Zabawy z dziećmi – rozwijanie kreatywności

123rf.com

Rozwijanie dziecięcej kreatywności ma same plusy. Maluch uczy się radzić sobie w każdej sytuacji, nabiera doświadczenia i nigdy się nie nudzi.
Kreatywność już jest w twoim dziecku. Ono się urodziło jako kreator przyszłości, ale nie zostanie nim, jeśli ten dar zablokujesz. Oto przykłady zabaw, które służą rozwijaniu twórczego myślenia:

„Wszyscy to samo, każdy inaczej”.

Rzuć rodzinie pomysł: robimy podstawkę pod doniczkę. Niech każdy zrobi ją, jak chce i z czego chce. To znakomity sposób na uświadomienie dziecku, że są różne drogi rozwiązania tego samego zadania.

„Co można zrobić z…?”

…szyszką, słoikiem, spinaczem? Niech przedmiot przechodzi z rąk do rąk i niech każdy wymyśla, co mu tylko przyjdzie do głowy. Początkowo dziecko, w obawie przed brakiem nagrody, będzie naśladować wasze pomysły, ale szybko odrzuci cudze tory myślowe i najpierw spenetruje, a następnie poszerzy własną wyobraźnię.

„W nowej roli”.

Twoje dziecko ma zapewne dziesiątki gotowych zabawek. Przez kilka dni bawcie się nimi, ale zmieniajcie reguły. Niech Barbie będzie szpiegiem międzyplanetarnym, a RoboCop fanatykiem pieczenia ciasteczek. Takie odrzucenie utartych ról daje dzieciom nie tylko masę radości, ale też odblokowuje na ich własne niesztampowe pomysły, co do różnorodnego wykorzystania zabawek.

„Domowy teleturniej”.

Jeśli w ten weekend zamierzacie wybrać się do zoo, niech ta tematyka wypełni cały tydzień. Jeszcze przez kilka dni bawcie się, czytajcie, rozmawiajcie, oglądajcie zdjęcia i budujcie z klocków tylko i wyłącznie zoo. A na koniec urządźcie mały teleturniej wiedzy o poszczególnych zwierzętach. Niech ktoś mówi, co niesie do jedzenia, a reszta rodziny zgaduje, dla jakiego to zwierzęcia. Bawcie się w odgadywanie zwierzęcych głosów, wymyślajcie kalambury, nazywajcie części ciała zwierząt. Takie zabawy utrwalają słownictwo, dają swobodę poruszania się w temacie. Poza tym już czterolatek chętnie się dowie i zapamięta, gdzie ptak ma lotki, a gdzie sterówki. Przyda się też piosenka o zoo, najlepiej z trudnymi słowami w rodzaju „mięsożerny”, „płaz”, „owady”, „odwłok”. I oczywiście nauczony na pamięć wierszyk Brzechwy „Zoo na wesoło”.

„Zapomnieliśmy zabawek”.

Dzieci mają zdecydowanie za dużo rzeczy do zabawy. A gdyby tak raz wyjechać gdzieś w głuszę i o nich „przypadkiem” zapomnieć? Stanąć przed koniecznością zastąpienia robotów szyszkami? Niebagatelnym plusem takich wyjazdów „w głuszę” jest też ograniczony dostęp do telewizora i Internetu, które w nadmiarze hamują kreatywność i młodych, i dorosłych.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »