W pracy nie musimy się wszyscy lubić, ale nikt nie chce być osobą, z którą nie da się wytrzymać. Drobne nawyki, często nieuświadomione, potrafią błyskawicznie zbudować złą reputację. A ta, jak podkreślają eksperci od etykiety, ciągnie się za nami długo i potrafi realnie zahamować rozwój kariery.
Można być świetnym specjalistą, mieć imponujące CV i ambitne plany, a mimo to szybko zyskać w pracy opinię osoby, z którą trudno się współpracuje. Nie chodzi tu wcale o brak kompetencji, lecz o codzienne zachowania, które dla innych bywają męczące, lekceważące albo zwyczajnie nieeleganckie.
– Świadomość własnego zachowania wobec współpracowników w pracy jest nie tylko bardzo ważna, ale wręcz kluczowa dla rozwoju zawodowego i zdobycia szacunku w swojej branży – podkreśla Richie Frieman, autor książki „REPLY ALL… And Other Ways To Tank Your Career”. – Niezależnie od tego, czy z własnego wyboru, czy z konieczności, będziesz spędzać więcej czasu ze współpracownikami, zarówno w pracy, jak i poza nią, niż z najbliższymi przyjaciółmi, a nawet z rodziną – dodaje.
Eksperci od etykiety nie mają wątpliwości, że pewne nawyki sprawiają, że współpracownicy tracą do nas sympatię niemal natychmiast. Z kolei odbudowanie zaufania bywa później długim i trudnym procesem. Oto siedem zachowań, które sprawiają, że inni niemal natychmiast tracą do nas sympatię.
Relacje w pracy są ważne, a rozmowy przy kawie czy krótkie wymiany zdań sprzyjają budowaniu zespołu. Problem zaczyna się wtedy, gdy tracimy orientację w przestrzeni.
– Prowadzenie takich rozmów w łazience lub na korytarzu, blokując przejście innym, jest uciążliwe. Zmusza to także osoby postronne do podsłuchiwania tematu rozmowy, który może bardzo szybko się rozprzestrzenić – tłumaczy Rosalinda Randall, ekspertka od etykiety zawodowej.
To drobiazg, ale powtarzany codziennie szybko zaczyna irytować. Warto pamiętać, że small talk integruje, ale tylko wtedy, gdy ma swoje miejsce i czas.
Jeszcze nie tak dawno uchodziło to za bohaterstwo i dowód oddania firmie. Dziś postrzegane jest za brak wyobraźni.
– Jeśli masz możliwość wzięcia zwolnienia, skorzystaj z niej – mówi Randall. – Nic nie zniechęca współpracowników szybciej niż osoba, która przychodzi chora, naraża innych, a dodatkowo wykorzystuje swoje złe samopoczucie jako pretekst do unikania obowiązków – wyjaśnia.
W efekcie zespół musi nadrabiać czyjąś pracę i jednocześnie martwić się o własne zdrowie.
Wiele firm narzeka na brak odpowiedzi i opóźnione reakcje ze strony pracowników. Jak się jednak okazuje, przeciwna skrajność bywa jeszcze bardziej uciążliwa.
– Lawina maili „do wszystkich”, niekończące się dygresje, zdjęcia z weekendu czy memy rozsyłane w godzinach pracy bardzo szybko wyczerpują cierpliwość zespołu – zauważa Randall.
W efekcie zamiast budować relacje, budujemy dystans. Czasem kończący się wyciszeniem lub blokadą.
To jeden z najszybciej zauważanych i najmniej tolerowanych problemów, niezależnie od zajmowanego stanowiska.
– Nawet jeśli jesteś prezesem, brak współpracy sprawi, że zostaniesz sam/a – mówi Frieman. – Podział zadań to nie szkolny projekt, z którego można się wypisać, a potem zebrać laury – dodaje.
Osoba znana z tego, że nie dowozi, unika odpowiedzialności albo znika w kluczowych momentach, bardzo szybko traci zaufanie zespołu. A pozbycie się takiej łatki może być naprawdę trudne.
Sarkazm bywa fajny w gronie przyjaciół o podobnym poczuciu humoru, ale w biurze często działa jak broń obosieczna.
– Nadmiar sarkazmu może być odbierany jako brak szczerości, dystans lub sposób ukrywania niepewności – tłumaczy Genevieve Dreizen, specjalistka od współczesnej etykiety i wyznaczania granic w pracy. – Często maskuje też własny dyskomfort – dodaje.
Sarkazm nie tylko utrudnia prawdziwą komunikację, ale i budowanie zaufania.
Każdemu zdarzają się błędy. Kluczowe jest jednak to, jak na nie reagujemy.
– Brak gotowości do przeprosin często wynika z dumy lub lęku przed okazaniem słabości – mówi Dreizen. Ekspertka ostrzega, że brak umiejętności przyznania się do błędu uznawany jest za poważny sygnał alarmowy. – Dla otoczenia jest to jednak sygnał braku dojrzałości i odpowiedzialności – ujawnia.
Tymczasem umiejętność przyznania się do błędu i naprawienia sytuacji to jedna z najbardziej cenionych cech w środowisku zawodowym.
Czas jest dziś jedną z najcenniejszych walut w pracy.
– Jeśli notorycznie się spóźniasz lub przeciągasz spotkania, dajesz jasny sygnał, że cudzy czas jest mniej ważny niż twój – zauważa Dreizen. – Prostym rozwiązaniem bywa zaplanowanie kilku minut przerwy między spotkaniami, nawet kosztem dziwnych godzin w kalendarzu – podpowiada ekspertka.
Zdaniem ekspertów istnieje jeden nawyk, który wyjątkowo szybko buduje dobrą opinię. To konsekwentne ułatwianie innym pracy.
– Terminowo realizuj zadania, informuj z wyprzedzeniem o postępach i głośno doceniaj wkład innych – wylicza Dreizen. – To obniża napięcie w zespole i pokazuje, że jesteś bezpiecznym, godnym zaufania współpracownikiem.
Randall dodaje, że fundamentem profesjonalizmu pozostaje zwykła, codzienna uprzejmość:
- okazywanie szacunku każdemu, niezależnie od tego, czy może nam się przydać,
- formułowanie własnych argumentów bez podważania cudzych,
- dobre przygotowanie i przewidywalność,
- stabilne, spokojne zachowanie.
– Nic nie męczy zespołu bardziej niż konieczność zgadywania, w jakim humorze dziś jest dana osoba – podsumowuje ekspertka.