1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Relacje
  4. >
  5. Ekspertka ostrzega: 5 zachowań, które większość myli z chemią w związku, a to tak naprawdę czerwone flagi

Ekspertka ostrzega: 5 zachowań, które większość myli z chemią w związku, a to tak naprawdę czerwone flagi

(Fot. Thomas Barwick / Getty Images)
(Fot. Thomas Barwick / Getty Images)
Myślisz, że to „chemia”? Czasem to, co odbieramy jako ekscytację czy namiętność, w rzeczywistości jest sygnałem niepokoju i powtarzających się trudnych wzorców z przeszłości. Psycholożka doktor Amy Tran radzi, na co warto zwrócić uwagę, zanim pomylimy silne emocje z miłością.

Na początku wszystko wydaje się intensywne. Serce bije szybciej, myśli krążą tylko wokół jednej osoby, a napięcie między spotkaniami przypomina scenariusz dobrego filmu romantycznego. Wiele osób opisuje to jednym słowem: chemia. Jak zauważa psycholożka kliniczna doktor Amy Tran, problem w tym, że nie każda iskra jest sygnałem zdrowej więzi. Czasem to, co uznajemy za wyjątkowe porozumienie, jest echem dawnych ran i emocjonalnego chaosu, do którego nasz układ nerwowy po prostu się przyzwyczaił.

Oto pięć sygnałów ostrzegawczych, które często mylimy z chemią, a które w rzeczywistości mogą zapowiadać relację pełną napięcia i braku bezpieczeństwa.

1. Przy nim/niej czujesz się ciągle „na krawędzi”

Jeśli obecność drugiej osoby jednocześnie ekscytuje i niepokoi, łatwo pomylić to z namiętnością. Tymczasem stałe napięcie, niepewność i huśtawka emocjonalna nie są oznaką głębokiego połączenia, lecz sygnałem alarmowym wysyłanym przez ciało. Osoby, które w przeszłości doświadczały miłości połączonej z lękiem, uczą się, że to naturalne połączenie. Układ nerwowy nie odróżnia wtedy emocjonalnego zagrożenia od ekscytacji. Oba stany są bowiem fizjologicznie bardzo podobne.

Doktor Tran radzi, by w takiej sytuacji zwrócić uwagę na to, jak nasze ciało reaguje w obecności tej osoby. „Czy twój układ nerwowy uspokaja się, gdy jesteś obok niej, czy raczej cały czas jesteś napięty/a? Jeśli to drugie, może to być sygnał, że to, co czujesz, nie jest chemią, lecz że ta osoba sprawia, iż czujesz się niepewnie” – podkreśla ekspertka.

2. Emocjonalne wzloty i upadki działają jak narkotyk

Relacja typu „przyciąganie–odpychanie” potrafi być niezwykle intensywna. Moment, w którym partner się oddala, boli, ale jego powrót przynosi niemal euforię. Ten schemat bywa mylony z miłosną pasją. Z perspektywy psychologii to jednak mechanizm stresu i nagrody. Kortyzol i adrenalina uruchamiają w mózgu te same ścieżki, co substancje uzależniające. W efekcie zaczynamy nieświadomie pragnąć chaosu, bo to on daje nam zastrzyk emocji. Warto jednak pamiętać, że zdrowa relacja nie uzależnia.

Twoje ciało potrzebuje na nowo nauczyć się zwalniać i czuć się bezpiecznie. „Może to być coś prostego: rozciąganie, kilka spokojnych oddechów, medytacja, spacer w naturze albo po prostu wzięcie na siebie mniejszej ilości obowiązków” – podpowiada psycholożka.

3. Wciąż do niego/niej wracasz, mimo że wiesz, jak to się kończy

Silne przyciąganie nie zawsze oznacza, że relacja jest dobra. Czasem to próba naprawienia starej historii, czy to z rodzicem, byłym partnerem, czy też inną ważną osobą z przeszłości. Nie ma w tym nic dziwnego. To naturalnie, że podświadomie wracamy do znanych schematów, bo są przewidywalne. Nawet jeśli bolą, dają złudne poczucie kontroli. Powtarzamy więc sobie, że „tym razem będzie inaczej, nie zauważając, że w kółko gramy w tę samą grę.

Doktor Tran przypomina, że kluczowa jest tu autorefleksja. „Czy ta osoba przypomina ci kogoś z twojej przeszłości? Terapia może dać ci bezpieczną przestrzeń do przyjrzenia się swojej historii i jej zrozumienia” – pisze specjalistka.

4. Zazdrość wydaje się podniecająca

Gdy zazdrość partnera sprawia, że czujesz się ważna/-y i wyjątkowa/-y, łatwo pomylić ją z dowodem miłości. Czasem nawet celowo prowokujemy takie reakcje, by upewnić się, że komuś zależy. Problem w tym, że zazdrość nie buduje bliskości. Ona karmi niepewność. A potrzeba bycia „wybraną” kosztem własnego spokoju emocjonalnego szybko prowadzi do relacji opartej na lęku, nie na zaufaniu. Prawdziwa bliskość nie wymaga bowiem żadnych testów.

Ekspertka radzi, by pracować nad sobą tak, aby poczucie własnej wartości i akceptacji płynęło z nas samych, a nie od innych ludzi. „Przypomnij sobie, kim jesteś poza tą relacją i że już teraz jesteś wystarczający/a” – zaznacza doktor Tran.

5. Spokój wydaje się nudny

Dla osób przyzwyczajonych do emocjonalnego chaosu stabilność bywa wręcz niepokojąca. Gdy jest cicho, bez dramatów i napięcia, pojawia się myśl: „Chyba czegoś tu brakuje”. Tymczasem brak fajerwerków nie oznacza braku chemii. Często zwyczajnie oznacza brak lęku. Bezpieczna relacja jest przewidywalna i spokojna, a to może być zupełnie nowe doświadczenie dla kogoś, kto nigdy wcześniej tego nie znał.

Psycholożka poleca, by uczyć swoje ciało, że spokój jest w porządku. „Kiedy pojawia się potrzeba wywołania konfliktu albo gonienia za dreszczykiem emocji, zatrzymaj się i zauważ to. Następnie spróbuj zrobić coś dokładnie odwrotnego niż podpowiadają impulsy i pozwól im minąć” – zachęca.

Jak podkreśla doktor Amy Tran, zauważenie powtarzających się wzorców to pierwszy krok do zmiany. „Oczywiście, zanim wprowadzisz większe zmiany, warto skonsultować się z lekarzem lub terapeutą. Nauka zwalniania tempa i przepracowywania przeszłości pomoże ci na nowo poczuć, czym jest bezpieczeństwo i stabilność” – zaleca ekspertka.

Artykuł opracowany na podstawie: Dr A. Tran, „Most people think these are 5 signs of chemistry—but they’re actually ‘red flags,’ says psychology expert”, cnbc.com (dostęp: 20.012026)

Share on Facebook Send on Messenger Share by email
Autopromocja
Autopromocja

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE