1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Książki
  4. >
  5. Jak majówka, to tylko z dobrą książką. 5 tytułów, przy których nie będziesz się nudzić

Jak majówka, to tylko z dobrą książką. 5 tytułów, przy których nie będziesz się nudzić

(Fot. Kala Moments/Getty Images)
(Fot. Kala Moments/Getty Images)
Choć dopiero co zaczął się kwiecień, niektórzy już uciekają myślami do majowego długiego weekendu. Mój plan na majówkę? Przede wszystkim – odpocząć. Najlepiej na świeżym powietrzu i z dobrą książką pod ręką. Jeśli masz ochotę na podobny scenariusz, wybrałam dla ciebie kilka tytułów, przy których nie będziesz się nudzić, za to skutecznie odetniesz się od rzeczywistości.

„Goście weselni”, Alison Espach (Wydawnictwo Poznańskie)

Był piękny dzień w Newport, kiedy Phoebe Stone pojawiła się w zajeździe Cornwall Inn – w zielonej sukience, złotych szpilkach i… bez bagażu. A choć recepcjoniści wzięli ją za uczestniczkę wesela, w rzeczywistości była jedyną osobą w hotelu, która nie przyjechała na tę uroczystość. Marzyła o tej podróży z mężem od lat – przyjechała jednak sama, na życiowym zakręcie, chcąc zaszaleć po raz ostatni. Tymczasem panna młoda dopięła wszystko na ostatni guzik – przewidziała każdą możliwą katastrofę. Oprócz tej jednej: pojawienia się Phoebe.

I właśnie od tego przypadkowego spotkania zaczyna się historia, która wymyka się schematom, przez co nie sposób się od niej oderwać. „Goście weselni” to powieść o momentach, które – choć czasem wydają się błahe – potrafią zmienić wszystko. I o tym, że nawet w najbardziej nieuporządkowanym chaosie życia może kryć się sens. Autorka stopniowo odsłania przeszłość bohaterów i naturalnie przeplata humor z refleksją, co bardzo działa na korzyść książki. Jeśli szukasz powieści pięknie napisanej, błyskotliwej, lekkiej, ale nie powierzchownej – ten tytuł będzie dobrym majówkowym wyborem.

„Cały ten błękit”, Mélissa Da Costa (wyd. Znak Literanova)

Émile wie, że jego czas jest ograniczony – i właśnie dlatego chce przeżyć go po swojemu. Zamieszcza w internecie ogłoszenie, że szuka towarzysza na ostatnią wyprawę kamperem. Odpowiada mu Joanne, cicha 29-latka, która ucieka przed przeszłością. Wspólnie wyruszają w podróż przez malownicze krajobrazy południowej Francji – bez planu, za to z cichą nadzieją, że gdzieś po drodze uda się odnaleźć sens, spokój i… może coś jeszcze.

„Cały ten błękit” to jedna z tych książek, które czyta się niespiesznie, z każdą kolejną stroną coraz bardziej zanurzając się w jej rytmie. A choć już od początku czuć, że ta historia złamie ci serce, zrobi to bardzo delikatnie, niemal z czułością. Mélissa Da Costa pisze bowiem o bólu, stracie i miłości bez patosu, za to z ogromną wrażliwością na detale. To piękna, wzruszająca i skłaniająca do refleksji powieść, po lekturze której po pierwsze, zapragniesz odwiedzić pirenejskie wioski, a po drugie – w twojej głowie będzie nieustannie wybrzmiewać pytanie: co jeśli naprawdę nie warto odkładać życia na później?

Czytaj także: Książki dla przebodźcowanych. Te tytuły pomagają złapać oddech, gdy masz wszystkiego dość

„Nasza czuła ziemia”, William Kent Krueger (wyd. Świat Książki)

Lato 1932 roku, Minnesota. Odie O’Banion – sierota o buntowniczej naturze – mieszka w bezwzględnej szkole dla rdzennych amerykańskich dzieci, przymusowo oddzielonych od swoich rodziców. Kiedy dochodzi do tragedii, chłopiec wraz z bratem, najlepszym przyjacielem i małą dziewczynką decydują się na ucieczkę. Wyruszają w podróż, która szybko zamienia się w coś więcej niż tylko próbę przetrwania – w poszukiwanie miejsca, do którego naprawdę można przynależeć.

„Nasza czuła ziemia” to – podobnie jak „Cały ten błękit” – także powieść drogi: epicka, a jednocześnie niezwykle intymna. William Kent Krueger pisze lekko, niemal baśniowo, ale pod tą narracyjną miękkością kryje się historia pełna bólu, niesprawiedliwości i zapomnianych fragmentów amerykańskiej przeszłości. To jedna z tych książek, które uczą – o nadziei, przyjaźni i wierze – a przy tym potrafią zaskoczyć fabularnie w najmniej spodziewanym momencie. I choć można jej zarzucić pewną naiwność, trudno mieć o to żal, kiedy całość tak bardzo angażuje emocjonalnie. Powieść z dużym prawdopodobieństwem przypadnie do gustu miłośniczkom książki „Gdzie śpiewają raki”.

„W tym miejscu śpiewają potwory”, Catherine Reiss (Wydawnictwo Nocą)

Rosanna Keller i jej nastoletnie dzieci przypadkiem trafiają do odciętego od świata pensjonatu, gdzie obowiązują dziwne zasady. Z czasem okazuje się, że tajemnicze miejsce zamieszkują potwory, które czają się w cieniu i wnikają do umysłów, zacierając granicę między rzeczywistością a koszmarem. Równolegle Max, mąż Rosanny, odkrywa, że to, co uważał za prawdę, było tylko iluzją, a jego bliscy znaleźli się w miejscu, z którego nie da się wrócić.

„W tym miejscu śpiewają potwory” to pierwszy tom niesamowicie wciągającej serii „Miejsce styku”. I nie wyolbrzymiam, pisząc „niesamowicie wciągającej”. Z braku czasu ciągle odkładałam lekturę na później, a gdy w końcu do niej usiadłam – przepadłam. Catherine Reiss tak umiejętnie buduje napięcie, że nie sposób oderwać się od książki (a właściwie książek), fabuła jest nieprzewidywalna, a narracja prowadzona z kilku perspektyw jednocześnie zdecydowanie działa na plus. No i ta duszna, niemal namacalna atmosfera grozy! Jeśli jesteś fanką serialu „Stamtąd”, seria Catherine Reiss na pewno ci się spodoba, a choć polecam tu jej pierwszą część, od razu zaopatrz się w kolejne, bo jestem pewna, że tak jak ja wpadniesz w pułapkę „Miejsca styku”.

„Mimika”, Sebastian Fitzek (Wydawnictwo Albatros)

Hannah Herbst to ceniona i najbardziej doświadczona niemiecka ekspertka od mimiki twarzy. Jako policyjna konsultantka pomogła skazać już wielu brutalnych przestępców. Od pewnego czasu jednak Hannah zmaga się z konsekwencjami utraty pamięci – i właśnie wtedy staje przed najtrudniejszym przypadkiem w swojej karierze. Niewinna kobieta przyznaje się do zamordowania swojej rodziny – z masakry ocalał tylko jej syn – a następnie ucieka z więzienia, najpewniej, by odnaleźć dziecko i dokończyć „morderczą misję”. Hannah ma do dyspozycji tylko krótkie nagranie, aby wyczytać wszystko z twarzy kobiety. Sprawa się jednak komplikuje, gdy morderczynią na filmiku okazuje się… ona sama.

Lubię thrillery psychologiczne, w których autorzy skutecznie mylą czytelnikowi tropy, a na końcu zostawiają go z malującym się na twarzy zdziwieniem – i podziwem dla tak wymyślnej fabuły. Sebastian Fitzek opracował tę sztukę do perfekcji. Jeśli na majówkę szukasz książki, którą się wprost pochłania i która kończy się satysfakcjonującym plot twistem, „Mimika” będzie dobrym wyborem. Moja koleżanka po jej lekturze napisała mi „Fitzek to jednak Fitzek” – i szczerze mówiąc, trudno o lepsze podsumowanie.

Czytaj także: 5 książek w sam raz na relaks pod chmurką. Są tak wciągające, że nie wyjdziesz z hamaka do zachodu słońca

Share on Facebook Send on Messenger Share by email
Autopromocja
Autopromocja

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE