fbpx

Życie na kredycie

fotochannels.com

Obyś żył dziesięć lat bez kredytu – to popularne amerykańskie przekleństwo. Bez kredytu trudno
dziś sobie wyobrazić życie, jednak może on też być przekleństwem. Na co zwrócić uwagę, aby nim nie był?

Przygotujmy się do kredytu. Proponuję udać się do kilku banków i ocenić własne możliwości kredytowe. Zastanowić się, przemyśleć i policzyć spokojnie, bez presji terminów i nacisków ze strony rynku. Wbrew obiegowym sądom konkurencja między bankami się nasila – różnice w kosztach kredytu mogą więc być duże. Uwaga: W umowie kredytowej czytajmy zwłaszcza to, co zapisano drobnym drukiem.

Kredyt na miarę. Zaciągając kredyt krótkookresowy, na rok czy dwa lata, mniej zwracajmy uwagę na wysokość odsetek, skupmy się raczej na prowizjach. I odwrotnie – korzystniej zaciągnąć kredyt na 20 lat oprocentowany o 1 procent niżej przy wyższej jednorazowej prowizji niż bezprowizyjny na wyższy procent.

Jeśli interesuje nas kredyt długookresowy, dobrym rozwiązaniem może być taki o stałym (do 10 lat) oprocentowaniu. Banki wciąż stronią od takich rozwiązań, jednak można już znaleźć kredyt o stałej racie przez cały okres spłaty na dość korzystnych warunkach. W przypadku kredytów krótkookresowych warto zaproponować bankowi najpierw tylko spłatę odsetek, a dopiero na koniec kapitału. Jeśli potrzebny nam kredyt na bardzo krótki okres lub opóźnienie płatności, rozwiązaniem może być karta kredytowa.

Karta karcie nierówna – są banki, które za używanie karty kredytowej liczą nam prowizję, i takie, które nam „prowizję” płacą w postaci atrakcyjnych bonusów, gadżetów lub premii. Np. posiadacze niektórych kart za każde wydane 5 zł otrzymują jedną milę lotniczą. Po uzbieraniu 10, 20 czy 50 tysięcy mil mamy prawo do darmowego biletu samolotowego. Inne karty dają nam prawo do rabatów przy zakupach w wybranych sklepach albo na stacjach benzynowych.

Kredyty walutowe, czyli te zaciągane (głównie na kupno nieruchomości) we frankach szwajcarskich, dolarach czy euro, są tańsze od złotówkowych. Ich atrakcyjność w najbliższym czasie będzie rosła. Problem w tym, że kredyt ten też trzeba oddać w walucie obcej. A to wiąże się z ryzykiem niekorzystnej dla nas zmiany kursu waluty, w której wzięliśmy kredyt, w stosunku do tej, w której zarabiamy.

Refinansowanie kredytu, czyli spłata droższej pożyczki za pomocą tańszej, to jeden z najroztropniejszych pomysłów. Nie zawsze jednak się opłaca. Refinansować warto tylko wtedy, gdy koszty operacji nie przewyższają odniesionych korzyści.

Pośrednik kredytowy to świetny wynalazek. Mimo że dobry pośrednik kosztuje, warto zapłacić za jego wiedzę i doświadczenie – dzięki nim wiele oszczędzimy.

Trzeba się targować. Dłużnik o ustalonej renomie kredytowej, mający solidny zastaw jest w stanie nie tylko obniżyć prowizję banku do zera i uzyskać prawo do wcześniejszej spłaty kredytu bez dodatkowych opłat, może równocześnie zmniejszyć wysokość pobieranych przez bank odsetek.

Banki żyją z pożyczania, im też na nas zależy. Dlatego pójdą nam na ustępstwa, ale tylko przed podpisaniem umowy. Po jej podpisaniu będą bezwzględnie przestrzegać warunków. Pomyślmy o tym zawczasu.

I pamiętajmy, że najkorzystniej pożyczać na kupno dóbr, które z czasem zyskują na wartości. Taka aprecjacja łagodzi skutki płacenia nawet wysokich odsetek.