1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Wnętrza
  4. >
  5. Stacja odpoczynek. Z wizytą w domu z widokiem na pola, lasy i Bukową Górę

Stacja odpoczynek. Z wizytą w domu z widokiem na pola, lasy i Bukową Górę

Fot. Celestyna Król
Fot. Celestyna Król
Podobno w życiu najważniejszy jest balans, złoty środek między intensywnością wrażeń a tym, co daje spokój i ukojenie. Dlatego Małgosia Olszewska oraz Wiktor Zbroja balansują między Warszawą a wsią Hucisko, gdzie ze starej stodoły stworzyli swój dom do relaksu z widokiem na pola, lasy i Bukową Górę, najwyższe wzniesienie Pasma Klonowskiego Gór Świętokrzyskich.

Kiedy Wiktor pierwszy raz w 2008 roku przyjechał do Huciska, z zabudowań dawnego siedliska obejmującego pięć hektarów ziemi została tylko drewniana stodoła z lat 60. i murowana obora. Dom poprzednich właścicieli doszczętnie spłonął w pożarze, więc Wiktor postanowił urządzić się w stodole. – Pod Nową Słupią znalazłem cieślę, który specjalizował się w budowie domów z drewna. Razem ze swoją ekipą, nie naruszając konstrukcji stodoły, która podobnie jak elewacja była w doskonałym stanie, zaadaptował stary spichlerz na całoroczny dom mieszkalny. Grube deski, po których teraz chodzi się w salonie, dawniej były ułożone na centralnie położonym przejeździe stodoły. Po obu stronach budynku znajdowały się tak zwane zapola, czyli miejsca, gdzie składowano słomę. Tam zwyczajowo podłóg już nie robiono, dlatego w sypialniach są nowe deski, ale zbliżone do tych oryginalnych – opowiada Wiktor. A jak właściwie znalazł się w Hucisku? – Mój tata pochodzi ze Skarżyska-Kamiennej i zawsze marzył o tym, by po przejściu na emeryturę wrócić do korzeni i osiąść w Świętokrzyskiem. Rodzice ponad 20 lat temu kupili więc gospodarstwo we wsi oddalonej o siedem kilometrów od Huciska. Jeździliśmy tam dość często, aż i ja zapragnąłem mieć coś swojego w tych okolicach – odpowiada.

Rzeczy wyszukane

Dawny spichlerz przeszedł kolejną metamorfozę, gdy w życiu Wiktora pojawiła się Małgorzata. To ona w znacznej mierze odpowiada za obecny wystrój i klimat tego domu. – Lubię styl skandynawski, monochromatyczne kolory, ale przede wszystkim chciałam, żeby to miejsce korespondowało z otaczającą nas przyrodą – mówi Małgosia, która w sprowadzonych ze Szwecji starych metalowych naczyniach, garnkach i wiadrach układa bukiety kwiatów i gałązek z pobliskich łąk i zagajników. – Mamy tu wyjątkowy urodzaj brzóz, rosną niemal wszędzie, dlatego często dekoruję nimi wnętrze. Jedno z drzewek wsadziliśmy niedawno do starego glinianego dzbana, który znaleźliśmy w stodole rodziców Wiktora. To miejsce jest kopalnią przeróżnych skarbów – opowiada. Odkryli tam również stuletnią komodę z marmurowym blatem, która była meblem rodzinnym, ale popadła w zapomnienie. – Pierwotnie miała odcień surowego drewna, podczas renowacji nadaliśmy jej grafitowy kolor – opowiada Wiktor.

Z rodzinnego domu jego taty pochodzi również stary kredens, którego dolna część, pomalowana na czarno, pełni teraz funkcję szafki łazienkowej. – Ten dom to mieszanina mebli oraz dodatków z różnych lat i miejsc, wyszukanych na targach, aukcjach internetowych i przywiezionych z wakacji. Obok starych krzeseł, pochodzących z różnych kolekcji rodzinnych, stoi stylowy bujany metalowy fotel Sketch – klasyk duńskiej marki Houe kupiony na warszawskiej Pradze w niewielkim sklepie Skråvki ze skandynawskimi przedmiotami z drugiej ręki.

Wiele rzeczy przywozimy też z podróży. Często przemieszczamy się kamperem i prawie zawsze przewozimy w nim jakieś „skarby” – śmieje się Małgosia. Ostatnio, wracając z włoskich Alp, przejeżdżali przez Lublanę, gdzie właśnie odbywał się targ staroci, w efekcie wrócili z całą kolekcją miedzianych garnków, które teraz stoją na szafie. Z kolei wiszące na ścianie salonu łopaty do chleba znaleźli pod Łodzią. – Na Pintereście zobaczyłam kiedyś udekorowane nimi wnętrze. Długo szukałam podobnych, aż w końcu trafiłam na małżeństwo, które jeździ po całej Polsce i skupuje różne rzeczy ze starych gospodarstw. Mieli całą kolekcję takich łopat, a także sita do czyszczenia zboża, które teraz zdobią ścianę jednej z sypialni. W innej zawiesiliśmy kilkudziesięcioletnie drewniane narzędzia stolarskie wyszukane tu i ówdzie. A powieszone na zewnątrz domu stare chochle po zmroku pełnią funkcję świeczników – opowiada Małgosia.

Goście, goście

Ścianę sypialni Małgosi i Wiktora zdobi dawny szyld skandynawskiej pracowni kapeluszniczej. Dostali go w prezencie od przyjaciół, ponieważ każdy, kto ich zna, wie, że uwielbiają kapelusze. Inna znajoma przywiozła im wygrzebane w piwnicy krzesło. W Hucisku rzadko bywają sami. To miejsce przyciąga ludzi swoim spokojem, a dojazd z Warszawy zajmuje zaledwie półtorej godziny, więc regularnie odwiedzają ich przyjaciele. Kiedy dwa lata temu organizowali przedświąteczną imprezę, udekorowali dom świecącymi gwiazdami, które wiszą do dziś.

– Cudownie rozświetlają całą przestrzeń, nie mogliśmy się z nimi rozstać. Wieczorem, kiedy rozpalamy w kominku i włączamy gwiazdki, robi się bardzo nastrojowo. Praktycznie nie używamy już innego światła – wyjaśnia Gosia. Każdy, kto ich odwiedza, mówi to samo: w Hucisku panuje niezwykły klimat. Doskonale się tu wypoczywa i ładuje baterie. – Zainspirowani przez znajomych, zaczęliśmy więc myśleć o prowadzeniu agroturystyki. Zamierzamy w najbliższej przyszłości dobudować kilka domków i zaadaptować starą oborę na dom wakacyjny, a na razie założyliśmy profil na Instagramie @dom_do_relaksu, gdzie można podglądać, jak się tu żyje – opowiada Małgosia. A żyje się coraz piękniej, bo prace twórcze nie ustają.

Wiktor własnoręcznie zrobił zadaszenie tarasu, a ostatnio zaaranżowali pośrodku działki miejsce paleniskowe. Obsadzili je roślinami, które różnią się czasem kwitnienia, dzięki czemu będą cieszyć się widokiem kwiatów aż do późnej jesieni. W niewielkim zagajniku urządzili wśród drzew taras relaksacyjny z leżakami i podgrzewaną balią, a słońce oświetla to miejsce aż do zachodu.

– Usunęliśmy też część płotu, dzięki czemu codziennie odwiedzają nas mieszkające po sąsiedzku psy, kaczki oraz indyczki z młodymi. Mamy też teraz lepszy widok na pasące się na naszych łąkach konie sąsiada i dzikie zwierzęta. Patrząc na nie, nie mam wątpliwości, że trudno o coś piękniejszego – mówi Małgosia.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email
Autopromocja
Autopromocja

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE