1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. Jak wspomóc młodych ludzi w wychodzeniu z samotności?

Jak wspomóc młodych ludzi w wychodzeniu z samotności?

Aby pomóc młodym samotnym, dajmy im swój czas i uwagę. Wystarczy 20 min rozmowy nastawionej na drugiego człowieka i jego słuchanie. (Ilustracja: iStock)
Aby pomóc młodym samotnym, dajmy im swój czas i uwagę. Wystarczy 20 min rozmowy nastawionej na drugiego człowieka i jego słuchanie. (Ilustracja: iStock)
Młodzi ludzie wychowywani, aby być indywidualistami, paradoksalnie nieustająco porównują się z osobami, których nie mogą doścignąć, i w ten sposób tracą możliwość bycia sobą. Co może pomóc im rozwiązać ten problem – pytamy psychoterapeutkę Annę di Giusto.

Co jest najlepszym płaszczem chroniącym młodych ludzi przed samotnością?
Niestety, ale nie znajdziemy takiego jednego, uniwersalnego płaszcza; nie ma rozmiaru, który pasowałby na wszystkich. Warto pamiętać, że samotność – jak wszystko – ma swoje źródła. Można wśród nich wymienić nie tylko warunki zewnętrzne, ale też cały świat wewnętrzny, kształtowany przez okres dzieciństwa i wczesnej adolescencji. W jego ramach mieszczą się przekazywane nam wartości oraz wypracowywane przez lata umiejętności radzenia sobie z trudnościami. Częścią garderoby, która z pewnością może spełniać taką funkcję ochronną, jest więc poznanie siebie, własnych potrzeb. Jeżeli młodzi ludzie dowiedzą się czego właściwie potrzebują, jakie wyznają wartości, jak widzą siebie na tle grupy, jak postrzegają swoje możliwości, mocne i słabe strony – uzyskają wiedzę potrzebną, by samodzielnie przeciwdziałać samotności.

Pokolenie Z nie ma umiejętności rozpoznawania własnych potrzeb? To dziwne, przecież było wychowywane do indywidualizmu, czyli właśnie skupiania się na sobie i swoich potrzebach.
Paradoks polega na tym, że młodzi ludzie wychowywani, aby być indywidualistami, być dla siebie i ze sobą, jednocześnie nieustająco porównują się w mediach społecznościowych z osobami, które bywają dla nich niedoścignionym wzorem. Czyli zagłębiają się w coś, co odbiera im możliwość bycia sobą. Dziś młodym ludziom trudno jest również mówić o swoich potrzebach, bo one mogą być przecież ocenione, na przykład wywołać falę hejtu. Ten ogromny lęk przed oceną powoduje, że w niektórych sytuacjach łatwiej jest się wycofać, zrezygnować z siebie. A rezygnacja z siebie zamyka człowieka w jego schematach myślenia o sobie. Najczęściej są to negatywne schematy i trudno doszukać się w tym labiryncie wyjścia. To rodzi dyskomfort i poczucie osamotnienia.

W jakich sytuacjach?
Na przykład, jeżeli chcę się dobrze uczyć, mam swój cel, a moja klasa jest przeciętna, to nie mogę pokazać, że jestem w czymś dobry, bo będę od tej grupy oddzielony murem, dostanę naklejkę „kujon”. Jeżeli moje zainteresowania wykraczają poza pewną normę w grupie rówieśników, jestem postrzegany jako „dziwak”. Muszę więc dokonać wyboru. Albo ja, albo przynależność do grupy. Młode osoby obawiają się izolacji w grupie rówieśniczej.

Jak więc młodzi ludzie mają sobie radzić z ambiwalencją wpisaną w takie decyzje?
Zawsze pytam: „A z kim najczęściej przebywasz?” To pytanie – po krótkim zastanowieniu – uzmysławia młodzieży, że to właśnie ze sobą są całe życie. I to ich wybór, czy chcą realizować swoje potrzeby, czy żyć zgodnie z oczekiwaniami innych: rodziców czy grupy rówieśniczej. Wtedy zaczyna się najciekawsza przygoda, ponieważ definiujemy, czego oni tak naprawdę potrzebują, kogo chcą w swoim życiu. To bardzo proste, banalne wręcz pytania, których jednak nie można niczym innym zastąpić. One świadczą o tym, że to ja stanowię dla siebie wartość. Odpowiedzi na nie uruchamiają proces, który powoduje, że młodzi ludzie zaczynają sami znajdować rozwiązania na swoją samotność.

Jeżeli koncentrujemy się na ich zainteresowaniach, to nagle okazuje się, że są aktywności, w których nie uczestniczyli, często z powodów wynikających z ich przekonań – choćby, że dana grupa mnie nie przyjmie. Są więc sami w stanie wpaść na pomysł dołączenia do jakiejś grupy czy odnowienia kontaktu z kimś ze starej klasy. Sami widzą, że trzeba tylko się przełamać. Czasami wystarczy wrócić pamięcią do tego, co faktycznie sprawiało im przyjemność. Bywa, że wracamy do wspomnień, w których frajdą były gry planszowe lub imprezy tematyczne. To znowu opiera się na prostych pytaniach i szczerych odpowiedziach przez swój pryzmat, a nie oczekiwań innych osób.

Mam nieodparte wrażenie, że emocją, która zamyka ich społecznie, jest lęk. Co można poradzić młodym osobom, które się z nim zmagają?
Najważniejsze jest uświadomienie sobie tej emocji. Że jest to coś, co się pojawia, ale nie trwa wiecznie, przemija. Lęk nie będzie nam towarzyszyć przez cały czas, jeżeli nie będziemy go dokarmiać. Jeśli wywołany jest przez nasze myśli, to gdy powiemy do siebie „Okej, pomyślałam o kontakcie społecznym w dużej grupie i poczułam lęk”, czyli nazwiemy konkretną myśl, która go spowodowała, to już z nim walczymy małymi krokami. Bardzo ważna jest też rozmowa z kimś, z kim czujemy się bezpiecznie. Kto może nas wysłuchać, coś nam poradzić. To może być ktoś dorosły – rodzice, rodzeństwo, a nawet obca osoba, chociażby psycholog z telefonu zaufania.

Co jeszcze mogą robić zetki, aby zdusić w zarodku poczucie osamotnienia?
Jednym z takich rozwiązań jest chatbot do walki z samotnością. Taka „rozmowa” nie tylko pomaga młodym ludziom się otworzyć czy przyjrzeć się sobie z innej perspektywy, ale – co ważne – podsuwa użytkownikom możliwość aktywacji, na przykład podpowiadając najbliższe wydarzenia w ich okolicy. Pierwszym krokiem jest udzielenie odpowiedzi na 30 pytań, które będą informacjami źródłowymi dla sztucznej inteligencji. Na ich podstawie chatbot stara się swojego „rozmówcę” czymś zainteresować, polecać mu atrakcje, przedstawiać ciekawostki. Chodzi o to, żeby młody człowiek nie skupiał się tylko i wyłącznie na tym jak się czuje, tylko zobaczył proste rozwiązania, dzięki którym może coś w swoim życiu zmienić. Pytania w trakcie kontaktu z chatbotem mogą podpowiedzieć młodemu człowiekowi, gdzie leży źródło jego samotności.

Z badań na temat samotności wiemy, że im bardziej jesteśmy samotni, tym większą mamy skłonność do postrzegania pozytywnych gestów innych ludzi w negatywny sposób. Co może pomóc młodym osobom, aby nie wpadali w ten schemat?
Kluczem jest tu właśnie słowo „schemat”. Przy takim postrzeganiu rzeczywistości może na przykład pojawić się myśl, że ktoś, kto kieruje uśmiech w moją stronę, wcale się do mnie nie uśmiecha, tylko się ze mnie śmieje. Ten schemat często towarzyszy osobom samotnym i jest podsycany przez nasze myślenie. Pierwszym krokiem do tego, żeby go przełamać jest uświadomienie sobie, że coś takiego ma miejsce.

A kolejne kroki?
Później warto zadać sobie pytanie: „Czy zawsze jest tak, że kiedy ja się do kogoś uśmiecham, to się z niego śmieję, czy po prostu okazuję mu swoją sympatię?”. Zawsze zachęcam młodych ludzi, żeby prowadzili wewnętrzny dialog. Przyglądali się temu, jak sami reagują i odbierają reakcje innych na siebie samych. Z myślenia schematycznego bardzo ciężko jest wyjść, – żeby tak się stało, trzeba najpierw się sobie cierpliwie poprzyglądać. To nie jest tak, że od razu odnajdujemy odpowiedni klucz do danego zamka. Trzeba dać sobie prawo do obserwacji, zadawania pytań. Młodzi ludzie nie muszą się komukolwiek z tego spowiadać.

Jeżeli ciężko jest przeprowadzić taki dialog w głowie, to zachęcam do rozpisania sobie tego na kartce. To świetna metoda do autoobserwacji. Zapisane pytania i odpowiedzi pozwolą poznać siebie samego lepiej i spojrzeć z innej perspektywy na przykład na samotność.

Tę umiejętność zadawania sobie pytań wypracowuje się podczas psychoterapii. A skąd młodzi ludzie mają ją wziąć, jeżeli nie chodzą na terapię?
Znów odwołam się do chatbota, gdzie można znaleźć wiele pytań, które pozwalają poprzyglądać się sobie samemu.

Po drugie, jednym z cennych źródeł wiedzy o sobie samych może być literatura. W tej chwili na rynku dostępne są naprawdę bardzo ciekawe książki, które ułatwiają młodemu pokoleniu dotarcie do siebie samych. Na przykład „Być tak naprawdę” Marianny Gierszewskiej. To właśnie osoba z pokolenia Z, która zadając różne pytania pokazuje, że one same w sobie są ogromną wartością, bo uruchamiają odpowiedzi, których bardzo często się nawet nie spodziewamy.

Jak dorośli mogą pomóc młodym w tym, aby nie czuli się tak samotni?
Zaczęłabym od prostego zwrócenia uwagi, czy w naszym otoczeniu nie ma młodych ludzi, którzy się izolują. Ważna jest próba rozmowy, wyciągnięcia do nich ręki i wciągnięcia ich w jakąś aktywność. Nie zapominajmy, że najcenniejsze, co możemy dać drugiemu człowiekowi, są nasz czas i nasza uwaga.

To wydaje się szalenie trudne w tych przyśpieszonych czasach. Ale być z drugim człowiekiem wcale nie oznacza, że muszę być dla kogoś od rana do wieczora. Badania pokazują, że wystarczy już 20 min. prawdziwego kontaktu – rozmowy, która jest nastawiona na drugiego człowieka i na jego słuchanie. Chodzi o to, że kiedy z kimś rozmawiam, to słyszę, co on do mnie mówi, nie zajmuje mnie w tym czasie nic innego. To proste rozwiązanie czasami jest nam tak odległe.

Czyli krótka, ale obecna rozmowa, może być remedium na samotność?
Tak, samotność jest często wołaniem o pomoc, które przybiera różne oblicza. Kiedy popatrzymy na dzieciaki w wieku przedszkolnym, które czują się niewysłuchane, to zobaczymy, że one potrafią złapać rodzica za głowę, żeby zyskać z nim kontakt wzrokowy i pokazać: „Teraz mówię ja, zwróć na mnie uwagę”. Dzieci działają instynktownie, bez obmyślanej strategii, nie zastanawiają się nad tym, co ktoś o nich pomyśli, tylko dążą do realizacji swojego celu. Właśnie wśród tych najmłodszych grup możemy zaobserwować najbardziej proste, a zarazem najbardziej skuteczne rozwiązania.

Przecież nie będziemy innych ludzi łapali za głowę!
Ale możemy sami wychodzić z inicjatywą, komunikatem: „Potrzebuję cię przez 10 minut, bo chcę z tobą porozmawiać”. Albo – z drugiej strony – zaoferować komuś te kilka minut swojej uwagi, skupienia na nim. To jest leczące. Kontakt i rozmowa z drugim człowiekiem dla większości z nas, niezależnie od wieku, jest czymś niezbędnym do funkcjonowania w komforcie. Szybkie życie nie służy pielęgnowaniu więzi, ale to znowu zależy od nas i naszych wyborów. Jeżeli potrzebuję drugiego człowieka w swoim życiu, to daję też jemu swoją obecność. Możemy zmienić swoje podejście i priorytety na korzyść kontaktu, a tym samym relacji z drugim człowiekiem.

Anna di Giusto, psycholożka, psychoterapeutka, trenerka metod rozwojowych RMP, współtworzy psychometryczne narzędzia dla innowacyjnych systemów opartych na AI.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email
Autopromocja
Autopromocja

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze