1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia

Czakry to nie czary. O tym, jak z nimi pracować, rozmawiamy z Agnieszką Passendorfer, nauczycielką jogi

Jedną z form pracy z czakrami jest medytacja czakr. (Fot. iStock)
Pojęcie czakr wywodzi się z jogi, ale pracować z nimi mogą wszyscy, także ci, którzy asany znają tylko ze słyszenia.

Z pewnością słyszeliście o czakrach, miejscach w których – według filozofii hinduskiej – gromadzi się w ciele życiodajna energia. Na rysunkach obrazujących czakry przedstawia się postać człowieka z siedmioma kołami w różnych kolorach umiejscowionych w różnych częściach ciała. Mowa jest o czakrze korzenia, czakrze sakralnej, splotu słonecznego, serca, gardła, trzeciego oka i korony. Pewnie większości z was kojarzy się to z magią, może nawet z ezoteryką albo przynajmniej z czymś „odjechanym”. Moja wiedza na ten temat była dość pobieżna. Wiedziałam, że czakrom odpowiadają konkretne kolory, zapachy, dźwięki i kamienie, ale dlaczego tak jest i co z tego wynika – było dla mnie, nomen omen, czarną magią. Dlatego, gdy wpadła mi w ręce książka „Czakry. Źródła energii, praktyczny poradnik” Agnieszki Passendorfer, postanowiłam zgłębić ten temat. Nie ukrywam, że zachęcił mnie zwłaszcza drugi człon tytułu – liczyłam na to, że dowiem się, czy da się tę tajemną wiedzę przełożyć na zwykłe życie.

O czakrach z joginką

Agnieszka Passendorfer jest doświadczoną joginką. Praktykuje od niemal trzydziestu lat, od wielu lat jest też nauczycielką jogi. I, jak pisze we wstępie, to właśnie jej uczniowie namówili ją do napisania książki o czakrach. Uwielbiali bowiem zajęcia, na których prowadziła medytację czakr. Sama na początku podchodziła do tematu nieufnie – bo to wiedza niesprawdzona, nieudowodniona, czakr nie widać przecież ani na USG, ani na RTG. Skoro jednak praktyka czakr spotykała się z takim entuzjazmem, tak wiele dawała innym, warto było wziąć ją sobie do serca i się nad nią pochylić. Dobrze, że tak się stało, bo powstała książka, która nie tylko przystępnie tłumaczy pojęcie czakr, ale podsuwa konkretne sposoby na to, jak z nimi pracować. Przeczytałam ją jednym tchem, choć autorka przed tym przestrzega. Radzi, by traktować ją jako podręcznik i zestaw ćwiczeń. I bynajmniej nie o asany tu chodzi. O tym, co konkretnie ma na myśli, dowiecie się z naszej rozmowy.

Czakra w sanskrycie oznacza koło lub dysk. Zgodnie z filozofią hinduską są to miejsca w organizmie, w których gromadzi się życiowa energia i z których jest ona rozprowadzana po ciele i umyśle. (Ilustracja iStock)

„Miarą prawdy jest skuteczność”. To zdanie, które napisałaś we wstępie do książki. Trafia w sedno, bo jak inaczej uwierzyć w coś, co nigdy nie zostało zbadane i udowodnione naukowo?
Poznałam czakry na kursie instruktorskim jogi w Indiach. To jeden z elementów jogi i generalnie kultury indyjskiej, podobnie jak ajurweda, czyli tradycyjna medycyna indyjska. Podchodziłam do tematu czakr z lekką rezerwą – kolorowe kółka, kwiaty lotosu, jakoś nie do końca to do mnie przemawiało. Początkowo na moich zajęciach i warsztatach jogi wprowadzałam pracę z czakrami jako przerywnik pomiędzy praktykami asan i medytacjami. Szybko okazało się jednak, że to jest jakiś hit, że wszyscy chcą tego więcej i więcej! I doszło do tego, że co najmniej raz w miesiącu organizowałam specjalne sesje medytacji czakr.

Jak myślisz, dlaczego to tak bardzo chwyciło?
W czasie medytacji czy sesji asan, w której pracuje się z czakrami, mówi się o siedmiu aspektach życia. Zgodnie z układem czakr, które są z nimi powiązane, omawiamy kolejno kwestie poczucia bezpieczeństwa, relacji, emocji, komunikacji, aż dochodzimy do kontaktu z absolutem i siłą wyższą. Myślę, że opowiadanie ludziom o tych 7 aspektach życia i danie im chwili, aby zastanowili się nad tym, jak wyglądają u nich różne sfery życia, jest po prostu wszystkim bardzo potrzebne. Co więcej, w czasie takiej praktyki wiążemy to z ciałem, dzięki czemu łatwiej zrozumieć, że wiele nierozwiązanych życiowych spraw może się poprzez ciało ujawniać.

Podasz przykład?
Zwróć uwagę, że często boli nas brzuch, gdy nie radzimy sobie z emocjami, za które odpowiada czakra splotu słonecznego, umiejscowiona nad pępkiem w sąsiedztwie żołądka, albo więźnie nam głos w gardle, kiedy mamy problem z komunikacją (odpowiada za nią czakra gardła), albo cierpimy na migreny, gdy bierzemy za dużo na głowę i chcemy wszystko kontrolować, wchodząc w rolę siły wyższej, związanej z czakrą korony umiejscowioną na czubku głowy… To wszystko jest dość intuicyjnie i łatwe do przyjęcia, nawet jeśli ktoś jest wobec tej koncepcji sceptyczny.

Miewam migreny, przykład, który podałaś, daje mi do myślenia, ale nie praktykuję na co dzień jogi. Czy mogę zacząć pracować z czakrami?
Tak, czakry są zupełnie odrębną wiedzą, choć praktykując jogę, masz więcej możliwości pracy z nimi. Przechodząc powoli poprzez kolejne pozycje jogi i słuchając mojej opowieści o czakrach, można skupić się na danym obszarze i poczuć, jak się w nim i z nim mamy. Na przykład, kiedy mówię o czakrze korzenia i wykonujemy pozycje stojące, zwracam uwagę na nogi i stopy, które odzwierciedlają poczucie bezpieczeństwa. Używam przy tym dużo przenośni, bo język dobrze obrazuje nasze stany; stać mocno na ziemi, twardo stąpać po ziemi – to nic innego jak czuć się pewnie i bezpiecznie, dobrze radzić sobie w kwestiach bytowych i finansowych. W czasie godzinnej sesji każdemu coś zadźwięczy. I to ten dzwoneczek, który odezwie się w danym obszarze, to pierwszy krok do pracy z czakrami, a tak naprawdę do pracy ze sobą.

Ale wracając do Twojego pytania: o czakrach można dowiedzieć się wiele z książek, webinarów czy warsztatów, więc praktyka jogi nie jest konieczna, aby z nimi pracować.

Kolejne rozdziały książki poświęcasz poszczególnym czakrom. Każdemu towarzyszy test w postaci długiej listy pytań, które warto sobie zadać, sprawdzając kondycję danej czakry.
Bardzo wierzę w siłę pytań. Czasami nie trzeba na nie odpowiadać, aby zadziałały. Zdarza się, że pytanie, które nas zadziwia lub oburza, pokazuje najlepiej, gdzie tak naprawdę tkwi problem. Nazywam to testem na działanie danej czakry, ale oczywiście zliczanie punktów nie ma zasadniczego znaczenia. Ważne, że te pytania padają i że my gdzieś w głębi siebie szukamy na nie odpowiedzi.

I to jest pierwszy etap pracy z czakrami?
Tak, najpierw czujemy w jakieś sferze życia dyskomfort, potem zastanawiamy się, dlaczego tak jest, następnie uświadamiamy sobie, skąd się wziął, co może być jego przyczyną, aż w końcu zaczynamy z tym dyskomfortem, a raczej nad nim, pracować.
Praca z czakrami na pierwszym poziomie służy do diagnozy tego, co jest nie tak. Dietetycy często podkreślają, że nie odróżniamy głodu od pragnienia; tu podobnie – często czujemy, że coś nie gra, ale nie wiemy, co tak naprawdę szwankuje. Trzeba się zatrzymać, poszukać, zastanowić się nad tym – temu może służyć medytacja i praca z czakrami.

I co dalej?
Każdy wybiera swoją drogę – jedni wybiorą łatwiejszą: zrobią asany poświęcone danej czakrze, włożą koralik odpowiadający energii danej czakry i zaczną otaczać się konkretnym kolorem, a inni pójdą na warsztaty lub przeczytają poradniki dotyczące danego problemu. Wierzę, że oba sposoby mogą coś zmienić w ich życiu na lepsze, aby poczuli się bardziej spełnieni i szczęśliwi.

Wspomniałaś o kamieniach i kolorach – czy to naprawdę działa?
Nie wiem. Są osoby, które w to bardzo wierzą. I od tego zaczęłyśmy naszą rozmowę – miarą prawdy jest skuteczność, więc jak w coś wierzysz, widzisz efekt… czemu nie? Noszenie żółtej wstążeczki na nadgarstku może działać jak kotwica psychologiczna i przypominać o tym, że pracujesz z emocjami.

Każdej czakrze jest przypisany kolor, żywioł, dźwięk, zmysł, zapach i kamień. (Fot. iStock)

Czy w swojej osobistej praktyce jogi pracujesz z czakrami na co dzień?
Odwołuję się do tej praktyki, gdy czuję, że w jakieś sferze życia niedomagam. Jak na przykład odlatuję za bardzo w wyższe czakry – poświęcam się za bardzo filozofowaniu – a potem wpadam w tarapaty finansowe, to jest dla mnie znak, że trzeba zadbać o sprawy przyziemne i zająć się czakrą podstawy. Ale bywają i takie okresy, że wszystkie czakry są zbalansowane i wtedy nie odczuwam potrzeby praktyki. To nie jest przymus, ale dobre narzędzie, po które warto sięgnąć, gdy jest konkretna potrzeba.

Agnieszka Passendorfer, joginka, nauczycielka jogi i medytacji, współzałożycielka platformy Omline, autorka książek o jodze. (Fot. archiwum prywatne)

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze