1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia

Efekt potwierdzenia. Dlaczego wolimy utwierdzać własne tezy, niż patrzeć na nie krytycznie?

Mamy skłonność do potwierdzania własnych przekonań. Jest ona tak duża, że często uniemożliwia nam dopuszczenie informacji, które mogłyby zmienić nasz sposób myślenia, a co za tym idzie – ustalić, jak sprawy rzeczywiście się mają. (Fot. iStock)
Ile razy zdarzyła ci się taka sytuacja – rozmawiasz z kimś, kto ma zupełnie inne spojrzenie na jakąś kwestię, mówisz „swoje”, druga osoba zupełnie się z tobą nie zgadza, po chwili zaczynasz czuć irytację, aż w końcu mówisz: „OK, daj spokój, nie rozmawiam już z tobą”? Zamykasz temat, bo przecież wiesz „swoje”. Bardzo prawdopodobne, że właśnie uległeś czemuś, co w psychologii nazywane jest efektem potwierdzenia czy inaczej błędem konfirmacji. Z badań wynika, że ulegamy mu masowo! Czy w praktyce oznacza to, że się oszukujemy? Właściwie tak…

Monopol na prawdę

Jednym z najczęściej występujących błędów poznawczych jest właśnie efekt potwierdzenia. Polega on na tym, że zamiast dążyć do odkrycia jak najbardziej obiektywnej prawdy, choćby w rozmowie z drugim człowiekiem, który dostarcza nam kontrargumentów – wciąż szukamy tylko tego, co potwierdzi nasze przekonania.

Określenie „efekt potwierdzenia” wprowadził angielski psycholog Peter Wason. Jego badania wskazały, że mamy zdecydowanie silniejszą tendencję do potwierdzania swoich tez niż do tego, by spojrzeć na nie krytycznie.

W jednym z eksperymentów Wason poprosił badanych, by obserwowali dziecko i określili, jak radzi sobie ono z różnymi zadaniami. Badanych podzielono na dwie grupy. Jednej grupie powiedziano, że obserwowane dziecko urodziło się w biednej, niewykształconej rodzinie, a drugiej, że maluch pochodzi z dobrze sytuowanej i dobrze wykształconej rodziny. Co się wydarzyło? Pierwsza grupa uznała, że obserwowane dziecko radzi sobie z zadaniami gorzej niż rówieśnicy; druga grupa to samo dziecko oceniła zupełnie inaczej – jej członkowie stwierdzili, że dziecko radzi sobie bardzo dobrze, ma ponadprzeciętne zdolności i dużą wiedzę.

Eksperyment jaskrawie pokazał, jak silną mamy skłonność do potwierdzania własnych przekonań. Jest ona tak duża, że często uniemożliwia nam dopuszczenie informacji, które mogłyby zmienić nasz sposób myślenia, a co za tym idzie – ustalić, jak sprawy rzeczywiście się mają.

Efekt potwierdzenia może przejawiać się w różnych skłonnościach: w poszukiwaniu i wybieraniu dowodów potwierdzających nasze poglądy; w tym, że trwale i silnie zapamiętujemy tylko te informacje, które są zgodne z tym, co sądzimy; w interpretowaniu wiadomości tak, by pasowały do naszej tezy; w unikaniu sytuacji, ludzi, rozmów, które mogłyby (tak jak w przywołanym przykładzie) zagrażać naszym przekonaniom; w ignorowaniu wszystkiego, co nie pasuje do tego, w co wierzymy.

Czasem słyszymy i sami powtarzamy rozmaite deklaracje, hasła, które dokładnie ilustrują błąd konfirmacji, na przykład: „Możesz mówić, co chcesz, ja i tak wiem swoje” czy – nierzadko wypowiadane w kłótni – zdanie: „Słyszysz tylko to, co chcesz usłyszeć” itd.

Dlaczego się oszukujemy?

Główne powody są dwa. Po pierwsze, chcemy zachować „dobry”, spójny obraz siebie samych, a co z tym idzie – dobre samopoczucie i wysoką samoocenę, dlatego szukamy argumentów, które ochronią nasze poglądy. Po drugie – niemal z automatu mamy skłonność do wybierania drogi na skróty po to, by nie musieć radzić sobie z bardziej złożonymi zadaniami. Zatem jeśli coś nie pasuje do naszej wiedzy o świecie – odrzucamy to tak, jakby nie istniało… To chroni nas przed „zamieszaniem”, koniecznością weryfikowania swoich poglądów.


Jak chronić się przed błędem konfirmacji?

Z pewnością warto zadawać rozsądne pytania, szukać wiedzy w różnych miejscach, źródłach. Przyglądać się wnikliwie i z otwartością argumentom, które nie są zgodne z naszym poglądem na daną sprawę.
By nie ulegać efektowi potwierdzenia, ważne jest także wchodzenie w dyskusję z osobami, które mają odmienne zdanie – nie bójmy się różnicy zdań, wsłuchajmy się uczciwie w argumenty „przeciwnej” strony, nie uciekajmy, mówiąc: „Nie ma sensu z tobą rozmawiać”.

W końcu, by zbyt często nie padać ofiarą błędu konfirmacji, przyjmijmy, że nie posiadamy monopolu na prawdę, to znaczy – nie jesteśmy nieomylni, nie zawsze musimy mieć rację. Przyjęcie, że coś wygląda inaczej, niż dotąd sądziliśmy, nie jest jednoznaczne z przegraną, z porażką. A dość często tak podchodzimy do życia, rozmów, dyskusji – sądzimy, że możemy wyjść z tarczą lub na tarczy… To błędne założenie, które czyni nas jeszcze bardziej podatnymi na efekt potwierdzenia.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze