1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. Afirmacje na dzień dobry - 10 przykładów

Afirmacje na dzień dobry - 10 przykładów

123rf.com
123rf.com
Są różne sposoby na dobry nastrój od rana. Ćwiczenia oddechowe, jogging, kawa latte. Jak kto lubi. Poranne afirmacje mają dodatkową zaletę - niosą w sobie moc spełniania życzeń. Spróbuj.

Wyobraź sobie, że każdego ranka rodzisz się na nowo... Katarzyna Chustecka, joginka, współpracująca w portalem zwierciadlo.pl, napisała kiedyś artykuł na ten temat. Każdego ranka możesz zacząć życie na nowo. Każdego ranka masz wybór. Ty decydujesz się na własny nastrój i na to, co zapraszasz do swojego życia. W porannym procesie kreowania rzeczywistości pomóc ci mogą ulubione cytaty lub afirmacje.

Przedstawiamy 10 afirmacji autorstwa Florence Scovel Shinn, wykładowczyni praw metafizyki, która żyła w Ameryce w końcu XIX wieku. Florence była również artystką - ilustratorką i aktorką. Prowadziła kursy i warsztaty dla kobiet, wyjaśniając im jakie prawa rządzą Wszechświatem i jak żyć zgodnie z nimi. Jej lekcje i przesłania nadal odpowiadają na wiele nurtujących pytań. Wyjaśniają bowiem zasady umożliwiające osiąganie powodzenia. Według Florence pomogą nam w tym dobrze skonstruowane, systematycznie i z wiarą wygłaszane afirmacje.

Moja pewność siebie zbudowana jest na skale. Widzę jasno, działam szybko.

Wszystkie przejścia są odblokowane! Wszystkie drzwi są otwarte!

Mądrze i bez strachu wydaję pieniądze wiedząc, że moje zasoby są nieskończone i mogą się pojawić natychmiast.

Kroczę dziś po królewskiej drodze, która wiedzie do Sukcesu, Szczęścia i Obfitości. Szybko zmierzam do celu.

Odrzucam przeszłość. Żyję w cudownym świecie, gdzie szczęśliwe i niespodziewane zdarzenia dzieją się każdego dnia.

Otwieram się na przyjęcie moich dóbr, zbieram żniwo nieskończonych możliwości.

Cuda zdarzają się w mgnieniu oka. Dzisiaj jest dzień cudów.

Jestem córką króla, który obdarza mnie obfitością.

Ja i jedna wielka Zasada Twórcza Wszechświata jesteśmy jednym i tym samym.

Na mojej ścieżce jaśnieje Światło Świateł, ukazując mi Otwartą Drogę do Spełnienia.

Więcej afirmacji znajdziesz w książce „Gra życia. (I jak w nią grać) Zbiór dzieł dla kobiet”, Florence Scovel Shinn, wyd. Dylis Aar

 

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Psychologia

Nowy miesiąc - nowy start. Ćwiczenia, pomysły i inspiracje na wrzesień

Wrzesień nie musi być jedynie odpryskiem po lecie. Może być nowym startem. (Fot. Getty Images)
Wrzesień nie musi być jedynie odpryskiem po lecie. Może być nowym startem. (Fot. Getty Images)
Wrzesień nie musi być jedynie odpryskiem po lecie. Może być nowym startem. Trenerka Dagmara Gmitrzak podsuwa pomysły, ćwiczenia i wizualizacje. 

Ćwiczenie 1. Z perspektywy orła

Zabawne, jak wiele rzeczy, które przed urlopem wydawały się niezwykle istotne, po powrocie traci na znaczeniu. Jeśli potrzebujesz znaleźć konstruktywne rozwiązanie jakiejś sytuacji, to ćwiczenie dodatkowo pomoże spojrzeć ci na nią z dystansu i bez emocjonalnego zaangażowania. Zacznij od wybrania przedmiotu, który może reprezentować daną sprawę. Ustaw naprzeciwko niego krzesło, w dowolnej odległości. Teraz wejdź na krzesło i poczuj się przez chwilę jak orzeł, który obserwuje ziemię, lecąc nad szczytami gór. Zauważ, jakie myśli pojawiają się w Twojej głowie. Co widzisz teraz, a czego nie mogłeś zobaczyć wcześniej?

Ćwiczenie 2. Dobry nastrój jesienią

Wakacyjny luz nie musi się kończyć wraz z rozpakowaniem walizek. Jak sprawić, by dobry humor nie opuszczał Cię jeszcze długo po powrocie? Wywołaj najlepsze i najbardziej pozytywne zdjęcia z wakacji i postaw je w widocznym miejscu, tak aby codziennie przypominały ci przyjemne miejsca i dobrze spędzony czas. Noś kolorowe ubrania, w których przeważają roślinne, kwiatowe motywy. Jeśli zaś czujesz spadek nastroju, skorzystaj z balijskiego sposobu na poprawę samopoczucia. Zmieszaj trzy łyżki nierafinowanego oleju kokosowego w płynnej postaci z sześcioma kroplami olejku różanego. Rozsmaruj je na wewnętrznej części dłoni. Chwilę podelektuj się zapachem i zacznij wmasowywać olejek pośrodku klatki piersiowej. Według ajurwedy to miejsce jest związane z czakrą serca, która symbolizuje miłość do siebie i innych. Wykonując ten delikatny masaż, spróbuj wzbudzić czułość dla siebie. Następnie nałóż olejek na podbrzusze – to siedziba czakry krzyżowej, związanej z ekspresją uczuć i emocji, kreatywnością, zmysłowością i seksualnością. Podczas masowania pomyśl z miłością o swoim ciele. Na zakończenie połóż jedną dłoń na klatce piersiowej, a drugą na podbrzuszu. Oddychaj świadomie przez dwie minuty.

Ćwiczenie 3. Zatrzymać lato w sobie

Badania wykazały, że mózg nie odróżnia tego, co widzimy, od tego, co sobie wyobrażamy. Oznacza to, że reagujemy emocjonalnie zarówno na obrazy prawdziwe, jak i fikcyjne. Korzystając z tej wiedzy, możesz praktykować kreatywną wizualizację i odczuwać jej dobroczynne efekty. To ćwiczenie pomoże ci aktywować pozytywne emocje związane z latem. Usiądź wygodnie, z prostym kręgosłupem. Zrób dwa głębokie wdechy i długie wydechy. Przywołaj w myśli jakieś dobre wspomnienie związane z latem. Moment, kiedy czułeś radość, połączenie ze sobą, z przyrodą. Uaktywnij wszystkie zmysły. Poczuj w ciele te pozytywne emocje. Po dwóch–trzech minutach powróć do tu i teraz.

Ćwiczenie 4. Porządki w relacjach

Letni wypoczynek pomaga złapać dystans do codzienności, w tym do osób. Zanim spotkasz się z dawno niewidzianymi znajomymi, przemyśl, które znajomości służą twojej ścieżce rozwoju, które warto ulepszyć, a które już się wypaliły. Zacznij od zrobienia listy najbliższych przyjaciół oraz bliskich znajomych. Zadawaj pytania w odniesieniu do każdego z nich. Jak się czujesz podczas spotkania z tą osobą? Czy w dzieleniu się swoimi sprawami panuje równowaga? A może to zwykle Ty wysłuchujesz drugiej osoby lub przeciwnie – przejmujesz pałeczkę i zapominasz zapytać o jej życie? Czy czujesz się sobą przy tej osobie? Czy są tematy, których nie wyobrażasz sobie z nią poruszyć? Czy czujesz, że życzy ci wszystkiego najlepszego i jest z Tobą szczera? Czy często krytykuje Twoje zachowanie, sposób ekspresji albo Twój wygląd? Jak odnosi się do twoich sukcesów? Jak reaguje, kiedy jest Ci trudno, masz złe samopoczucie fizyczne lub psychiczne? Czy potrafi Cię wysłuchać i okazać troskę? Czy pokazujesz jej również swój cień – mniej miłą i sympatyczną część siebie?

Ćwiczenie 5. Porządki w domu

Indianie wierzą, że każda pora roku uczy nas, jak żyć. Jesień to nauczycielka cykliczności. Przekazuje wiedzę o tym, że nic w życiu nie jest nam dane na stałe. Jest okres letniej pełni i obfitości, ale po nim następuje czas transformacji. Ten proces symbolizują spadające z drzew liście. Aby połączyć się z energią jesieni i lepiej ją zrozumieć, po porządkach w relacjach skup uwagę na porządkowaniu swojego mieszkania i oddawaniu tego, z czego już nie korzystasz. Nienoszone przez dłuższy czas ubrania upierz i przekaż do pomocy społecznej. Przeczytane książki i magazyny możesz sprezentować znajomym, być może zawarte w nich informacje okażą się dla nich pomocne. Pamiętaj, że jeśli dzielisz się tym, czego masz w nadmiarze, robisz miejsce na pojawianie się czegoś nowego i inspirującego.

Ćwiczenie 6. Nowe umiejętności

Stary nawyk ze szkoły sprawia, że wrzesień to dobry czas na naukę. Zapisz się na weekendowe warsztaty, cykliczne zajęcia albo kurs językowy. Po wakacyjnym wypoczynku mózg garnie się do wiedzy, trenuj go zatem i ucz się nowych rzeczy. To poprawi nie tylko Twoją pamięć i koncentrację, ale też samopoczucie. Jeśli nie masz pomysłu na to, jaką nową umiejętność wprowadzić do swojego życia, postaw na prostą praktykę medytacji. Umów się ze sobą, że codziennie o tej samej porze usiądziesz prosto i przez dwie minuty skupisz się na procesie oddychania. Możesz skierować uwagę do nozdrzy i doświadczać, jak powietrze do nich wpływa, a po chwili wypływa. Ta praktyka pozwoli ci nauczyć się, jak być w pełni w chwili obecnej.

  1. Psychologia

Jakie są twoje największe atuty? Ćwiczenie poprawiające nastrój

Już kilka minut skupienia na własnych talentach i predyspozycjach albo rozmowa na ich temat z przyjaciółmi czy terapeutą poprawia samopoczucie oraz redukuje objawy depresji. (Fot. iStock)
Już kilka minut skupienia na własnych talentach i predyspozycjach albo rozmowa na ich temat z przyjaciółmi czy terapeutą poprawia samopoczucie oraz redukuje objawy depresji. (Fot. iStock)
Nagły spadek nastroju? Czujesz, że zapadasz się w dół? Sięgnij do swoich mocnych stron. Masz je jak każdy. Psycholog pozytywny Jolanta Burke zaprasza do ćwiczenia.

Smutna, sfrustrowana, zmęczona... mimo, że uważam się za szczęśliwą osobę, od czasu do czasu zdarza mi się popaść w stan przygnębienia. Przytrafia mi się to zwłaszcza po maratonie ciężkiej pracy, prowadzenia domu i dbania o to, aby w burzy życia znaleźć czas dla rodziny i przyjaciół. Za każdym razem, kiedy czuję, że nad moją głową zaczynają się zbierać czarne chmury, porzucam chwilowo to co robię, biorę notes i idę do najbliższej kawiarni na kawę. Przy kubku aromatycznego napoju staram się zanurzyć w ciepłą kąpiel z dobrych myśli na swój temat.

Badania pokazują, że już kilka minut skupienia na własnych talentach i predyspozycjach albo rozmowa na ich temat z przyjaciółmi czy terapeutą poprawia samopoczucie oraz redukuje objawy depresji nawet do dwóch miesięcy. Poza tym, jak już raz zdasz sobie sprawę ze swoich mocnych stron, w przyszłości, w podobnych momentach zwątpienia, wystarczy jedynie sobie o nich przypomnieć, a dobry nastrój powróci.

24 atuty według Martina Seligmana i Christophera Petersona

Po latach badań, psychologowie Martin Seligman i Christopher Peterson z Uniwersytetu w Pensylwanii opracowali katalog 24 sił charakteru, które można przyporządkować sześciu głównym cnotom:

Odwaga:

Witalność - do wszystkiego podchodzisz z podekscytowaniem. Traktujesz życie jak przygodę i rzucasz się w jego wir pełen energii.

Dzielność
- cechuje cię spora odwaga. Nie straszne ci wyzwania, problemy ani nawet ból. Zawsze mówisz, co myślisz bez względu na konsekwencje.

Prawość
- pogardzasz hipokryzją. Prawda ma dla ciebie najwyższą wartość.

Wytrwałość - zwykle kończysz to, co zacząłeś, pomimo przeciwności.

Humanitaryzm:

Dobroć
- lubisz dzielić się z ludźmi, tym co posiadasz. Zwłaszcza jeśli potrzebują twojej pomocy.

Miłość
- doceniasz bliskie relacje z ludźmi, często okazując im troskę i uczucie.

Inteligencja społeczna - rozumiesz, co czują inni, instynktownie wiesz, jak postępować w różnych sytuacjach i jakiej spodziewać się reakcji.

Umiar:

Skromność i pokora
- nie uważasz się za nikogo nadzwyczajnego. Wolisz przebywać na drugim niż na pierwszym planie.

Samoregulacja
- jesteś zdyscyplinowany i panujesz nad swoimi pragnieniami i emocjami.

Rozwaga
- nie podejmujesz niepotrzebnego ryzyka, najpierw rozważasz wszystkie opcje.

Wielkoduszność i miłosierdzie
- przebaczasz tym, którzy cię skrzywdzili. Zawsze dajesz ludziom drugą szansę.

Mądrość i wiedza:

Zamiłowanie do zdobywania wiedzy - opanowywanie nowych umiejętności i pogłębianie wiedzy sprawia ci wielką przyjemność.

Perspektywa
- na życiowe problemy patrzysz z innej perspektywy niż inni. Ludzie wokół ciebie cenią twoje mądre rady.

Twórczość
- masz oryginalne podejście do życia, myślisz w sposób niekonwencjonalny, często posiadasz artystyczne umiejętności.

Ciekawość
- interesujesz się wieloma rzeczami, lubisz wszelkie nowości.

Otwartość umysłu - cechuje cię krytyczny umysł, potrafisz ocenić, co jest dla ciebie dobre, a co złe.

Sprawiedliwość:

Bezstronność
- traktujesz wszystkich na równi, każdego obdarzając kredytem zaufania.

Zdolność do współpracy
- lubisz pracować w zespole i jesteś lojalny w stosunku do grupy.

Zdolność do przewodzenia grupie - masz umiejętność mobilizowania innych do pracy na rzecz wspólnego dobra.

Transcendencja:

Nadzieja
- oczekujesz, że przyszłość niesie wszystko co dobre.

Wdzięczność
- jesteś wdzięczny za to co masz i kim jesteś. Chętnie okazujesz też wdzięczność innym.

Docenianie piękna i doskonałości
- jesteś w stanie dostrzec urodę i harmonię wokół siebie.

Duchowość
- wierzysz w siłę wyższą i przeznaczenie. Przeczuwasz, że wszechświat ma głębszy sens.

Humor - lubisz się śmiać i potrafisz wywołać uśmiech na twarzy innych ludzi.

Moje siły to…

Jeśli chcesz szybko poprawić sobie samopoczucie, z podanej listy wybierz 5–10 sił, które cię najlepiej opisują. Możesz to zrobić na kilka sposobów:
  1. Przypomnij sobie dokonania, z których jesteś szczególnie dumny. Zastanów się, jakich sił charakteru użyłeś, aby osiągnąć sukces. Na przykład jeśli udało ci się zrzucić kilka kilogramów, najpewniej przydała ci się samokontrola. Pomyśl teraz o innych, podobnych sytuacjach. Jeśli okaże się, że częściej korzystasz z samokontroli i sprawia ci to przyjemność, możesz ją uznać za swoją siłę charakteru.
  2. Zastanów się nad wszystkimi siłami charakteru i wybierz wśród nich pięć, na myśl o których czujesz przypływ energii, których chciałbyś doświadczać jak najczęściej i które najlepiej cię odzwierciedlają.
  3. Zapytaj znajomych i rodzinę o to, jakie siły – ich zdaniem – najlepiej cię charakteryzują.
Moje trzy główne siły charakteru to zamiłowanie do uczenia się, wytrwałość i dobroć. Ostatnio na przykład zapisałam się na kurs szermierki. Mimo że nie przyda mi się ona do pracy, mam nadzieję, że pomoże mi poprawić równowagę, koncentrację i refleks. Uwielbiam się uczyć ciekawych rzeczy i jestem podekscytowana moim nowym kursem.

Sądzę, że jestem też dość wytrwała i łatwo się nie poddaję. Kiedyś dostałam wspaniały przepis na ciasteczka czekoladowe. Niestety, mimo starań, ciągle mi się nie udawały. To mnie jednak nie zniechęciło. Kupiłam inny gatunek mąki i spróbowałam po raz kolejny. Za czwartym razem wyszły idealnie. Udoskonaliłam ten przepis tak bardzo, że znajomi uznają teraz czekoladowe ciasteczka za moje popisowe danie. Najzabawniejsze, że największą frajdę miałam właśnie wtedy, gdy ciągle mi się nie udawały, bo mogłam korzystać z jednej z moich sił charakteru.

Inną siłą, dającą mi równie tyle przyjemności, jest dobroć. Kilka tygodni temu postanowiłam zostać wolontariuszem w schronisku dla bezdomnych. Po kilku godzinach ciężkiej pracy, pomimo zmęczenia, czułam się wspaniale. Pomaganie innym dodało mi energii i uszczęśliwiło na dobrych kilka godzin. Nawet na samo wspomnienie tamtego dnia od razu poprawia mi się samopoczucie.

Przez następny miesiąc postaraj się jak najczęściej myśleć o swoich siłach charakteru. Zaproś przyjaciół na wieczorne dyskusje o tym, co was wszystkich najlepiej określa. Przekonasz się, jak wiele da wam to energii. W kolejnym odcinku cyklu przeczytasz, co możesz zrobić, aby zatrzymać ją jak najdłużej.

  1. Kultura

Filmy na dobry nastrój – 5 tytułów dostępnych w Internecie

Meryl Streep jako Donna i Amanda Seyfried jako Sophie w
Meryl Streep jako Donna i Amanda Seyfried jako Sophie w "Mamma Mia". (Fot. materiały prasowe Netflix)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Filmy posiadają niezwykłą moc – poprawiają humor i skutecznie odciągają od codziennych trosk. Zmęczeni panującą od wielu tygodni pandemią marzymy o spędzeniu, choć jednego, wieczoru w domowym zaciszu, odcięci od wszystkiego wokół. Najlepiej z filmem, który pomoże odgonić wszelkie złe myśli. Przedstawiamy 5 tytułów - optymistycznych, relaksujących i inspirujących, dostępnych w Internecie.

"Green Book"

Film, który zdobył zasłużone statuetki Oscara w trzech kategoriach – za najlepszy film, najlepszy scenariusz i najlepszego aktora drugoplanowego (Mahershala Ali). To oparta na faktach opowieść o nietypowej przyjaźni między genialnym pianistą a jego szoferem i ochroniarzem. Swój początek ma w momencie, gdy światowej sławy czarnoskóry muzyk Doktor Don Shirley (Mahershala Ali) szuka prywatnego kierowcy, ponieważ wyrusza na tournée po Stanach Zjednoczonych. Zatrudnia więc włoskiego cwaniaczka Tony’ego Lipa (Viggo Mortensen) i razem wyruszają w ośmiotygodniową trasę koncertową. Choć wydawałoby się, że istnieje między nimi przepaść – rasowa, intelektualna i światopoglądowa – zbudowali niezwykłą przyjacielską więź, która zmieni ich obu. „Green Book” można obejrzeć online na player.pl, vod.pl, ipla.tv i hbogo.pl.

"Mamma Mia"

Gorąca grecka wyspa, wino, taniec i śpiew – czyli okoliczności idealne do snucia marzeń o zagranicznych wakacjach, tak bardzo przez nas wyczekiwanych po wielu długich tygodniach domowej kwarantanny. „Mamma Mia” to genialna obsada (między innymi: Meryl Streep, Colin Firth, Pierce Brosnan, Julie Walters), wspaniałe przeboje Abby w nowych aranżacjach, humorystyczne dialogi i rozkoszna opowieść, której punktem wyjścia jest ślub jedynej córki hippiski Donny. Donna prowadzi hotel na rajskiej wyspie, ma swój zespół muzyczny i sama wychowuje córkę, która wymarzyła sobie, by na uroczystości jej zaślubin zobaczyć swojego ojca, którego nigdy wcześniej nie poznała. Dziewczyna na podstawie pamiętnika matki wyłania trzech potencjalnych kandydatów i w tajemnicy zaprasza ich na swój ślub. Ku jej zaskoczeniu wszyscy trzej mężczyźni pojawiają się na uroczystości, tym samym wywracając życie Donny do góry nogami. Film dostępny jest w serwisie streamingowym Netflix.

A snucie marzeń o rajskich wakacjach, które w obecnej rzeczywistości muszą jeszcze przez jakiś czas pozostać tylko marzeniami, możesz spróbować sobie nieco osłodzić. Dosłownie! A pomoże w tym nowość od marki E.Wedel – Ptasie Mleczko® MINI, czyli kultowy produkt w całkowicie nowym kształcie i poręcznym opakowaniu. Wygodna i praktyczna torebka ze strunowym zamknięciem sprawia, że to wprost idealny przysmak na spokojny wieczór przed telewizorem. Oglądając oczywiście kultowy musical „Mamma Mia”!

(Fot. materiały partnera) (Fot. materiały partnera)

"(Nie)znajomi"

Coś dla tych, którzy preferują naszą rodzimą kinematografię i jednocześnie szukają czegoś nieoczywistego. Wprawdzie nie jest to produkcja typowo polska, a znakomita adaptacja włoskiego przeboju filmowego, który pokochały miliony widzów na całym świecie. „(Nie)znajomi” to lekki, zabawny, a jednocześnie dający niesamowicie do myślenia film ze wspaniałą obsadą, między innymi: Tomaszem Kotem, Kasią Smutniak, Aleksandrą Domańską, Mają Ostaszewską i Michałem Żurawskim. Akcja filmu dzieje się podczas wspólnej kolacji grupy przyjaciół, w trakcie której postanawiają zagrać w nietypową grę. Jej zasady są bardzo proste – muszą czytać na głos wszystkie przychodzące na ich telefony wiadomości, a rozmowy przełączać na tryb głośnomówiący. Gra początkowo wprowadziła ciekawość i rozbawienie, by później wywrócić świat jej uczestników do góry nogami. Film „(Nie)znajomi” dostępny jest na ipla.tv, vod.pl, player.pl.

"Notting Hill"

Wspaniały kinowy klasyk i niezaprzeczalnie jedna z najzabawniejszych komedii romantycznych wszechczasów. „Notting Hill”, czyli film, który poprawi humor nawet największym pesymistom. William Thacker (Hugh Grant) mieszka w londyńskiej dzielnicy Notting Hill i prowadzi tam kameralną księgarnię. Jego życie to niekończące się pasma niepowodzeń – żona zostawiła go dla sobowtóra Harrisona Forda, mieszkanie dzieli ze zdziwaczałym Walijczykiem, a jego jedynemu biznesowi grozi bankructwo. Wszystko zmienia się, gdy w jego księgarni pojawia się amerykańska gwiazda filmowa Anna Scott (Julia Roberts). Tak zaczyna się historia niezwykłego romansu, pełnego namiętności, rozstań i powrotów, między dwójką ludzi z zupełnie innych światów. „Notting Hill” można obejrzeć online na platformie streamingowej HBO GO.

Kultowy film wymaga równie kultowego, słodkiego przysmaku, którzy jeszcze bardziej uprzyjemni miło spędzony czas w domowym zaciszu. Nowe Ptasie Mleczko® MINI dostępne jest w dwóch wariantach smakowych: waniliowym, oblanym wedlowską czekoladą deserową i śmietankowym – w czekoladzie mlecznej. Spróbuj ich obu i pozwól sobie na tę rzadką przyjemność!

(Fot. materiały partnera) (Fot. materiały partnera)

"Nieracjonalny mężczyzna"

Nagrodzony Oscarem dla najlepszego aktora Joaquin Phoenix, u jego boku Emma Stone, a film w reżyserii znakomitego Woody’ego Allena – brzmi genialnie, prawda? I taki właśnie jest „Nieracjonalny mężczyzna”. To słodko-gorzka komedia, w której Phoenix wciela się w rolę profesora filozofii, posiadającego ogromną wiedzę naukową, a znaczące braki w teorii miłości. Niegdyś ciekawy świata inteligent i podróżnik, teraz zbyt często sięgający po alkohol pesymista, zmagający się z depresją. Gdy u jego boku pojawia się ślepo zapatrzona w niego dziewczyna po wielu miłosnych przejściach (Emma Stone), jego życie zamienia się w romantyczne szaleństwo. Z czego przy okazji tworzy się miłosny trójkąt, przeplatany ciętym humorem i wątkiem kryminalnym. „Nieracjonalnego mężczyznę” można obejrzeć w Internecie na Netflixie, Playerze i VOD.

 

  1. Styl Życia

Afirmujesz i masz!

Nasze afirmacje działają nie tylko, gdy wyzwolimy w sobie pozytywne emocje, ale także, gdy doznajemy przyjemności. Pomagają piękne widoki, zapach, las, park, morze, góry. (Fot. iStock)
Nasze afirmacje działają nie tylko, gdy wyzwolimy w sobie pozytywne emocje, ale także, gdy doznajemy przyjemności. Pomagają piękne widoki, zapach, las, park, morze, góry. (Fot. iStock)
Pozytywne myśli to żadna magia. To konkretne narzędzia do zmiany naszego życia. Używane świadomie mogą pomóc nam osiągnąć takie cele, jakich pragniemy – mówi Johanna Kern, nauczycielka rozwoju osobistego, pisarka, blogerka i reżyserka od 30 lat mieszkająca w Kanadzie.

Afirmację łatwo utożsamić z chciejstwem.
Bo to jest rodzaj chciejstwa, ale popartego pozytywną intencją. Wbrew pozorom myśli nie są tak abstrakcyjne, jak nam się wydaje, dobrze pokierowane dają konkretne korzyści. Wiedzieli o tym już starożytni filozofowie, mistycy, wpływowi ludzie, teraz potwierdzają naukowcy.

Na czym polega moc myśli?
Obecnie wyjaśnia to fizyka kwantowa, ale wiadomo to było od stuleci, nawet na poziomie wierzeń, a mianowicie, że absolutnie wszystko, co istnieje, jest energią, począwszy od komórek naszego ciała, poprzez florę, faunę, planety, galaktyki i wszystko inne we wszechświecie, w tym nasze myśli. Pierwsza zasada teorii kwantowej mówi, że rzeczywistość jest stworzona przez obserwatora, to znaczy: dopóki nie ma obserwatora, nic nie istnieje. Druga zasada – istnieje tak zwana połączalność, czyli wszystko, co kiedykolwiek na siebie oddziaływało, już na zawsze jest ze sobą związane. Tak więc na poziomie energii wszyscy jesteśmy ze sobą połączeni. Tworzymy zatem świat nie tylko dla siebie, ale i dla innych. Dlatego to nasze chciejstwo jest tak ważne. Można powiedzieć, że jakie chciejstwo, taka nasza rzeczywistość.

Nie możemy jednak afirmować czegoś nierealnego.
Możemy, tylko że nasza podświadomość to odrzuci, bo uzna takie myśli za niedorzeczne. Odrzuci na przykład afirmację: „Idę do banku i tam będzie czekał na mnie milion złotych”, bo nie jest ona zgodna z tym, co wie nasza podświadomość. To, co bowiem afirmujemy, musi się zgadzać z naszą wizją siebie, świata i z wizją tego, co ja określam jako wizję serca, czyli z tym, kim naprawdę pragniemy być. Tak więc afirmacja typu: „Jestem zdrowa”, jeśli jestem chora, „jestem bogata”, kiedy nie mam na rachunki, będzie nieskuteczna.

A kiedy stanie się skuteczna?
Kiedy będziemy praktykować ją krok po kroku. A zacząć powinniśmy od zmiany przekonań na własny temat. Dobrze najpierw zobaczyć, że naprawdę jesteśmy warci lepszego życia, lepszego losu. Dostrzec, że każdy człowiek na tej planecie, każda roślina i każde zwierzę, wszystko, co żyje, jest absolutnie unikalne. Pomyślmy na przykład: każde źdźbło trawy na trawniku przed naszym domem jest nie tylko inne od źdźbła na tym samym trawniku, ale od wszystkich źdźbeł na całym świecie. To samo z listkiem na drzewie, ze zwierzętami, także z człowiekiem. Warto dostrzec własną unikalność, wyjątkowość, fakt, że możemy decydować o swoim życiu, wnosić coś do życia innych. I powoli zacząć afirmować, na przykład mówiąc: Już wiem, że życie może mi przynieść dobro, czekam na coraz lepsze dni.

Nawet gdy jestem w dramatycznej sytuacji?
Nie mogę wtedy wmawiać sobie, że jest cudownie, bo moja podświadomość to wyśmieje, ale mogę powiedzieć to, co jest zgodne z prawdą, czyli: „Są momenty, że czuję się dobrze, czekam, aż będzie ich więcej”. Następna afirmacja: „Czuję się coraz lepiej, wierzę, że wyzdrowieję”. I kolejna: „Cieszy mnie, że wychodzę z choroby”. To samo, jeśli chodzi o sukces. Nie można od razu powtarzać: „Odnoszę sukces”, bo jeśli podświadomość widzi co innego, to tę myśl natychmiast odrzuci. Lepiej zacząć od stwierdzenia: „Coraz więcej umiem, wierzę, że mogę znaleźć wymarzoną pracę, być docenioną. Nie możemy przy tym tylko powtarzać tych zdań, nic nie robiąc. Trzeba pogłębiać swoje talenty, to oczywiste. Ale razem z rozwojem zawodowym trzeba też rozwijać sposób myślenia o sobie na coraz lepszy. Afirmowanie to stopniowe przekształcanie swoich wewnętrznych przekonań na coraz bardziej pozytywne.

To nie wygląda na dokarmianie ego?
Nie. Nie wmawiamy sobie przecież, że jesteśmy piękni, zdrowi i bogaci, ale akceptując siebie takimi, jacy jesteśmy, „ulepszamy się” w kierunku, w jakim chcielibyśmy podążać.

Jak to się dzieje, że afirmacje działają?
Najogólniej rzecz ujmując – nasz mózg zbudowany jest między innymi z neuronów, które się ze sobą komunikują. Każda nasza myśl wywołuje jakąś emocję, która powoduje wydzielanie substancji chemicznej, na którą z kolei reagują neurony. I jeżeli na przykład żyję w potwornym lęku, nic mi się nie udaje, tym samym wydzielam pewne substancje chemiczne, do których neurony się przyzwyczajają, tworząc tak zwane ścieżki neuronalne. I tak jak to ze ścieżką bywa, im częściej się po niej chodzi, tym jest głębsza, wyraźniejsza, w końcu staje się częścią naszego życia. Nowe pozytywne myśli wydzielają inne substancje chemiczne, powodują powstawanie nowych ścieżek neuronalnych. To tak jakbyśmy zaczęli chodzić przez trawnik nową wygodniejszą dróżką. Im częściej nią chodzimy, im częściej powtarzamy pozytywne myśli, tym mocniejsze staje się nowe powiązanie międzyneuronalne. Żeby utrwalić te ścieżki, potrzeba mniej więcej sześciu tygodni. I tyle samo czasu musimy przeznaczyć na to, żeby te poprzednie „zarosły”. Ale żeby całkowicie zmienić styl życia z negatywnego na pozytywny, potrzeba co najmniej sześciu miesięcy. W książce „365 (+) afirmacji pięknego życia” podpowiadam, jak to robić krok po kroku.

Wielu ludzi uważa, że afirmowanie jest nieskuteczne.
Afirmację trzeba robić rzetelnie. Jeżeli afirmujemy rano przez minutę, a przez cały dzień mamy negatywne myśli, to oczywiste, że wielość tych myśli stłamsi te kilka pozytywnych. Niektórzy uważają, że trzeba bez przerwy klepać afirmacje. Nieprawda. Trzeba ich użyć w odpowiednim momencie. Jeżeli afirmujemy przypływ pieniędzy, to najlepiej robić to nie wtedy, kiedy mamy pustą kieszeń, ale kiedy kupujemy sobie coś upragnionego, nawet bardzo taniego. Dobrze wtedy powiedzieć: „Cieszę się, że mam więcej, niż potrzeba mi na to, czego chcę”. Bo rzeczywiście coś kupujemy i dostajemy resztę. Trzeba używać takich okazji. Ważne jest, aby to, co afirmujemy, wywoływało jakieś uczucia. Jeżeli nie wywołuje, to przynajmniej sobie to wyobraźmy. Afirmacja działa, kiedy robimy ją w pozytywnych emocjach. Trzeba więc nauczyć się poznawać swoje emocje. I kiedy nie czujemy się dobrze, nie afirmujmy, pozwólmy sobie na odreagowanie, na smutek, płacz. Nie mówmy: „jest super”, w momencie kiedy płaczemy i jest nam smutno. Afirmacja wtedy nie zadziała. W tragicznych chwilach trudno użyć pozytywnej afirmacji, lepiej wtedy powiedzieć: „Wybieram, aby czuć się coraz lepiej”. „Wybieram” to bardzo ciekawe słowo. Bo skoro wybieram i powtarzam tę intencję, to powoli tak się stanie, w pewnym momencie wytworzą się bowiem nowe ścieżki neuronalne. Pamiętajmy, że nasze afirmacje działają nie tylko wtedy, gdy wyzwolimy w sobie pozytywne emocje, ale także kiedy doznajemy przyjemności. Pomagają piękne widoki, zapach, las, park, morze, góry. Co ciekawe, natura bardzo wzmacnia afirmacje, a to z kolei wiąże się z tak zwanymi falami mózgowymi alfa, bardzo pomocnymi w skutecznej nauce.

Nie w głowie nam afirmacja, kiedy na przykład tracimy pracę.
Trzeba dać sobie czas na przeżycie każdej straty. A po pierwszym szoku powoli zacząć wzmacniać działania pozytywnymi myślami. Być może okaże się, że trudne doświadczenie tak nas rozwinie, że dzięki niemu znajdziemy dużo lepszą pracę. Człowiek nie jest w stanie zaradzić żadnym problemom, jeśli się podda. W stanie depresji musi iść do lekarza. Ale jeśli pozwoli sobie na odreagowanie, rozluźni się i zacznie pozytywnie myśleć, to często pod wpływem tych myśli rzeczywistość układa się jak plastelina. Afirmacje to żadna magia. To konkretne narzędzia do zmiany naszego życia. Używane świadomie mogą pomóc nam osiągnąć takie cele, jakich pragniemy.

Masz na to jakieś dowody?
Moje życie jest najlepszym dowodem. 30 lat temu znalazłam się na emigracji. Byłam wtedy bardzo młoda, nie znałam języka, nie wiedziałam, jak zdobyć pracę, przyjaciół, akceptację. I mimo to myślałam pozytywnie, nie zdając sobie, oczywiście, sprawy z tego, że afirmuję. Efekt był taki, że osiągnęłam bardzo wiele. Dostałam się na Uniwersytet w Toronto na wydział filmowy, gdzie aplikowało ponad 40 osób na miejsce, bo to jedna z najlepszych szkół w Kanadzie. Musiałam bardzo szybko nauczyć się języka na wysokim poziomie. Ukończyłam studia jako najlepsza, a jeszcze w czasie studiów zaczęłam robić filmy krótkometrażowe, które zdobyły uznanie krytyków. Od razu po studiach dostałam pracę przy produkcji filmów fabularnych dla kampanii filmowej Great Western Paradise Films, potem już w swojej kampanii filmowej zrobiłam własny film fabularny z gatunku fantasy „Kraina cieni: legenda”, który też odniósł sukces. Można by powiedzieć, że tworzyłam własną rzeczywistość w sposób bardzo precyzyjny, przemyślany, choć prawda jest też taka, że ja po prostu myślałam pozytywnie i ufałam temu, co mi podpowiadał mój wewnętrzny głos.

Jak to się stało, że zajęłaś się rozwojem osobistym?
Zawsze dzieliłam się z innymi moimi pasjami. Zarówno artystycznymi, jak i – potem – tymi związanymi z rozwojem, karierą. Od momentu, kiedy wiem, jak świadomie stwarzać swoją rzeczywistość, przekazuję tę wiedzę innym. Życie może być naprawdę cudownym doświadczeniem, a nie odklepywaniem dnia po dniu i czekaniem, aż ktoś za nas coś zrobi albo nasze problemy same się rozwiążą. Otóż nic samo się nie rozwiąże. Swoje doświadczenia opisałam w książce autobiograficznej „Mistrz i zielonooka nadzieja”. Jestem przekonana, że można wyzwolić się z własnych opresji myślowych, emocjonalnych, zdrowotnych.

Tobie udało się wyjść z ciężkiej choroby. Pomogło afirmowanie?
O tak. Po wypadku, w którym złamałam łokieć, zapadłam na ciężką neurologiczną chorobę, tak zwany zespół Sudecka. Cierpiałam potworny ból dzień po dniu, bo leki przeciwbólowe nie działały. Ludzie w takim stanie popełniają samobójstwa. Dowiedziałam się, że mogę cierpieć do końca życia. Przyjęłam to do wiadomości, ale mam taką cechę, że nie stawiam „nie” przed przymiotnikami. Niemożliwe jest dla mnie możliwe, nieuleczalne uleczalne. No i w tym chronicznym bólu, kiedy nie mogłam wykonywać swojego ukochanego zawodu, czyli robić filmów, kiedy nie mogłam się w ogóle poruszać, bo każdy ruch sprawiał ból, powiedziałam sobie: „Jeżeli będę myślała o bólu, to moje życie stanie się rzeczywiście nieuleczalne. Postanowiłam: „Niech boli ręka, ale ja mam przecież zdrowe serce, głowę i drugą rękę”. I tą zdrową ręką napisałam dwie książki, za które w krótkim czasie dostałam cztery nagrody w USA. Wierząc, że tak jak uleczalne są nasze myśli, tak uleczalne jest ciało, zaczęłam afirmować zdrowie i stosować alternatywne metody leczenia. Powoli ból ustępował. Teraz jeszcze czasami się odzywa, ale w niewielkim stopniu. Cały czas świadomie buduję nowe ścieżki neuronalne.

Twój mąż, dużo od ciebie młodszy, o którym mówisz, że go sobie wymarzyłaś, też jest owocem afirmacji?
No oczywiście! Wyszłam za mąż 12 grudnia 2012 roku, kiedy miał być koniec świata. Dwa miesiące później miałam wypadek. Mąż, który nigdy nie miał takich obowiązków na swoich barkach, zajmował się mną, czuwał przy mnie dzień i noc. Dzięki temu mogliśmy przeżyć czas o wiele intensywniej. Jesteśmy razem niespełna trzy lata, a ja czuję, jakbyśmy przeżyli dziesięć razy tyle. Dzięki chorobie przekonałam się, jakim mąż jest wspaniałym mężczyzną – pomocnym, opiekuńczym, wrażliwym. Kiedy zdarzyło się to nieszczęście, nie usiedliśmy i nie płakaliśmy, tylko powiedzieliśmy sobie: „Jakież to cudowne wyzwanie w naszym małżeństwie, możemy się sprawdzić, zobaczyć, czy to trudne doświadczenie nas umocni”. I umocniło! Mam takiego męża, jakiego sobie wymarzyłam, mam takie życie, jakie sobie wymarzyłam, choć było trudne: mój tata został zamordowany, gdy miałam półtora roku, potem emigrowałam z kraju, zachorowałam. Zawsze jednak myślałam pozytywnie. Moja pierwsza afirmacja tuż po przyjeździe do Kanady, jeszcze nieświadoma, była taka: „No, to teraz zbuduję sobie takie życie, jakiego pragnę”. Nie miałam złudzeń, wiedziałam, że nie wszystko będzie szło jak z płatka. I kiedy zdarzały się trudne chwile, mówiłam sobie: „To bardzo ciekawa przygoda, widocznie czegoś ma mnie nauczyć”. Wyciągałam z niej wnioski i szłam do przodu.

Jak z perspektywy emigrantki widzisz naszą polską specyfikę myślenia?
Rozumiem ją. Polacy przez stulecia byli pod opresjami: zaborów, okupacji, totalitaryzmów. Powtarzali: „Jest mi źle, jestem ciemiężony”. Dzieci słuchały rodziców i jako dorośli powtarzały to samo. W umysłach Polaków wytworzyły się więc ścieżki neuronalne, które „każą” im właśnie tak postrzegać rzeczywistość. Ale można zmienić sposób myślenia, odnaleźć radość życia. Problemy i kłopoty będą pojawiać się w naszym życiu ciągle. Raz jesteśmy zdrowi, raz chorzy, raz czujemy się dobrze, raz źle, raz nam wychodzi w pracy, raz nie. To normalne, to są tylko doświadczenia, które nas rozwijają. Nie ma co skupiać się na tym, co nas dołuje, tylko na tym, co pozytywne. Biologicznie jesteśmy zaprogramowani, żeby być optymistami, żeby stwarzać sobie coraz lepsze warunki do życia, to nasza przyrodzona natura.

Pesymistyczne nastawienie też działa, tylko negatywnie – jak samospełniająca się przepowiednia.
Oczywiście. Nasze myśli można porównać do fal radiowych, bo też mają pewną częstotliwość, wibracje, zasięg. Gdy wysyłamy pesymistyczne myśli, one przyciągają te o podobnej częstotliwości. Nasz umysł szuka ludzi podobnie myślących. Nawet jest takie powiedzenie – ktoś nadaje na tych samych falach.

Pomoc ludziom w zmianie myślenia to twoja misja?
Dzielę się z ludźmi metodą znaną od starożytności, ja jej nie wymyśliłam, tylko ulepszyłam w taki sposób, żeby trafiła do absolutnie każdego człowieka. Świat sprzyja nam w tym, żebyśmy byli szczęśliwi. Jeżeli tak się nie czujemy, to tylko dlatego, że narozrabialiśmy na taką skalę, że zniszczyliśmy swoje szczęście, albo dlatego, że skupiamy się na czymś innym. Cała przyroda, ewolucja świata wspierają to, co pozytywne i budujące. I tylko to przetrwa.

Johanna Kern
nauczycielka rozwoju osobistego, propagatorka afirmacji jako narzędzia do osiągania życiowych celów, autorka interaktywnej strony internetowej www.johannakern.pl, gdzie można znaleźć wiele materiałów do słuchania, oglądania i czytania oraz blog. Z wykształcenia aktorka i reżyserka. Ma na koncie filmy krótkometrażowe i film fantasy „Kraina cieni: legenda”, do którego muzykę skomponował Romuald Lipko (Budka Suflera). Pisarka. Jej kilkakrotnie nagradzana książka „Mistrz i zielonooka nadzieja” została przetłumaczona także na język polski.

 

  1. Psychologia

Zwykle gorzej niż zwykle. Dlaczego narzekamy?

Narzekanie to taka racjonalizacja, którą budujemy, aby uchronić się przed odpowiedzialnością za własną klęskę. (Fot. iStock)
Narzekanie to taka racjonalizacja, którą budujemy, aby uchronić się przed odpowiedzialnością za własną klęskę. (Fot. iStock)
Ludzie źli, świat niesprawiedliwy, zarobki fatalne, pogoda pożal się boże, jak tu, panie, żyć. Takie teksty słychać od Bałtyku po Tatry. Polskie malkontenctwo trzyma się zadziwiająco mocno, jakby na przekór rzeczywistości i temu, jak nas widzą inni. Skąd taki ogląd świata? Co nam to daje?

Psycholog profesor Bogdan Wojciszke zauważa, że narzekanie to nie tylko polska specyfika. – Jak opowiadam o polskiej kulturze narzekania w innych krajach, to na przykład Hiszpanie czy Żydzi mówią, że opowiadam o nich. Zdecydowanie natomiast narzekanie nie jest w dobrym tonie w kulturze anglosaskiej. Amerykanie i Brytyjczycy wyrażają uczucia pozytywne albo nie wyrażają ich wcale. U nas – odwrotnie – wyrażanie opinii i uczuć pozytywnych uważa się za niepoważne. Bo jak ktoś mówi dobrze o świecie, to znaczy, że jest głupi, naiwny, że nie zna życia.

Czym tłumaczyć ten fenomen?

W jednym z badań odtwarzano ludziom scenę, w której dwie kobiety rozmawiały o życiu, przy czym obie narzekały albo afirmowały świat. Widzów zapytano m.in. o to, jak oceniają te kobiety i kontakt między nimi. Okazało się, że kobietę mówiącą coś pozytywnego na tematy ogólne uważano za głupią, naiwną. A w dodatku całą tę rozmowę podsumowano jako płytką. Natomiast jako najgłębszą oceniono tę, w której obie panie narzekały.

– Tak więc narzekanie to pewien nawyk, obyczaj kulturowy – podsumowuje profesor. – Ale także sposób nawiązywania kontaktu, budowania więzi. Ludzie źle mówiący o świecie doskonale się rozumieją, czują, że odbierają na tych samych falach, że są bratnimi duszami. Natomiast jeśli ktoś mówi dobrze, to tak jakby nas odpychał i dawał do zrozumienia, że nie jesteśmy godni zaufania. To specyficznie polski sposób łączenia się ludzi, czyli wokół tego, co negatywne.

Socjologowie zwracają uwagę na uwarunkowania historyczne – kilka wieków życia w opresji zaborów, reżimów totalitarnych zrobiło swoje. Profesor Wojciszke mówi wprost o wynikającej z tych uwarunkowań polskiej tożsamości cierpiętniczej. Zauważa, że nasze najważniejsze święta narodowe obchodzimy na cześć wydarzeń, które nam się nie udały. Konstytucja 3 maja, choć nowoczesna i uchwalona, nigdy nie weszła w życie i tak naprawdę jest świadectwem klęski naszego społeczeństwa. To samo z powstaniem warszawskim, które skończyło się katastrofą, a stanowi ważny ośrodek tożsamości narodowej.

Nasze narzekanie można tłumaczyć jeszcze tak jak Ludwik Stomma, antropolog kultury, który zauważył, że nasza kultura jest w istocie chłopska – najdalej dwa pokolenia wstecz większość z nas miała przodka z tej warstwy społecznej. A chłopi zawsze narzekali, zresztą zupełnie zasadnie.

Winne są kompleksy

Profesor Bogdan Wojciszke: – Czujemy się ofiarami, ale trudno nam się przyznać, że z własnej głupoty. Chętnie zwalamy więc winę na innych: Skoro świat jest taki zły i nas tak krzywdzi, w czym nawzajem ciągle się utwierdzamy, no to fakt, że mam problemy, to nie moja wina. A obarczanie winą innych to nic innego jak wyrzekanie się odpowiedzialności za własny los. Przyzwyczailiśmy się do postrzegania siebie samych jako ludzi klęski, nawet jak nam dobrze idzie. Wielu ludzi ocenia, że w całej naszej historii nie mieliśmy tak dobrego okresu, jaki mamy teraz. Nie jesteśmy jednak w stanie tego przyjąć, to nie nasze. Nasze jest natomiast krytykowanie. Dlaczego robimy to z takim upodobaniem?

Psycholog Maria Nowakowska: – Jednym z powodów jest to, że narzekając na kogoś, sami czujemy się lepsi. No bo jak on taki głupi, niedobry, niekompetentny, to tym samym ja staję się od niego mądrzejszy, lepszy, bardziej profesjonalny. Narzekanie bierze się z kompleksów, z niskiej samooceny, niepewności.

Profesor Wojciszke do listy przyczyn takiej postawy dodaje inny mechanizm, tak zwane rzucanie kłód pod własne nogi. Przykład: Wieczorem przed ważnym egzaminem idę się zabawić, wracam nad ranem, więc wstaję niewyspany, zmęczony. Mówię wszystkim: „Mam kaca, źle się czuję, na pewno obleję”. No i oblewam. No, ale wszyscy wiedzą, że to przecież dlatego, że byłem w złym stanie fizycznym i psychicznym, a nie dlatego, że jestem nieprzygotowany albo głupi.

– Przeszkadzanie samemu sobie w odniesieniu sukcesu ma nas uchronić przed  odpowiedzialnością za porażkę – tłumaczy profesor. – Ten zabieg, owszem, podnosi naszą samoocenę, ale też utrudnia osiąganie celów. Większość Polaków wierzy w niesprawiedliwość świata. Tylko jeden procent uważa, że jest odwrotnie. W Stanach Zjednoczonych natomiast aż 66 procent ludzi, czyli dwie trzecie społeczeństwa, wierzy, że świat jest sprawiedliwy. To kolosalna różnica. Skoro świat jest tak okropny, to pozostaje tylko ponieść klęskę. A nawet jeśli przypadkiem by się udało, to i tak sukces odczytamy jako klęskę. Przeprowadziłem kiedyś badanie, w którym pytałem ludzi, z kim się porównują. I większość wymieniła najbardziej rozwinięte kraje świata. Gdyby mieli porównywać się z Ukrainą czy Białorusią, to wyszłoby na naszą korzyść, a to niedopuszczalne! – Mamy szansę się zmienić? – pytam. – Myślę, że musi być dobrze co najmniej tak długo, jak było źle. Czyli kilka wieków – odpowiada profesor.

Żeby sobie ulżyć

Profesor zapytał Polaków w badaniu na próbie ogólnopolskiej, dlaczego narzekają. I usłyszał: „Żeby sobie ulżyć, poprawić stan emocjonalny”. – Wydawało nam się to podejrzane, bo gdyby tak było, to powinniśmy być jednym z najbardziej radosnych narodów świata. Zbadaliśmy więc, czy to prawda. Daliśmy im do słuchania pozytywne i negatywne wypowiedzi i mierzyliśmy ich nastrój. Okazało się, że kiedy ludzie słuchali pozytywnej wypowiedzi, to im się poprawiał nastrój, a jak negatywnej – to obniżał. Tak samo działo się w przypadku własnych wypowiedzi. Nie zdajemy sobie sprawy, że narzekając, tylko pogarszamy swoją sytuację. Może z jednym wyjątkiem – gdy utyskujemy na tematy, na które wypada utyskiwać, na przykład na polityków, to wtedy rzeczywiście robi nam się trochę lepiej.

W innym badaniu profesor poprosił nauczycieli, żeby na dwa sposoby opisali przeciętnego ucznia. Pierwszy polegał na opisie ogólnym, drugi – na opisie konkretnego ucznia. Okazało się, że ogólnie przeciętny uczeń wypadł w tym opisie znacznie gorzej niż ten przeciętny konkretny. – Ludzie myślą inaczej na tematy ogólne, a inaczej o kimś konkretnym – podsumowuje badanie profesor. – Na przykład lekarze w ogóle to łapówkarze, ale mój lekarz to fajny, uczciwy facet. Polacy mają też inny obraz świata, kiedy działają, a inny, kiedy o nim mówią. Kiedy działają, na szczęście korzystają z konkretnej wiedzy i dzięki temu udaje im się iść do przodu. A jak mówią, to dominuje gorycz.

Zresztą tę cechę bardzo dobrze widać, kiedy ludzie się spotykają i ktoś pyta, co słychać. Najbardziej optymistyczna odpowiedź w Polsce jest następująca: „Nie mogę narzekać. Nie wypada mówić tak jak w Ameryce: jest super”. To są bardzo silne normy społeczne, one dotyczą nawet tego, co ludzie mówią o swoich uczuciach. Gdy pytałem w badaniu, jak się dzisiaj pan/pani czuje: gorzej niż zwykle, tak samo czy lepiej – a sondaż robiony był w sobotę, kiedy człowiek powinien czuć się lepiej, to połowa ludzi odpowiedziała, że czuje się tak samo jak zwykle, a spośród pozostałych dwie trzecie czuło się gorzej. Psycholog profesor Dariusz Doliński z SWPS we Wrocławiu przez sto dni pytał o to samo studentów akademików. I proszę sobie wyobrazić, że z wyjątkiem dwóch osób wszyscy czuli się zwykle gorzej niż zwykle. To była powtórka badań amerykańskich, w których amerykańscy studenci deklarowali, że czują się zwykle lepiej niż zwykle. U nich normą kulturową jest: keep smiling, czyli uśmiechnij się, a u nas: bądź zgnębiony.

Wszystkie badania mówią, że narzekanie nam nie służy. A mimo to narzekamy. Po co? – Nastawienie, że jest źle, a będzie gorzej, utwierdza nas w przekonaniu, że nie warto się wysilać, bo i tak nic się nie uda. Narzekanie to w gruncie rzeczy racjonalizacja, którą budujemy sobie po to, żeby uchronić się przed odpowiedzialnością za klęskę. To mechanizm obronny, który nie sprzyja sukcesowi i w tym sensie jest dysfunkcjonalny, natomiast ma tę zaletę, że chroni przed odpowiedzialnością za porażkę, pomaga uporać się z poczuciem klęski. I to właściwie jedyna pozytywna strona naszych negatywnych postaw.