Film „Kamienie na szaniec” w ujęciu psychologa

materiały prasowe

Jak radzimy sobie ze stratą w życiu? Jak zachowalibyśmy się w sytuacji zagrożenia? Film „Kamienie na szaniec” komentuje Justyna Glińska, psycholog z Poradni Centrum-Ja.
Sorry, Polsko, po kanałach z karabinem nie biegałabym; nie oddałabym ci, Polsko, ani jednej kropli krwi; nie każ walczyć, nie każ ginąć; lepszy żywy obywatel niż martwy bohater” – śpiewa Maria Peszek, wyrażając głos młodego pokolenia. Tymczasem Robert Gliński na filmowy warsztat bierze rzecz o wartościach i patriotyzmie, lekturę o Szarych Szeregach, AK, walce o wolność – „Kamienie na szaniec”.

W imię wolności

Filmowi „Zośka” i „Rudy” są gotowi z poświęceniem walczyć o swoje prawa i bronić naruszonej wolności. Zrywają faszystowskie flagi, rzucają butelki z benzyną, wreszcie – nie cofają się przed walką na śmierć i życie. Również przyjaźń, która ich łączy, jest bardzo silną, bezkompromisową relacją. Ich czynom przyświeca patriotyzm. Ale cena, jaką przychodzi im za tę postawę zapłacić, jest wysoka. „Rudy” ginie z wycieńczenia w wyniku obrażeń doznanych podczas przesłuchań, „Zośka” po tym wydarzeniu musi zrewidować swój sposób myślenia o świecie – o relacjach rodzinnych, o wyborach, przed którymi stanął. Uświadamia sobie, że wolność, o którą z takim zaangażowaniem walczył, jest tak naprawdę ułudą – zawsze jesteśmy czymś uwarunkowani, od czegoś zależni. Obwinia się o śmierć przyjaciela, o to, że zbyt długo zwlekał z pomocą, niepotrzebnie posłuchał rozkazu. Pojawiają się myśli samobójcze.

– „Zośkę” cechuje niedojrzałość emocjonalna charakterystyczna dla młodego wieku– zauważa psycholog Justyna Glińska. – Chłopak dojrzewa w traumatycznych okolicznościach, dostrzega złożoność rzeczywistości i postaw innych, w końcu weryfikuje dotychczasowe autorytety. To przyśpieszony proces dojrzewania, gdzie nie ma czasu na refleksję, opłakiwanie przyjaciela. Postawa bohaterów filmu jest szczególnie charakterystyczna dla ludzi młodych, którzy postrzegają rzeczywistość jako czarno-białą i, wchodząc w dorosłe życie, są gotowi wiele zaryzykować dla tej „białej” strony. Przyjaźń, lojalność, honor były dla nich naturalnym wyborem, zostali wychowani w duchu takich wartości. My żyjemy w poczuciu braku zagrożeń, dlatego często te wyższe wartości ustępują miejsca konsumpcji i realizacji potrzeb jedynie materialnych. Co przekazujemy dziś naszym dzieciom?

Pytania o sens

Walka o wolność ojczyzny z narażeniem własnego życia wydaje się mało aktualna w dzisiejszych czasach. Z drugiej strony – patrząc na bieżące wydarzenia polityczne, choćby na Ukrainie – widzimy, że także dzisiaj młodzi ludzie są gotowi narażać swoje życie za wolność, za swój kraj. – Funkcjonujemy w kulturze, gdzie liczy się przede wszystkim sukces, ale też szybkie uśmierzenie bólu, cierpienia – mówi Justyna Glińska. – Powszechne stało się zażywanie środków przeciwdepresyjnych czy oczekiwanie od psychoterapeuty, że szybko pomoże radzić sobie z lękiem czy ze stratą. Stoją za tym przekonania, że uczucia takie jak lęk czy smutek są oznaką słabości. Może to być efekt traumatycznych przeżyć poprzednich pokoleń, ale także konsumpcyjnego nastawienia do życia. Nasze dzieci chcemy nadmiernie chronić przed porażką, bólem, stresem. Tymczasem być może osiągamy odwrotny skutek i nie dajemy im narzędzi do radzenia sobie z tym, co nieuniknione. Nie bez powodu mamy coraz większą liczbę zachorowań na depresję – która jest objawem nieradzenia sobie z frustracją i ze stratą.

Obserwując zachowanie i decyzje bohaterów filmu, widz może też sam zadać sobie pytanie: Do czego byłbym zdolny, w takiej sytuacji historycznej i osobistej? Jak znoszę ból fizyczny i psychiczne cierpienie? Jak radzę sobie ze stratą?

TYTUŁ „Kamienie na szaniec”
SCENARIUSZ: Dominik W. Rettinger
REŻYSERIA: Robert Gliński
WYSTĘPUJĄ: Tomasz Ziętek, Marcel Sabat, Kamil Szeptycki, Andrzej Chyra, Wojciech Zieliński PREMIERA: 7 marca