1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. Mapa życia i gwiazdy

Mapa życia i gwiazdy

Każda z planet w układzie słonecznym ma własną energię. I każdy z nas na swój sposób z tą energią współistnieje. Horoskop to coś znacznie więcej niż 12 znaków zodiaku…

Skąd wzięły się właściwie znaki zodiaku? Tak naprawdę chodzi o 12 faz wyodrębnionych na ekliptyce (okrąg wyznaczający pozorny ruch Słońca przy obserwacji z Ziemi). W ciągu doby zmieniają się one co dwie godziny, w ciągu roku mniej więcej co miesiąc. Te fazy to 12 różnych rodzajów energii – Wodnika i Panny, Lwa i Barana… Każda faza podzielona jest na 30 stopni – jak łatwo wyliczyć, stopień zmienia się co cztery minuty. W praktyce oznacza to, że co cztery minuty mamy nowe dane potrzebne do sporządzenia kosmogramu – naszego horoskopu osobistego. Jak podkreśla Beata Dardas, terapeutka zajmująca się od lat astrologią, dokładną godzinę urodzin ustala się na podstawie pierwszego oddechu dziecka: „Byłoby dobrze, gdyby ktoś obecny przy porodzie wychwycił ten moment, bo kosmogram jest mapą naszego życia. To coś niezwykle bogatego, złożonego, wielowarstwowy rebus, wielopoziomowy symbol. Do tego pozostaje w ciągłym ruchu, pośród różnych zegarów – tranzytów, pól – to trwający nieustannie rytm życia”.

Energia gwiazd na urodziny

Każdy z nas jest jedyny w swoim rodzaju, niepowtarzalny: „W kosmosie współgrają ze sobą dwie zasady: uniwersalna i indywidualna – mówi Beata Dardas. – Nawet bliźnięta nie rodzą się jednocześnie, zwykle mija parę minut między pierwszym oddechem jednego i drugiego dziecka, każde z nich wpisuje się w inną cząstkę tego koła czasu, przez które przepuszczane będą wszystkie doświadczenia życiowe”. Jeśli wierzyć w reinkarnację i świadome wybory duszy, każdy z nas wybiera moment urodzenia, a tym samym układ planet, który temu wydarzeniu towarzyszy. Nie ma dobrych ani złych horoskopów: „To nasze, wypracowane wcześniej parametry życiowe. Pojawiamy się w tej wspaniałej symfonii planetarnej z określonym układem współrzędnych i z nim idziemy w świat”.

Planety nie determinują naszego losu – mamy przecież wolną wolę. Horoskop nie polega na przewidywaniu konkretnych zdarzeń. „Bardziej chodzi  o wzorce zachowań, z którymi mamy się zmierzyć. Będą one zabarwiać nasze doświadczenia, nadawać im określony rys gatunkowy, tonację – tłumaczy Beata Dardas. – Patrząc na kosmogram, łatwo można ocenić, czy życie człowieka bardziej przypomina komedię czy melodramat, jak reaguje na trudne sytuacje, jak myśli – czy widzi świat jako śrubkę, czy jako całość, czy jego umysł jest raczej intuicyjno-inwencyjny, artystyczny, czy bardziej logiczny, pragmatyczny. Na podstawie kosmogramu astrolog może nawet przewidzieć, jakim językiem będzie posługiwał się jego właściciel – czy będzie się lubował w ozdobnikach, barokowych zdaniach, czy komunikował w sposób bardziej chłodny i rzeczowy, jaki ma tembr głosu. To ogólnie, bo pojawia się żywy człowiek i wszystko nabiera dodatkowych barw i kształtów”.

W rytmie Księżyca

Przy analizie kosmogramu można wyróżnić trzy piętra. Położenie Słońca, Księżyca, Merkurego, Wenus i Marsa w momencie urodzin charakteryzuje naszą osobowość. Kolejny poziom to Jowisz i Saturn – pokazują, jaką rolę odegramy w życiu społecznym, w jakim stopniu związani jesteśmy z rytmem społeczności danego czasu.

I wreszcie Uran, Neptun i Pluton – ich ruchy są bardzo powolne, dlatego nazywa się je planetami pokoleniowymi. „Właściwie tylko obieg Urana wokół Słońca mieści się w granicach ludzkiego życia – wyjaśnia Dardas. – Neptun i Pluton to zegary na wiele pokoleń. Podczas ich wędrówki wokół Słońca dokonują się określone przemiany w cywilizacjach, ruchach religijnych, epokowe zmiany w sztuce. Jeżeli człowiek jest jednostką wybitną, ma pozostawić po sobie ślad, wtedy planety osobowościowe jego kosmogramu łączą się z większym, uniwersalnym porządkiem – Uranem, Neptunem i Plutonem właśnie”.

 
Energie gwiazd przenikają się ze sobą i – jak wszystko w kosmosie – pozostają we wzajemnej zależności. Jesteśmy włączeni w ten potężny system. Żeby się o tym przekonać, wystarczy obserwować Księżyc. W ciągu roku każdy z nas przeżywa 13 pełni i tyleż nowiów. Każda pełnia porusza na swój sposób nasze ciało i emocje, oczyszcza podświadomość. Zdaniem Beaty Dardas to rodzaj wentylu bezpieczeństwa: „Księżyc związany jest z żywiołem wody na całej planecie, z przypływami i odpływami oceanów. Kryształy wody zupełnie inaczej wyglądają pod mikroskopem w czasie pełni i nowiu. Podczas pełni są większe, jakby spuchnięte, występuje w nich nieład; przy nowiu są uporządkowane, piękne. A człowiek składa się w 80 procentach z wody!”. Nic dziwnego, że w czasie pełni nasze ciało nabrzmiewa, rany dłużej się goją, krwawienie jest obfitsze. Możemy gorzej spać, odczuwać poirytowanie, z trudem kontrolować pewne impulsy – a kierowcy gorzej wtedy prowadzą. Lepiej nie podejmować w tym czasie ważnych decyzji czy rozmów: „Pełnia wszystko wyolbrzymia, przy hipnotyzującym świetle księżyca łatwo ulec iluzji. Każda jest inna – trudne są te, w których dominują żywioły ziemi i wody, te związane z lżejszymi żywiołami – powietrza i ognia – mogą okazać się inspirujące.  Ale żeby coś klarownie zobaczyć – potrzebujemy nowiu, z jego właściwościami integrującymi. Na nowiu następuje skupienie świadomości, dobrze wtedy się wyciszyć, wsłuchać się w swój temat, ściągnąć z przestrzeni rozwiązanie”.

Niektóre progi są wspólne – 30 lat to cezura dorosłości, dojrzałości, odpowiedzialności. Wielkie zmiany w życiu następują zwykle po 40. roku życia – to czas wyzwolenia, poszukiwania i odnajdywania ogromnego bogactwa, fundamentów pod nowe życie

Każdy człowiek ma osobistą pełnię i nów, ale i bez dostępu do indywidualnego horoskopu możemy korzystać z 13 pełni i nowiów uniwersalnych zapisanych w każdym kalendarzu.

Jak wiadomo, Księżyc – nazywany w języku staropolskim miesiącem – związany jest z kobiecością. Pełny obieg Księżyca wokół Ziemi wynosi 28 dni – tyle czasu przeciętnie upływa też pomiędzy miesiączkami. Dziś astrologia potrafi obliczyć indywidualny cykl księżycowy kobiety – tzw. cykl Jonasa wykorzystywany jest do regulacji poczęć jako naturalna metoda antykoncepcji i sposób na poczęcie zdrowego dziecka. Pozwala też określić jego płeć.

Przeszkody i trampoliny

Dla Beaty Dardas kosmogram osobisty jest jak ziarno – dzięki niemu możemy zobaczyć, co dostajemy na starcie, sprawdzić, jak będzie się rozwijać w czasie: „Wielkie tranzyty (czyli przejścia planet po zodiakalnej trasie – przyp. red.) pozwalają określić jakość czasu, z jaką przyjdzie się nam zetknąć. Śledząc je, astrolog pomoże rozpoznać lata tłuste i chude, pokaże, kiedy można rozwinąć skrzydła i się wznieść, a kiedy trzeba będzie zacisnąć zęby i zakasać rękawy.  Niektóre progi są wspólne – 30 lat to cezura dorosłości, dojrzałości, odpowiedzialności. Wielkie zmiany w życiu następują zwykle po 40. roku życia: To czas wyzwolenia, poszukiwania i odnajdywania ogromnego bogactwa, fundamentów pod nowe życie. Mówi się, że mężczyźni przechodzą wtedy rewolucję, ale i u kobiet widać to dość wyraźnie – dojrzałość i mądrość łączą się z nawrotem młodzieńczych energii”.

Indywidualne progi rozwojowe to takie osobiste lekcje. I od nas zależy, jak przejdziemy przez te doświadczenia, co z nich wyniesiemy. Bardzo ważne jest nasze podejście, ale też interpretatora wykresu – Beata Dardas podkreśla, że potrzeba dużej ostrożności, delikatności, ważenia słów, żeby przypadkiem kogoś nie zaprogramować: „Nie powiedziałabym nikomu, kto jest na silnych tranzytach Saturna, żeby był przygotowany na niepowodzenie. Wręcz przeciwnie: Saturn jest strażnikiem prawa przyczyny i skutku – to czas ćwiczenia się, praktyk, nie wolno sobie odpuścić. Ale też nie należy wymagać od siebie niemożliwego – na silnym tranzycie Saturna poziom energii psychicznej jest obniżony, może się pojawić skłonność do melancholii, depresji. Dobrze mieć tego świadomość”.

 
Duże tranzyty mogą trwać latami, ale w ciągu roku ożywają w każdym z nas wszystkie archetypy planetarne obecne w chwili naszego urodzenia – troski i inspiracje, lęki i szanse wzrostu… Znajomość tych dat, wyliczonych przez astrologa, to świetna okazja do samoobserwacji: „Kiedy uruchamia się archetyp Urana, budzi się w nas poczucie wolności – stajemy się otwarci, gotowi do zmian, elastyczni. Bardzo lubimy te dni, bo są jak otwarte wrota w nowe możliwości, wyrzutnia poza czas i przestrzeń. Przy ożywionych energiach Jowisza wzrastamy również intelektualnie, zdobywamy nową wiedzę. Może nas rozwinąć podróż, kontakt z drugą osobą. Saturn to rzeczy ważne, poważne – czas zwiększonej odpowiedzialności, obowiązkowości. Pod wpływem Marsa pojawia się w nas duża chęć działania, ale też skłonność do konfliktów. Archetyp Plutona to ogromne przekształcanie, alchemia, nie zawsze jest wtedy przyjemnie. Za sprawą Neptuna można doświadczyć swojej słabości, niepewności, nieśmiałości, ale też głębokiej duchowości, pragnienia kontemplacji Źródła”. A przecież są jeszcze domy astrologiczne, przez które kolejno przechodzimy – każdy z nich jest inną płaszczyzną energetyczną, co innego w nas porusza: „W 12. polu odczuwamy zwykle zmęczenie, zniechęcenie, senność. Zdarza się nawet, że ludzie popełniają samobójstwa – mają poczucie końca, wpadają w ciężką depresję. Nie wiedzą, że za chwilę to minie, ponieważ wchodzimy w pierwsze pole kosmogramu związane z niezwykłą aktywnością, taką wiosną w nas. Następuje ogromny przypływ sił życiowych, człowiek czuje, że żyje – to jakby wtyczkę do prądu włożyć”.

Neptun i Pluton to zegary na wiele pokoleń. Podczas ich wędrówki wokół Słońca dokonują się określone przemiany w cywilizacjach, ruchach religijnych, epokowe zmiany w sztuce.

Pracując z ludźmi terapiami ajurwedyjskimi, Beata Dardas wykorzystuje często wiedzę astrologiczną (woli ją nazywać kosmobiologiczną) do diagnozy: „Chodzi o to, żeby rozpoznać, w jakim miejscu jest człowiek, dokąd zmierza. Jest to szczególnie przydatne przy kłopotach dzieci i młodzieży – kiedy rozpoznamy, na jakim tranzycie jest dziecko, łatwiej będzie mu pomóc. Na przykład na silnym tranzycie Urana człowiek dąży do poznania, poszukuje. Ale może też czuć się niezrozumiany, budzi się w nim potrzeba buntu i wtedy stosowanie restrykcji tylko pogorszy sytuację. Lekarstwa szukamy zawsze po opozycji, w tym wypadku będzie to faza Lwa – niekonwencjonalne działania twórcze, samoekspresja poprzez sztukę albo sport. Chodzi o to, żeby nie tłumić tej energii, tylko ją odpowiednio skanalizować”.

Dziwne losy Antonia B.

Możliwości astrologii są ogromne: dzięki kosmogramom porównawczym możemy zbadać, czego spodziewać się po relacjach z przyjaciółmi, partnerami (również firmowymi). Odnaleźć głębszy sens związków, spojrzeć na nie z lotu ptaka. Na kosmogramie mamy zaznaczone też kierunki świata – wyliczenia dotyczą więc nie tylko czasu, ale i przestrzeni: „Jeśli nałożymy linie poszczególnych planet na plan naszego miasta, możemy dokonać wielu ciekawych odkryć. Okaże się na przykład, że tam, gdzie przebiega linia Saturna, napotykamy różne trudności – nieżyczliwych ludzi, objazdy... Na linii Jowisza mogą mieszkać nauczyciele, których uwielbialiśmy, a na linii Marsa – sąsiad, który nam zalazł za skórę. Ta sama linia przechodząca przez łóżko małżeńskie może wywoływać kłótnie w związkach – czasem wystarczy przesunąć łóżko o parę stopni i napięcie opada”.

Można też pójść dalej i poprowadzić linie planetarne przez całą kulę ziemską – uzyskamy wówczas mapę astrokartograficzną, nasz potencjał na mapie świata. Pozwoli to sprawdzić, jak będziemy się czuć w różnych kulturach, z którymi z nich mamy bliskie związki. W zależności od tego, czego szukamy – partnera, dobrej pracy, możliwości poznawczych – astrolog podpowie nam, gdzie mamy największe możliwości samorealizacji. „Przy zmianie długości i szerokości geograficznej możemy przesunąć niektóre akcenty naszego życia – zmieniają się proporcje, pewne rzeczy wycofują się na dalszy plan, inne wypływają na powierzchnię – tłumaczy Beata Dardas. – Wiele przykładów pokazujących, jak to działa, znalazł specjalizujący się w astrokartografii Jarosław Gronert. Weźmy przypadek Antonia Banderasa: dzięki przeprowadzce z Hiszpanii do Los Angeles wszystkie ważne energie jego kosmogramu – zdolności aktorskie, potencjał sukcesu, sławy – zostały wywindowane, znalazły się na zenicie. W miejscu urodzenia cały ten potencjał był ukryty i bardzo możliwe, że nie zostałby wykorzystany. Współczesna astrologia pokazuje, że wszystko jest połączone, jesteśmy polem energii – świadomych i podświadomych, emocjonalnych, mentalnych, duchowych... Polem, które promieniuje, obejmuje całą planetę i pewnie wychodzi jeszcze dalej, gdzie nasza wiedza nie sięga”.

Beata Dardas psycholog, astrolog, terapeutka ajurwedy, mieszka i pracuje w Poznaniu.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze