1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. Sen z dzieciństwa – co znaczy w dorosłym życiu?

Sen z dzieciństwa – co znaczy w dorosłym życiu?

Obserwując sen z dzieciństwa można dociec, jakie ktoś ma fizyczne skłonności do chorób albo relacje z innymi ludźmi. Pomiędzy jakimi biegunami rozgrywa się jego życie. Sen z dzieciństwa może też być wskazówką w budowaniu relacji w związkach. (Ilustracja: iStock)
Obserwując sen z dzieciństwa można dociec, jakie ktoś ma fizyczne skłonności do chorób albo relacje z innymi ludźmi. Pomiędzy jakimi biegunami rozgrywa się jego życie. Sen z dzieciństwa może też być wskazówką w budowaniu relacji w związkach. (Ilustracja: iStock)
Najwcześniejszy, który zapamiętałeś. Taki, który przypomina się, powraca w różnych ujęciach. Przypomnij go sobie i... narysuj. Ten sen opowiada historię twojego życia.

Każde pojedyncze życie snuje swoją opowieść. Według wielu kultur, teorii i filozofii nie jest to historia przypadkowa. Istnieje jakiś sens, który przyświeca istnieniu – temu, po co się rodzimy, po co jesteśmy.

– My nazywamy tę opowieść mitem życiowym – tłumaczą Joanna Dulińska i Michał Duda, terapeuci psychologii procesu z warszawskiego Ośrodka Psychoterapeutyczno-Szkoleniowego „Poza Centrum”. – Szukamy pewnego wzoru, który kieruje życiem, pozwala je zrozumieć, widzieć w uporządkowany sposób. A sen z dzieciństwa jest tu bardzo ważną wskazówką.

– Jest jednym ze sposobów odkrywania mitu – dodaje Joanna – obok innych znaków, jak tendencje do uzależnień, powtarzające się problemy w relacjach. Analizując sen z dzieciństwa można go odkrywać, dochodzić, o czym to nasze życie opowiada.

– Psychologia procesu wywodzi się z psychoanalizy jungowskiej – mówi Michał. – Jung, badając sen z dzieciństwa, potrafił przewidzieć zawód, jaki ktoś będzie wykonywać. Motyw istnieje zresztą w różnych terapiach – choćby w analizie transakcyjnej jako teoria skryptu, który porządkuje ludzką psychikę i zachowania. Ale ta intuicja pojawia się w historii człowieka wcześniej niż psychologia – jako wiara w przeznaczenie czy siłę losu.

Psychologia analityczna Junga i psychologia procesu Arnolda Mindella podążają tym tropem. Tezę, że każda biografia ma swój klucz zapisany w micie, potwierdza doświadczenie ludzi, którzy zbliżają się do kresu życia. Patrzą wstecz, wspominają i widzą, że wszystko, nawet zdarzenia bolesne miały swój sens.

– Najważniejsze jest to, że mit zawiera dominującą polaryzację obecną w doświadczeniach człowieka. Bieguny przeciwstawnych jakości. Podróżujemy pomiędzy nimi: siłą i słabością, zależnością i wolnością, powolnością i dynamiką... Ta opozycja rządzi egzystencją człowieka. Po stronie niezależności pojawi się u kogoś np. pragnienie podróży, niechęć do stałych związków, praca we własnej firmie, a po stronie zależności – tęsknota za związkiem czy szukanie mistrza. Te wartości są w konflikcie, wokół którego buduje się historia życia. Ich polaryzacja ujawnia się wyraźnie w śnie z dzieciństwa.

– Dlatego, kiedy badamy mit życiowy, interesuje nas ten pierwszy zapamiętany sen – mówi Michał. – W psychologii procesu zakładamy, że skoro właśnie ta opowieść snu towarzyszy nam przez całe życie, najdłużej ze wszystkich wspomnień, to nie jest to przypadkowe. Życie odbija się w nim jak w lustrze. W śnie albo zdarzeniu na pograniczu snu i jawy. Wspomnienia z dzieciństwa, te bardzo wczesne, mają czasem charakter nierealny – nie jesteśmy pewni, czy to się nam zdarzyło, czy tylko śniło... Ale dla terapeuty jest to wspomnienie interesujące. Tę opowieść niesiemy przez całe życie.

Znaczenie snów - po co czytać swój sen?

Psychologiczna praca nad snem z dzieciństwa służy do zrozumienia swojego losu, siebie w relacjach i przyczyn tego, co nas uwiera, niepokoi.

Praca ze snem to jedna z metod pomocy w leczeniu uzależnień, odmiennych stanów świadomości, także dolegliwości fizycznych, choćby alergii. Na terapię do Ośrodka „Poza Centrum” przychodzą ludzie z problemami w relacjach, popadający wciąż w takie same trudne związki, zagubieni lub pragnący uporządkować życie.

– Obserwując sen z dzieciństwa można dociec, jakie ktoś ma fizyczne skłonności do chorób albo relacje z innymi ludźmi. Pomiędzy jakimi biegunami rozgrywa się jego życie – mówi Joanna. – Czy może jest zablokowany, utknął po jednej stronie polaryzacji i walczy o wolność, ma przymus ciągłego buntu, co wcale nie daje mu szczęścia? Praca ze snem pozwala zobaczyć ów konflikt, docenić odrzucone jakości, nauczyć się przechodzenia z jednej strony na drugą, odnalezienia w życiu obszarów, gdzie możemy realizować na przykład wolność lub zależność. Analiza i świadomość snu z dzieciństwa pomagają nie tylko w chwilach kryzysu, ale w codziennym życiu – zmaganiach ze sobą, z lękami i ich przełamywaniu.

– Miałem pacjenta, który wciąż zmieniał pracę i w żadnej nie mógł się utrzymać – mówi Michał. – Jego sen z dzieciństwa rozgrywał się na budowie. Z kolegą przeskoczyli ogrodzenie, bardzo się im tam podobało. Zaczął ich gonić dozorca. Kolega uciekł przez bramę, a mój pacjent nie mógł jej przeskoczyć, ogarnęła go niemoc, jak to bywa w snach. Pracowaliśmy nad tym punktem niemocy – by zatrzymał się, odwrócił do dozorcy, przestał być kimś, kto ucieka. Plac budowy z jego snu to nic innego jak świat, ucieczka, odmowa uczestnictwa w rzeczywistości. To zatrzymanie okazało się bardzo ważne, zmieniło go. Problem z pracą i jej porzucaniem zniknął – dzięki odnalezieniu w sobie innego stanu.

Sen z dzieciństwa może też być wskazówką w budowaniu relacji w związkach. Jeśli sny partnerów są kompletnie różne, nie ma w nim podobieństw, to taki związek ma małe szanse. Czyli warto porównać sny i sprawdzić, czy moje jakości znajdą się też na rysunku mojego wybranka.

Po prostu to narysuj

Podstawowa metoda pracy ze snem polega na narysowaniu go. Narysuj sześć kratek, jak w komiksie. Fabułę snu rozplanuj na pięciu, szóstą zostaw pustą – tu narysujesz obecne skojarzenie, „dośnisz” sens na tym etapie życia, w którym jesteś. Uwaga – sen rysujemy z boku, z perspektywy osoby patrzącej na to, co się dzieje, a nie uczestnika zdarzeń.

W pierwszej kratce staraj się uchwycić punkt wyjścia – w jakiej przestrzeni zaczyna się twój sen, czy to dziecinny pokój, taras, piaskownica, dom? W jego interpretacji wszystko ma znaczenie. Poduszka, łóżko, kocyk... – to jakości, które mają archetypowy sens, już wskazują polaryzację wartości. W strukturze snu są obecne zwykle cztery elementy: codzienności, czegoś strasznego, czegoś pięknego i zaskakującego. Dominacja lub brak któregoś też o czymś świadczy. Brak stanowi poważną wyrwę i rozwój tego elementu jest potrzebny, człowiek będzie dążyć ku tej jakości. A dominacja nastroju, elementu czy barwy wskazuje, że jest się bliżej jednej jakości i że te inne również zechcą się ujawnić.

Do rysunku swojego snu warto wracać na różnych etapach – jest aktualny przez cały życie. Bez względu na to, czy spogląda się nań z perspektywy 16 czy 60 lat – wciąż znajdą się nowe motywy, szczegóły dotąd pomijane.

To, co ujrzysz w danej chwili, jest ważne teraz. Za miesiąc zobaczysz co innego, a w ważnych chwilach życia, takich jak ślub, rozstanie, utrata pracy – kolejny element obrazu ujawni nową jakość. Pod koniec życia mapa jest najpełniejsza. Zakończenie snu zależy od etapu życia, w którym się jest, i za każdym razem będzie inne.

U Wiktorii i Klary, które zgodziły się opisać swój sen, wygląda to tak...

Rysunek Wiktorii

Musiałam mieć pięć lat, bo właśnie urodziła mi się siostra. Pierwszy kadr snu: Piaskownica w naszym domu, tata kopie w niej dół. Obok ja i mama z malutką siostrą na rękach. Patrzymy. A on tak kopie i kopie. W końcu dokopał się piekła. Buchnęły płomienie. Nachyliłyśmy się nad dziurą i... moja siostra w nią wpadła. Wtedy tata zaczął grzebać w piekle łopatą i ją wyciągnął – leżała na łopacie mieniąca się, żarząca, piękna i szczęśliwa. Bardzo mi się podobała. Wszyscy się wokół niej skupili i zachwycali. Potem wskoczyliśmy do tego piekła i wyszliśmy stamtąd mieniący się, przemienieni.

Na szóstej kratce – jako zakończenie snu z perspektywy osoby, którą jest dziś – Wiktoria narysowała całą rodzinę, żarzącą się jak węgle, piękną i szczęśliwą.

– Sen Wiktorii jest o przemianie – mówi Joanna. – Piaskownica to miejsce zabaw, coś bezpiecznego, podobnie jak rodzina. Piekło jest straszne, ale to też miejsce transformacji. Ktoś został wrzucony w doświadczenie (żar), z którego wychodzi przemieniony. Ten, który go wyciąga, nie pozwala mu utknąć w tym doświadczeniu.

Wiktoria studiuje psychologię, chce towarzyszyć ludziom w trudnych doświadczeniach, pomaga w transformacjach. Teraz już lubi swój sen, ale przez wiele lat był jej koszmarem. To że siostra wpada do piekła budziło w niej grozę i poczucie winy. Bała się piaskownic. W trudnych chwilach życia czuła, jakby była w piekle. Ale odkąd przeanalizowała swój sen z dzieciństwa, świadomość tego, że z piekła wyjdzie, pomaga jej przetrwać. W tym śnie elementem pięknym są żarzące się węgle, groźnym i trudnym, ale i zaskakującym – piekło, a codzienność odzwierciedlają pokój i piaskownica.

– Warto zwrócić uwagę na ten szczegół, który wydaje nam się ważny w chwili analizowania snu – mówi Michał. – W przypadku Wiktorii skupionej na swoim zawodzie może stać się nim kiedyś łopata. Praca z mitem każe zapytać, dlaczego ten właśnie szczegół jest teraz ważnym, potrzebnym lub brakującym elementem. Trzeba zadać sobie pytanie, jaki detal przyciąga moją uwagę. Ktoś przez całe życie może nie wierzyć, że spotka go jakaś niespodzianka, coś nowego. Dla tej osoby bardzo ważnym będzie prawdopodobnie element czegoś zaskakującego.

Rysunek Klary

Sen ciemny, pełen lęku, na pozór nieprzyjazny. Lecę głową w dół, w czarnym tunelu. To wizja na pograniczu jawy i snu, tuż przed zaśnięciem.

Na pierwszej klatce Klara rysuje swój malutki pokój dziecinny, jakiś miękki, beżowy kocyk..., a potem: – Lecę, lecę i lecę. Boję się tego spadania i uderzenia. Nie ma dobrego rozwiązania – mówi.

Na piątej kratce rysuje betonowy chodnik, w który uderzy, chociaż we śnie do zderzenia z nim nie dochodzi. Sam lot, gdyby miało nie być tego uderzenia, nie byłby taki zły – Klara określa go nawet jako przyjemny. A na ostatniej klatce? Nie wie.

Terapeuci pytają o skojarzenie: czym Klara dośniłaby sen teraz, z perspektywy osoby dorosłej? Co pozostaje po tym zderzeniu z betonem? Mokra plama? Szczątki? Nie, skojarzenie jest inne: na ostatnim rysunku siedzi dziewczynka i rozciera sobie kolano… Nic strasznego.

– To bardzo dobry sen – komentuje Joanna Dulińska. – Klara to ktoś, kto leci, leci, leci, po czym wali w beton i… siedzi sobie. Nic się tak naprawdę nie stało. Powiedziałabym, że to sen osoby, której wydaje się, że jest słaba, potrzebuje opieki i cieplarnianych warunków, a tak naprawdę brakuje jej czegoś mocnego, konfrontacji, walki, lubi wygrywać. To polaryzacja między ciepłem, delikatnością kocyka a betonem. Klara potrzebuje w życiu odwagi, żeby decydować i stawić czoła konfliktom. To dostęp nowej, korzystnej jakości.

– Jak do niej dotrzeć? Rysunek snu to dopiero początek terapeutycznej pracy – mówią terapeuci. – W procesie terapii ważny będzie kocyk i osoby, które się pojawiają, potem nawet „ćwiczenia” w dosłownym upadaniu i doświadczeniu zderzenia. Być twardym jak beton i iść na konfrontację to trudne wyzwanie. W życiu Klary należałoby szukać sytuacji, kiedy coś podobnego miało już miejsce. To daje dostęp do doświadczeń, które można przywołać w potrzebie.

Mapa wyspy skarbów

Znajomość swojego mitu powala odnaleźć to, co ważne, pozbierać się na kolejnych zakrętach życia. Wzorzec jest wieloetapowy – potrzebujemy różnych jakości, kiedy przychodzi czas, by założyć rodzinę, podjąć pracę, przeżyć rozstanie. Jeśli patrzymy na te zdarzenia z perspektywy danej chwili, to mogą być bardzo trudne do zniesienia. A gdy spojrzymy na nie z perspektywy mitu, wiemy, że nastąpi ciąg dalszy, że to część całości. Życiowy mit jest trochę jak mapa wyspy skarbów. Mówi, jak do nich dotrzeć, ale w sposób zawoalowany, symboliczny. Pozwala łatwiej przezwyciężyć kryzysy, zmiany ról życiowych. Daje świadomość, że coś się kończy i coś otwiera. Pozwala też poznać swoje mocne strony, radzić sobie w sytuacjach codziennych, zobaczyć kierunek i sens zmian, godzić z nimi. To rodzaj mapy topograficznej – zamiast dróg i ulic są jakości, ale to, jak je zrealizować, czyli poprowadzić trasę, musimy już sami. Ona zależy od naszej świadomości, wyborów, akceptacji.

I tak, kiedy Klara będzie musiała podjąć walkę, której się lęka, pomoże jej zapewne wspomnienie snu z dzieciństwa – obrazu dziewczynki, która walnęła w beton, a mimo to siedzi i tylko rozciera kolanko. Nic się nie stało.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze