraw. (Fot. materiały prasowe Certina)

  1. Moda i uroda

Stylizacje na Walentynki – nasze propozycje

Przedstawiamy najpiękniejsze stylizacje na tegoroczny dzień zakochanych. Być może wybierzecie coś wyjątkowego dla siebie lub znajdziecie modny upominek dla swojej Walentynki. (Fot. materiały prasowe Modivo)
Przedstawiamy najpiękniejsze stylizacje na tegoroczny dzień zakochanych. Być może wybierzecie coś wyjątkowego dla siebie lub znajdziecie modny upominek dla swojej Walentynki. (Fot. materiały prasowe Modivo)
Zobacz galerię 6 Zdjęć
Jak się ubrać na Walentynki? Na Modivo i eobuwie.pl nie brakuje inspiracji. Znajdziecie tam eleganckie sukienki, szykowne garnitury, a także stylowe buty, torebki i akcesoria oraz bardziej casualowe propozycje od znanych i lubianych marek.

Walentynki to dobra okazja do celebrowania miłości – spędzenia więcej czasu ze swoją drugą połówką i pokazania, że nam na niej zależy. Sposobów na romantyczne spędzenie święta zakochanych jest wiele. Ten rok jest inny niż wszystkie, dlatego i świętowanie przybierze zupełnie nową formę. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, aby zorganizować miły wieczór w domowym zaciszu lub wybrać się na wspólny spacer. Czy musimy w związku z tym rezygnować z eleganckiego outfitu? Ależ skąd! Przedstawiamy najpiękniejsze stylizacje na tegoroczny dzień zakochanych. Być może wybierzecie coś wyjątkowego dla siebie lub znajdziecie modny upominek dla swojej Walentynki. Będzie ku temu doskonała okazja, bo do 14 lutego trwa specjalna akcja rabatowa. Więcej szczegółów poniżej.

Rozważna i romantyczna - najpiękniejsze sukienki na Walentynki

Sukienka na Walentynki to nic odkrywczego, ale wychodzimy z założenia, że klasyka jest niezawodna. W naszym sklepie internetowym każda kobieta znajdzie coś dla siebie: od romantycznych, zwiewnych i subtelnych kreacji w odcieniach pudrowego różu i eleganckiego beżu po kobiece fasony, podkreślające figurę w czerwonym kolorze (w końcu to kolor miłości!).

Sukienki na Walentynki (Fot. materiały prasowe Modivo) Sukienki na Walentynki (Fot. materiały prasowe Modivo)

Nie zapominamy również o dodatkach – szykowne szpilki, które wysmuklają sylwetkę podkręcą stylizację i będą jej świetnym uzupełnieniem. Podobnie jak czerwone torebki – najpiękniej prezentują się te w kształcie kuferków. Kobietom, które uwielbiają stylizacje z pazurem, na pewno przypadną do gustu torebki z rockowymi ćwiekami.

Dodatki na Walentynki (Fot. materiały prasowe Modivo) Dodatki na Walentynki (Fot. materiały prasowe Modivo)

Wygodna i szykowna stylizacja na Walentynki – dzianinowa sukienka

Wspólne gotowanie z przyjaciółmi w ramach podwójnej randki, a może po prostu kolacja we dwoje i oglądanie filmu na kanapie? Na Modivo nie brakuje wygodnych, ale jednocześnie pięknych ubrań, w których spędzenie Walentynek to idealny pomysł. Alternatywą dla eleganckiej sukienki, będzie dzianinowa kreacja – wykonana z wysokiej jakości materiału, który pięknie się układa i jest przyjemny w dotyku. W naszej ofercie znalazły się proste, opinające fasony z długim rękawem, a także modele na grubych ramiączkach i z okrągłym dekoltem.

Sukienki na Walentynki (Fot. materiały prasowe Modivo) Sukienki na Walentynki (Fot. materiały prasowe Modivo)

Casualowe Walentynki w domu

Większość zakochanych par spędzi Walentynki w domu, dlatego kolejnym pomysłem na stylizację może być casualowy outfit – niezobowiązujący i wygodny, który zapewni swobodę i komfort. Na Modivo znajduje się szeroki wybór odzieży homewear – spełniającej wszystkie najważniejsze punkty, a do tego pięknej! Bluzy w stonowanych kolorach lub nawiązujące do święta miłości - w odcieniach różu i czerwieni.

Homewear na Walentynki (Fot. materiały prasowe Modivo) Homewear na Walentynki (Fot. materiały prasowe Modivo)

Walentynkowe propozycje od eobuwie.pl

Jakie buty i akcesoria dobrać do walentynkowego outfitu? Panie mogą sięgnąć po ponadczasowe szpilki, niższe czółenka lub urocze baleriny. Piękne i kobiece modele mają w ofercie Liu Jo, Guess, Aldo i Eva Longoria. Dla panów poleca się półbuty i buty wizytowe. Warto zadbać o to, aby wyróżniała je wysoka jakość wykonania i najlepsze materiały. Takie modele proponuje np. Gino Rossi oraz marki własne eobuwie.pl: Quazi i Sergio Bardi. Zwolennikom aktywnego spędzania czasu zalecamy wygodne buty, w których można wybrać się na spacer, np. sneakersy na grubych podeszwach. Modele w cukierkowych kolorach od Vans czy Versace Jeans Couture, prezentują się naprawdę uroczo. Można dobrać do nich stylowy plecak, który będzie dobrą alternatywą dla torebki.

Obuwie na Walentynki – nasze propozycje. (Fot. materiały prasowe eobuwie.pl) Obuwie na Walentynki – nasze propozycje. (Fot. materiały prasowe eobuwie.pl)

W poszukiwaniu prezentu idealnego

Prezentem na Walentynki mogą być różnego rodzaju akcesoria. Dla Niego dobrą opcją będzie pasek do spodni lub etui na karty kredytowe. Jej z kolei powinna przypaść do gustu zgrabna listonoszka. Ci, którzy nie obchodzą Walentynek, mogą znaleźć swoją wymarzoną parę… butów! Warto skorzystać z promocji i sprawić sobie praktyczny prezent, np. klasyczne lordsy, buty na obcasie lub sneakersy. Do 14 lutego na eobuwie.pl i w sklepach stacjonarnych trwa akcja W parze taniej, dzięki której można sprawić przyjemność sobie lub swojej drugiej połówce. Z kodem rabatowym "LOVE" obowiązuje rabat -22% na zakupy. Warunkiem skorzystania z promocji jest wybranie minimum dwóch nieprzecenionych artykułów.