1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. Uzależnienie – nałogowiec ucieka od samego siebie

Uzależnienie – nałogowiec ucieka od samego siebie

Uzależnienie jest zawsze objawem zatrzymania rozwoju duchowego - miłości, akceptacji, znajomości samego siebie, uznania i potwierdzenia własnej wartości i ważności. (Fot. iStock)
Uzależnienie to choroba ciała i duszy. Nałogowiec ucieka od samego siebie. Drogą do wydostania się z tej pułapki zawsze jest drugi człowiek, często terapeuta.

Uzależnić się można od wszystkiego: alkoholu, narkotyków, papierosów, lekarstw, jedzenia, a także od seksu, hazardu, Internetu, miłości czy pracy. Sięganie po substancję chemiczną czy wykonywane pod wewnętrznym przymusem (kompulsja) zachowania to ucieczka od problemów, trudnych emocji, dążenie do chwilowej poprawy nastroju, próba ukrycia niskiego poczucia własnej wartości, odsunięcia od siebie niezałatwionych spraw, a w konsekwencji ucieczka od życia i samego siebie.

Pytanie o przyczyny

Etiologia uzależnień ciągle jest niewyjaśniona, co było pierwsze: jajko czy kura? Czy określona osobowość sprzyja popadaniu w nałogi, a może to uzależnienie zmienia osobowość? Wiadomo, że istnieją pewne czynniki osobowościowe, skorelowane z uzależnieniem, takie jak: błędna hierarchia wartości, niski stopień autonomii, skłonność do wchodzenia w toksyczne relacje, niska odporność na frustracje, niedojrzałość emocjonalna, czyli: nieumiejętność radzenia sobie z własnym życiem. Charakterystyczną oznaką uzależnienia jest sięganie po substancję chemiczną (lub określone zachowanie), pomimo coraz bardziej bolesnych konsekwencji: fizycznych, psychicznych, moralnych, prawnych, duchowych i społecznych.

Podstawowe mechanizmy uzależnienia to:

Uzależnienie emocjonalne, czyli nałogowy system regulowania uczuć.

– Osoba uzależniona nie potrafi zidentyfikować się ze swoimi emocjami. Albo próbuje je ukryć, albo postępuje inaczej niż emocje jej nakazują. Powoduje to jeszcze większy konflikt wewnętrzny i konieczność sięgnięcia po substancję uzależniającą bądź prowadzi do kompulsywnych zachowań. W ten sposób izoluje się od świata, popada w samotność, pozostając sam na sam ze swoim nałogiem – mówi Maciej Kiełbasiński, współautor książki „Pożegnałem demona, anioła nie będzie”, instruktor terapii uzależnień. – Nabiera fałszywego przekonania, że świat i inni ludzie jej nie rozumieją. Tłumaczy sobie, że sięga po środki zmieniające nastrój bądź kompulsywne zachowania dlatego, że ma życiowe problemy i nie zauważa, że to właśnie jej uzależnienie te problemy powoduje. Boi się, że zostanie rozszyfrowana ta część jej prawdziwego „ja”, na które składa się także: bezradność, wrażliwość, sentymentalizm, potrzeba miłości i akceptacji. Ten lęk paraliżuje ją do tego stopnia, że ukrywa go pod przykrywką złości, agresji i gniewu, wywołując w swoim otoczeniu ciągłe uczucie niepokoju. Ludzie bojąc się, że uzależniony wpadnie w kolejny ciąg picia, ćpania czy grania, starają się zejść mu z drogi, dać spokój i nie denerwować, co stwarza mu komfort kontynuacji nałogu. A przecież na tym mu najbardziej zależy.

System iluzji i zaprzeczeń – nałogowy sposób manipulowania własnym myśleniem po to, by łudzić się, że nie jest się uzależnionym i że uzależnienie nie powoduje żadnych strat.

– Cechą charakterystyczną każdego uzależnienia jest pewien myślowy mechanizm, który cały czas przekonuje chorego, że uzależniony nie jest – tłumaczy Maciej Kiełbasiński. – Dlatego za wszelką cenę chce odzyskać kontrolę nad zachowaniem lub substancją, od której jest uzależniony. Najbardziej zdradzieckie są okresy między ciągami, kiedy uzależniony zachowuje się w sposób normalny. Przecież ktoś, kto może powstrzymywać się od picia, ćpania czy innych kompulsywnych zachowań przez dłuższy czas, nie może być chory. Podejmuje więc kolejną próbę, mówiąc sobie, że wypije tylko jedną wódkę, raz zagra w ruletkę. Tym samym popycha pierwszą kostkę domina, która przewraca kolejną i kolejną, aż do kompletnego wycieńczenia organizmu lub utraty wszystkich pieniędzy w kasynie. Kiedy udaje mu się wyjść z ciągu, zderza się z tymi konsekwencjami. Znów nie dotrzymał słowa, utracił zaufanie do siebie i zaufanie innych, budzi się niskie poczucie wartości, wstyd i potworny lęk. Uzależniony za każdym razem powtarza sobie, że to był „ostatni raz”, ale bez profesjonalnej pomocy nie jest w stanie dotrzymać słowa i sytuacja za jakiś czas się powtarza. Wszyscy uzależnieni zakłamują, racjonalizują i minimalizują swój problem.

Kiedy matka, żona, dziecko mówi: „Tydzień temu byłeś w kasynie”, hazardzista odpowie: „Ale dwa tygodnie temu nie byłem”. Im osoba uzależniona jest bardziej inteligentna, tym system kłamstw i racjonalizacji bardziej spójny i prawdopodobny. Do tego stopnia, że zaczyna w nie wierzyć zarówno otoczenie, jak i sam uzależniony. W zaawansowanym stadium uzależnienia alkoholik będzie przekonywał, że jest z nim wszystko w porządku, że alkoholicy przecież nie piją, tak jak on, starej dobrej whisky, a degeneratem jest sąsiad, bo pije tanie wina. Zapomina jednak, że w stanie kompletnego upojenia sika się do łóżka tak samo po whisky jak po najtańszym winie.

Poczucie kontrolowania uzależnienia.

– To mechanizm, z którym najtrudniej się rozprawić – mówi Kiełbasiński. – Pacjenci, którzy zgłaszają się na leczenie, ciągle wierzą, że „trochę się podleczą”, a dzięki terapii znajdą sposób na kontrolowanie swojego uzależnienia.

Zaburzone relacje z innymi ludźmi.

– Uzależnieni nie potrafią nawiązywać poprawnych relacji z otoczeniem. Traktują innych instrumentalnie, przenosząc na nich odpowiedzialność za konsekwencje swojego nałogu – mówi Kiełbasiński. – Wszyscy utrzymują fakt uzależnienia w tajemnicy. Chory chciałby się do kogoś przytulić, pożalić nad swoim losem. Czasami złoży nierealną obietnicę, która ma dać bliskim nadzieję. Gra na ich emocjach, by bezkarnie korzystać ze swojego nałogu.

Gra o życie

W miarę postępującego uzależnienia, także emocje pozytywne (zachwyt, poczucie sukcesu) powodują tak silne napięcie, że uzależniony musi się „znieczulić”: wypad na zakupy dla uczczenia sukcesu, agresywny seks w nagrodę po okresie wymuszonej wstrzemięźliwości, kompulsywne objadanie się po udawaniu na przyjęciu, że „jem jak wróbelek”. Główną emocją narastającą na kolejnych etapach uzależnienia jest wszechogarniający lęk, który nasila kompulsję sięgania po substancję chemiczną czy zachowanie zmieniające świadomość. Ulga „po zażyciu” jest coraz krótsza, a pojawiające się napięcie coraz silniejsze. „Zapijane” emocje pojawiają się coraz szybciej, a ich powodów jest coraz więcej, bo nałóg zaczyna wywoływać coraz większe spustoszenie w życiu uzależnionego. W pracy zawala coraz więcej spraw, ludzie coraz mniej ufają. Ostatkiem sił próbuje zachować pozory normalności, ale jego życie coraz bardziej podporządkowane jest nałogowi.

Czym jest moment sięgnięcia dna w uzależnieniu? Czasami to jakieś traumatyczne wydarzenie: nagła choroba, wypadek samochodowy, strata pracy, rodziny. Innym razem nakaz sądu do przymusowego leczenia albo czyjaś bezinteresowna pomoc czy spotkanie kogoś, kto w uzależnionym dostrzeże człowieka. Przyznanie się do bezsilności wobec nałogu to koniec walki z czymś, co jest silniejsze od ciebie. Gotowość na przyjęcie pomocy innych. Pragnienie zrozumienia własnej tajemnicy.

Uzależnienie jest zawsze objawem zatrzymania rozwoju duchowego (miłości, akceptacji, znajomości samego siebie, uznania i potwierdzenia własnej wartości i ważności). Zdaniem ks. Marka Dziewieckiego, autora artykułu „Choroba alkoholowa a zniewolenie sfery duchowej”, każde uzależnienie jest dążeniem do iluzorycznego szczęścia i pojawia się tam, gdzie brakuje szczęścia rzeczywistego. Iluzji łatwego, natychmiastowego szczęścia chwytasz się wtedy, gdy w sposób bolesny, choć często nieświadomy doświadczasz, że droga, którą podążasz, prowadzi cię donikąd, ale brak ci odwagi, by uznać ten fakt i zmienić swoje życie. Masz naście lat, niewiele wiesz na swój temat, chcesz się bawić, mieć przyjaciół, być popularnym. Sięgasz po pierwszego papierosa, łatwy seks dla zabawy, dodania sobie pewności, chcąc ukryć samotność. A może masz kryzys; coś się nie udało, a niekontrolowane zakupy, kolejny romans czy oddanie się wirtualnej rzeczywistości oddala cię na moment od problemów. Coś, co na początku było jedynie łatwą ucieczką, staje się kompulsją nie do opanowania. Za pomocą substancji chemicznej bądź nałogowego zachowania wprowadzasz się w odmienny stan świadomości, tym samym ograniczając swoją wewnętrzną wolność i gubiąc sens życia, czyli podstawy swojej duchowości.

Co robić?

Do wyjścia z uzależnienia nie wystarczy sama abstynencja (zaprzestanie używania substancji chemicznej czy nałogowych zachowań). Leczenie polega nie tylko na przezwyciężeniu mechanizmów uzależnienia, ale także na zmianie postawy wobec życia. Wyjście z nałogu to nie tylko odstawienie „używki”, dlatego że nie potrafisz kontrolować swojej choroby, ale świadoma decyzja, że nie potrzebujesz już: papierosów, alkoholu, narkotyków, nałogowego seksu, wizyt w kasynie czy zakupów do radzenia sobie z życiem.

Osiągnięcie takiego stanu jest możliwe jedynie na drodze rozwoju duchowego. Postęp w rozwoju duchowym widać po tym, z jakim spokojem podchodzisz do swojego życia. Kiedy byłaś w nałogu, twoje życie było jednym, wielkim niepokojem. Dziś potrafisz zadbać o własny wewnętrzny spokój.

Rzucić palenie? To proste

Czyli metoda Allena Carra

Media bombardują nas zatrważającymi statystykami. Palenie papierosów zabija jednego na dwóch palaczy. Pierwsza rzecz, o jakiej po usłyszeniu tych informacji pomyśli nałogowy palacz? Zapalić papierosa. Trochę z przekory, a głównie dlatego, że te dane wywołają u niego strach. A jaka jest niezawodna metoda na stres? Zapalić papierosa!

„Cóż to za absurdalna przyjemność, która wychodzi ci uszami, kiedy możesz ją mieć, a pragniesz jej tylko wtedy, kiedy jest niedostępna! Palacz gardzi sam sobą. Zawsze gdy patrzy na ostrzegawczy nadruk, który minister zdrowia umieścił na paczkach papierosów, kiedy łapie go kaszel albo ból w klatce piersiowej, przy każdej podwyżce cen papierosów, artykule o raku płuc i w towarzystwie osób niepalących” — pisze Allen Carr, twórca metody rzucania palenia Easyway, człowiek, który poradził sobie z nałogiem.

Według Carra odstawienie papierosów jest proste. Wystarczy zrobić dwie rzeczy: Po pierwsze, postanowić: koniec z paleniem! Po drugie, pomyśleć o tym bez żalu, a nawet z radością. „Spójrz na cały ten proces odstawiania papierosów jak na ekscytującą grę. Wyobraź sobie nikotynowego potwora jako pasożyta żyjącego w twoim organizmie”. Carr uważa, że jeśli znamy źródło fizycznych objawów odstawienia nikotyny, możemy z nimi walczyć i je pokonać.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze