1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Moda i uroda
  4. >
  5. Pachnące zauroczenie

Pachnące zauroczenie

fot. iStock
fot. iStock
W Japonii zimą yuzu, owoce podobne do mandarynek, pocięte na połówki wrzuca się do wanny wypełnionej gorącą wodą. Taka kąpiel stosowana w czasie zimowego przesilenia rozgrzewa ciało, wygładza skórę, ale także dodaje energii i poprawia nastrój.

W Japonii zimą yuzu, owoce podobne do mandarynek, pocięte na połówki wrzuca się do wanny wypełnionej gorącą wodą. Taka kąpiel stosowana w czasie zimowego przesilenia rozgrzewa ciało, wygładza skórę, ale także dodaje energii i poprawia nastrój. Działanie zapachu na nasze emocje zaczął też wykorzystywać przemysł perfumiarski. Jedne perfumy mają uspokajać, drugie budzić pożądanie. To prawda czy czysty marketing?

Spółka IFF International Flavors & Fragrances Inc. od kilkudziesięciu lat bada wpływ zapachów na nasz nastrój. Opracowano w tym celu specjalną metodę zwaną Mood Mapping. Proszono badanych z całego świata, kobiety i mężczyzn, o opisywanie poszczególnych nut lub całych kompozycji w ośmiu kategoriach. W ten sposób powstała wielowymiarowa skala zapachów. Według badania np. aromat klementynek działa przyjemnie i pobudzająco, podczas gdy wanilia jest równie przyjemna, ale relaksująca. Tak powstała baza danych, która klasyfikuje poszczególne nuty według nastrojów, przypisywanych im cech i kolorów. To prawdziwa skarbnica wiedzy dla perfumiarzy. Być może temu właśnie zawdzięczamy modny ostatnio sposób prezentowania perfum pod kątem reakcji, które mają wywoływać – dodawać energii, uspokajać, budzić pożądanie.

"Zmysł zapachu wytworzył się jako pierwszy w toku ewolucji i ulokowany jest w części mózgu odpowiedzialnej również za emocje, pamięć i motywację. Naukowcy Richard Axel i Linda Brown Buck, nagrodzeni Noblem w 2004 roku w dziedzinie medycyny, odkryli, że ponad tysiąc genów powiązanych jest ze zmysłem węchu. W naszej pamięci zakodowane są tysiące zapachów. Ta pamięć zapachowa uruchamia reakcję emocjonalną powiązaną z uczuciem, które towarzyszyło danym nutom, gdy czuliśmy je po raz pierwszy" – wyjaśnia senselierka Marta Siembab.

"Dlatego właśnie różne zapachy wywołują u ludzi różne reakcje. Oud może przywołać przyjemne skojarzenia u mieszkańca Półwyspu Arabskiego, gdzie drzewa agarowego często się używa. Dla Europejczyka może śmierdzieć grzybnią i leśną ściółką. Sympatie zapachowe zmieniają się też wraz z grupą wiekową. Jeden z moich przyjaciół ma sentyment do zapachu pomarańczy, ponieważ kojarzą mu się z czymś wyjątkowym. Kiedyś były dostępne tylko od święta. Dla młodszych osób, które mogą jeść pomarańcze, kiedy chcą, nie jest to niezwykły zapach. Wszystko zależy od osobistych doświadczeń” – dodaje Marta Siembab.

Czy istnieje jakiś wspólny mianownik? "Naturalne olejki eteryczne używane w aromaterapii mają podobne działanie u większości ludzi. Jednak ich wpływu na nasz układ nerwowy nie da się wyjaśnić tylko poprzez zmysł węchu. Cząsteczkę naturalnego olejku eterycznego możemy sobie wyobrazić jako bryłę zbudowaną z wielu kolorowych klocków. Tylko niektóre jej części składowe dają w mózgu wrażenie zapachu, reszta klocków, chociaż nie stymuluje opuszki węchowej, również trafia do mózgu. Zapach świeżych cytrusów sprawia, że nasz oddech przyspiesza, podnosi się tętno, czujemy przypływ energii, jednak nie reagujemy już tak samo na wyabstrahowane związki cytronelolu i geraniolu. Olejek ylang-ylang działa z kolei jak afrodyzjak. Poprawia ukrwienie skóry, rozszerzając naczynia krwionośne. Syntetyk nie daje tego samego efektu" – mówi Marta Siembab. Większość dostępnych w perfumeriach zapachów to miks substancji syntetycznych i naturalnych ekstraktów, nie można do końca przewidzieć ich działania.

Wybierając zapach dla siebie, powinniśmy po prostu kierować się tym, jak się w nim czujemy. „Przytoczę tu pewne ciekawe badanie. Grupie osób zostały przedstawione dwa nagrania, na których ta sama dziewczyna szła korytarzem galerii handlowej. Na jednym nagraniu była uperfumowana, na drugim nie. Osoby biorące udział w badaniu po samych ruchach kobiety, bijącej od niej pewności siebie odgadli, na którym z filmów nosiła perfumy” – opowiada Marta Siembab. Zapach pożądania, afrodyzjak, bezbłędnie działający na wszystkich mężczyzn, nie został jeszcze odkryty, ale na pewno stwierdzono, że mężczyźni lubią słodkie, proste, kojarzące się z jedzeniem zapachy. Dlatego na randkę dobrym wyborem będą perfumy z rodziny gourmand o słodkiej waniliowej nucie. Wanilia przywołuje skojarzenie z mlekiem matki lub okresem karmienia, któremu zawsze towarzyszyła bliskość drugiego człowieka. „Z drugiej strony – jeśli używamy zapachu do kreowania wizerunku, lepiej nie używać perfum typu gourmand w pracy. Kobiety pachnące słodkimi nutami uznawane są za mniej kompetentne” – mówi senselierka. Dzięki podobnej grze skojarzeń kobiety pachnące cytrusami często oceniane są jako szczuplejsze niż są w rzeczywistości.

„Cytrusowe zapachy dają wrażenie powiększenia przestrzeni, uskrzydlenia, po angielsku określa się to jako uplifting. Dlatego osoby pachnące cytrusami często opisywane są jako bardziej żwawe, energetyczne i jednocześnie kilka kilogramów chudsze. Z kolei kobiety pachnące świeżymi kwiatami często postrzegane są jako młodsze, niż wskazuje PESEL”.

Na co dzień możemy w praktyczny sposób wykorzystać skłonność naszego mózgu do tworzenia skojarzeń między zapachem a emocjami. I choć nie brzmi to ładnie – uwarunkować siebie. Masz perfumy, których używasz w weekend, gdy jesteś zrelaksowana i szczęśliwa? Sięgnij po nie w chwili stresu. Powinny pomóc ci się rozluźnić.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Moda i uroda

Czym się różnią perfumy od wody perfumowanej i toaletowej?

Fot. materiał partnera
Fot. materiał partnera
Damskie oraz męskie zapachy, które można znaleźć w perfumeriach oraz drogeriach posiadają różne oznaczenia i nazwy, tj. perfumy, woda toaletowa, woda perfumowana, itp. Przed ich zakupem warto dowiedzieć się, co kryją te nazwy. Nie są przypadkowe, a każda z nich dużo mówi o danym kosmetyku.

Perfumy

Prawdziwe perfumy zawierają około 15–40% substancji aromatyzujących, czyli najwięcej w porównaniu z innymi produktami. Zazwyczaj dostępne są w ozdobnych flakonikach o małych pojemnościach (od 7,5 do 30 ml), ze względu na bardzo mocny aromat. Wysokie stężenie zapachowych składników w połączeniu z najwyższą jakością, jak np. absolut jaśminu czy olejek z irysa, determinuje wysoką trwałość oraz moc perfum - wystarczy jedna kropla, aby całe ciało i ubrania nabrały intensywności zapachowych aromatów. Z tego względu są również drogie (zwykle ich cena jest wyższa niż 600 zł) i obecnie są dużo mniej popularne, niż woda perfumowana czy toaletowa.

Prawdziwe perfumy są luksusowym kosmetykiem. Trudno jest je znaleźć w popularnych drogeriach. Zamawiając je przez internet warto upewnić się, że kupowane są ze sprawdzonego źródła. Bardzo niska cena powinna od razu zaniepokoić - można mieć wtedy do czynienia z podróbką.

Woda perfumowana

Woda perfumowana, zawiera około 10-15% olejków zapachowych. W niektórych produktach stężenie dochodzi nawet do 20%. Wody perfumowane mają zdecydowanie bardziej intensywny zapach, niż toaletowe. Dzięki temu są też bardziej wydajne - wystarczy kilka kropli, aby skóra oraz odzież nabrała przepięknej woni.

Jedną z zalet wody perfumowanej jest jej większa trwałość, niż w przypadku wody toaletowej. Zapach może utrzymywać się od kilku do 24 godzin. Dlatego też woda perfumowana powinna przypaść do gustu miłośnikom i miłośniczkom mocniejszych zapachów.

Jaka jest jeszcze różnica pomiędzy omawianymi kosmetykami? Przede wszystkim w cenie. Woda perfumowana jest droższa od toaletowej. Oprócz tego dla niektórych jej zapach może być zbyt silny. Można jednak nauczyć się właściwego dozowania produktu, aby sobie z tym poradzić.

Woda toaletowa

Woda toaletowa ma najniższe stężenie olejków eterycznych spośród omawianych produktów. Wynosi ono od 5 do 10%, dlatego też zapach wody toaletowej nie jest zbyt trwały, jednak lekki oraz delikatny. Roztacza przyjemną woń oraz uczucie świeżości. Wody toaletowe zawierają w składzie subtelnie oraz uniwersalne substancje, które mogą być używane bez obaw na codzień oraz każdą, inną okazję. Lekka formuła pozwala na aplikację wody toaletowej na skórę, włosy oraz odzież. Co więcej, na materiale nie powstają przebarwienia.

Producenci zapachów zazwyczaj w pierwszej kolejnością wydają na rynek wodę perfumowaną, a po pewnym czasie jej odpowiednik w innym wydaniu, czyli wodę toaletową. Przez długi czas oba te kosmetyki, które zaliczały się do jednej linii, miały taki sam zapach. Dopiero od niedawna wiele firm wprowadza zmiany w zapachach wód toaletowych. Dzięki temu w połączeniu z określoną wodą perfumowaną można stworzyć całkiem nowe i oryginalne  zestawienie zapachów.

Inne produkty perfumowane

Do rodzajów tego typu kosmetyków zaliczyć także należy:
  • wodę odświeżającą - to delikatna mgiełka, która zawiera od 1 do 3% olejków zapachowych,  rozpuszczonych w około 70 - 80% alkoholu,
  • wodę kolońską - delikatny oraz raczej słaby zapach, produkowana głównie w wersji dla mężczyzn; zawiera od 3 do 5% olejków zapachowych, które rozpuszczone są w około 70-80% alkoholu.
Jak widać każdy zapach ma inne właściwości, dlatego przed określonym wyborem, należy odpowiedzieć sobie na pytanie, jakim preferencjom ma on sprostać oraz w jakich sytuacjach będzie zazwyczaj używany.

  1. Moda i uroda

Perfumy do czytania

Historie perfum często przypominają fabuły literackie (Fot. Kuba Bereza Studio)
Historie perfum często przypominają fabuły literackie (Fot. Kuba Bereza Studio)
Zobacz galerię 4 Zdjęcia
To nie tylko proste kwiatowe bukiety. Są zapachy, w których zapisano całe zawiłe historie, pełne niuansów i zwrotów akcji. Są też zapachy – pamiętniki z podróży i biografie. Oto nasza mała zapachowa biblioteka.

Perfumy i literatura często się ze sobą splatają. Wiele znanych książek koncentruje się na perfumach lub ma całe wątki oparte na zapachach. Powieść Patricka Süskinda „Pachnidło” jest tego sztandarowym przykładem. Z kolei perfumiarze często mają obsesję na punkcie literatury. Można powiedzieć, że kompozycja zapachowa to gatunek opowiadania historii, którego celem jest przeniesienie użytkownika w inny czas lub miejsce, przywołanie wspomnienia lub obudzenie wyobraźni. Twórcy perfum często również czerpią bezpośrednie inspiracje z literatury. Wiele perfum nawiązuje do konkretnych autorów lub ich dzieł, jak Baudelaire marki Byredo czy A Midsummer Dream Roja Parfumes. Inne odwołują się do ogólnych idei epok i historii literatury (Memoir marki Amouage) lub próbują oddać zapach papieru, książek i starych bibliotek (Biblioteca de Babel Fueguia 1833). Rozszyfrowywanie historii zapisanych w perfumach i odczytywanie intencji jest dobrą zabawą. Wystarczy dać się ponieść wyobraźni i zaufać swojemu zmysłowi węchu.

Zapachowe portrety

Serge Lutens o swoich olfaktorycznych kreacjach mówi, że są „pomostem między obrazem a słowem”. Jego zapachy rzadko przypominają typowe perfumy z drogeryjnych półek – kwiatowo-owocowe marzenia o szczęściu i egzotycznych wakacjach. 78-letni artysta jest mistrzem prowokacji. Do dziś tworzy w swoim domu w Marrakeszu nowe zapachy, z których każdy ma w sobie coś mrocznego i często autobiograficznego. „Moja historia zapachów była napędzana osobistą podróżą”, powiedział w jednym z wywiadów. Pewien jego zapach – Dent de Lait – to wspomnienie… pierwszego utraconego mlecznego zęba. Można niemal poczuć metaliczny posmak krwi w ustach. Z kolei Fils de joie, perfumy, które miały premierę w tym roku, to zapis „przedostatniej woli” artysty. Znany z ironicznego humoru Serge Lutens mówi, że ta mieszanka ułatwi pracę balsamiście. A jak pachnie? Północnoafrykańską odmianą jaśminu (kwiatów nocy) zmiażdżonego w moździerzu z odpowiednio mocną mieszanką pieprzu, róży, goździków, gałki muszkatołowej i wosku pszczelego. Piękny zapach, który, wbrew pozorom, na skórze pachnie ciepło i świetliście.
A teraz drugi bohater naszego kącika biograficznego – Duke, czyli książę. Jeden z trzynastu członków arystokratycznej brytyjskiej rodziny, która składa się na kolekcję perfum „Portraits” marki Penhaligon’s. Na zamknięciach flakonów umieszczono wizerunki zwierząt, odzwierciedlające charakter danej postaci. Duke to pies. Jak to się mówi – pies na baby. Książę jest młody, przystojny, roztacza wokół siebie pieprzny aromat róży i ginu, przyprawiając damy o palpitacje serca. Niestety, jego żona, najatrakcyjniejsza kobieta w całym Londynie, pozostaje obojętna na jego wdzięki. Trzecie perfumy to klasyka. Ponadczasowa kompozycja powstała dla Eugenii, żony Napoleona III, ostatniego francuskiego monarchy. Subtelny, ale bardzo kobiecy zapach doskonale pasował do cesarzowej, której urokiem i elegancją zachwycała się cała Europa.

Obraz na drewnie (w tle) floral temple/lapomme.pl 50×70 cm/465 zł. Album „Elisabeth Jerichau-Baumann”/Wyd. Bosz 89,90 zł. Pojemnik „Medusa” Rosenthal meets Versace/rosenthal.pl 965 zł. Perły Yes 169 i 219 zł. Kolczyki yes 239 zł. Pierścionki yes 159 i 179 zł. Puchar Bazar na kole. Woda perfumowana FILS DE JOIE SERGE LUTENS 50 ml/529 zł. Woda perfumowana MUCH ADO ABOUT THE DUKE Penhaligon’s /galilu.pl 75 ml/1060 zł. Woda perfumowana Eugénie RANCÉ/perfumeriaquality.pl 100 ml/ 595 zł. (Fot. Kuba Bereza Studio) Obraz na drewnie (w tle) floral temple/lapomme.pl 50×70 cm/465 zł. Album „Elisabeth Jerichau-Baumann”/Wyd. Bosz 89,90 zł. Pojemnik „Medusa” Rosenthal meets Versace/rosenthal.pl 965 zł. Perły Yes 169 i 219 zł. Kolczyki yes 239 zł. Pierścionki yes 159 i 179 zł. Puchar Bazar na kole. Woda perfumowana FILS DE JOIE SERGE LUTENS 50 ml/529 zł. Woda perfumowana MUCH ADO ABOUT THE DUKE Penhaligon’s /galilu.pl 75 ml/1060 zł. Woda perfumowana Eugénie RANCÉ/perfumeriaquality.pl 100 ml/ 595 zł. (Fot. Kuba Bereza Studio)

Poezja w podróży

Inspiracją do tego rozdziału naszej literacko-olfaktorycznej zabawy jest tomik poetyckich opowiadań pod tytułem „Cytryna”, autorstwa zmarłego młodo japońskiego pisarza Motojirō Kajiego. Ta fascynująca pozycja dla miłośników literatury azjatyckiej dla nas stała się zachętą do podróży. Gallivant to marka, która powstała z miłości do życia na walizkach i wolności przemieszczania się. Dzięki ich perfumom można poczuć, jak pachną Amsterdam, Tel Awiw (perfumy Tel Aviv) czy Los Angeles. Jest też Tokio (perfumy Tokyo). Nicolas Bonneville, tworząc tę kompozycję, wybrał nuty cytrusowej bergamoty i yuzu, czarnego pieprzu i kardamonu doprawione odrobiną wasabi. Serce zapachu jest drzewne. Bazą są nuty ambry, drzewa sandałowego, paczuli i wetywerii. A o procesie tworzenia zapachu kreator opowiada tak: „Uwielbiam wyjazdy do Tokio. Bywam tam regularnie od ponad 20 lat i jestem nieodmiennie zafascynowany tym miejscem: ludźmi, kuchnią, stylem, językiem, wyrafinowaniem i dbałością o szczegóły. Zapachem chcę przywołać to szczególne uczucie, jakie towarzyszy wschodom słońca w tym mieście. Powietrze jest wilgotne, a Tokio otula mgła. Chciałem też uchwycić smaki miejscowych lokali typu izakaya, z ich owocami, przyprawami i wasabi, kłującym język słodko-kwaśnym smakiem. Tokio to również ziemista wilgoć roślin doniczkowych, trzymanych na dworze przed wejściami do sanktuariów i drewnianych świątyń. Wyrafinowanie i uduchowienie ceremonii kōdō, przeprowadzanej w oparach dymu z kadzidła i drzewa sandałowego. Wyniosłość i elegancja w blasku wielkomiejskich neonów”. Perfumy Tokyo Gallivant są jak sensoryczny przewodnik po stolicy Japonii. A teraz czas na krótki wypad na Wyspy. Woda perfumowana Black Citrus marki Vilhelm Parfumerie opisuje romantyczną atmosferę Londynu po nagłym deszczu, który schłodził gorące powietrze i obmył miasto, gdy świeża bryza już rozpędziła burzowe chmury. W języku perfum oznacza to bergamotę, kardamon i fiołek połączony z zapachem brzozy i paczuli.
W podróż możemy też wybrać się z Gabrielle Chanel. Projektantka mody w 1920 roku zakochała się w Wenecji. Przyjechała tam zdruzgotana po śmierci ukochanego Boya Capela i odnalazła energię do życia. Bizantyjskie mozaiki i cenne klejnoty z bazyliki św. Marka zainspirowały projektantkę do stworzenia pierwszych kolekcji biżuterii. Woda toaletowa Paris-Venise pachnie esencją neroli z orientalnym akordem wanilii i bobu tonka.

Woda toaletowa paris-venise chanel 125 ml/510 zł. Aparat Olympus PEN E-PL9 z obiektywem 1442EZ cena zestawu 2399 zł. Szklanka zarahome 25 zł. Obrus zarahome 269 zł. Okulary MYKITA/moko61 2300 zł. Talerz Kasia Białek/Nap.pl 89 zł. Serwetka zarahome 225,90 zł. Woda perfumowana BLACK CITRUS VILHELM PARFUMERIE/galilu.pl 50 ml/610 zł. Woda perfumowana TOKYO GALLIVANT/galilu.pl 30 ml/330 zł. Książka „Cytryna” Motojirō Kajii/Wyd. Tajfuny 35 zł. Naszyjniki Apart 589 i 459 zł. (Fot. Kuba Bereza Studio) Woda toaletowa paris-venise chanel 125 ml/510 zł. Aparat Olympus PEN E-PL9 z obiektywem 1442EZ cena zestawu 2399 zł. Szklanka zarahome 25 zł. Obrus zarahome 269 zł. Okulary MYKITA/moko61 2300 zł. Talerz Kasia Białek/Nap.pl 89 zł. Serwetka zarahome 225,90 zł. Woda perfumowana BLACK CITRUS VILHELM PARFUMERIE/galilu.pl 50 ml/610 zł. Woda perfumowana TOKYO GALLIVANT/galilu.pl 30 ml/330 zł. Książka „Cytryna” Motojirō Kajii/Wyd. Tajfuny 35 zł. Naszyjniki Apart 589 i 459 zł. (Fot. Kuba Bereza Studio)

Wątek kryminalny

Love & Crime to zapach inspirowany prawdziwą historią wielkiej ucieczki z bostońskiego więzienia w 1905 roku. Thomas Howard odbywał karę więzienia, zbrodnie nie mogły być ciężkie, bo sąd zgodził się na ślub za kratami. Wybranka przestępcy May Coyle była młoda, piękna i rezolutna. Przyniosła do więzienia tort, w którym ukryła piłę do metalu. Kochankowie uciekli tej samej nocy, zaś ogólnokrajowe doniesienia prasowe uczyniły z nich bohaterów. Śmiałość May została przełożona przez markę Ex Idolo na apetyczną kwiatowo-owocową kompozycję zapachową. Jej struktura przypomina weselny tort, są tu cukier, anyż, kakao i biszkopt waniliowy.
Kryminalne historie to często starcie dwóch charakterów – dobrego i złego. Na naszym zdjęciu w cieniu schował się szef mafii. W perfumach Don Xerjoff bez trudu odnajdujemy atrybuty kojarzące się z rodziną Corleone czy Capone, zapach kubańskich cygar, szlachetnej whisky, prochu. Oud nadaje zapachowi męskiej szorstkości, aromat słodkiej, gęstej melasy buduje ekscytujący nastrój zagrożenia, a żywiczny dym dodatkowo podgrzewa atmosferę. Życie z Donem wydaje się kuszącą perspektywą. Czas na pozytywnego bohatera, choć niepozbawionego męskich słabości. Nie kto inny jak James Bond, czyli słynny agent 007, miał bowiem słabość do marki Floris. Zaszczepił mu ją „ojciec”. Ulubionym zapachem pisarza Iana Fleminga był Nº 89. Daniel Craig, wcielając się w rolę Bonda, postanowił także używać tego zapachu na planie. Pomarańcza, bergamota połączone z lawendą i neroli plus nuty drzewne oraz wetyweria to kwintesencja zapachu agenta brytyjskiego wywiadu.

Książki seria Agatha Christie/Wydawnictwo Dolnośląskie. Figurka „Daniel” lalique/salon Rosenthal, ul. Piękna 18 w Warszawie 645 zł. Bransoletka yes 9695 zł. Filiżanka bazar na kole. Zegarek albert riele 2390 zł. Nóż do listów „Jaszczurka” L’OBJET/rosenthal-gallery.com 580 zł. Woda perfumowana LoVE & Crime Ex idolo/perfumeriaquality.pl 30 ml/535 zł. Woda perfumowana Join de Club don Xerjoff/perfumeriaquality.pl 50 ml/775 zł. Woda toaletowa JF Floris/galilu.pl 50 ml/325 zł. (Fot. Kuba Bereza Studio) Książki seria Agatha Christie/Wydawnictwo Dolnośląskie. Figurka „Daniel” lalique/salon Rosenthal, ul. Piękna 18 w Warszawie 645 zł. Bransoletka yes 9695 zł. Filiżanka bazar na kole. Zegarek albert riele 2390 zł. Nóż do listów „Jaszczurka” L’OBJET/rosenthal-gallery.com 580 zł. Woda perfumowana LoVE & Crime Ex idolo/perfumeriaquality.pl 30 ml/535 zł. Woda perfumowana Join de Club don Xerjoff/perfumeriaquality.pl 50 ml/775 zł. Woda toaletowa JF Floris/galilu.pl 50 ml/325 zł. (Fot. Kuba Bereza Studio)

  1. Moda i uroda

Zapachy jesieni - ukojenie, otulenie, wspomnienie lata

Tegoroczne jesienne premiery to zapachy, które mogą Ci przynieść ukojenie, przyjemność a nawet zabrać w podróż po wspomnieniach z wakacji. (Fot. materiały prasowe)
Tegoroczne jesienne premiery to zapachy, które mogą Ci przynieść ukojenie, przyjemność a nawet zabrać w podróż po wspomnieniach z wakacji. (Fot. materiały prasowe)
Zobacz galerię 10 Zdjęć
Na dworze robi się chłodniej i ciemniej, a na horyzoncie majaczy kolejny lockdown. Tym bardziej nie rezygnuj z przyjemności jaką jest zapach. Dzięki niemu każdego dnia, chociaż przez chwilę, możesz powspominać wakacje, zrelaksować się, poczuć się jak w różanym ogrodzie.

Szukaj aromatów lata. Acqua di Parma, Colonia Futura

Bergamotka z Kalabrii, aromatyczna szałwia, świeża lawenda - to kluczowe esencje nowej wody z rodziny Acqua di Parma. Nuty zapachowe rozbrzmiewające w tej kompozycji, przywołują bogactwo słonecznych włoskich krajobrazów. Właśnie tego potrzebujesz jesienią. Aż 99% składników tej kompozycji ma pochodzenie naturalne! Flakon oraz opakowanie zewnętrzne zaprojektowano z poszanowaniem środowiska - korek zrobiony został z plastiku, z recyklingu i nadaje się do ponownego przetworzenia.

Woda kolońska, Acqua di Parma, Colonia Futura 385 zł/50 ml Dostępne w Sephora.  Woda kolońska, Acqua di Parma, Colonia Futura 385 zł/50 ml Dostępne w Sephora. 

Rozpieszczaj się. Chloé, Rose Tangerine

Świeża, przejrzysta, lekka, kwiatowa kompozycja idealnie skomponuje się z kaszmirowym otulającym szalem. W kompozycji tej nuta róży zyskała zaskakujący owocowy wymiar. Żywa, słoneczna esencja tangerynki dodaje zapachowi blasku, a intensywna czarna porzeczka z zielonymi akcentami intensyfikuje jego charakter. W nucie głębi długo wybrzmiewają cedr i biała ambra, które dodają kompozycji elegancji i nowoczesnego sznytu.

Woda toaletowa Chloé, Rose Tangerine 339 zł/50 ml Woda toaletowa Chloé, Rose Tangerine 339 zł/50 ml

Bądź sobą. Givenchy, La Collection Particulière

Hubert de Givenchy był artystą, wizjonerem i utalentowanym krawcem, który modą portretował osobowości. Kreacjami celnie akcentował niepowtarzalne cechy charakteru. „Masz swój styl i osobowość, pokaż je!" - mówił. Jego uwielbienie do podkreślania indywidualnych cech znalazło odzwierciedlenie w La Collection Particulière - wyjtkowej linii perfum inspirowanych mod, ignorujcych kody płci i podkrelajcych osobowość. Kolekcja składa się z 8 zapachów dla indywidualnoci, plus dodatkowej „bazy” dla wszystkich zapachów - Accord Particulier stworzono,  aby dodać poszczególnym kompozycjom głbi i podkreli ich charakter, ale można też ją stosować jako oddzielny zapach.

Unikalna kolekcja dostępna jest jedynie w perfumerii Sephora w warszawskiej Arkadii. Unikalna kolekcja dostępna jest jedynie w perfumerii Sephora w warszawskiej Arkadii.

Bądźmy blisko. Tom Ford, Bitter Peach

„Bitter Peach to wyraźnie słodki i niebezpiecznie zmysłowy zapach, emanujący mroczną zmysłowością rozpalającą skórę. Niczym soczysty owoc w swojej najbardziej dojrzałej postaci, jest z natury erotyczny” – tak Tom Form recenzuje swoje najnowsze perfumy z kolekcji Private Blend. To orientalno-waniliowa kompozycja z wyczuwalnymi nutami brzoskwini, czerwonej pomarańczy, kardamonu i heliotropu oraz jaśminu. W bazie aromaty drzewa sandałowego, paczuli, wetywerii, fasoli tonka, wanilii.

Woda perfumowana Tom Ford, Bitter Peach 1269 zł/50 ml Woda perfumowana Tom Ford, Bitter Peach 1269 zł/50 ml

Akceptuj siebie. Marc Jacobs, Perfect

Zapach z ważnym przesłaniem - akceptacji samego siebie. „Jestem doskonały taki, jaki jestem” - tak brzmi hasło przewodnie kampanii promocującej tę premierę. Kojąca kwiatowa kompozycja to niekonwencjonalne, harmonijne połączenie akordów kwiatowych ze świeżymi owocowymi. Zapach otwiera się soczystymi nutami rabarbaru i rozświetlonego żonkila, a po chwili wyłaniają się akordy mleka migdałowego. W głębi koktajlu czuć drewno cedrowe i cashmeran, które tworzą łagodną, długotrwałą nutę bazy o wykończeniu otulającym niczym kokon.

Woda perfumowana, Marc Jacobs, Perfect 395 zł/50 ml Woda perfumowana, Marc Jacobs, Perfect 395 zł/50 ml

Osładzaj sobie życie. DKNY, Be Extra Delicious

Tęsknisz za aromatami lata? Be Delicious to kompozycja świeżej gruszki, orzeźwiającej bergamotka i soczystej czarnej porzeczki. A to dopiero początek.  W sercu zapachu rozbrzmiewa delikatna konwalia, świeża piwonia i gardenią, wzbogacone odrobiną heliotropu (roślina z rodziny ogórecznikowatych). Słodycz osiąga swój kulminacyjny punkt w momencie, gdy maliny łączą się z nutami kremowego karmelu. Od razu przyjemniej prawda?

Woda toaletowa, DKNY, Be Extra Delicious 199 zł/50 ml Woda toaletowa, DKNY, Be Extra Delicious 199 zł/50 ml

  1. Moda i uroda

SLS w szamponach i kosmetykach - co to jest i dlaczego się go boimy?

SLSy obecne są między innymi w preparatach do demakijażu, zmywaczach, szamponach, żelach myjących i w płynach do kąpieli. (Fot. Getty Images)
SLSy obecne są między innymi w preparatach do demakijażu, zmywaczach, szamponach, żelach myjących i w płynach do kąpieli. (Fot. Getty Images)
SLS to kolejne składniki, których staramy się unikać w naszych kosmetykach. Czy nasz strach przed nimi wynika z niewiedzy czy może rzeczywiście jest uzasadniony?

SLS to składniki, których powinniśmy starać się unikać w naszych kosmetykach. Czy nasz strach przed nimi wynika z niewiedzy czy jest uzasadniony?

SLS - etoksylowany laurylosiarczan sodu (Sodium Lauryl Sulfate, Sulfuric acid) to tanie detergenty syntetyczne od dawna stosowane w przemyśle, również tym kosmetycznym. Możemy je znaleźć w większości kosmetyków i to nie tylko w tych najtańszych. Obecne są między innymi w preparatach do demakijażu, zmywaczach, szamponach, żelach myjących i w płynach do kąpieli.

SLS w szamponach i kosmetykach

Dlaczego przemysł kosmetyczny tak chętnie z nich korzysta? Przede wszystkim SLS zwiększają pienienie się produktów kosmetycznych, co znacznie ułatwia mycie i zapewnia nam efekt ukochanej przez wszystkich piany. Środki te bardzo skutecznie usuwają zanieczyszczenia zarówno ze skóry jak i włosów, niestety naruszając przy tym płaszcz wodno-lipidowy skóry.

Ponadto, SLS są emulgatorami, czyli umożliwiają łączenie niejednorodnych składników kosmetycznych w całość. Tak dzieje się na przykład przy łączeniu fazy wodnej i olejowej w kosmetykach.

 SLS - dlaczego są niebezpieczne?

Podrażniają skórę - o ile w przypadku skóry zdrowej efekt ten nie zawsze występuje, to osoby z nadwrażliwą skórą bardzo często mają z tym problem. W dużej mierze to właśnie SLS są odpowiedzialne za nieprzyjemne uczucie pieczenie, swędzenia i podrażnienia towarzyszące użyciu typowego środka myjącego przez osobę z wrażliwą skórą.

Wysuszają i naruszają barierę ochronną - środki te mają znakomite właściwości czyszczące, jednak naruszają przy tym barierę ochronną skóry. Możemy zaobserwować to po kąpieli, lub po prysznicu, gdy skóra jest nieprzyjemnie ściągnięta, przesuszona i wymaga użycia balsamu.

Zaburzają wydzielanie łoju - przesuszenie skóry to tylko złudne uczucie, że już nie mamy problemu z nadprodukcją łoju. Gruczoły łojowe chcąc ratować skórę przed przesuszeniem, produkują coraz więcej łoju, a to tylko o krok dzieli nas od krostek i stanów zapalnych.

Powodują łamliwość i kruchość włosów - SLS uszkadzają strukturę włosa i przyczyniają się do pogorszenia złego stanu włosów i ich wypadania.

Wszystkie te wady SLS są  uciążliwe, ale jeszcze nie niebezpieczne. Tymczasem według badań naukowych związki te ulegają kumulacji w organizmie i mogą zaburzać jego funkcjonowanie. Bardzo niebezpieczne są dla dzieci i noworodków, a także kobiet w ciąży.

Ich dopuszczalne stężenie w kosmetykach jest objęte ścisłymi normami i mogą być obecne tylko w takich produktach, które mają ze skórą krótki kontakt i są spłukiwane wodą. Pamiętajmy jednak, że bezpieczne stężenie dotyczy jednego produktu, a my w ciągu dnia używamy kilkunastu rodzajów kosmetyków.

Dlatego też uważnie czytajmy etykiety kosmetyków by nie szkodzić swojej urodzie, a przede wszystkim zdrowiu.

  1. Kultura

Monica Bellucci - doskonałość nie istnieje

Monica Bellucci (Fot. Alessandro Bianchi/Forum)
Monica Bellucci (Fot. Alessandro Bianchi/Forum)
Choć była i jest podziwiana głównie za to, jak wygląda, nigdy nie uległa presji szczupłego ciała. Monica Bellucci kończy dziś 56 lat, a ma w sobie tyle samo seksapilu i apetytu na życie co 30 lat wcześniej. I o wiele lepiej czuje się w swojej skórze. Na łamach naszego portalu daje lekcję zdrowego podejścia do własnego wyglądu.

Przydomek „boska” przylgnął do niej właściwie od początku kariery. Jest najczęstszym określeniem, jakie pojawia się przy jej nazwisku w prasie, telewizji, ale też w komentarzach na portalach plotkarskich. Cóż, Monica Bellucci jest boska. Ma doskonałe rysy twarzy, pełną, kobiecą figurę, długie, falujące włosy, ale też jasność w sobie, grację, spokój i elegancję. Posągowa, a jednocześnie zmysłowa. Kiedy idzie, nieśpiesznie, majestatycznie, kołysząc biodrami, powietrze dookoła niej faluje. Do tego jej głos – niski, melodyjny, wydobywający się z pięknie wykrojonych ust, ułożonych niczym do pocałunku. Ostatnio na konferencji prasowej kokieteryjnie wyznała:

„Jestem bardzo nieśmiała. Wyobrażacie sobie, jaka bym była, gdybym nie była nieśmiała?!”

Makaron, wino i śmiech

Chyba żadna aktorka nie była tak często pytana o to, czy uroda pomaga jej w życiu. Monica Bellucci znosi te pytania z właściwym sobie spokojem, powtarzając do znudzenia, że wiele zawdzięcza swojemu wyglądowi – byłaby hipokrytką, gdyby uważała inaczej. W końcu to z powodu urody Francis Ford Coppola zaangażował ją do roli wampirzycy w filmie „Drakula”, który zapoczątkował jej aktorską karierę. „Uroda może być problemem, gdy kobieta jest głupia. Ale nie wtedy, kiedy kobieta wie, jak jej używać” – dodaje. „Zdaję sobie sprawę z tego, jakie wrażenie wywieram na mężczyznach. Wykorzystuję to, by osiągnąć swoje cele, ale oczywiście jestem świadoma delikatnej granicy, której przekroczyć nie zamierzam” – wyznała kilka lat temu w wywiadzie.

Często jest też pytana o nagość na ekranie, czy się jej nie wstydzi. „Aktorstwo to nie tylko słowa. Mówię też moim ciałem”. Nie krępuje się więc go pokazywać czy grać scen łóżkowych z własnym mężem. „Człowiek nie może żyć bez seksu. Gram dorosłe kobiety, które mają życie erotyczne”.

Sport? Kiedyś go nie cierpiała, ostatnio polubiła, od czasu drugiej ciąży (2010) ćwiczy z osobistym trenerem, ale nie jest osobą, która wstaje o 6 rano, by od razu biec na siłownię. „Nie jestem maszyną” – tłumaczy.

Moda? Tak, ale tylko z nią w roli głównej. Już w wieku 14 lat zarabiała jako modelka (dzięki czemu mogła opłacić studia prawnicze, które później rzuciła dla aktorstwa) i do dziś ma bardzo dobre relacje z projektantami. W gronie jej przyjaciół są m.in. z Stefano Dolce i Domenico Gabbana, była twarzą ich wiosennej kolekcji w 2012 roku, inspirowanej włoską kulturą i włoską rodziną. Dla D&G stworzyła też własną linię szminek. Ale nie śledzi najnowszych trendów. „Interesuję się modą w takim stopniu, w jakim ona ma dla mnie coś interesującego” – mówi. Jej styl jest klasyczny, raczej zachowawczy, ekstrawagancję zostawia tylko na wielkie wyjścia, ale też zachowuje umiar. „W moim sposobie ubierania się jest chyba coś bardzo włoskiego. Wybieram proste kroje, bo mam wystarczająco bujne kształty, i czasem zaszaleję z kolorem, ale jednak trzymam się klasyki” – zaznacza. „Czarna sukienka to kreacja idealna. Kiedy zdarza mi się przytyć, wkładam coś czarnego”.

Poprawianie urody? Nie jest w tej sprawie zbyt restrykcyjna. Uważa, że każdy powinien robić to, co jest dla niego najlepsze. Kiedy widzi starszą kobietę z twarzą ozdobioną zmarszczkami, nie jest zdziwiona, „nie myślę: powinna zrobić sobie lifting”, tak samo reaguje na widok kobiety w podobnym wieku z wygładzoną twarzą, „nie uważam, że powinno się piętnować kobiety poddające się zabiegom medycyny estetycznej”. Na razie woli swoje zmarszczki od operacji plastycznych, ale nie zarzeka się, że nigdy nie spróbuje.

Ulubione słowo? „Amore”, czyli „miłość, kochanie”. Dla niej wszystko jest amore, wszystko jest zmysłowe. „Wypowiadam je przynajmniej dwa tysiące razy dziennie” – przyznała w wywiadzie. „Mówię tak do dzieci, wszystkich dookoła nazywam mi amore”.

Nigdy nie stosowała drakońskich diet, brzydzi się zakazami. „Trzeba jeść zrównoważone posiłki: ryby, mięso i makarony” – radzi. Z drugiej strony…

„We Włoszech trudno utrzymać dietę. Tyle dań, tyle smakołyków… A do tego rozmawia się głównie przy jedzeniu”. Sekret jej urody? „Jedz makaron, rozkoszuj się winem, ciesz seksem, dużo śmiej i nie martw zbyt wiele. Kiedy piękno młodości przemija, nadal jest tyle powodów, dla których warto kochać życie”.

Lekko gorzkie dolce vita

W tym zamiłowaniu do dobrego jedzenia, celebracji chwil i swojej kobiecości jest bardzo włoska. „Nigdy nie wychodzę z domu bez szpilek i bez makijażu. Kobiety powinny kochać swoją kobiecość, podkreślać ją – dla poczucia własnej wartości” – mówi z przekonaniem. „Moja babcia nawet w wieku osiemdziesięciu paru lat przed wyjściem do kościoła sięgała po szminkę, aby zaznaczyć na ustach krwistoczerwoną kreskę. Makijaż i wysokie obcasy były dla niej codziennością. Może stąd się brała moja potrzeba dorosłości” – analizowała w jednym z wywiadów.

Julia Wollner, italianistka, którą pytam o to, czy w swoim podejściu do ciała aktorka też jest typowo włoska, odpowiada, że to dość skomplikowana sprawa. – Włochy to kraj estetów, ludzi od wieków niezwykle wrażliwych na piękno, a także przywiązujących wielką wagę do wizerunku. Czasem zbyt wielką. Monica Bellucci wielokrotnie była umieszczana na listach najseksowniejszych i najbardziej pożądanych kobiet świata, ale to między innymi jej współczesne kobiety zawdzięczają umiejętność łaskawszego spojrzenia na własne krągłości. Nigdy nie była przesadnie chuda, a w wywiadach chętnie podkreśla, jak ważne jest dla niej zmysłowe cieszenie się życiem, w tym tak istotne we Włoszech przyjemności stołu. Mogąc pochwalić się niezwykle kobiecą figurą i magnetyzującym spojrzeniem, skutecznie ucieka jednak od zaszufladkowania jako seksbomby, wcielając się także w role komediowe, pokazując się w filmach futurystycznych i baśniowych. Jeśli spojrzymy na najważniejsze wybrane przez nią scenariusze, trudno oprzeć się wrażeniu, że niejednokrotnie starała się pokazać, jak bardzo piękne ciało może być pułapką, przekleństwem, a przynajmniej – przeszkodą, z którą trzeba się zmierzyć.

Aktorka sama wyznaje, że szuka ról, w których będzie mogła pokazać głębię postaci, nie tylko jej piękno, a jeśli już, to piękno okrutne. O Persefonie, którą zagrała w filmie „Matrix: Rewolucje” mówiła: „Przyjęłam rolę w tym filmie, bo chciałam pokazać, jak zdradzieckie może być piękno. Coś, co uważamy za pociągające i szlachetne, może być w głębi niebezpieczne, mroczne i skażone. Ona jest piękna, ale w tym pięknie jest sama, jej wygląd odgradza ją od innych, jest barierą. To zresztą kompleks wielu atrakcyjnych kobiet”.

Choć Włochy traktuje jak dom, do którego zawsze chętnie wraca, Monica nie jest fanką wszystkich tradycji swojego kraju. Nie podoba jej się to, jak Kościół katolicki organizuje tutejsze życie, nie wierzy w zabobony. Najbardziej przeszkadza jej to, że w tradycyjnych Włoszech mężczyźnie więcej wolno. „W życie kobiety wpisane jest cierpienie, troska, lęk, zdrada – musi jednak to wszystko znosić z godnością, najlepiej w milczeniu, bo taki jej los. Mężczyzna przynosi pieniądze do domu, ale też korzysta dużo częściej z życiowych przyjemności” – mówi. „Kobiety w mojej rodzinie najczęściej akceptują przypisane im od lat role: gospodyni, żony, matki. Są szczęśliwe, ale też nie mają alternatywy. Ja chciałam mieć wybór”.

Najbardziej francuska z włoskich aktorek

Skąd u rodowitej Włoszki taka odwaga i bunt? To wszystko wpływ Francji, jej drugiej ojczyzny. „Włochy zaszczepiły we mnie pewien ideał macierzyństwa, a Francja potrzebę wolności. Choć uwielbiam kobiecość Włoszek, to dopiero we Francji zrozumiałam, jak ważne jest, by być nie tylko kobietą, ale i feministką” – tłumaczy. Właśnie przymierza się do wyprodukowania filmu o Tinie Modotti, włoskiej komunistce, fotografce i modelce, tworzącej od lat 20. do 40. XX wieku. „Jestem pod wrażeniem jej nowoczesności i odwagi. Była kobietą wielkiej pasji, wolnym duchem, co w czasach, kiedy żyła, i we Włoszech, gdzie kobieta nie mogła istnieć bez mężczyzny, było niezwykle pionierskie”. Podczas tegorocznego festiwalu w Cannes, którego Monica była gospodynią i mistrzynią ceremonii, podkreślała, jak bardzo cieszy się, że w konkursie swoje dzieła prezentuje aż 12 reżyserek, a w jury zasiada Pedro Almodóvar, który „zrobił tyle pięknych filmów o kobietach”.

Zawsze wymienia aktorki, kobiety, które podziwiała jako młoda dziewczyna: Sophię Loren, Ginę Lollobrigidę. Mimo to nie ma złudzeń, że w kwestii kobiecej solidarności jest jeszcze dużo do zrobienia. „Największym zagrożeniem dla kobiet są same kobiety. Nie ma między nami lojalności, traktujemy siebie jak rywalki, w walce o mężczyznę jesteśmy bezwzględne, gotowe na największe poświęcenie” – gorzko mówiła kilkanaście lat temu przy okazji premiery filmu „Malena”, w którym grana przez nią bohaterka doświadcza ostracyzmu sąsiadek z miasteczka.

Monica Bellucci dała światu, a zwłaszcza kobietom, coś więcej niż swoje role. Przede wszystkim, choć była i jest podziwiana głównie za to, jak wygląda, nigdy nie uległa presji idealnego ciała. „Oczywiście, chcę być w dobrej formie, ale nigdy nie czułam potrzeby bycia chudą”. Wspominając zmysłową scenę otwierającą film „Gorące lato”, którą zagrała miesiąc po urodzeniu córki, powiedziała: „Byłam wtedy bardzo pulchna. Współczesne kobiety boją się takiego ciała. Grałam femme fatale, a co dwie godziny miałam przerwę na karmienie piersią. To było zabawne”.

Jest żywą reklamą późnego macierzyństwa. Pierwszą córkę, Devę, urodziła w wieku 40 lat, drugą, Léonie, w wieku 46. Nigdy się nie spieszy, zwłaszcza w ważnych sprawach, nie spieszyła się też z macierzyństwem. „Ja wszystko w życiu robię późno. Zanim podejmę decyzję, muszę być spokojna, muszę wiedzieć i czuć, że wszystko jest na swoim miejscu. Wiem, że są kobiety, które mają po 20 lat i są wspaniałymi matkami, ale ja w tym wieku nie myślałam jeszcze o dzieciach. Dziś jest zupełnie inaczej. Mogę siedzieć z dziewczynkami w domu bez poczucia, że coś tracę”. Nie spieszyła się też z drugim dzieckiem. „Początkowo chciałam zajść w ciążę szybko po pierwszej, ale dość długo karmiłam piersią i chciałam spędzić więcej czasu tylko z Devą. Naprawdę dobrze ją poznać”.

Walczy ze stereotypami na temat roli kobiety. Kiedy po rozwodzie z Vincentem Casselem włoskie „Vanity Fair” spytało ją, jak radzi sobie jako singielka, powiedziała: „Czuję się doskonale. Chciałabym przekazać moim córkom, że posiadanie męża czy partnera nie jest przymusem ani obowiązkiem. Samotność nie powinna nas przerażać. Zwłaszcza po wielu latach małżeństwa czy bycia w związku nie ma nic lepszego niż pobyć samemu ze sobą”. No a to, że w wieku 50 lat zagrała „dziewczynę Bonda”? „Nie gram dziewczyny Bonda, ale kobietę Bonda” – protestowała. Denerwuje ją to, że prawo do bycia sexy daje się jedynie młodym kobietom. „Nadal jestem seksowną kobietą, seks tak naprawdę rodzi się w mózgu”. Podczas premiery „Na mlecznej drodze” Emira Kusturicy, w którym gra ukochaną głównego bohatera, powiedziała: „Ten film udowadnia, że miłość i erotyka to nie kwestia wieku, ale energii życiowej”. Niedawno, w wieku 52 lat, pozowała nago w basenie dla francuskiego „Paris Match”. „Lubię pozować nago” – wzruszyła ramionami na natrętne pytanie, dlaczego „odważyła się” na taką sesję.

Nie – znów ze spokojem odpowiada na to samo pytanie – nie boi się starości i upływu czasu. „Marzy mi się żyć w dobrym zdrowiu i w wieku 150 lat nadal pić cappuccino z moimi koleżankami”.

„Czuję się w swojej skórze znacznie lepiej niż gdy miałam 20 lat. Jestem pewna siebie, lepiej sobie radzę z problemami. Akceptuję siebie taką, jaką jestem i wiem, że doskonałość nie istnieje”
Monica Bellucci przyszła na świat w 1964 r. w małej miejscowości Città de Castello w Umbrii we Włoszech jako jedyna córka Pasquale, właściciela firmy spedycyjnej, i Brunelli, gospodyni domowej. Pracuje od 14 roku życia, najpierw jako modelka, potem aktorka. Ma na swoim koncie kilkadziesiąt ról, mówi płynnie w trzech językach. W ostatnim filmie, „Na mlecznej drodze”, który wchodzi do kin 27 lipca – także po serbsku. Z małżeństwa z aktorem Vincentem Casselem, z którym rozwiodła się w 2013 roku, ma dwie córki. Obecnie mieszka w Paryżu, ale wkrótce z dziećmi i nowym partnerem chce przeprowadzić się do Lizbony.