fbpx

Historia waszej przyjaźni to opowieść o tobie

Historia waszej przyjaźni to opowieść o tobie
Przekonanie, że przyjaciel to ktoś, kto zna cię jak nikt inny i w każdej chwili może obnażyć wszystkie twoje ciemne strony – to tak naprawdę coś, czego się boimy najbardziej na świecie. Ale to być może także największa zaleta prawdziwej przyjaźni. (Fot. Getty Images)

Historia przyjaźni to opowieść o tobie. Czasem jasna i radosna, niekiedy smutna i bolesna. Przyjaciele pojawiają się i znikają, bo ty się zmieniasz i przestaje wam być po drodze. Kim jesteś teraz? Możesz przejrzeć się właśnie w nich.

Pamiętam moją przyjaciółkę z dzieciństwa – Larysę. Zazdrościłam jej imienia. Było takie oryginalne, tajemnicze, podczas gdy moje… takie zwyczajne. Świat Larysy był dla mnie egzotyczną wyspą, pierwszym oknem na świat, tak różnym od świata mojej rodziny. Jej dziadek – znany warszawski szewc – uszył mi pierwsze buty na miarę, do dziś je mam. Jej mama była prawdziwą przyjaciółką, nas – małe dziewczynki – traktowała po partnersku. Pytała, co mamy ochotę zjeść, nigdy nie wchodziła do pokoju bez pukania. W moim domu było inaczej. I starsza siostra nastolatka, która miała chłopaka. Kiedyś przyłapałyśmy ich, jak się całowali, tak „po dorosłemu”. Byłam naprawdę pod wrażeniem. Larysa powiedziała: „Tylko nikomu o tym nie mów”. „Nawet mamie?” – zapytałam. „Jej też nie, bo powie mojej mamie, a mama nakrzyczy na Beatę”. Tego wieczora wróciłam do domu i z przejęcia dostałam gorączki. Miałam 7 lat i pierwszy sekret przed mamą.

Pierwsi przewodnicy

W dzieciństwie przyjaciele są przewodnikami naszego procesu separacyjnego od rodziców. Pokazują, że są ludzie, którzy myślą, czują, żyją inaczej niż mama i tata. Pierwsze noce poza domem, dzielone po raz pierwszy sekrety, pierwsze doświadczenia pokazujące, że świat dzieci jest zupełnie inny niż świat dorosłych. Wspólnie łamane zakazy, psoty wymierzone przeciwko rodzicom, trudne wybory („Wolę pojechać z Agatą na działkę niż z rodzicami na imieniny cioci”) i poczucie, że przyjaciel to ktoś, kto rozumie nas jak nikt inny. Pierwsze przyjaźnie z dzieciństwa zostają w naszych sercach na zawsze, choć często je idealizujemy.

Choćby przekonanie, że z przyjaciółką z piaskownicy, z którą widujecie się raz na kilka lat, nadal łączą cię silne więzy, to w dużym stopniu mit. To prawda, kiedy się spotkacie, potraficie przegadać pół nocy, ale… głównie o przeszłości. „A pamiętasz, jak zgubiłyśmy się na festynie z okazji Dnia Dziecka?”. „Jasne, i twoja mama aż się popłakała ze wściekłości”. „Jak miał na imię ten rudzielec z 5b?”. „Ten, w którym się kochałaś?”. „Wiedziałaś o tym?”. „No jasne, wszyscy wiedzieli”. „Ty małpo, i nic mi nie powiedziałaś?!”. Dawne sekrety czasami wychodzą dopiero po latach. Bywa, że ich odkrycie zaboli, ale z drugiej strony dzięki przyjaciółce możesz wrócić, choć na chwilę, do „tamtej” siebie. Dziś masz wielu innych przyjaciół, takich którzy bardziej pasują do twojego obecnego życia. Te przyjaźnie nie są tak intensywne jak te sprzed lat, bo czasu mniej, wiadomo: mąż, dzieci, praca. A poza tym jesteś dorosła, twoja potrzeba zwierzeń nie jest już tak silna jak w dzieciństwie, nie masz czasu, by żyć problemami swojej przyjaciółki. W razie czego jej pomożesz, w końcu od tego ma się przyjaciół, ale powszechne przekonanie, że przyjaciel to ktoś, kto pójdzie za tobą na koniec świata, to bardziej deklaracja, sposób na uciszenie lęku, wiara, że są wokół ciebie ludzie, na których zawsze możesz liczyć. To opowieść o tobie? Czy może masz inną?

Lubię to!

Wokół ciebie jest dużo przyjaciół „od wszystkiego”? Z Martą uwielbiasz biegać po sklepach, z Izą najchętniej chodzisz do teatru. Monika, tak jak ty, jest typem sowy, potraficie przegadać pół nocy. Z Małgosią byłyście nierozłączne, kiedy zdradził cię partner, ona też ma pecha do facetów. Wiktoria towarzyszyła ci w chorobie. Jest sama, bez rodziny i uwielbia troszczyć się o innych. Ale kiedy wyzdrowiałaś i nie zaprosiłaś jej na grilla, bo ona potrafi wyłącznie gadać o chorobach, obraziła się i przyjaźń się skończyła. To naturalne. Przyjaciele pojawiają się i znikają, bo ty się zmieniasz i przestaje być wam po drodze. Rozluźniasz więzi z przyjaciółką, bo np. przeżywasz miłość, rodzisz dziecko, a ona nadal jest singielką i choć wiesz, że szczerze cieszy się twoim szczęściem, to zaczynacie się od siebie oddalać, jej problemy przestają być twoimi problemami. Przykro ci, że ona cię nie rozumie, a czy ty ją rozumiesz?

Zaczynasz dzień od sprawdzenia na Facebooku, co u kogo słychać? Socjologowie twierdzą, że portale społecznościowe i komunikatory to produkt „przyjaznopodobny”. Publicznie dzielisz się z tysiącem osób swoim szczęściem i nieszczęściem, wirtualnemu przyjacielowi zwierzasz się ze swoich intymności. Kontakt w sieci zastępuje ci prawdziwe relacje, bo tak jest łatwiej, bezpieczniej. Ale czy to jest przyjaźń? Czy zadałaś sobie kiedyś pytanie, czym są dla ciebie te relacje? W jakim celu wysyłasz kolejne wirtualne zaproszenie do znajomego swojego znajomego? Czy naprawdę interesuje cię, o czym myśli osoba, która ma największe grono znajomych na Facebooku? Czy moda na prześciganie się w ilości przyjaciół nie jest wymierzona przeciwko prawdziwej przyjaźni?

Przyjaźń czy kochanie?

Jeszcze jedna historia: przyjaźń pomiędzy kobietą i mężczyzną. Kanwa, na której powstało wiele scenariuszy filmowych. Możliwa, czy prędzej czy później skończy się w łóżku? Czy seks z przyjacielem to bezpieczny przystanek pomiędzy przyjaźnią a prawdziwym związkiem? – to pytania, na które nie ma jednoznacznej odpowiedzi.

Przyjaciel mężczyzna jest bezcennym źródłem informacji o świecie facetów. Zwierzasz mu się ze swoich sekretów i zawsze możesz się wypłakać na silnym, męskim ramieniu. Rozumiecie się bez słów, jak prawdziwi przyjaciele. Ty pomagasz mu dobrać krawat do koszuli, a on w rewanżu naprawia ci samochód. Jesteście siebie coraz bardziej ciekawi. Czasami z tej ciekawości rodzi się coś więcej, przynajmniej jedno z was tak czuje. Rzeczywiście, w relacjach męsko-damskich pomiędzy przyjaźnią a miłością jest bardzo cienka granica. Bywa, że decydujecie się ją przekroczyć. A potem jedno z was budzi się z tego zaczarowanego snu. Przeprasza, wycofuje się albo po prostu ucieka. To jest jeden z trudniejszych momentów przyjaźni. Momentów, które pojawiają się także w relacjach osób tej samej płci.

Bo w autentycznej przyjaźni są chwile, które ludzie dzielą ze sobą prawdziwie i do końca, a potem wracają każde do swojego życia. Dzielenie przyjaźni nie oznacza dzielenia życia.

W przyjaźni są chwile oddalenia, sekretów, rozczarowań, rozstań i powrotów. W dorosłej przyjaźni nieraz musisz wybierać pomiędzy sprawami, potrzebami, oczekiwaniami przyjaciółki a swoją rodziną: partnerem, dzieckiem, rodzicami czy wreszcie tym, co dla ciebie samej najważniejsze. Przyjaciel to ktoś, kto to zrozumie.

Twoje lustro

Autentyczna przyjaźń jest trudna, wymagająca i często bolesna. Dynamika przyjaźni jest podobna do dynamiki relacji miłosnej. Po etapie zauroczenia pojawia się moment odkrywania kart. Okazuje się, że osoba, która wydawała ci się tak bardzo podobna do ciebie, ma też swoje ciemne strony: bywa zazdrosna, nieuczciwa, zaborcza, nielojalna. Zadajesz sobie pytanie: „Jak ja mogłam się z nią przyjaźnić?”. Przychodzi rozczarowanie i cierpienie. To, podobnie jak w miłości, etap zatrzymania i zadania sobie pytania: „Czy jesteśmy gotowi przejść do fazy dojrzałej przyjaźni, która bywa raniąca, czy rozstajemy się i szukamy kolejnej bratniej duszy?”. Przekonanie, że przyjaciel to ktoś, kto zna cię jak nikt inny i jeśli jest uczciwy, obnaży wszystkie twoje ciemne strony, właśnie z przyjaźni i miłości do ciebie – to tak naprawdę coś, czego się boimy najbardziej na świecie. Ale to być może także największa zaleta prawdziwej przyjaźni.

Moi pacjenci często chcą się ze mną zaprzyjaźnić. Jestem do ich wyłącznej dyspozycji przez 50 minut, przynajmniej raz w tygodniu. Cierpliwie słucham, nie przerywając, nie mówię o sobie, nawet jeśli w pacjencie pojawia się ciekawość, by dowiedzieć się czegoś o moim życiu. Rozumiem problemy wspieram, podsuwam metody, które mogą być pomocne w rozwiązywaniu problemów. Nie oceniam, nie krytykuję, nie daję rad. Jednym słowem – idealna przyjaciółka, ale do czasu. Im mniej mnie, tym pacjent ma większą szansę na spotkanie się z samym sobą. Prędzej czy później pojawia się w terapii moment, kiedy staję się dla pacjenta jego lustrem; bez słów obnażam wszystkie jego iluzje, nierealne oczekiwania wobec świata, fakty z życia, którym już dłużej nie da się zaprzeczać. I co najważniejsze, nie mówię, co teraz, bo decyzja należy do pacjenta, nie do mnie. Bywa, że pacjenci w takim momencie przerywają terapię, odchodzą, czasami w poczuciu odrzucenia, rozczarowania czy złości.

Jeśli kiedykolwiek straciłaś przyjaciela – odszedł bez słowa wyjaśnienia, być może to była prawdziwa przyjaźń. Być może ta strata jest najcenniejszą rzeczą, jaką mógł ci dać, bo pozwoli ci skontaktować się z najciemniejszą stroną samej siebie.

Ćwiczenie dla przyjaciół

Usiądźcie naprzeciwko siebie, w ciszy. Patrzcie sobie prosto w oczy, bez słów. Poproś, by przyjaciółka spróbowała odzwierciedlić twój wyraz twarzy, postawę ciała. Uważnie ją obserwuj. Na początku milczenie wyda się trudne. Twoje ciało być może zacznie poruszać się niespokojnie, pojawi się lęk albo złość. Wytrzymaj to. W pewnym momencie poczujesz, że wasza relacja znika, że nieważne jest to, co dzieje się między wami. Zaczniesz wchodzić w kontakt z samą sobą. Poczujesz to, co w tobie. Może pojawią się łzy albo krzyk. Nie tłum niczego, co się w tobie pojawi. Wytrzymaj ten moment tak długo aż poczujesz ogarniający cię spokój. Być może nie uda się za pierwszym razem. Potem zamieńcie się rolami.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze