1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. "Mój partner relacjonuje szczegółowo związek matce. Już mam tego dosyć". Odpowiada Katarzyna Miller

"Mój partner relacjonuje szczegółowo związek matce. Już mam tego dosyć". Odpowiada Katarzyna Miller

Bardzo wiele kobiet ma problemy z synami matek, którzy byli wychowywani albo przez samotną matkę albo przy nieobecnym ojcu. (fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Dzwoni do niej 10 razy dziennie, pyta o wychowanie naszej córki, mówi do niej "kochanie"! Liczy się z jej zdaniem, a nie z moim. 

  • Moja droga jesteś w trójkącie.
  • Ponieważ jest tak od początku więc jesteśmy ciekawe, dlaczego dopiero teraz masz dosyć.
  • Taka relacja jest od razu widoczna, ciągnie się latami i to matka jest partnerką życiową twojego faceta.
  • Prognoza nie jest dobra.
  • Ten mężczyzna musiałby zrozumieć swój problem i iść na terapię, żeby zrobić w swoim życiu właściwe miejsce dla partnerki.
  • Najczęściej jednak jest to układ, który słabemu i niedojrzałemu mężczyźnie odpowiada - ma dwie kobiety dbające o niego i rywalizujące o jego względy.
  • Chyba nie zadałaś sobie pytania, czy jesteś w stanie być w takim układzie i czy tego chcesz.
  • Powiedz partnerowi, że taki stan rzeczy ci nie służy i chcesz, żeby jego matka wycofała się z relacji z wami - najlepiej zupełnie - na jakiś czas.
  • Idź na terapię.
  • Dowiedz się, dlaczego pozwoliłaś sobie przez tyle lat być na drugim miejscu i trwać w tak wyniszczającej relacji. Dlaczego pozwalasz sobą sterować.
  • Co daje bycie grzeczną dziewczynką?
  • Uwierz w to, że nadajesz się do bycia matką i to co robisz i jak to robisz jest dobre.
  • Naucz się pokazywać złość i negatywne emocje.
  • Wyznaczaj teściowej granice - mów jasno, czego sobie nie życzysz i co ci nie odpowiada.
  • Wzmocnij siebie, otocz się mądrymi kobietami.
  • Poznaj siebie i zacznij sobie ufać.
  • Stań na własnych nogach.
  • Przyjmij zasadę, że jeżeli nie pasuje ci ta sytuacja i jest dla ciebie niekorzystna - to w niej nie musisz trwać, możesz ją zostawić.
Katarzyna Miller: Bardzo wiele kobiet ma problemy z synami matek, którzy byli wychowywani albo przez samotną matkę albo przy nieobecnym ojcu. Nauczyli się, że świat kręci się wokół mamusi, a mamusia wokół nich. Ona karmi, ona wychowuje, ona kocha, ona jest cała dla synka. To się nazywa mamisynek. Takie teściowe są nie do zniesienia dla żon, a żony, jakiekolwiek by nie były, są nie do zniesienia dla teściowych. To jest odwieczny problem, kiedy "kochająca mamusia" musi się pogodzić ze "stratą" syna i nie godzi się nigdy, bo synową traktuje jak wroga i nieustannie szuka okazji do manifestowania swojej pozycji. A syn się na to zazwyczaj godzi, bo w rzeczywistości wcale mu ta sytuacja nie przeszkadza. Bardziej denerwuje się marudzeniem i narzekaniem żony, która ma pretensje, że on pozwala mamusi się wtrącać w ich życie. Konflikt pt. "Czyj on jest?" ciągnie się w nieskończoność. Partnerką życiową takiego mężczyzny jest dalej jego matka, przy niej jest cieplutko i bezpiecznie, a żona służy właściwie tylko do seksu.

Suzan Giżyńska: Co możemy poradzić takiej biednej kobiecie? Kto odpowiada za taką sytuację? Ojciec, którego nie było?

Katarzyna: Przede wszystkim kobieta, która pokazuje swoją bezsilność wobec takiej sytuacji, nie uratuje go przed matką. Takie partnerki narzekają, krzyczą, marudzą, mają pretensje o każdy telefon do mamusi, każdy do niej wyjazd i tym samym pokazują swoją słabość. Wówczas facet zwraca się do matki jeszcze bardziej, a w takim małżeństwie nie pozostaje już prawie nic.

Tylko silna kobieta może przeciwstawić się zaborczej teściowej, nie walcząc jednocześnie z mężem. Dla młodej kobiety, która w pakiecie z facetem dostaje jego trudną mamę, taka sytuacja jest bardzo uciążliwa. Nie zawsze potrafi z niej dobrze wybrnąć. Chciała mieć matkę, a dostała rywalkę, w dodatku taką, której, w jej ocenie, nie da się pokonać.

Suzan: Powiedz coś o tej właściwej kolejności, jest ślub i kto jest na pierwszym miejscu?

Katarzyna: Mąż/żona zawsze są na pierwszym miejscu. Facet zakłada własną rodzinę i zaczyna być za nią odpowiedzialny. Może się oczywiście poradzić matki czy ojca, skorzystać z ich doświadczeń, ale po to, by samemu decydować. U nas to jest mało popularne, bo dziadkowie zazwyczaj są używani do zajmowania się wnukami. Wcale nie muszą tego robić, to nie jest ich obowiązek, a młodzi rodzice często tego wymagają, a dziadkowie z kolei się na to godzą, bo nie wiedzą, co zrobić ze swoim życiem na emeryturze.

Suzan: Czy takie rzeczy widać na początku znajomości? Że facet jest mamisynkiem?

Katarzyna: Myślę, że niektóre z takich sytuacji są tak wyraźne, że widać je od razu. Wiele razy mówiłam kobietom: "Zobacz jak najszybciej, jakie on ma relacje z matką!". Źle jest wtedy, gdy albo jest dla niego najważniejsza i zbyt ważna, albo jej nie szanuje.

Przyjmij zasadę, że jeżeli nie pasuje ci ta sytuacja i jest dla ciebie niekorzystna - to w niej nie musisz trwać, możesz ją zostawić. (fot. iStock)

Suzan: Wydaje mi się, że kobieta spychana w kąt przez matkę swojego męża, zaczyna tracić poczucie wartości. Żyjąc w trójkącie i będąc najsłabszym kawałkiem tego trójkąta, czuje się coraz gorsza, nieważna i niepotrzebna. Coraz gorzej funkcjonuje, może też zacząć zaniedbywać swoje dzieci.

Katarzyna: To prawda. Dodatkowo, pozostali członkowie trójkąta widząc jej słabość, lekceważą ją coraz bardziej i pozbawiają należnych jej praw. To lawina zmierzająca do destrukcji...

Suzan: kto może to przerwać?

Katarzyna: Bardzo często nie ma nikogo, bo wydaje się, że kolejną osobą, która miałaby coś do powiedzenia byłby teść. A jego zazwyczaj nie ma albo jest jedynie fizycznie, bo gdyby był prawdziwym ojcem, do takich relacji syna z matką by nie doszło.

Suzan: Myślę, że taki "synek mamusi" podświadomie uważa, że dla niego żadna kandydatka nie jest wystarczająco dobra.

Katarzyna: To syndrom księcia, który szuka księżniczki na ziarnku grochu. Książę jest tak wychowany, że nie ma dla niego wystarczająco dobrej księżniczki. Jeździ po świecie sam, odrzuca kolejne kandydatki, bo wie, że mamusi nie będą się podobać. Przez to jego wybór do niego nie należy. Patrzy na kobiety oczyma matki.

Jednak przychodzi do pałacu taka biedota, samotna, przemoczona, taka delikatna i bezbronna. W dodatku przedstawia się jako prawdziwa księżniczka. Książę chce jej pomóc, zaprasza ją do pałacu, ale mamusia musi sprawdzić, czy to rzeczywiście jest księżniczka. Kładzie ją na 70 materacach, a na sam spód kładzie groszek. Następnego dnia pyta, jak się wyspała. Okazuje się, że kiepsko, bo coś tam jednak uwierało. No i proszę, mamusia może ją wziąć na synową.

Taka panienka jest bezradna, trzeba się nią opiekować, nie sprzeciwi się niczemu, nie będzie miała swojego zdania, zrobi wszystko, co każe teściowa. Będzie księżniczką, ale bezwolną i pięknie wyglądającą. Mamusi to pasuje najbardziej.

Suzan: Taka matka jest na wyciągnięcie ręki dla syna. Zawsze czeka z obiadem, z ulubioną zupą. Jeśli jego żona nie chce być drugą matką, sprzeciwia się mężowi, on natychmiast leci do mamusi. A ona wtedy mówi: "Chodź, zostań, odchucham cię, odpoczniesz sobie", zdejmuje mu płaszcz i podaje ciepłą zupkę.

Katarzyna: A syn powie: "No mamusiu, takiej pomidorowej jak ty, to nikt na świecie nie zrobi".

Suzan: Mądry mężczyzna powinien sam stawiać matce granice.

Katarzyna: Jak on ma być mądry, skoro wychowano go na mamisynka? To naprawdę trudna sytuacja dla wszystkich.

Suzan: Moja koleżanka kiedyś poznała faceta, który postanowił powiedzieć o nich swojej mamie. Doszedł do wniosku, że to jest poważne i chciał zakomunikować, że ma już partnerkę. Koleżanka była bardzo młoda, a chłopak, mówił o nich swojej mamie,jakby chciał jej zrobić na złość, jakby mówił jej: "Mszczę się na tobie, znalazłem kogoś innego!". Mamusia przeczekała miesiąc miodowy, a gdy zaczęły się poważniejsze problemy, co facet zrobił?

Katarzyna: Poleciał do mamusi... Taki facet jest zły na matkę, bo ona go ubezwłasnowolnia, ale i tak nie potrafi zachować się inaczej niż schować się pod jej kiecę. Jest świetna książka "Mężczyzna pozwala kochać. Głód kobiety" Wilfrieda Wiecka, w której autor mówi: "Moja mamusia mnie głaskała, co uwielbiałem, a jednocześnie zamykała w klatce, czego nienawidziłem". Zestaw tych dwóch rzeczy jest dla syna bardzo trudny. Chłopiec czuje się najważniejszy, a jednocześnie nie jest wolny. Dodatkowo karmi się go poczuciem winy, gdy np. matka mówi: "Wiesz, gdy ty nie wracasz na noc, ja nie mogę usnąć".

Matka żyje tylko szczęściem swojego syna. Tylko nim i dla niego. Z jednej strony facet chce mieć kobietę, ale nie jest na to przygotowany. Spotyka się z wymaganiami ze strony partnerki, jak to w związku, czasem pretensjami, warunkami. Przypomina mu to matkę, wścieka się. Ale jest niedojrzały i nie umie nic z tym zrobić, oprócz okazywania niezadowolenia.

Suzan: Apelujemy do kobiet, które mają synów, aby nie stały się takimi właśnie matkami.

Katarzyna: Oczywiście możemy wystosować taki apel, ale nie wiem, czy on coś da. Problem polega na tym, że panie nie identyfikują się z taką sytuacja, myśląc, że ich to nie dotyczy. Nie widzą problemu. One przecież tylko kochają swoje dziecko. W miłości przecież nie ma nic złego. A prawdziwa matczyna miłość nie zawłaszcza i nie nadużywa. Dlatego tak ważne jest, aby kobieta jak najwcześniej w swoim życiu nauczyła się być zadowolona z siebie i żeby nie musiała żyć życiem swojego dziecka.

Suzan: Nasza bohaterka ma szansę poczuć ulgę, jeśli zrozumie, że każda inna kobieta na jej miejscu byłaby tak samo traktowana przez teściową. Nie dotyczy to jej, ani jej wartości jako osoby czy kobiety. Ta sytuacja pokazuje zaburzoną chorą relację między matką a synem. Ona zaś ma obowiązek wobec siebie, poszukać np. pomocy, jeśli jej samej trudno zdecydować, co powinna zrobić dalej.

Więcej w książce "Instrukcja obsługi kobiety" Katarzyny Miller i Suzan Giżyńskiej, Wydawnictwo Zwierciadło.

Instrukcja obsługi kobiety Katarzyna Miller, Suzan Giżyńska Zobacz ofertę promocyjną
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze