1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Moda i uroda

Jak dbać o włosy i skórę zimą? Pielęgnacja na mróz w mieście i na stoku

Jak dbać o skórę zimą? Pamiętać o tłustym kremie i ochronie przeciwsłonecznej. (Fot. iStock)
Jedziesz na narty? Nie zapomnij spakować tłustego kremu. A przed wyjściem na stok ubieraj skórę na cebulkę: w serum, krem i SPF. Gdy mróz w mieście, też dobrze przyjąć taką taktykę.

Ułożenie dobrej pielęgnacji, gdy na zewnątrz mróz, a w domu od kaloryferów bije żar, to prawdziwe wyzwanie. Skóra potrzebuje nawilżania, natłuszczenia i regeneracji. Idealny zimowy krem powinien zawierać w składzie substancje wzmacniające płaszcz hydrolipidowy skóry (na przykład: ceramidy, kwasy tłuszczowe, glicerynę, kwas hialuronowy), substancje łagodzące oraz antyoksydanty.

Jak dbać o skórę zimą?

W mieście zimą skóra narażona jest na walkę ze smogiem. Pyły drobnocząsteczkowe i metale ciężkie zawieszone w powietrzu przyczyniają się do nadprodukcji wolnych rodników, rozwoju stanów zapalnych i osłabienia bariery ochronnej skóry. Stąd już krótka droga do powstania przebarwień, przyspieszenia starzenia skóry czy rozszerzenia porów. Dlatego warto zrobić sobie choć krótkie wakacje bliżej przyrody. Jednak nadal dobrze jest pamiętać, że mróz, wiatr i zmiany temperatury przy wejściu do pomieszczeń to wyzwanie dla naszej cery. Niska wilgotność powietrza przyspiesza transepidermalną utratę wody. Jej szybsze parowanie pogłębia suchość skóry oraz zaburza integralność bariery naskórkowej. Dlatego właśnie zimą często czujemy, że skóra jest sucha, szorstka i napięta. Zaostrzają się alergie, daje o sobie znać trądzik różowaty, a skóra naczynkowa jest jeszcze bardziej zaczerwieniona niż zwykle. Dlatego trzeba wiedzieć, jak dbać o suchą skórę zimą, tak aby nie dopuścić do ewentualnych podrażnień albo je ukoić.

Niskie temperatury spowalniają pracę gruczołów łojowych, zwiększając dodatkowo odwodnienie skóry i jej wrażliwość. Dlatego sucha
skóra wymaga jeszcze więcej nawilżenia i ochrony. Skóra tłusta natomiast, choć z natury jest bardziej odporna na niekorzystne warunki atmosferyczne, także wymaga nawilżenia. Nie może to być jednak samo serum z kwasem hialuronowym. Lepiej wybrać krem o lżejszej konsystencji.

Zwykle zmywasz makijaż wodą micelarną? Zimą lepiej sprawdzają się mleczka, kremy czy balsamy oczyszczające. To także dobry moment, żeby wypróbować serum na bazie olejku. Wystarczą dwie krople rozgrzane w dłoniach, a potem nałożone na twarz.

Jak zadbać o skórę zimą na nartach?

A co spakować na narciarski wyjazd? – Porządny tłusty krem – mówi dermatolożka Agnieszka Blizanowska z kliniki Wellderm. – Ja lubię po prostu wazelinę, tworzy na skórze dobrą warstwę ochronną. Do tego krem z SPF 50. Wiele osób kojarzy krem z filtrem ochronnym z latem, a przed słońcem musimy się chronić cały rok, szczególnie w górach, gdzie promieniowanie jest jeszcze bardzie
intensywne, słonce odbija się od śniegu – tłumaczy lekarka. I dodaje: – Jeśli dopiero planujemy stosowanie retinolu, lepiej nie robić tego przed samym wyjazdem, bo w połączeniu z zimnem, słońcem i wiatrem dodatkowo podrażni skórę.

Pielęgnacja włosów zimą

Po raz kolejny okazuje się, że mamy warto słuchać. Minusowe temperatury niosą ze sobą ryzyko przeziębienia cebulek włosów, co może mieć bardzo poważne skutki dla ich kondycji, a nawet powodować wzmożone wypadanie. – Osłabione w wyniku
braku ochrony przed zimnem mieszki włosowe nie są dostatecznie zaopatrzone w odpowiednie składniki, które są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania, co może skutkować także mniejszym dotlenieniem. W wyniku tego większa liczba włosów może przechodzić w fazę telogenu, czyli fazę wypadania – tłumaczy Anna Mackojć, trycholożka z Instytutu Trychologii.
Nie ma biegania po górach z odkrytą głową! Istotny jest także sam wybór czapki, gdyż jeśli jest ona za ciepła, to przegrzewamy gruczoły łojowe i zaczynają one pracować intensywniej, co skutkuje nadmiernym wydzielaniem łoju i tym samym powstaniem łojotoku. Z kolei zbyt cienka czapka podczas mroźnych dni nie daje nam odpowiedniego zabezpieczenia przed utratą ciepła.
– Najlepszym wyborem są czapki wełniane, gdyż nie przegrzewa się w nich głowa, a gruczoły łojowe pracują prawidłowo – zaleca trycholożka.

Czas na saunę

Zimą, po zejściu ze stoku, przyjemnie jest rozluźnić ciało w cieple, zrelaksować się, a przy okazji wzmocnić odporność. Finowie mówią, że z sauny może korzystać każdy, kto może do niej dojść. Saunowania nie mamy jednak we krwi, w przeciwieństwie do Finów, więc lepiej zaczynać ostrożnie. Gdy poczujemy dyskomfort, lepiej wyjść z sauny nawet po minucie, dwóch. Spa w dobrych ośrodkach narciarskich zwykle ma kilka rodzajów saun.
Najpopularniejsze są fińska (czyli sucha) i łaźnia parowa. W saunie fińskiej panuje wyjątkowo gorąca atmosfera, bo temperatura waha się od 60 do 100°C. Bardzo niska wilgotność (5–20 proc.) sprawia jednak, że taki żar da się wytrzymać.
W tradycyjnej saunie powietrze ogrzewał piec, w którym paliło się brzozowym drewnem. Do sauny wchodzi się nago lub w ręczniku zawiniętym wokół ciała –w tym wypadku należy mieć dwa ręczniki; drugi, by podłożyć pod pośladki lub się na nim położyć. Na początku lepiej zająć niższy poziom, a gdy organizm przyzwyczai się do gorąca, można przenieść się wyżej. Zgodnie z zasadami należy schłodzić ciało zaraz po wyjściu z sauny. Każdy seans powinien się składać z trzech faz: wypacania w saunie, chłodzenia i relaksu.

Po dniu na stoku dobrze jest zrelaksować się w saunie. Ciepło rozluźnia mięśnie, a odcięcie od świata zewnętrznego wycisza umysł. Przy okazji można nałożyć regenerującą odżywkę na włosy. (Fot. Getty Images)



Zaleca się powtórzyć cykl trzy razy. Z kolei w łaźni parowej, zwanej też turecką lub rzymską, panuje bardzo wysoka, sięgająca 100 proc., wilgotność. Temperatura jest jednak dużo niższa niż w saunie fińskiej: 40–45°C. Tradycja łaźni parowej wywodzi się z basenu Morza Śródziemnego, gdzie drzew, a więc i drewna, jest jak na lekarstwo. Nagość jest tu na miejscu, ale w ostateczności można wejść w kostiumie.
Seans w łaźni może trwać od kilkunastu do 30 minut. Najlepiej powtórzyć go trzy razy, a po każdej sesji schłodzić ciało. Czas pobytu w saunie możemy wykorzystać do pielęgnacji włosów. – Idealnie sprawdzą się w tym celu bogate, odżywcze maski – mówi Karolina Chodzeńska, fryzjerka z salonu Zwierzenia Grzebienia w Warszawie, trenerka marki Davines. – Hitem fryzjerskim są produkty bazujące na olejku roucou, który zawiera sto razy więcej beta-karotenu niż marchew. Sprzyja wzrostowi włosów i daje efekt anti-aging poprzez neutralizację działania wolnych rodników. Najlepszy efekt osiągniemy, gdy wmasujemy maskę w wilgotne włosy i owiniemy je ręcznikiem; ciepło w saunie wzmocni działanie kompresu.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze