1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Styl Życia
  4. >
  5. W bieli i zieleni

W bieli i zieleni

Dla Margot Hupert, artystki malarki, estetyka wnętrz to sprawa ważna i oczywista. (Fot. Margot Hupert)
Dla Margot Hupert, artystki malarki, estetyka wnętrz to sprawa ważna i oczywista. (Fot. Margot Hupert)
Zobacz galerię 9 Zdjęć
Tu mieszka i tu pracuje Margo Hupert. Malarka. Artystka, która w swojej pracy pełnymi garściami czerpie z natury. To widać, bo jej dom – jak sama mówi – musi być spójny z tym, jak czuje, myśli i tworzy.

Mieszkanie jest w Gliwicach. W starej kamienicy w centrum miasta. W takiej Margo Hupert się wychowała, w takiej dobrze się czuje, takiego miejsca szukała. Mieszkanie urządziła sama, ale, jak mówi, jest to projekt otwarty. Bo Margo lubi zmiany. – Nic nie jest u mnie na zawsze – mówi. Dlatego ciągle szuka rozwiązań, które będą nie tylko najwygodniejsze, ale i najpiękniejsze. Muszą być piękne – Margo jest artystką, estetyka wnętrz to dla niej sprawa ważna i oczywista.

Pracownia, która stale ewoluuje – czasem pojawia się w niej na przykład kanapa. W tle regał vintage upolowany na starociach. Funkcję stolika pełni stary wózek transportowy. Na poduszce odpoczywa Tosia. (Fot. Margot Hupert) Pracownia, która stale ewoluuje – czasem pojawia się w niej na przykład kanapa. W tle regał vintage upolowany na starociach. Funkcję stolika pełni stary wózek transportowy. Na poduszce odpoczywa Tosia. (Fot. Margot Hupert)

Dominuje biel. Mieszkanie jest wręcz świetliste. A biel jest nie bez powodu. Okna wychodzą na północ i na zachód, więc wnętrza nie są w naturalny sposób doświetlone. Remont zaczęli od… podłogi. Margo postanowiła dotrzeć do desek, które kiedyś zostały tu położone, a potem przykryte różnymi warstwami układanymi przez kolejnych mieszkańców. Odkryła je, pomalowała na biało, teraz pięknie odbijają światło, rozjaśniając dodatkowo całą przestrzeń.

Fotele: ten biały został znaleziony w Internecie, wiklinowy ociepla wnętrze. Na ścianach prace Margo. (Fot. Margot Hupert) Fotele: ten biały został znaleziony w Internecie, wiklinowy ociepla wnętrze. Na ścianach prace Margo. (Fot. Margot Hupert)

Białe są też ściany, choć nie do końca. Jedna jest delikatnie pomalowana trzema kolorami, robi to wrażenie przecierki. Na innej, też malowanej przez Margo, widać wydobyty spod warstw farb stary tynk. – Zawsze były mi bliskie skandynawskie klimaty, prostota, minimalizm, jasne kolory. Biel jest idealną bazą, ładnie eksponuje przedmioty, rozjaśnia wnętrza – mówi Margo.

W bieli i zieleni W bieli i zieleni

Lubi też łączenie starego z nowym. Szuka ciekawych przedmiotów i mebli vintage, chętnie zagląda na targi staroci, ale nie przywiązuje się do rzeczy, więc często coś oddaje, potem kupuje nowe.

Mała kolekcja rzeźb – część kupiona w sieci, część odziedziczona po babci. (Fot. Margot Hupert) Mała kolekcja rzeźb – część kupiona w sieci, część odziedziczona po babci. (Fot. Margot Hupert)

Mieszkańców jest w tej chwili piątka: Margo, jej mąż i syn, a także Tosia, suczka rasy charcik, i kotka Grey. Kiedy córka się wyprowadziła, Margo zrobiła z jej pokoju swoją pracownię, połączoną z kuchnią i salonem. Sama pracownia to też sprawa otwarta. Artystka ciągle szuka ustawienia idealnego. Jedna ze ścian – ta, gdzie zostało wykute przejście – praktycznie odpada, ale i tak takie rozwiązanie ma więcej zalet niż wad. Margo pracuje w domu, więc chce, żeby pracownia i kuchnia były ze sobą połączone. To jej dwie strefy, tu spędza najwięcej czasu.

Znów pracownia. W niej ulubiona witryna (zdjęcie poniżej), obrazy, dodatki – wszystko tu tworzy sprzyjający pracy klimat. (Fot. Margot Hupert) Znów pracownia. W niej ulubiona witryna (zdjęcie poniżej), obrazy, dodatki – wszystko tu tworzy sprzyjający pracy klimat. (Fot. Margot Hupert)

– Uwielbiam naturę, rośliny, kwiaty i zwierzęta, dlatego towarzyszą mi zawsze. Botaniczny świat jest fascynujący, pełen pięknych faktur, form, kolorów, dlatego inspiruje mnie do tworzenia i kreowania na różnych płaszczyznach pracy – mówi Margo. I to widać także w mieszkaniu. Stara się, żeby jej otoczenie było spójne z tym, jak myśli i jak tworzy.

W bieli i zieleni W bieli i zieleni

We wnętrzu jest więc – poza bielą – dużo zieleni. – Muszę być otoczona roślinami, miłość do nich wyniosłam z domu rodzinnego, to dla mnie naturalne, że są blisko, że się o nie dba, że się przygląda, jak wzrastają. Interesuję się też nowymi gatunkami, cieszę się każdym nowym listkiem. Dzielę się też roślinami, czasem idą „do ludzi”, czasem sama coś przygarniam. Mam kilka takich, które zbyt pewnie się rozrosły, ale na razie trudno mi się z nimi rozstać – mówi.

Muszelki to modele, które Margot wykorzystuje w printach. (Fot. Margot Hupert) Muszelki to modele, które Margot wykorzystuje w printach. (Fot. Margot Hupert)

Kiedyś Margo projektowała i szyła biżuterię z filcu, zresztą z sukcesami, jej naszyjnik jest dziś eksponowany na stałej wystawie w warszawskim Państwowym Muzeum Etnograficznym. Wystawiała swoje prace w Szanghaju na wystawie Expo Design w 2010 roku. – Ale pewnego dnia zamknęłam ten temat i wróciłam do malarstwa. Bo malowałam od dziecka. Chcę, żeby to, co robię, było dostępne dla każdego, stąd pomysł na printy. Nie jest to dzieło sztuki, które kosztuje majątek, możesz powiesić na ścianie, za miesiąc wymienić na coś innego. Zwłaszcza jeśli ktoś tak jak ja lubi zmiany.

W kuchni białe kafle kontrastują z ciemną, grafitową ścianą. (Fot. Margot Hupert) W kuchni białe kafle kontrastują z ciemną, grafitową ścianą. (Fot. Margot Hupert)

Co będzie dalej? – Nie wiem – mówi Margo – ale na pewno będę malować. Urządzamy teraz domek w lesie, kiełkuje w nas myśl, żeby kiedyś rozstać się z miastem i zamieszkać tam na stałe. Wtedy będę musiała zmienić charakter pracy, nie da się z lasu organizować wysyłek czy jeździć do drukarni. Może wrócę do malarstwa na płótnie? Zobaczymy. Zmiany są przecież dobre. Zwłaszcza takie, na które sami mamy wpływ.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Styl Życia

Jakie rośliny warto mieć w mieszkaniu?

Skrzydłokwiat (Spathiphyllum) – usuwa benzen, aceton. (fot. iStock)
Skrzydłokwiat (Spathiphyllum) – usuwa benzen, aceton. (fot. iStock)
Zobacz galerię 15 Zdjęć
Do domu warto zakupić kwiaty doniczkowe, które potrafią oczyszczać powietrze. Kwiaty produkują tlen, jonizują powietrze, pozytywnie wpływają na pole elektromagnetyczne człowieka. Niektóre z nich usuwają smog, inne – wydzieliny pobudowlane, a jeszcze kolejne – codzienne zanieczyszczenia.

Jakie kwiaty i rośliny będą korzystnie wpływały na nasze zdrowie? Sprawdź w galerii, które z nich poleca Iwona Wierzbicka, autorka książki „Jak wzmocnić odporność”. Każda z wymienionych roślin pomaga w usuwaniu z powietrza toksycznych substancji. I chociaż niektóre kojarzą nam się tylko z roślinami ogrodowymi, jak np. begonia czy chryzantema, będziemy mieć dużą korzyść dla zdrowia trzymając je w domu.

  1. Styl Życia

Najlepsze polskie wzornictwo – plebiscyt Must have 2021 rozstrzygnięty

W plebiscycie must have organizowanym przez Łódź Design Festival nagrodzono ponad 70 projektów. Jednym z nich jest projekt Aleksandry Kujawskiej - Zabawki, seria rzeźb wykonanych ręcznie, techniką hutniczą. Przyciski do myśli.(Fot. materiały Prasowe ŁDF)
W plebiscycie must have organizowanym przez Łódź Design Festival nagrodzono ponad 70 projektów. Jednym z nich jest projekt Aleksandry Kujawskiej - Zabawki, seria rzeźb wykonanych ręcznie, techniką hutniczą. Przyciski do myśli.(Fot. materiały Prasowe ŁDF)
Must have to plebiscyt w ramach Łódź Design Festival, wyróżniający najlepsze projekty polskich projektantów i producentów. Organizowany jest już po raz jedenasty. W tym roku spośród ponad 300 zgłoszeń nagrodzono 75 projektów. Zobaczcie te, które nam spodobały się najbardziej.

  1. Styl Życia

Inteligentne światło, które nada życiu barw

Zobacz galerię 8 Zdjęć
Chociaż pogoda potrafi być wiosną kapryśna, nie ma wątpliwości, że budząca się do życia natura zachęca do działania. Skoro nie zawsze możemy liczyć na słoneczną aurę na zewnątrz, warto poszukać rozwiązania, które pomoże ją stworzyć w naszych domach. Kolory zamknięte w inteligentnej lampie Philips Hue Iris są na wyciągnięcie ręki – kiedy tylko potrzebujesz pomogą imitować światło słoneczne. Co więcej – oferują całą serię barw i odcieni.

Odkryj swoją przestrzeń na nowo

Szeroka paleta białego światła pozwoli uzyskać właściwy nastrój zarówno do pracy, zabawy jak i relaksu, niezależnie od pory dnia. Decydując się na inteligentne oświetlenie Philips Hue każdy dzień możesz rozpocząć przy chłodnych, rześkich barwach. Imitujące wschód słońca coraz jaśniejsze światło pomoże naładować baterie niczym poranna, mocna kawa i zapewni energię nawet w pochmurne dni. A po pracy? Jednym kliknięciem przemienisz swój salon z domowego biura w prawdziwą oazę relaksu – ulubiona książka, aromatyczna chai tea latte i dopełniająca doznania bursztynowa barwa światła brzmią magicznie, czyż nie? Natomiast przed snem łagodne dla oczu złote odcienie pomogą Ci odprężyć się przed ucieczką w krainę nocnych marzeń. Możesz też z łatwością sprawić by światło samo podążało drogą słońca w trakcie dnia i zmieniało barwę od chłodnego do ciepłego – imitując wędrówkę słońca po niebie.

Inteligentne światło, które nada życiu barwInteligentne światło, które nada życiu barw
Inteligentne światło, które nada życiu barwInteligentne światło, które nada życiu barw

Jednak dobranie oświetlenia do codziennych zadań to nie wszystkie możliwości stylowej lampy Iris i całego inteligentnego oświetlenia Philips Hue. 16 milionów kolorowego światła pozwoli na stworzenie nastroju niezależnie od okazji. Energetyczna czerwień dodająca sił do porannego treningu? Relaksujące pudrowo różowe tony idealne do medytacji? Czy mieniące się blaskiem świec miodowo-szafranowe barwy, rozgrzewające atmosferę podczas romantycznej kolacji? Wybór należy do Ciebie – w dekorowaniu domu światłem jedyną granicą jest już tylko wyobraźnia. Decydując się na więcej niż jedno źródło światła możesz stworzyć wyjątkowe aranżacje świetlne, zmieniając swój dom w prawdziwą, magiczną krainę.

Inteligentne światło, które nada życiu barwInteligentne światło, które nada życiu barw
Możliwość sterowania przez aplikację pozwala nie tylko łatwo włączać i wyłączać lampę z poziomu telefonu, ale również dostosowywać temperaturę barwową czy natężenie. Do dyspozycji użytkownika są też różne sceny oświetleniowe, zaprojektowane z myślą o czynnościach takich jak praca, czytanie czy relaks. Możliwości jest mnóstwo, bo system oferuje 16 milionów kolorów światła i aż 50 tysięcy odcieni światła białego. Każdy znajdzie wśród nich te ulubione. Możliwość sterowania przez aplikację pozwala nie tylko łatwo włączać i wyłączać lampę z poziomu telefonu, ale również dostosowywać temperaturę barwową czy natężenie. Do dyspozycji użytkownika są też różne sceny oświetleniowe, zaprojektowane z myślą o czynnościach takich jak praca, czytanie czy relaks. Możliwości jest mnóstwo, bo system oferuje 16 milionów kolorów światła i aż 50 tysięcy odcieni światła białego. Każdy znajdzie wśród nich te ulubione.

Piękna i inteligentna

Philips Hue to coś więcej niż oświetlenie, to część wystroju domu. Najnowsza lampa Philips Hue Iris o unikalnym designie delikatnie obmywa ściany kolorem, subtelnie podświetlając otoczenie. Miękkie światło wydobywające się z tyłu lampy nadaje jej jeszcze bardziej wyjątkowego wyglądu, a nowoczesny projekt sprawia, że zachwyca nawet, gdy jest wyłączona. Teraz ten kultowy model oferowany jest w czterech metalicznych odcieniach: miedzianym, różowym, srebrnym oraz złotym. Ekskluzywna odsłona lampy stanowi idealne uzupełnienie niemal wszystkich wnętrz, a bogactwo barw pozwoli na nowo zdefiniować nastrój każdego pomieszczenia nawet najbardziej wybrednemu amatorowi aranżacji wnętrz.

Elegancki design sprawia, że lampa Philips Hue Iris w limitowanej edycji to coś więcej niż  inteligentna lampa. To prawdziwe dzieło sztuki wzornictwa. Elegancki design sprawia, że lampa Philips Hue Iris w limitowanej edycji to coś więcej niż  inteligentna lampa. To prawdziwe dzieło sztuki wzornictwa.
  1. Styl Życia

Wielkanoc na Podlasiu - powrót do korzeni

Jadalnia to serce Nadbużańskiego Domu. Krzesła „odziedziczone” po szkole, na ścianie stary bijący zegar, oryginalne godło z byłej szkoły, portret gospodarza wyszywany ściegiem krzyżykowym przez lokalną artystkę. A na stole – wielkanocne śniadanie. Gotowe. Można siadać! (Fot. Celestyna Król)
Jadalnia to serce Nadbużańskiego Domu. Krzesła „odziedziczone” po szkole, na ścianie stary bijący zegar, oryginalne godło z byłej szkoły, portret gospodarza wyszywany ściegiem krzyżykowym przez lokalną artystkę. A na stole – wielkanocne śniadanie. Gotowe. Można siadać! (Fot. Celestyna Król)
Zobacz galerię 6 Zdjęć
Nadbużański Dom niedługo będzie obchodzić setne urodziny. Dla drewnianego budynku to moment przełomowy. Jeśli się o niego troskliwie nie zadba, zacznie się sypać. Ten dom miał szczęście. Trafił na Wojtka. A właściwie trafili na siebie nawzajem. Wpadliśmy do nich z wizytą tuż przed Wielkanocą…

Niedaleko, jakieś dziesięć kilometrów stąd, jest wieś Mierzwice – mówi Wojtek Błaszczyk. – 25 lat temu kupiłem tam rodzicom domek letniskowy. Nad Bugiem. Zaczęliśmy tu przyjeżdżać. Potem pojawił się syn, pies, a że domek mały, zaczęło brakować miejsca. Wyczułem w kościach, że dobrze byłoby mieć coś swojego. A ponieważ dobrze się w tej okolicy czułem, rozesłałem wici, może ktoś o czymś słyszał. Mały domek w środku lasu najchętniej. W pewnym momencie znajomy napisał, że gmina Sarnaki organizuje przetarg na sprzedaż dawnej szkoły ludowej. Ani to mały domek, bo prawie 300 metrów, ani w środku lasu, bo we wsi, ale fajne miejsce, urokliwe, obok rezerwatu przyrody. Wsiadłem w samochód, pojechałem obejrzeć. Tyle że z drogi przez gęstwinę drzew nic właściwie nie zobaczyłem. I następnego dnia na przetargu kupiłem kota w worku, czyli mój Nadbużański Dom. Było to 11 lat temu. Po jakimś czasie Wojtek przypomniał sobie, że rodzina taty pochodzi z Kosowa Lackiego, niecałe 60 kilometrów w linii prostej – może dlatego tak dobrze wszyscy się w tym rejonie czują? Lepiej niż w Szczecinie czy w Zakopanem – bo to powrót do korzeni. Na początku był w rozkroku między tym miejscem a Warszawą. Traktował dom nad Bugiem jak daczę. Wpadał na przedłużone weekendy, nic nie przerabiał, nie remontował. Ale stopniowo zaczęło się to zmieniać. Przyjeżdżali znajomi, przekonywali, że to wspaniałe miejsce, że trzeba je inaczej wykorzystać, może agroturystyka? – Zacząłem więc małymi kroczkami tę przestrzeń przekształcać, adaptować – opowiada Wojtek. – Z pomocą miejscowych majstrów, z roku na rok, bez pośpiechu. Najpierw zrobiłem wszystkie drzwi. Potem odmalowałem i odświeżyłem pokoje. Przełomowym momentem była śmierć mojego ojca. Wcześniej rodzice tu przyjeżdżali, pomagali mi, mama uprawiała ogródek, sadziła kwiaty, warzywa. A po śmierci ojca chciałem dać mamie więcej zajęć, aby miała mniej czasu na rozmyślania o stracie. Ona świetnie gotuje. Gotowała zawsze, kiedy byli goście, wszyscy się zachwycali, chwalili, ona się cieszyła. A że zawsze chwalili, to zawsze się cieszyła. Zaczęli przyjeżdżać różni goście, już nie tylko znajomi, ale znajomi znajomych. Zrobił się taki dom gościnny z domową, nieformalną atmosferą. Wojtek zostawiał tu czasem mamę samą z tym całym zamieszaniem. A zawsze jest co robić: nakarmić gości, ogarnąć, posprzątać… Pandemia spowodowała, że rok temu przeniósł się tu właściwie na stałe.

Wielkanoc na Podlasiu - powrót do korzeni Wielkanoc na Podlasiu - powrót do korzeni

Minimalistyczny miszmasz

Pokoje gościnne są trzy. Jeden wielki, z kominkiem, kiedyś była tu świetlica, a rano – przedszkole. Znajomi radzili: podziel to ściankami, będziesz mieć więcej pod wynajem. Ale Wojtek pomyślał, że to zmieni jednak charakter domu, odbierze mu autentyczność i zachowany klimat starej szkoły. Kiedy gmina zabierała rzeczy, Wojtek odkupił, co mógł, za niewielkie pieniądze. Na przykład większość krzeseł to stare krzesła szkolne. Teraz zresztą bardzo modne. Wystrój wnętrza to, jak określa to właściciel, minimalistyczny miszmasz. Są stare kanapy z targu staroci, ale są też kanapy z Ikei. I są takie, które Wojtek wypatrzył w ogłoszeniach. Sporo mebli pochodzi z okolicy. Różnorodnie, ale jednocześnie spójnie. – W Białej Podlaskiej – mówi Wojtek – jest moja ulubiona galeria z antykami, gdzie sprzedają regionalne starocie. Sporo rzeczy tam kupiłem. Kilimy, wyszywane obrusy oraz makatki. Chcę w miarę możliwości mieć oryginalne rzeczy z tego rejonu. W dwóch pokojach są narzutokilimy z Ukrainy, są dwie narzuty od mojej babci spod Kosowa Lackiego, sporo rzeczy zza wschodniej granicy.

Kiedyś szkolna klasa, dziś duży pokój z kominkiem. (Fot. Celestyna Król) Kiedyś szkolna klasa, dziś duży pokój z kominkiem. (Fot. Celestyna Król)

Kiedy dom był już urządzony, Wojtek zastanawiał się, czy jeszcze bardziej nie otworzyć się na gości. – Znajomi powiedzieli mi o serwisie Slowhop – ogłaszają się tam sprawdzone, fajne pensjonaty agroturystyczne. Twierdzili, że mój dom to miejsce, które idealnie wpisuje się w ten klimat. I faktycznie – zgłosiłem się, zaakceptowali mnie od razu.

Główny hol dawnej szkoły. (Fot. Celestyna Król) Główny hol dawnej szkoły. (Fot. Celestyna Król)

Mam dziennie po kilka zapytań o możliwość przyjazdu. Chcę, żeby pobyt tu był doświadczeniem wielowymiarowym. Kiedy ktoś do mnie pisze, staram się dowiedzieć, kim jest, jaki jest, czy będzie pasować do tego miejsca, do innych gości. No i do mnie. Trochę wymusza to przestrzeń, jest specyficzna, ja tych ludzi przyjmuję dosłownie u siebie. Tak naprawdę jesteśmy razem prawie przez cały czas. Struktura funkcjonalności domu jest taka, jaka była w szkole. Goście mieszkają w byłych klasach, reszta pomieszczeń to część wspólna. Muszą to więc być osoby, które potrafią i lubią być z innymi. I nie mają takich oczekiwań, jakie miałyby w pięciogwiazdkowym hotelu. Na ogół jest super, choć raz trafili się goście, którzy nie rozumieli, dlaczego nie ma kiełbasy i disco polo.

Od lewej: Toaletka ze sklepu z antykami w Białej Podlaskiej. Tablica ortograficzna z zasadami pisowni, „spadek” po byłej szkole; Harmonia, prezent od przyjaciela gospodarza; Stary obraz, wyszywany ściegiem krzyżykowym. (fot. Celestyna Król) Od lewej: Toaletka ze sklepu z antykami w Białej Podlaskiej. Tablica ortograficzna z zasadami pisowni, „spadek” po byłej szkole; Harmonia, prezent od przyjaciela gospodarza; Stary obraz, wyszywany ściegiem krzyżykowym. (fot. Celestyna Król)

Regionalne smaki

A kiełbasy nie ma, bo Wojtek od 24 lat nie je mięsa. I taką właśnie wegetariańską kuchnię prowadzi w swoim domu, także dla gości. – Jestem w tym konsekwentny i pewnie to też kolejna zaleta tego miejsca – bo w okolicy wielu takich nie ma – mówi. – Goście mogą zgłaszać swoje potrzeby – czy kuchnia wegańska, czy bez laktozy. Musimy tylko wcześniej o tym wiedzieć. Takie gotowanie to w tym regionie rzadkość, choć to oczywiście kolejny paradoks – kiedyś przecież mięso było kilka razy w roku. Na co dzień, zwłaszcza na wsiach, jedzono jarsko: kasze, ziemniaki, warzywa. Potem ludzie zachłysnęli się „lepszym życiem” i zarzucili starą, tradycyjną kuchnię – dodaje. Wojtek od jakiegoś czasu organizuje w Nadbużańskim Domu kulinarne festiwale – sezonowe i jarskie. Były dwa festiwale szparagów – sąsiedzi mają obok plantację. Był festiwal truskawek, grzybów, ziemniaków. – Przyjeżdżają często szefowie kuchni nie tylko z Polski, lecz także z zagranicy. Siedzimy pod drzewami, mamy menu degustacyjne. A jeśli pada, ustawiamy w holu szkolnym długi stół festiwalowy. Ważną rolę gra wtedy rodzinny duet: wnuczek, czyli syn Wojtka, Donald, z babcią Teresą. Są gotującą festiwalową parą. Tworzą potrawy tradycyjnej polskiej kuchni (wersja wegetariańska) – ale w nowoczesnym, autorskim wydaniu. Donald zresztą jest profesjonalistą, na co dzień pracuje jako kucharz w Berlinie. Ale urlopy i wolne dni spędza w Nadbużańskim Domu, gdzie – rzecz jasna – gotuje. Skąd pomysł na festiwale? Wojtek: – Pomyślałem, że czasem nie chce mi się stać przy kuchni, pojechałbym gdzieś coś zjeść, ale nie ma gdzie. To zrobię festiwal, niech ludzie posmakują, zobaczą, jakie cuda można robić choćby z ziemniaków, czyli z tego, z czego przecież na co dzień korzystają. Chciałem zainspirować innych – i siebie przy okazji.

Wojtek jest też mistrzem w robieniu nalewek. Ciekawych, nietypowych, bo niesłodkich. Goście Nadbużańskiego Domu mają okazję ich spróbować. I bardzo to sobie chwalą. (Fot. Celestyna Król) Wojtek jest też mistrzem w robieniu nalewek. Ciekawych, nietypowych, bo niesłodkich. Goście Nadbużańskiego Domu mają okazję ich spróbować. I bardzo to sobie chwalą. (Fot. Celestyna Król)

Przepisy na wielkanocne przepisy z Nadbużańskiego Domu znajdziecie tutaj:

  1. Styl Życia

Zaproś wiosnę do domu - 7 prostych inspiracji

(Fot. Zara Home)
(Fot. Zara Home)
Zobacz galerię 10 Zdjęć
Nie czekaj na zielone trawniki i wysokie temperatury - rozkoszuj się każdym dniem wiosny, odkrywaj ją powoli. Doceniaj każdy listek wychodzący z twardej gałązki, każdy kolorowy kwiatek i promień słońca. Zadbaj o swoje otoczenie. Wiosna to nowa energia i czas na zmiany.