1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. Tomasz Srebnicki – porady: Samotna, ale szczęśliwa?

Tomasz Srebnicki – porady: Samotna, ale szczęśliwa?

fot.123rf
fot.123rf
Dlaczego tak lubimy się zamartwiać? Bo to chroni nas przed konfrontacją z rzeczywistością, wobec której czujemy się bezradni i słabi. Zamartwianie się daje iluzję kontroli nad życiem. No właśnie – iluzję. Doktor Tomasz Srebnicki odpowiada na listy czytelników SENSU i radzi, jak przestać się martwić, a zacząć rozwiązywać problemy.

Jestem singielką, nie planowałam tego, ale cóż, tak się potoczyło. Staram się tego nie roztrząsać, tylko cieszyć się tym, co dał mi los. A był dla mnie naprawdę szczodry. Uwielbiam spędzać czas sama. Uwielbiam puszczać oko do życia, czyli: przyjemności, dystans, różnorodność, odmianę, radość oraz bycie w zgodzie z własnymi przekonaniami. Lubię też przedłużać sobie etap, kiedy jestem dorosła, ale wolna i bez zobowiązań rodzinnych. Najważniejsze, że jestem zdrowa i szczęśliwa, mam rodzinę, wykształcenie, przyjaciół, pasję, niezależność, energię. Mam ciekawy zawód i czas dla siebie. Przecież można być samotnym w związku. Wtedy mit radosnego singielstwa pryska, pozostaje nieumiejętność budowania więzi. Naprawdę jest dobrze, nie narzekam. Boję się tylko samotnej starości. Ale cytując Karla Waggerla, istnieje tylko jedno lekarstwo na moje wielkie kłopoty: małe radości. Prawda?    

Twoje refleksje na temat samotności są bardzo interesujące, zwierają także dużo rozwiązań zawartych w maksymach i cytatach, które przytaczasz. Czytając Twój list, zadałem sobie pytanie, czemu piszesz o lęku przed starością, skoro jest tak dobrze. Wystarczy przecież zabezpieczenie emerytalne, dobry dom opieki i pielęgnacja trwających przyjaźni, aby starość nie była związana z samotnością. Przyszła mi do głowy hipoteza o tym, że jest to lęk bezproduktywny, ponieważ nie ma żadnego zakorzenienia w rzeczywistości i nie jest powiązany z teraźniejszymi problemami (choć nie wiem, może masz na przykład 65 lat). Jeżeli tak by było, to zastanowiłbym się nad tym, jakie obecne problemy lęk przed starością inkubuje (oddala). Często zdarza się, że zamartwianie chroni nas przed konfrontacją z rzeczywistością, wobec której, z reguły bezzasadnie, czujemy się bezradni i słabi. Wtedy uciekamy w zmartwienia, ponieważ dają nam iluzję kontroli nad rzeczywistością. Dlatego zachęcam Cię do poszukania odpowiedzi na pytanie o przyczyny wysiłku, który wkładasz w to, aby uzasadniać tezę, że jest dobrze samej oraz poradzić sobie z lękiem przed samotnością na starość. Może samotność jest już dziś?

Dr n. med. Tomasz Srebnicki: certyfikowany psychoterapeuta poznawczo-behawioralny, asystent na WUM, dyrektor dydaktyczny, wykładowca w Centrum Psychoterapii Poznawczo-Behawioralnej

Więcej listów od czytelników znajdziesz w każdym numerze SENSu w rubryce Listy do psychoterapeuty.

Masz problem, z którym nie możesz sobie poradzić? Napisz do naszego eksperta: sens@zwierciadlo.pl

 

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Psychologia

Dlaczego boimy się samotności? Czy warto przed nią uciekać w pierwszy lepszy związek?

Czego się boisz? Co się pojawia, kiedy jesteś sama? Dlaczego własne towarzystwo jest dla ciebie źródłem cierpienia? (Fot. iStock)
Czego się boisz? Co się pojawia, kiedy jesteś sama? Dlaczego własne towarzystwo jest dla ciebie źródłem cierpienia? (Fot. iStock)
Zobacz galerię 4 Zdjęcia
Lęk przed byciem samą często popycha nas do desperackiego poszukiwania partnera. Albo do trwania w kiepskich relacjach... Tymczasem oswojona samotność to przestrzeń, którą można wypełnić na swój sposób. Także związkiem, który nie będzie odruchową ucieczką od samotności.

Większość z nas boi się samotności, co zrozumiałe. Jesteśmy istotami społecznymi, mamy potrzeby przynależności, bezpieczeństwa, akceptacji, inni ludzie są nam niezbędni do życia. Lęk przed samotnością budzi motywację do tworzenia nowych więzi i pielęgnowania już istniejących. Badania wykazują, że chroniczna samotność wpływa destrukcyjnie na nasz organizm. Osłabia system odpornościowy, zwiększa wrażliwość na ból, prowadzi do depresji, u osób starszych zwiększa ryzyko przedwczesnej śmierci. Zatem samotność rozumiana jako brak bliskich relacji z innymi to stan, który niewątpliwie warto zmienić. Problem polega na tym, jak to zrobić.

Samotność w związku

Elwira, lat 39, ma za sobą wiele krótkotrwałych związków, z których żaden nie skończył się ślubem, choć ona była na to gotowa od pierwszej randki. Teraz znowu jej związek zbliża się do końca. – Czy ja naprawdę tak dużo oczekuję, czy ciągle trafiam na jakichś popaprańców? – wybucha. – Chodzi mi tylko o to, żeby założyć rodzinę, to chyba normalne, prawda? Mam 39 lat, niedługo będzie za późno na dziecko, a Tomek zachowuje się tak, jakby mu było wszystko jedno! Nadal nie przeniósł się do Warszawy, widujemy się dwa, trzy razy w miesiącu, nie oświadczył się, choć wie, że mi na tym zależy. Niby próbujemy zrobić dziecko, ale w tych warunkach to pewnie nigdy się nie uda!

Dlaczego właśnie Elwira przyszła mi do głowy, gdy piszę o samotności? Przecież ona nigdy nie była sama. Gdy kończy jeden związek, natychmiast znajduje nowego chłopaka. A jednak w gruncie rzeczy jest samotna. Nie ma przyjaciółek, nie wchodzi w bliskie relacje z kobietami, bo uważa, że nie można im ufać. Nie zależy jej na przyjaźni, tylko na ślubie. Elwira ma jeden scenariusz na życie i jak najszybciej chce go zrealizować. Nie traci czasu na poznawanie nowego partnera i budowanie związku, od początku znajomości wie, czego chce, mężczyzna ma tylko spełnić jej oczekiwania. Ale nie spełnia.

– Powiedziałam mu, żeby poszedł do psychologa, a on twierdzi, że nie jest mu to potrzebne – opowiada. – A może jest coś, nad czym ty chciałabyś popracować? – pytam, bo w końcu na tym polega moja rola. – Nad tym, jak to zrobić, żeby zaczęło mu bardziej zależeć! Już podczas pierwszej wspólnej nocy zapytałam go, czy jest gotów się przeprowadzić, bo ja mam świetną pracę i mieszkanie, więc się nie ruszę. Odpowiedział, że tak. Minął rok, a on nie znalazł pracy w Warszawie i wcale nie wiem, czy naprawdę szuka! Nawet nie chce ze mną wyjechać na wakacje, bo tam, gdzie ja chcę jechać, to dla niego za drogo! Chciałam, żeby przyjeżdżał w każdy weekend, ale szkoda mu czasu i pieniędzy, choć na początku przyjeżdżał. Już dawno bym z nim zerwała, ale tak strasznie boję się samotności. – Przecież w tym związku też jesteś samotna – wolę się upewnić, czy dobrze zrozumiałam. – No tak, przez niego! Gdyby umiał podjąć decyzję, miałabym już rodzinę! – A gdyby jego nie było, to przez kogo byłabyś samotna?

Życie bez mężczyzny

Elwira długo się broni przed poszukaniem problemu w sobie. W końcu jednak zaczyna dostrzegać, że nie nawiązuje bliskich relacji nawet z mężczyznami, z którymi jest w związku. Próbuje ich nakłonić do czegoś, na co oni nie mają ochoty, ale ona nie chce tego widzieć. W dzieciństwie czuła się bardzo samotna, mama faworyzowała młodszą siostrę, do Elwiry miała ciągle pretensje, ojciec też odnosił się do niej krytycznie. Elwira miała nadwagę, więc czuła się gorsza od rówieśników. Często była obiektem ich żartów, nie chcieli się z nią bawić, nikt nie wybierał jej do swojej drużyny w grach zespołowych. Potem wyrosła na atrakcyjną kobietę, świetnie funkcjonuje zawodowo, ale lęk przed odrzuceniem i niskie poczucie wartości pozostały. Nie chce konfrontować się z tymi uczuciami i może właśnie to uniemożliwia jej tworzenie bliskich relacji. Chodzi jej jedynie o wyjście za mąż, które ma być dowodem, że wszystko jest z nią w porządku, bo bez mężczyzny czuje się bezwartościowa. – Boję się, że będę sama do końca życia i skończę jak postać z dramatu „Koncert życzeń” Yany Ross – wyznaje z płaczem.

Widziałam ten spektakl, w którym bohaterka nie mówi ani słowa, bo nie ma do kogo. Jest kompletnie samotna. Prowadzi zdrowe życie, wszystko ma pod kontrolą, dobrze zorganizowane i tylko nie wiadomo, po co się krząta, trudno znaleźć sens takiego życia. I w końcu z niego rezygnuje, przytłoczona samotnością, z której nie szuka wyjścia.

„Gdy nachodzi cię ból samotności, stań z nią twarzą w twarz, przyjrzyj jej się, nie próbuj uciekać. Jeżeli uciekniesz, nigdy jej nie zrozumiesz i zawsze będzie czyhała na ciebie za rogiem” – te słowa Jiddu Krisznamurtiego już kiedyś przytaczałam, bo wierzę w ich słuszność. Warto zapytać siebie, przed czym uciekamy. Czego się boisz? Co się pojawia, kiedy jesteś sama? Dlaczego własne towarzystwo jest dla ciebie źródłem cierpienia? Tylko spotkanie z demonami stwarza szansę na uwolnienie się od nich, nie ucieczka.

Oswoić samotność

Od samotności uciekamy niemal odruchowo. Gdy ją poczujemy, sięgamy po telefon, wchodzimy na Facebooka, włączamy ulubiony serial, zaczynamy robić coś, by ją zagłuszyć – każdy z nas ma swoje sposoby, by uciec od siebie. Nie chcemy być sam na sam ze swoimi uczuciami. Ale problem powraca i znów musimy uciekać.

Karolina, lat 29, pracuje nad doktoratem, prowadzi zajęcia ze studentami i mieszka z rodzicami, którzy są źródłem jej cierpienia. – Jestem na ich utrzymaniu, ale to normalne, kiedy się pisze doktorat, na uczelni zarabiam za mało. A oni traktują mnie, jakbym była nieudacznikiem, a nie ich powodem do dumy! Za to są dumni z mojej siostry, tylko dlatego, że wyszła już za mąż, jakby to była jakaś zasługa. Ja nie tracę czasu na zajmowanie się facetami, tylko ciężko pracuję. Rodzice mnie lekceważą, ale ja im pokażę, kiedyś będą musieli mnie docenić! Wszystkich ich przerosłam, im się nawet nie śniło o doktoracie, moja siostra też woli pieluchy niż karierę!

Karolina nie ma chłopaka i nigdy nie miała, ma kilka koleżanek, żadnej przyjaciółki. Twierdzi, że nie chce tego zmieniać, bo to by ją odciągało od pracy naukowej, która jest dla niej najważniejsza. Karolina nie ucieka od samotności, lecz się w niej pławi. Wypracowała świetne mechanizmy obronne, by czuć się lepszą od innych i nie mieć kontaktu ze swoimi uczuciami. A jednak szuka pomocy, od miesięcy przychodzi na spotkania.

– Co jest pani potrzebne, pani Karolino, skoro wszystko jest dobrze, tylko rodzice niezbyt udani? Tego pewnie nie zdołamy zmienić. – No chyba nie jest dobrze, jak pani myśli? Chyba coś jest ze mną nie tak? – z jej pytania przebija niepewność. – Co panią niepokoi najbardziej?

– Mama twierdzi, że bez nich sobie nie poradzę, a oprócz rodziców nie mam nikogo na świecie – Karolina wybucha płaczem. W końcu nawiązuje kontakt ze swoimi uczuciami. Ze sobą. Bez tego trudno tworzyć relacje z innymi.

Uciekamy od samotności lub uciekamy w nią z lęku przed światem, ale żadna z tych opcji nam nie służy. Samotność warto oswoić właśnie po to, by móc budować dobre związki z innymi.

Wyszła po polsku książka Julii Cameron, autorki światowego bestsellera „Droga artysty”. Już sam tytuł brzmi optymistycznie: „Nigdy nie jest za późno na nowy początek”. Książka adresowana jest do osób na emeryturze, ale i wcześniej warto z niej skorzystać. Cameron pokazuje, jak wiele można zdziałać w samotności. Proponuje konkretne rytuały, które pozwalają na nawiązanie kontaktu z samą sobą, wyrażenie własnych uczuć, budzenie kreatywności, poznanie i spełnienie własnych pragnień. Nie po to, by zapchać samotność, ale by żyć pełnią życia. Kiedy jesteśmy w kontakcie ze sobą, łatwiej nam nawiązać kontakt z innymi i czuć się częścią świata.

Gdy przestajemy uciekać przed samotnością, staje się ona mniej przerażająca. Powstaje przestrzeń, którą możemy wypełnić tak, jak chcemy. Możemy odkryć, na co mamy ochotę, czego pragniemy. Budzić swoje zainteresowania. Dbać o stare relacje i nawiązywać nowe.

W naszej kulturze związek wydaje się najlepszą, a może wręcz jedyną drogą ucieczki przed samotnością. Szukamy partnera, który ma być naszą „drugą połową”, bez niego czujemy się niepełne i samotne. Liczymy na to, że partner wypełni nasze emocjonalne dziury. A gdy już jesteśmy w związku, boimy się rozstania, trwamy w nim, nawet jeśli jest toksyczny.

Lęk przed samotnością odbiera nam wolność wyboru. Warto się z nim uporać, żeby nie być „skazaną na związek”, by umieć żyć i rozwijać się bez niego.

  1. Psychologia

Psychologiczne podłoże odczuwania samotności

Co, według badaczy, jest powodem tego, że czujemy się samotni? (fot. iStock)
Co, według badaczy, jest powodem tego, że czujemy się samotni? (fot. iStock)
Samotność doskwiera tak wielu ludziom, że warto przyjrzeć się, co na jej temat mówią badania.

Jak podkreśla Sławomir Prusakowski, psycholog i trener biznesu z Uniwersytetu SWPS: Samotność jest nam czasem potrzebna. Jednak samo poczucie osamotnienia może być efektem braku znajomości własnych potrzeb i trudnym doświadczeniem. Badanie przeprowadzone na Uniwersytecie Kalifornijskim wykazało, że 76% dorosłych czuje się samotnie.

Co może być powodem samotności według badaczy?

Po pierwsze – okoliczności i sposób w jaki żyjemy. Zbyt duża ilość bodźców i przeciążenie informacjami powodują tak duże zmęczenie u niektórych osób, że w następstwie wycofują się one z interakcji społecznych.

Kolejnym powodem samotności może być brak przestrzeni na autorefleksję, która umożliwia nam określenie swoich potrzeb. Jeżeli wokół nas jest chaos, to bardzo trudno jest usłyszeć, co dzieje się w środku nas. A jeśli sami nie odkryjemy swoich potrzeb, trudno nam będzie odnaleźć je w relacjach społecznych.

Innym zjawiskiem, które może być powodem samotności jest obawa, że nie znajdziemy akceptacji w oczach drugiej osoby. Z lęku przed odrzuceniem podejmujemy paradoksalny wybór: wolimy samotność niż odrzucenie.

We wspomnianych badaniach podjęto próbę zdiagnozowania tego, co różni osoby samotne od tych, które nie odczuwają bycia samemu w sposób negatywny. Okazało się, że osoby, które nie czują się samotnie charakteryzują się tak zwaną życiową mądrością. Składa się na nią 6 obszarów i związane z nimi codzienne praktyki:

  • wiedza o życiu – przyglądanie się mu i uważne doświadczanie go,
  • umiejętność zarządzania emocjami – ćwiczenie kontrolowania własnych reakcji na emocje,
  • empatia i współczucie – umiejętność przyjmowania perspektywy innych ludzi,
  • wgląd w siebie – samotność i cisza sprzyjają autorefleksji, która jest kluczowa do budowania relacji z innymi ludźmi,
  • akceptacja różnorodności – akceptując różnych ludzi i różne sytuacje, łatwiej jest nam nawiązać kontakt z innymi,
  • zdolność do efektywnego podejmowania decyzji – nie wystarczy rozumieć, że się jest samotnym i nie wystarczy wiedzieć, jakie ma się potrzeby – trzeba zacząć działać.
Rozwijając te cechy, możemy sprawić, że zminimalizujemy nasze poczucie osamotnienia. Samotność będziemy mogli potraktować jako okazję do zatrzymania się, poświęcenia sobie uwagi i nauczenia się umiejętności, które mogą nam pomóc budować wartościowe i silne relacje z innymi ludźmi – komentuje Sławomir Prusakowski, psycholog.

Źródło: materiały prasowe Uniwersytetu SWPS we Wrocławiu

  1. Psychologia

Plaga samotności - jak radzić sobie z poczuciem osamotnienia?

Co wpływa na odczuwanie przez nas samotności? Co mówią ostatnie badania? (fot. iStock)
Co wpływa na odczuwanie przez nas samotności? Co mówią ostatnie badania? (fot. iStock)
Czujemy się samotni w wielu sytuacjach i z różnych powodów. Zawsze jest jednak sposób, żeby, mimo trudności, wykorzystać to doświadczenie dla rozwoju osobistego.

 

Poczucie osamotnienia niekoniecznie musi pojawiać się u osób żyjących w pojedynkę. Często występuje w związkach i w rodzinie. Poniżej kilka przykładów, kiedy możemy odczuwać samotność:

Samotność z powodu braku partnera
To najczęstszy powód czucia się samotnym. Wydaje się, że ludzie stworzeni są do tego, żeby doświadczać bliskości. Bez dotyku, przepływu uczuć, seksu - nasz organizm wydziela zbyt mało oksytocyny i endorfin, żeby czuć się w pełni szczęśliwymi. I wtedy dokucza samotność odczuwana bardziej jako bolesne osamotnienie.

Samotność w rodzinie
Niektórzy ludzie nie czują, że są częścią rodziny. Mają poczucie głębokiej odmienności i niedopasowania. Przeżywają wyobcowanie a nawet traumę z powodu wykluczenia. Mogą wówczas doświadczać lęku, bo nie są wspierani przez system rodzinny oraz poczucia winy, z powodu tego, że zasłużyli na ostracyzm.

Samotność w małżeństwie
To też się zdarza i wcale nie rzadko. Ludzie są razem, ale tak naprawdę żyją w znacznym oddaleniu od siebie. Brakuje między nimi bliskości a pojawia się wrogość albo obojętność.

Samotność w grupie społecznej lub w pracy Zwłaszcza introwertycy i wrażliwcy nie potrafią odnaleźć się w grupach. Nie ma w nich często poczucia przynależności do grupy. W towarzystwie innych ludzi tracą dobre samopoczucie, komfort oraz poczucie bezpieczeństwa.

Jak radzić sobie z samotnością?

1. Przełącz się na czucie wewnętrzne.
Pierwszym krokiem w kierunku radzenia sobie z samotnością jest uświadomienie sobie jej. Dlatego zbadaj swoje osamotnienie i to, co w związku z nim czujesz. Najczęściej jest to lęk lub depresyjne nastroje. Każde z uczuć przyjmij i uszanuj.

2. Nie oceniaj źle swojej samotności.
Najczęściej krytykujemy się za to, że czujemy się samotni. „Jestem nieudacznikiem” - mówimy sobie. „Coś musi być ze mną nie tak” - zastanawiamy się. „Widać zasługuję na takie doświadczenie” - wydajemy na siebie wyrok. Tymczasem doświadczanie samotności nie ma nic wspólnego z twoją wartością jako osoby. Tego typu negatywne myśli zamykają cię w bolesnych uczuciach, które nie mogą znaleźć dobrego ujścia. Katujesz się tylko krzywdzącymi myślami i niewiele czujesz.

3. Popatrz na samotność jak na informację.
Jeśli czujesz się samotna w związku, zobacz co się pod tym kryje. Jaka jest kondycja tej relacji, gdzie ty w niej jesteś a gdzie partner. Uświadomienie sobie takiej samotności może być pierwszym krokiem do potrzebnych zmian. Czujesz się samotna w jakiejś grupie ludzi? Nie obwiniaj siebie za to, tylko pomyśl wśród jakich ludzi poczułabyś się dobrze. Poszukaj ich.

4. Podejdź do samotności jak do etapu.
Kiedy jest nam źle w danej chwili, trudno nam zobaczyć większy plan tego, co się dzieje. Podejdź do samotności jako do pewnego etapu w twoim życiu, który minie. Wykorzystaj tę ciszę na introspekcję i regenerację sił. Zasil swoje źródło energii.

5. Wykorzystaj samotność dla siebie.
To najlepszy czas, żebyś zajęła się rozwojem osobistym i wreszcie zaczęła robić to, na co zawsze miałaś ochotę. Naucz się czegoś nowego, zacznij uprawiać sport, popracuj nad swoją atrakcyjnością. Poczuj się ze sobą lepiej. Dzięki samotności można połączyć się ze sobą i własną siłą witalną. Ostatecznie właśnie samotność może doprowadzić do znaczącego związku.

 

  1. Materiał partnera

Czy można opóźnić klimakterium?

Fot. materiał partnera
Fot. materiał partnera
Jeżeli słowo menopauza przywodzi nam na myśl głównie uderzenia gorąca, wahania nastroju czy problemy z nadwagą, oraz jeżeli obawiamy się tego szczególnego okresu w naszym życiu – już teraz powinnyśmy dowiedzieć się o nim czegoś więcej.  Okazuje się bowiem, że moment pojawienia się klimakterium można opóźnić. Wiemy, że jest to możliwe, a jednocześnie nieskomplikowane. W tym przypadku nasze dobre samopoczucie powinno być dla nas priorytetem.

Czym właściwie jest okres przekwitania?

Pojawiająca się u kobiet menopauza sprawia, że organizm dąży do zakończenia okresu płodności. Klimakterium to proces naturalny i potrzebny. Niestety jest on też często bardzo niekomfortowy, a nawet uciążliwy – zwłaszcza że objawy nie znikają po kilku miesiącach. Chociaż ustaje menstruacja, to początkowo krwawienia występują nieregularnie. Najczęściej wymieniane symptomy przekwitania to uderzenia gorąca, bóle głowy i mięśni, kołatanie serca, wahania nastroju, zmęczenie, a nawet nieuzasadniony niepokój. Jeżeli objawy te są dla nas zbyt trudne do tolerowania, to powinniśmy skontaktować się z lekarzem – najlepiej z ginekologiem.

Kiedy pojawia się klimakterium?

W zależności od organizmu – klimakterium może pojawić się w różnym wieku. Zazwyczaj mówi się, że menopauza ujawnia się między 45. a 55. rokiem życia. Jeżeli jej objawy zauważymy znacznie wcześniej – powinniśmy niezwłocznie skontaktować się z lekarzem pierwszego kontaktu albo specjalistą, ponieważ jest to niepokojąca reakcja organizmu. Czasami przekwitanie zaczyna się wcześniej właśnie ze względu na złą kondycję naszego organizmu. Warto reagować od razu. Ile natomiast może trwać okres klimakterium i towarzyszące mu uderzenia gorąca? Tutaj również ciężko o jednoznaczną odpowiedź, ale zakłada się, że około 10 lat.

Co zrobić, aby opóźnić klimakterium?

Podstawowe pytanie, które często słyszą lekarze (zwłaszcza ginekolodzy), dotyczy tego, czy istnieje sposób na odłożenie w czasie okresu przekwitania. W końcu jest to moment, kiedy kobieta przestaje być płodna i w którym przyspieszają procesy starzenia. Okazuje się, że w pewnym stopniu mamy wpływ na to, jak wcześnie zacznie się menopauza. W dużej mierze zależne jest to od naszego stylu życia – zdrowe odżywianie, regularne uprawianie sportu, nawadnianie organizmu i zrezygnowanie z używek daje najlepsze rezultaty.

Ważne także, aby regularnie się badać oraz w razie potrzeby rozpocząć kurację hormonalną. Dzisiejsza medycyna znacząco się rozwinęła, dlatego lekarze mają możliwość pomóc pacjentkom przetrwać ten trudny czas. Specjalista na pewno zaleci nam jednak przede wszystkim zmianę diety na taką, która zawiera najważniejsze składniki odżywcze – ich niedobory pojawiają się podczas klimakterium.

Warto pamiętać, że podczas menopauzy nasza gospodarka hormonalna nie działa należycie – stąd też pojawiają się problemy z częstym przybieraniem na wadze, a nasza cera staje się mniej napięta i przesuszona. Zmarszczkom możemy natomiast przeciwdziałać poprzez stosowanie właściwych kosmetyków zawierających w składzie m.in. kwas hialuronowy czy koenzym Q10.

  1. Psychologia

Jestem sama, bo…

Kiedy bycie samemu staje się bardziej darem niż torturą, wiesz, że twoje szczęście nie jest przez nikogo uwarunkowane. (Fot. iStock)
Kiedy bycie samemu staje się bardziej darem niż torturą, wiesz, że twoje szczęście nie jest przez nikogo uwarunkowane. (Fot. iStock)
Nastawienie na własny komfort i potrzeby. Zbyt wysoko ustawiona poprzeczka oczekiwań. A może lęk wyniesiony z dzieciństwa, chęć bycia niezależną i samostanowiącą o sobie. Samotność z wyboru czy przypadku ma wiele przyczyn i… nie musi być taka straszna

W kulturze skupionej na dążeniu do zaspokojenia indywidualnego prawa do szczęścia, wśród singli, którzy znakomicie radzą sobie w pojedynkę, coraz częściej pojawiają się głosy, że bycie samemu to nie zawsze otwarty manifest dojrzałej samodzielności, ale sposób życia, którego się wcale nie planowało. Osoby po rozwodach, choć podjęły tę decyzję świadomie, przyznają, że odzyskana niezależność nie jest wcale taka kolorowa. Choć zmienia się społeczny obraz małżeństwa – już nie jest ono ostoją wartości i gwarantem stałości, a coraz więcej rodzin jest patchworkowych – to nadal tęsknimy za trwałym, szczęśliwym związkiem. Gdyby ktoś zagwarantował nam, że tam za rogiem czeka ktoś, z kim będziemy szczęśliwi, mało kto powiedziałby „nie”.  Nikt nie chce być sam, nawet jeśli twierdzi że chce.

Hania, 40-letnia singielka, mówi wprost: – Ktoś, kto ucieka przed związkiem, jest w pewnym sensie upośledzony emocjonalnie – tak myślę. Jasne, można całe życie przeżyć samemu, ale właściwie po co? Bywają też tacy, którzy mimo że mają żony czy mężów, są sami, ale tak naprawdę nie do końca sami, bo jednak mają do kogo się odezwać w domu czy nawet z kim się pokłócić! Mają kogo prosić o zakupy czy nawet na kim wieszać psy! To zupełnie co innego niż bycie samemu naprawdę... Generalnie nie zazdroszczę mężatkom, bo bardziej mój odruch wymiotny wzbudzają zdrady, fałsz i obłuda. I chęć bycia żoną, żeby odhaczyć obrączkę na palcu – dodaje. – Cel główny: nie być starą panną. A gdzie miłość? Gdy tak patrzę na niektóre mężatki, to mam wrażenie, że trzymają się związku głównie ze strachu, by nie być samą, i są też takie, którym wydaje się, że obrączka na palcu jest wystarczającym powodem, by na niezamężne koleżanki patrzeć ze współczuciem lub pogardą.

Dobra samotność

Choć samotność doskwiera, to bywa też zbawienna. Zwłaszcza jeśli wypełnia czas „pomiędzy” – gdy już zakończyliśmy ważną relację, a jeszcze nie nawiązaliśmy nowej. Wtedy możemy bliżej przyjrzeć się sobie, bez pośpiechu, bez zagłuszania deficytów kimś lub czymś z zewnątrz, gdy możemy sprawdzić, jak mi ze sobą jest, z czym sobie dobrze, a z czym gorzej radzę, jakie są moje największe potrzeby, ale i najważniejsze potencjały. Gdy nie patrzymy na potencjalnego partnera jak na kogoś, kto nas wypełni, uzupełni (jakbyśmy sami byli niewystarczająco kompletni). Idealna „druga połówka” może się nigdy nie pojawić. Z prostego powodu – bo jej nie ma. Każdy z nas jest całością, jest kompletny. Dobrze to wiedzieć zwłaszcza w czasach, gdy małżeństwo nie gwarantuje ani bycia szczęśliwszym, niż kiedy jest się samemu, ani czegoś stałego, co daje poczucie bezpieczeństwa. To poczucie możemy dać sobie tylko my sami. I warto się tego dowiedzieć właśnie wtedy, kiedy akurat nie jesteśmy z nikim w związku. Wojciech Kruczyński, psycholog, autor książki „Wirus samotności”, mówi: – Jeśli umiesz cieszyć się samym sobą, dla innych ludzi jest to sygnał, że masz wiele do zaoferowania – że przebywając blisko Ciebie nie tylko nie będą czuli się wykorzystywani, ale wręcz zostaną w jakiś sposób zainspirowani, wzbogaceni lub ogrzani Twym wewnętrznym ogniem.

Basia, 36-latka, zawsze myślała, że będzie mieć dom, męża i dwójkę dzieci. Na potencjalnych partnerów na męża patrzyła dość krytycznie, wyszukując cechy, które mogą przeszkodzić w dopełnieniu tego obrazu. Z czasem, gdy już uznała, że ideału nie ma, gotowa była związać się z aktualnym chłopakiem, próbując zaakceptować go takim, jakim jest. Był już pierścionek zaręczynowy i miał być ślub… Realna szansa, że plan się ziści, okazała się jednak zbyt przerażająca i dziś Basia od kilku lat jest sama. – Może to wyświechtane, ale w pojedynkę każdy dylemat, nawet najdrobniejszy, urasta do rangi megaproblemu, tragedii, czarnej dziury, katastrofy. Może trochę przesadzam, ale w pojedynkę trudniej się „ogarnąć” i znów przyjąć „właściwą perspektywę rzeczy” – wyznaje. – Przyjaciele? Pewnie, są bardzo ważni, ale z doświadczenia wiem, że kiedy ten sam problem przegada się z osobą bliską sercu, ma się wrażenie, że jest was dwoje do rozwiązania tej kwestii. A kiedy ten sam problem omawiasz z przyjaciółką – dostajesz rady, wskazówki, a i tak wszystko spoczywa na twoich barkach. Mimo pomocy, jesteś sama i sama musisz to zrobić. Odkąd jestem singielką, brakuje mi na co dzień męskiej energii. Po pracy zazwyczaj nie chce mi się samej iść do kina, na spacer, na piwo czy coś ugotować. Siadam i czytam książkę, pracuję, oglądam film w telewizji, ale sama. Brakuje kogoś, kto powie: „Chodź, idziemy na spacer”. Tęsknię za ciepłem drugiego człowieka, pocałunkami, seksem, dotykiem. Tęsknię za „okazywaniem i odbieraniem”, że się komuś podobam, że ktoś na mnie zwraca uwagę, że jestem dla kogoś atrakcyjna... Próżne? Może tak, ale bardzo ważne. Bez tego niezwykle trudno stawić czoło życiu i światu, a kiedy się wie i czuje, że ktoś za tobą stoi i cię wspiera, jest łatwiej.

Choć tęskni za związkiem, przyznaje, że lubi też być sama: – Doceniam bycie samej ze sobą. Za możliwość wykonywania różnych dziwnych rzeczy o rozmaitych porach dnia i nocy. Namiętnie korzystam z kąpieli o 13.00 lub 14.00. Nikt mi nie zawraca głowy, nikt nie stuka do drzwi. Doceniam i korzystam z tego. Bezkarnie mogę nałożyć maseczkę na twarz – bez jej utraty przed moim ukochanym.

Dopiero gdy umiemy być sami, gdy kochamy siebie łącznie z naszymi wadami, to możemy pokochać kogoś także z jego wadami. – Kiedy bycie samemu staje się bardziej darem niż torturą, wiesz, że twoje szczęście nie jest przez nikogo uwarunkowane – mówi Bob Mandel, pisarz i terapeuta, autor książki „Terapia otwartego serca”. – Wówczas możesz wybierać związki, które automatycznie odzwierciedlają miłość, jaką znalazłeś w sobie.

I – dodam od siebie – nikomu niczego nie zazdrościć.