Paryż ma beret, Londyn trencz, a Wenecja – aksamitne pantofle zwane friulani. Keira Knightley właśnie przypomniała światu, dlaczego ten niepozorny but jest idealny na włoskie wakacje – i nie tylko.
Zastanawiasz się czasem, jak spakować walizkę na europejski city break, żeby stylowo wtopić się w tłumie lokalsów? Weź przykład z Keiry Knightley, która została wczoraj sfotografowana podczas spaceru z rodziną po kanałach Wenecji. Aktorka miała na sobie stylizację niemal nieodróżniającą się od typowej turystki – czapka z daszkiem, obszerne dżinsy, prosta koszulka, czarny kardigan i bawełniana torba – ale całość dopełniały aksamitne buty w stylu Mary Jane zwane friulani: dyskretny (i szykowny!) ukłon w stronę lokalnej kultury.
Friulani to wenecka odpowiedź na baleriny i loafersy
Historia friulani – zwanych też furlane lub scarpet – zaczyna się w XIX wieku w regionie Friuli–Wenecja Julijska. Ich pierwsze wersje powstawały dosłownie z tego, co było pod ręką: po II wojnie światowej włoskie rodziny szyły je z aksamitu rozebranych teatralnych kurtyn i spłaszczonych opon rowerowych, które służyły za podeszwę. Ten sam materiał – guma z rowerowych dętek – stanowi do dziś tradycyjną podstawę friulani, i właśnie tu tkwi zasadnicza różnica między nimi a espadrylami, które mają plecioną podeszwę jutową.
(Fot. Instagram: Madalena Bento)
Buty szybko stały się nieodłącznym atrybutem weneckich gondolierów – równie charakterystycznym jak ich słynne marynarskie paski. Dziś produkuje je wiele włoskich marek. Jedną z najbardziej znanych jest Piedàterre Venezia, szyjąca aksamitne baleriny od 1952 roku – w tym wersje z paskiem Mary Jane w kilkunastu kolorach. Właściciel marki podkreśla, że produkcja odbywa się w stu procentach we Włoszech – „nie 99,9 procent”. Klasyczne modele kosztują 89 euro, te z droższych tkanin nawet 350 euro. Inni lokalni producenci butów friulani to Vibi Venezia i Viani Milano.
Firiulani Mary Jane, Piedaterre Venezia, ok. 660 zł (mat. prasowe)
Wiosenne stylizacje z dżinsami i friulani w roli głównej
Sekret popularności friulani tkwi w ich wszechstronności. Są lekkie, zajmują minimum miejsca w walizce i pasują równie dobrze do lnianej sukienki na lato, co do szerokich dżinsów – dokładnie tak, jak zaprezentowała nam to Knightley, stylizując je w luźnym looku w stylu off-duty. Co najlepsze, wpasują się równie dobrze do garderoby minimalistki i do ekspresyjnych stylizacji w stylu boho.
Fani tych butów chwalą je za wygodę podczas podróży i zdolność do odnajdywania się w każdym kontekście – od plaży po kolację w restauracji. Ale uwaga: friulani to but stworzony do leniwego spaceru, nie do marszu po 10 000 kroków dziennie. Weź to pod uwagę, zanim spakujesz je jako jedyną parę butów do bagaża podręcznego...
<!--jt:related class="left" src="https://zwierciadlo.pl/js/tiny_mce/plugins/jtinfobox/img/related.png" />