fbpx

Jak ożywić wypartą część JA?

Jak ożywić wypartą część JA?
fot.123rf

Bliskość jest jakby przeglądaniem się w sobie. Kiedy wzajemnie odzwierciedlamy uczucia, dotykamy harmonii i zgody. Jednak kiedy w dzieciństwie nasze uczucia są zakazywane lub lekceważone, nie jesteśmy w stanie usłyszeć pełnego zestawu ich dźwięków. Jakaś część z nas pozostaje obojętna i odrętwiała. Głucha. Można ją ożywić?
Miłość, radość, wdzięczność ale też smutek, gniew, niepokój. Jeśli umiemy wyrażać te wszystkie uczucia, łatwiej nam żyć pełnią siebie. Aby tak się stało, muszą być one w dzieciństwie odzwierciedlone przez innych. Inni to najczęściej rodzice. Odzwierciedlanie polega na traktowaniu z szacunkiem i miłością naszych potrzeb, wartości, pragnień. Wówczas czujemy się kochani. Doświadczamy: świadomej uwagi, bezwarunkowej akceptacji, szczerego uznania, okazywanej czułości i przyzwolenia na wolność, na naszą indywidualność. Kiedy nie jesteśmy zastraszani, kontrolowani, zawstydzani, krytykowani, przytłoczeni nadmiernymi oczekiwaniami, umiemy być sobą. Sobą niezależnie od tego, czy czujemy lęk, czy pewność, złość czy spokój. Każdemu odczuciu, które się pojawia, towarzyszy zaufanie i szczerość wobec siebie. Czujemy się ze sobą dobrze. Im mniej odzwierciedlania otrzymujemy, tym bardziej wstydzimy się samych siebie i tego, kim jesteśmy.

Odzwierciedlanie z dzieciństwa pozwala dorosłemu rozpoznawać wszelkie emocje, także te trudne. Oto przykład. Dziecko obawia się pierwszego dnia w szkole, jego mama mówi: „Wiem, że się boisz i nie ma w tym nic złego. Zaprowadzę cię do szkoły, zostanę z tobą przez chwilę, a potem wrócę do domu. Kiedy nadejdzie czas, przyjdę do ciebie. To nic, że się trochę boisz.”. Takie zachowanie wpaja wiarę we własne siły. To dziecko, jako dorosły, rozpozna lęk i zapanuje nad nim. Nie zatrzyma się, nie wyprze go, nie będzie w jego władzy. Bo uczucie strachu zostało bezpiecznie w nim zainstalowane. Zła aktywacja tej emocji może wyglądać tak: „Przestań się mazgaić! Pójdziesz do szkoły bez względu na to, czy ci się podoba czy nie! Żadne inne dziecko nie boi się pierwszego dnia w szkole”. W tym przypadku strach został wyśmiany, powiązany z niestosownością i wynikającym z niej wstydem.

Odzwierciedlenie może być także odpowiedzią na radość. Dziecko biegnie na przykład ze szkoły do domu i cieszy się, ponieważ wygrało jakiś konkurs czy zawody sportowe. Jeśli jego wiadomość spotka się z uwagą, radością, uściskiem, zaangażowaniem, mały człowiek zostanie wyposażony w pewność siebie i wiarę w swoje możliwości. Odpowiedź: „Nie ciesz się tak. Ciekawe kiedy ci się znudzi” zaowocuje przyszłością wypełnioną wątpliwościami. Niektórzy rodzice obawiają się uczuć swoich dzieci. Wtedy słyszą od nich: „I tak mnie zrozumiesz” lub po prostu niewiele słyszą o ich życiu emocjonalnym. To znak, że gdy byli dziećmi, nikt nie wsłuchał się w ich uczucia. Teraz wstydzą się siebie.

Zawstydzanie to rodzaj porzucenia, a trzymanie się własnego wstydu to samoporzucenie. Dlaczego tak bardzo obawiamy się porzucenia? Jest ono brakiem odzwierciedlenia, którego potrzebujemy, aby przetrwać emocjonalnie. Boimy się utraty partnera czy partnerki, bo lękamy się rozpaczy. Ta oznacza, że pozbawieni zostaniemy odzwierciedlenia, doświadczymy głębokiej izolacji. Dlatego, gdy już się tak stanie, szukamy wsparcia, by z kimś dzielić swój smutek, łzy, lęk. Kontakt z innymi pozwala na uwolnienie tych trudnych emocji.

Z odzwierciedlaniem spotykamy się w każdym związku w dorosłym życiu. Gdy pragniemy je prawdziwie zaoferować, naszym wyzwaniem staje się pozwolenie na to, by partner miał własną historię. Dzięki praktyce uważności nie próbujemy naprawiać, lecz raczej wspierać drugą osobę w jej cierpieniu lub wyborze. Szanujemy jej wolność, będąc jednocześnie gotowi, by być blisko, gdy nas potrzebuje. Odzwierciedlanie daje nam moc radzenia sobie w życiu tak, aby trudne sytuacje nie były w stanie zdewastować nas psychicznie czy rozgoryczyć. Jeśli doświadczyliśmy słabego odzwierciedlania lub nie było go wcale, mamy skłonność do dostrajania się do innych lub zrywania więzi. Takie zachowania wskazują, że nasza świadomość zawiera nie tylko stłumione wspomnienia i niedopuszczalne pragnienia, lecz także masę zatopionych i zapieczętowanych uczuć. Jeśli otrzymaliśmy odzwierciedlenie we wcześniejszym życiu i teraz czujemy się w pełni sobą, posiadamy siatkę zabezpieczającą nas przed upadkiem podczas kryzysu. Tworzy ją dostęp do uczuć. Smutek, gniew, po prostu ból są nieodłączną częścią życia. Przyjęte, przeżyte odpływają i robią miejsce na coś innego. Na przykład radość, szczęście, spełnienie, które czekają, by stać się naszym udziałem. Czasem zdarza się, że podejmujemy w życiu decyzje, które nie znajdują odzwierciedlenia czy aprobaty innych. Wtedy, w imię naszego psychicznego i duchowego zdrowia, pozostają nam dwa wyjścia: albo szukamy wsparcia w formie zewnętrznego odzwierciedlenia albo sami stawiamy czoło sytuacji, wierząc we własne wewnętrzne siły.

Jesteśmy szczęśliwi, kiedy spotykamy kogoś, kto wita nas z otwartymi ramionami i kocha nas oraz wszystkie nasze uczucia. Otwieramy się, uwalniamy. W związku, który działa, doświadczamy pełnej empatii i świadomego bycia ze sobą. Jeśli zwiążemy się z kimś, kogo miłość okazała się oszustwem, bo nie zaakceptował kim naprawdę jesteśmy, czujemy się zawiedzeni i zdruzgotani. Ponownie wpadamy w odrętwienie emocjonalne. Strach przed bliskością to dawny lęk przed odrzuceniem, przed przeżyciem cierpienia. Kto się tego nie obawia? Dramaty w związkach zdarzają się, kiedy nieświadomie, podstępnie kusimy kogoś do odzwierciedlania. Przeglądamy się w kimś bez jego wiedzy. Oczekujemy, że dostaniemy to, czego nie doświadczyliśmy w dzieciństwie. Są dwie zdrowe alternatywy dla takiego zachowania.

Pierwsza polega na bezpośrednim poproszeniu o możliwość odzwierciedlenia się w tych, którym ufamy. Na każdym etapie życia odczuwamy wpływ naszych najwcześniejszych pragnień i tęsknot. Naszym zadaniem nie jest jednak odradzanie potrzeb z dzieciństwa, lecz skierowanie na nie strumienia świadomości, praca nad nimi oraz włączenie w to partnera lub partnerki, jeśli wyrażają na to zgodę. Naszym celem nie jest tylko odcięcie matczynej pępowiny, lecz również zjednoczenie się z ukochaną osobą, która pomogłaby w pracy nad tym. Zadajcie partnerowi lub partnerce następujące pytania:

  • Niektóre fazy mojego rozwoju stanęły w miejscu. Czy możesz pomóc mi w odblokowaniu tego zastoju?
  • Czy jesteś osobą, z którą mogę bezpiecznie przeanalizować swoje niespełnione potrzeby i skierować na inny tor moje daremne starania?
  • Czy mogę liczyć na wzajemne odzwierciedlanie?
  • Czy czasem sprawiam, że czujesz to, czego ja nie byłbym w stanie znieść? Czy możesz pomóc mi zidentyfikować te zachowania i wesprzeć mnie?
  • Czy sprawiasz, że czasem czuję to, czego ty nie mógłbyś znieść?
  • Jak możemy się z tym zmierzyć i ruszyć dalej?
  • Które z moich uczuć jesteś w stanie odzwierciedlić?
  • Które z twoich uczuć odzwierciedlam ja?
  • Których uczuć obawiamy się w sobie nawzajem?

Drugim sposobem na doświadczanie odzwierciedlenia jest praca wewnętrzna. Chodzi o to, żeby rozwinąć poczucie bycia sobą. Wówczas poczujemy jedność oraz harmonię z wewnętrznym źródłem siły i spokoju. Doświadczymy tego, gdy odnajdziemy własnego, pełnego troski i akceptacji rodzica w sobie. Ciepłego, spójnego, dojrzałego, chroniącego wątłe dziecko mieszkające w naszym wnętrzu.

Więcej w książce „Dojrzałość w związku. Jak świadomie kochać.”, dr David Richo, wyd. Sensus

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze