1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Styl Życia
  4. >
  5. Nicole Soszyńska i jej marka Bohoplate – ceramika, która wprawia w dobry nastrój

Nicole Soszyńska i jej marka Bohoplate – ceramika, która wprawia w dobry nastrój

- Różowy mnie uspokaja, a jednocześnie dodaje energii. Kojarzy mi się z zachodem słońca i wieloma miejscami, w których byłam podczas podróży - mówi Nicole Soszyńska, twórczyni marki Bohoplate. (Fot. Arkadiusz Butkiewicz)
Radosne, zaskakujące, wprawiające w dobry nastrój. Nicole Soszyńska i jej ceramika Bohoplate mają w sobie energię i kolory lata.

Historia marki Bohoplate zaczęła się od... talerza do pizzy dla restauracji Marcello.
Skończyłam architekturę, dlatego zawsze interesowało mnie wzornictwo użytkowe. W Marcello ważne dla nas było, aby stworzyć wnętrze eklektyczne, nieoczywiste i zaskakujące. Kiedy mój chłopak znalazł ten lokal, bardzo się ucieszyłam, bo to piękna, trochę paryska kamienica, choć w Warszawie. Dlatego więc staraliśmy się połączyć jak najwięcej elementów z istniejącego wnętrza ze stylem francuskim. Restauracja jest włoska, ale ja lubię nieoczywiste połączenia, zresztą Francuzi jedzą więcej pizzy niż Włosi. To wszystko przełamaliśmy kolorową bohemą. No i do takiego wnętrza była potrzebna wyjątkowa zastawa, która stanowiłaby przedłużenie koncepcji architektonicznej. Tak powstał pomysł, by stworzyć własne talerze do pizzy. Potem doszły talerze do przystawek, inne naczynia, wazony. Każda linia jest inna kolorystycznie, ale ja lubię, jak dużo dzieje się na stole. Dwa talerze biało-różowe, dwa zielono-białe, dwa biało-czarne...

Pizza podana na pięknym talerzu smakuje inaczej?
Myślę, że powiedzenie „jeść oczami” jest mądre, podobno ludzki organizm na sam widok posiłku wytwarza różne kwasy żołądkowe! Nasze zmysły odbierają inaczej dania podane całkiem zwyczajnie, a inaczej na artystycznej, ręcznie robionej, kolorowej ceramice. A pizza jedzona na Bohoplate jest prawdziwą niespodzianką! Najpierw widzimy sam złoty, subtelny rant, a dopiero po odkrojeniu pierwszego kawałka odkrywamy różowo-biały, fantazyjny talerz przypominający obraz w stylu Matisse’a.

Jedzenie na naszej ceramice to nie tylko uczta dla ciała, lecz także pokarm dla zmysłów i początek podróży w nieznane. Poza tym placek do pizzy w Marcello, tak jak nasze talerze, jest wyrabiany ręcznie, co tworzy z nich idealną parę.

Kiedy patrzę na twoje projekty, widzę przede wszystkim róż, a jednak nie są one przesłodzone. Kiedyś róż to był kicz lub kolor bielizny i ubranek dla niemowląt. Dziś jest kolorem radości, przyjemności, symbolem elegancji i wrażliwości. Czy kolory cię inspirują?
O tak! Od zawsze kochałam dzieła Gaugina czy Matisse’a, najbardziej znanych fowistów i kolorystów XX wieku. Mimo że ten trend w malarstwie był niezwykle krótki, bo trwał jedynie trzy lata, jest dla mnie wyjątkowo ciekawy. Dodatkową inspiracją była Dora Maar, fotografka, malarka, muza Picassa, która już na początku XX wieku stosowała odważne kolory i tworzyła wielobarwne kompozycje. No i podróże. Mój tata mieszkał przez 18 lat w Maroko, dzięki temu często tam jeździłam, i to właśnie w Marrakeszu, w ogrodach Majorelle, stworzonych przez Yves’a Saint Laurenta, odkryłam kolejne zaskakujące połączenia kolorystyczne. Yves swoje inspiracje czerpał z wielobarwnych sukni tamtejszych kobiet. Na przykład różowy z pomarańczowym – to chyba najbardziej charakterystyczny zestaw kolorów w jego twórczości.

Współcześnie bardzo podobają mi się projekty Isabel Marant, która miesza klasyczny francuski styl z barwną bohemą, ale też to, jak Jacquemus łączy przyrodę z mocnym kolorem, tak jak w ceramice łączy się glinę z farbą. W naszym klimacie jest mało światła, co sprzyja ciepłym kolorom, które ożywiają i rozświetlają wnętrza. A różowy? Mnie uspokaja, a jednocześnie dodaje energii. Kojarzy mi się z zachodem słońca i wieloma miejscami, w których byłam podczas podróży. Mam wrażenie, że choć kiedyś ten kolor symbolizował bezbronność i niewinność, to teraz kojarzy się z odwagą i siłą, ale pozbawionymi agresji. Z radością i pozytywnym myśleniem. Sama jestem bardzo pozytywną i energiczną osobą, a dzięki Bohoplate mogę przekazać tę energię innym.

Restauracja Marcello to piękne tło dla ceramiki. (Fot. Arkadiusz Butkiewicz)

Misy - Noir 700zł i Blanc 500zł. (Fot. Arkadiusz Butkiewicz)

Kilka rzeczy zwróciło moją uwagę. Ciężar talerzy i filiżanek (naprawdę czuć je w ręce), ale też nieregularność kształtów i wypukłości – zwłaszcza w tych cudownych wazonach z kulkami. Cieszą wzrok, ale i dotyk. Jeśli do tego dojdzie smak jedzonych z nich potraw lub zapach włożonych do nich kwiatów – uruchomione zostają wszystkie zmysły.
Pobudzanie zmysłów i wyobraźni jest dla mnie jako projektantki bardzo ważne. Chcę, żeby moje wazony miały obłe, zmysłowe, kobiece kształty. Bardzo spodobało mi się, jak francuski architekt Jean Nouvel, którego miałam okazję poznać, wypowiadał się o swoich nowych dziełach architektonicznych. Mówił o jakimś budynku: „Ona, piękna kobieca bryła”. Według mnie wazony też są jak kobiety.

Moje kolejne projekty będą dostarczały jeszcze więcej estetycznych doznań. Jednym z pomysłów jest, by wazony wyglądały jak rzeźby – cieszyły oko, nawet kiedy nie ma w nich kwiatów. Drugim – zrobienie linii wazonów jak najbardziej przypominających naturę. Stanowiłyby przedłużenie bukietu i tworzyły z nim jedność. Chcę uwolnić ceramikę od jej standardowej funkcji. Uważam, że każdy z moich wazonów równie dobrze może być osłonką na doniczkę, pojemnikiem na parasole czy cokolwiek innego, na co mamy ochotę. Może być też ozdobą samą w sobie. Nie chcę narzucać ludziom funkcji, jaką mają pełnić naczynia, które u nas kupują.

A wracając do ciężaru, o którym mówiłaś – można u nas zamówić też cieńszą wersję ceramiki.

Wazon Salvador 700zł. (Fot. Arkadiusz Butkiewicz)

Seria San Francisko, kremowo-czarna ze złoceniem; kubek 90zł, talerz 195zł, misa 380zł. (Fot. Arkadiusz Butkiewicz)

Z twoich projektów bije ogromna radość. Czy ich tworzenie jest wyzwaniem, pracą czy raczej przyjemnością?
To zabawne, co mówisz, bo kiedy wywiozłam moje wazony na ekspozycję Bohoplate w Marcello, w domu zrobiło się nagle bardzo smutno, a przestrzeń wyglądała, jakby ktoś wydarł z niej życie i energię.

Zawsze byłam bardzo kreatywna. Na pewno duży udział w tym miały moje studia, a dokładniej mówiąc, podejście uczelni do kształcenia, podobne do szkoły Waltera Gropiusa za czasów Bauhausu, czyli łączenie rzemiosła z malarstwem, architekturą i zawodem kolorysty. Najwięcej pomysłów przychodzi mi do głowy późno w nocy i wtedy nie mogę spać, tylko rysuję godzinami. Uważam, że architekt nie powinien zaczynać swojego projektu na komputerze, tylko zawsze na kartce. Ja w ogóle nie korzystam z komputera. Lubię i umiem rysować, mam poczucie, że ten talent odziedziczyłam po babci, która była malarką. Do tego jestem sową, fatalnie funkcjonuję rano, do pierwszej kawy nie ma ze mną rozmowy [śmiech]. Chodzę spać około drugiej lub trzeciej w nocy i najbardziej twórczy jest dla mnie czas przed zaśnięciem. Miasto za oknami jest wtedy ciche i magiczne, co wpływa na mnie kojąco. Uwielbiam chodzić, zwłaszcza na nocne spacery, to jedyny sport, jaki uznaję. W ogóle uważam, że Warszawa jest najlepszym na świecie miejscem do mieszkania, a mieszkałam już w Paryżu, Berlinie i naprawdę dużo podróżowałam. Kocham to miasto, tak samo jak kocham tworzyć!

Ceramika Bohoplate jest dostępna w restauracji Marcello przy ul. Pięknej 28/34 oraz w Porcelanowej przy ul. Kredytowej 2 w Warszawie. www.bohoplate.com

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze