Nie ma w nich wartkiej akcji, epatowania dramatem czy napięcia wywołującego ciarki na skórze. To nie książki, które czyta się jednym tchem. Quiet novels oferują coś innego, znacznie cenniejszego: zapraszają do zwolnienia tempa i spokojnego delektowania się lekturą. To literatura, która bardziej szepcze, niż opowiada – i właśnie w tym tkwi jej siła.
Quiet novel, termin, który na polski możemy luźno przetłumaczyć jako „cicha powieść” lub „cicha literatura”, nie ma jednej, sztywnej definicji. Najczęściej jednak odnosi się do książek, w których na pierwszy plan wysuwa się nie fabuła, lecz bohater – a dokładniej jego życie wewnętrzne. Punkt ciężkości przenosi się więc w stronę obserwacji, emocji, refleksji i relacji. W tych historiach myśl bierze górę nad czynem. Nie oznacza to jednak braku akcji – ona również jest, tyle że bardziej subtelna, wyciszona. Zamiast pędzić naprzód, zatrzymuje się przy drobnych momentach i pozwala pobyć z bohaterem dłużej: odnaleźć się w jego dylematach, porażkach i pragnieniach.
Ciche powieści to książki, które smakuje się zdanie po zdaniu, a nie pochłania. Często większe znaczenie ma w nich to, co niewypowiedziane, ukryte między słowami. Styl bywa oszczędny i powściągliwy, ale jednocześnie niezwykle precyzyjny.
Quiet novels nie przypadną do gustu każdemu. Ba, część powie, że to „strasznie nudne książki”, bo są zbyt spokojne i nic się w nich nie dzieje. Ale w tym właśnie tkwi ich największa wartość. Nie zachwycą fajerwerkami, ale oferują coś znacznie cenniejszego – wgląd w siebie. W świecie przesyconym bodźcami są jak moment zatrzymania; przynoszą spokój, wyciszenie i uważność. Jeśli szukasz literatury, która skłania do namysłu, zostawia przestrzeń na własne interpretacje i pozwala na chwilę odetchnąć, bardzo możliwe, że odnajdziesz się właśnie w świecie cichych powieści. Na początek warto sięgnąć po te trzy tytuły.
Czytaj także: Literacka apteczka: 5 otulających książek, które ratują w kryzysie emocjonalnym
„Traktat o łuskaniu fasoli”, Wiesław Myśliwski
Gdy słyszę „cicha powieść”, od razu myślę „Wiesław Myśliwski”. Jego proza jest kwintesencją polskiej literatury do delektowania się – zaproszeniem do zwolnienia, uważności i chwili na refleksję. „Traktat o łuskaniu fasoli” to zaś sztandarowy przykład książki, w której pozornie nic się nie dzieje – dwoje mężczyzn siedzi na ganku i łuska fasolę – ale tak naprawdę dzieje się wszystko. Starszy mężczyzna nieśpiesznie snuje opowieść o swoim dzieciństwie, wojnie i czasie po niej, a także o niespodziewanych sytuacjach, które prowadzą nas tam, gdzie nie zawsze planowaliśmy się znaleźć. Jego historia układa się zaś w refleksję nad pamięcią, przypadkiem i sensem ludzkiego losu, pokazując, że życie najpełniej istnieje właśnie w opowieści.
(Fot. materiały prasowe)
„Okruchy dnia”, Kazuo Ishiguro
Stevens, oddany swojej pracy kamerdyner, przez całe życie podporządkowywał wszystko służbie i lojalności wobec pracodawcy. Kiedy po latach pracy w Darlington Hall, owianej teraz złą sławą z powodu pronazistowskich sympatii jej właściciela, wyrusza w podróż przez Anglię, by namówić do powrotu dawną gospodynię, zaczyna wspominać przeszłość i stopniowo konfrontuje się z wyborami, które ukształtowały jego życie. Nagrodzona Bookerem powieść „Okruchy dnia” to historia będąca studium godności, zaprzepaszczonych szans i złożoności ludzkiego serca. Subtelna, powściągliwa, a jednocześnie poruszająca do głębi.
(Fot. materiały prasowe)
Czytaj także: Od tych książek zacznij znajomość wielkiej literatury, żeby się nie zniechęcić. 5 tytułów na start
„Stoner”, John Williams
William Stoner, syn ubogich farmerów z Missouri, trafia na studia, gdzie przypadkowe spotkanie z literaturą całkowicie odmienia jego życiową drogę. Zamiast wrócić w rodzinne strony, zostaje na uniwersytecie jako wykładowca i tam buduje swoją cichą, pozornie zwyczajną egzystencję. „Stoner” jest powieścią bez wielkich zwrotów akcji, za to z narastającym ciężarem codziennych wyborów, małżeństwa bez miłości, akademickich sporów i pragnień, które nigdy nie znajdą ujścia. Sam autor wyznał: „Chciałem napisać powieść, która byłaby szczera, a nie sensacyjna, która przytrzymywałaby uwagę czytelnika bez uciekania się do sztuczek i wymysłów i która wzruszałaby na tym samym poziomie, na jakim wzrusza nas życie”. I to mu się udało.
(Fot. materiały prasowe)