1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. Lubisz pracować w bałaganie? Świetnie – te 2 „niechlujne” nawyki mogą zwiększać twoją produktywność

Lubisz pracować w bałaganie? Świetnie – te 2 „niechlujne” nawyki mogą zwiększać twoją produktywność

(Fot. Willie B. Thomas/ Getty Images)
(Fot. Willie B. Thomas/ Getty Images)

Odsłuchaj artykuł

Patrycja Klikowska - Lubisz pracować w bałaganie? Świetnie – te 2 „niechlujne” nawyki mogą zwiększać twoją produktywność

00:00 06:47
15s
0,5 x
15s
„Co tu taki rozgardiasz?” – słyszałaś w dzieciństwie, gdy dorośli zaglądali do twojego pokoju, żeby sprawdzić, czy odrabiasz lekcje? Za porozrzucane na biurku i wokół niego książki, zeszyty i inne przedmioty można było wtedy dostać niezłą reprymendę. Tymczasem okazuje się, że w tym pozornym chaosie może kryć się metoda.

„Jeśli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, to czego oznaką jest puste biurko?” – miał podobno powiedzieć Albert Einstein. O czym naprawdę świadczy to, czy mamy zwyczaj otaczać się nadmiarem rzeczy, czy cenimy czysty ascetyzm? I czy każdy bibelot, doniczka i dekoracja ma swoje stałe, ściśle określone miejsce, czy raczej wędruje po domu według widzimisię domownika? Jak pisała Agnieszka Radomska, z panującego we wnętrzu porządku – lub, wręcz przeciwnie, bałaganu – można wiele wyczytać o osobowości jego mieszkańców.

Czytaj także: Co mówi o nas wnętrze naszego mieszkania? Minimaliści nie wzięli się znikąd, tak samo jak bałaganiarze

Wchodząc do czyichś czterech kątów, wystarczy czasem jeden rzut oka na pedantycznie uporządkowaną przestrzeń albo totalny nieład, by spróbować ocenić m.in.: orientację świadomości – od ekstrawersji do introwersji; sposób orientowania się w sytuacji – od zdrowego rozsądku do intuicji; sposób podejmowania decyzji – od myślenia racjonalnego po decyzje oparte na emocjach; oraz sposób przygotowywania się do decyzji – od planowania z wyprzedzeniem po impulsywne działanie zależne od okoliczności.

Nie da się jednoznacznie określić, które z tych podejść jest lepsze. Wiele zależy od tego, co nam w duszy gra. Amerykański psycholog Mark Travers przekonuje jednak na łamach „Psychology Today”, że pewne nawyki, które z zewnątrz mogą zostać wzięte za przejaw niezorganizowania, w rzeczywistości sprawiają, że funkcjonujemy lepiej. Dlaczego więc bałagan może działać na naszą korzyść, gdy lista rzeczy do zrobienia wciąż się wydłuża?

Travers przypomina historię berlińskiej psycholożki Blumy Zeigarnik, która w latach 20. XX wieku bacznie przyglądała się pracy kelnerów. Zauważyła, że potrafili oni z pamięci odtworzyć skomplikowane, niezapłacone jeszcze zamówienia, ale szczegóły te natychmiast ulatywały im z głowy, gdy tylko rachunek został uregulowany. Odkrycie to zapoczątkowało badania nad zjawiskiem, które dziś znamy jako efekt Zeigarnik: niedokończone, przerwane sprawy zdają się uporczywiej trwać w naszym umyśle niż te już zakończone. Nie chodzi więc o usprawiedliwianie totalnego bałaganu w momencie, kiedy wszystkie zobowiązania dopięte są już na ostatni guzik, lecz o to, by nie silć się na porządkowanie wszystkiego, gdy wymagające naszej uwagi sprawy są jeszcze w powijakach. Chowanie przedmiotów do szuflad czy układanie papierów w równe stosiki nie sprawi przecież, że będziemy bliżej osiągnięcia celu.

Czytaj także: Dbajmy o formę naszego umysłu! Jak ćwiczyć pamięć?

Psycholog wymienia dwa nawyki, które wyglądają tak, jakby przez nasze biurko przeszło tornado, a mimo to mogą poprawiać produktywność:

1. Pozostawianie pracy wyraźnie niedokończonej

Na twoim biurku piętrzą się dokumenty i notatniki z myślą urwaną w pół zdania, a w przeglądarce masz otwartych kilkadziesiąt kart i kilka programów potrzebnych do przygotowania prezentacji? To może działać na twoją korzyść. Badania sugerują bowiem, że nie tylko lepiej pamiętamy niedokończone zadania, ale też chętniej do nich wracamy. Tego rodzaju gotowości do ponownego zakasania rękawów nie uświadczymy w przypadku zadań, które uznaliśmy już za zakończone. Kiedy więc po kilku godzinach czy dniach wrócimy do nieuporządkowanego biurka, nie będziemy musieli wkładać aż tyle wysiłku w odtworzenie w pamięci tego, na czym skończyliśmy.

Ekspert zaznacza jednak, że nawyk ten przestaje mieć pozytywny wydźwięk, gdy niedopracowana sprawa staje się źródłem lęku. „Istnieje istotna różnica między celowym pozostawieniem czegoś niedokończonego a lękowym unikaniem tego – i tylko to pierwsze może być poznawczo użyteczne” – ostrzega.

2. Pozwalanie, by miejsce pracy popadało w nieład

W firmach coraz częściej mamy do czynienia z hot deskami i zasadami ochrony danych wrażliwych, które wymagają, by po zakończeniu pracy zostawić stanowisko nieskazitelnie czyste – bez przyklejonych do monitora karteczek, sterty papierów czy innych osobistych przedmiotów. Takie podejście niekoniecznie sprzyja jednak osobom, od których oczekuje się mniej konwencjonalnych pomysłów. Jak wykazała psycholożka Kathleen Vohs wraz ze współpracownikami, w pracy twórczej lepiej mogą sprawdzać się mocno nieuporządkowane przestrzenie.

Gdy potrzebujemy precyzji i skupienia – na przykład przy analizowaniu danych liczbowych czy korekcie umowy – porządek nadal może być naszym sprzymierzeńcem. Ale kiedy szef chce, abyśmy wymyślili coś nowego i oryginalnego, chaos może okazać się pomocny.

Co prawda późniejsze eksperymenty, opublikowane na łamach „Frontiers in Psychology”, nie potwierdziły tych wniosków, ale nie zaszkodzi potraktować ich jako wskazówki i samej sprawdzić, co najlepiej działa w naszym przypadku. „Prawdopodobnym wyjaśnieniem jest to, że nieuporządkowane otoczenie zmniejsza potrzebę trzymania się utartych schematów. Schludne, symetryczne przestrzenie wydają się skłaniać do przestrzegania reguł, podczas gdy te mniej uporządkowane zachęcają do eksplorowania możliwości” – spekuluje Travers.

Dlaczego bałagan może nam służyć?

U podstaw obu tych nawyków leży większa tolerancja na niepewność i niedomknięte sprawy. Psycholog Arie Kruglanski określa przeciwną tendencję mianem potrzeby domknięcia poznawczego – czyli dążenia do jak najszybszego znalezienia odpowiedzi, nawet jeśli nie jest ona najlepsza. Osoby, które potrafią dłużej pozostawić zadanie otwarte i tolerować lekki nieład, dają sobie więcej czasu na powrót do przerwanej pracy i szukanie mniej oczywistych rozwiązań. Nie oznacza to jednak, że chaos sam w sobie jest strategią produktywności. Chodzi raczej o to, by nie porządkować wszystkiego zbyt szybko. Bo gdy wejdziemy do pokoju, a naszym oczom ukaże się biurko tak „zawalone robotą”, że nie będzie widać spod niej blatu, większe są szanse, że z marszu usiądziemy do pracy.

Artykuł opracowany na podstawie: Mark Travers, „2 ‘Messy Habits’ That Instantly Boost Your Productivity”, psychologytoday.com [dostęp: 11.08.2026]

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE